Odmieniona Barça wyszarpuje zwycięstwo w Sewilli

Daniel Olbryś

6 listopada 2016, 19:40

1479 komentarzy

Sevilla FC

SFC

Herb Sevilla FC

1:2

Herb Sevilla FC

FC Barcelona

FCB

  • Vitolo 15'
  • 43' Lionel Messi 
  • 61' Luis Suárez 
  • Niedziela, 6 listopada 20:45
  • Ramon Sanchez Pizjuan
  • Eleven

FC Barcelona wyszarpała zwycięstwo w Sewilli. Po pierwszej, słabej połowie, w drugiej Katalończycy wrzucili piąty bieg i zdobyli 3 punkty. Prowadzenie dał gospodarzom Vitolo w 15. minucie. Tuż przed przerwą wyrównał Messi, a w 60. minucie zwycięskiego gola strzelił Luis Suárez.

Od pierwszych minut dało się zauważyć, że Sevilla na swoim boisku to drużyna pełna wiary, ducha walki, pasji... Ekipa z Nervión wręcz rzuciła się na Barçę, powodując chaos i zagubienie w szeregach Blaugrany. Nie minęło 15. minut, gdy prostopadłe podanie od Pablo Sarabii dotarło pod nogi Vitolo, który wykorzystał błąd Sergiego Roberto, wyszedł sam na sam z Ter Stegenem i pewnie trafił do siatki. Sánchez Pizjuán oszalało, a Leo Messi i spółka wyglądali na totalnie zdezorientowanych. Tym bardziej, że na kilka chwil przed golem dla gospodarzy mieli jeszcze piłkę w polu karnym rywala i o mało co sami nie wyszli na prowadzenie. Niesiona okrzykami kibiców Sevilla utrzymywała się przy piłce i stwarzała sobie kolejne okazje. W 33. minucie kolejną świetną piłkę posłał Sarabia, a Vietto tylko sobie znanym sposobem spudłował, mając przed sobą tylko bramkarza gości. Barcelona długo nie potrafiła jednak sprostać intensywności, jaką narzucili jej gracze gospodarzy. Dopiero dziesięć minut później szybki kontratak, zejście Neymara ze skrzydła w pole karne i wycofanie do Leo Messiego sprawiły, że ten ostatni bezproblemowo umieścił piłkę w bramce i wyrównał stan rywalizacji. Dodajmy, dość niezasłużenie, bo Sevilla równie dobrze mogła prowadzić już dwiema lub trzema bramkami. Ale cóż, Messi to Messi - chwila nieuwagi i po chwili wyciągasz piłkę z siatki.

Nie wiemy, co w przerwie powiedział swoim piłkarzom Luis Enrique, jednak w drugich 45. minutach na boisku oglądaliśmy inny zespół. Barcelona wreszcie wiedziała w co grać, jak utrzymać się przy piłce, jak sprawić, by to rywal biegał za futbolówką. Blaugrana zaczęła stwarzać sobie okazję za okazją, ale strzały Messiego, Suáreza i Rakiticia świetnie łapał Sergio Rico. W 61. minucie był jednak bezradny, gdy po szybkim odbiorze Busquetsa na bramkę popędził Leo Messi, znakomicie dograł do Suáreza, a ten płaskim strzałem dał Barçy prowadzenie. Kolejne minuty tylko potwierdziły dominację Dumy Katalonii - Sevilla miała coraz mniej do powiedzenia w strefie środkowej, a jej próby ataków paliły na panewce. W ostatnich sekundach spotkania Sevillistas bezskutecznie domagali się rzutu karnego za faul Umtitiego w polu karnym, ale sędzia pozostał nieugięty i trzy punkty jadą do Katalonii.

Przed meczem pisałem, że pojedynek z takim rywalem jak Sevilla może być świetnym przetarciem przed kolejną częścią rundy jesiennej: El Clásico, oraz decydującymi meczami w grupie Ligi Mistrzów. Druga połowa pokazała, że nawet okrojona personalnie Barça może zdominować naprawdę silnego przeciwnika. W pierwszej odsłonie wydawało się, że zawodnikom z tyłu głowy siedział jeszcze przegrany mecz w Manchesterze. Ciągłe straty, nieodpowiedzialne decyzje, gra pod siebie... Dopiero gol do szatni i (zapewne) kilka mocnych słów tamże sprawiły, że trio MSN znów zaczęło funkcjonować, a Barça znów była drużyną. Teraz czas na przerwę reprezentacyjną, a po niej spotkanie z Málagą. Oby stolicy Katalonii nie dopadł wirus FIFA. Przy spodziewanych powrotach Piqué, Alby i (w dłuższej perspektywie) Iniesty końcówka roku rysuje się w dość jasnych (choć wciąż nie różowych) barwach. Oby tak dalej!

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (1479)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Arda by wiedzial co zrobic z butem he
« Powrót do wszystkich komentarzy