Luis Enrique: Winę ponoszę w 100% ja, po to jestem trenerem

Ola

13 kwietnia 2016, 23:56

AS

173 komentarze

Po zakończeniu spotkania z Atlético trener Luis Enrique wziął na siebie całą winę za przegrany dwumecz i z pokorą przyjął fakt, że jego zespół nie obroni trofeum Ligi Mistrzów.

Analiza: „Na początku to był mecz taki, jakiego się spodziewaliśmy, choć nie przypuszczaliśmy, że Atlético aż tak się cofnie. Jednak w pierwszej połowie nie śpieszyliśmy się, mimo że rywal zdobył gola po akcji, w której nie mieliśmy szczęścia, a on pokazał swoją precyzję. Nie byliśmy przytomni. Jednak w drugiej połowie stworzyliśmy sobie wystarczająco dużo okazji, by zdobyć bramkę. To było ekscytujące wyzwanie. Gratulujemy Atlético i życzymy im jak najwięcej szczęścia”.

Atlético miało optyczną przewagę: „Nie widziałem tak tego. Pierwsza połowa była bardzo spokojna. Graliśmy tu wiele razy i często cierpieliśmy bardziej niż dziś. Oni chcieli znaleźć sobie okazję, strzelić bramkę i, tak jak mówiłem, pokazać swój potencjał defensywny”.

Barça jest w dołku?: „To oczywiste, że nie jest to nasz najlepszy, ani najskuteczniejszy moment, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę to, jak graliśmy wcześniej. Ale trzeba się podnieść. Gramy w dwóch upragnionych rozgrywkach. Zostało wiele meczów i wiele ważnych rzeczy jeszcze przed nami”.

Rzut karny: „Powiedziano mi, że zagranie ręką było w polu karnym, ale z ławki nic nie widać”.

Odpadnięcie z rozgrywek: „Zwycięstwo było celem, który dawał duże nadzieje wszystkim culés, ale w tym roku się nie uda, nie ma takiej możliwości. Drużyna jest smutna, to oczywiste. Być może nie spodziewaliśmy się tak spokojnego, wycofanego Atlético, oczekiwaliśmy bardziej intensywnego pressingu. Zaczęliśmy mecz, utrzymując się przy piłce. Oni wykorzystali nasz błąd, mieliśmy pecha i Atlético objęło prowadzenie. A potem grali to, co im najlepiej wychodzi. Być może zabrakło nam więcej jakości, odwagi w niektórych momentach meczu. To moje podsumowanie bez obejrzenia spotkania”.

Mecz rewanżowy: „Chcieliśmy kontrolować to spotkanie i w ten sposób zmęczyć rywala. Boisko też nie było w najlepszym stanie, ciężko było utrzymać się na nogach, ale to nie wymówka. Widziałem, jak wielu piłkarzy się ślizga. Zaczęliśmy od kontrolowania gry, ale ważne było strzelenie bramki, a to się nie stało”.

Bez trypletu: „Nasze cele zawsze są najwyższe, to duma, że Barça jest faworytem w każdych rozgrywkach, ale trzeba zaakceptować porażkę. Zrozumieć ją jako część sportu. Dokonać samokrytyki, aby stać się lepszym. Na horyzoncie mamy pozostałe rozgrywki i to są dwa ważne cele. Dla każdego trenera w innej lidze, który zdobyłby mistrzostwo i krajowy puchar, byłby to wspaniały sezon. Musimy się jednak poprawić, a ja jako pierwszy”.

Zawodnicy grali poniżej swojego poziomu: „Niesprawiedliwie jest indywidualizować po porażce, nie zrobię tego. Tak samo jak i po zwycięstwie. To oczywiste, że nie jest to nasz najlepszy moment, ale nie mam im nic do zarzucenia, jeśli chodzi o postawę. Jest mi przykro ze względu na kibiców i moich zawodników, naszym celem było wygranie wszystkiego. Trzeba się podnieść, to kolejna próba dla zespołu”.

Wsparcie dla piłkarzy: „Nigdy po meczu nie rozmawiam z zawodnikami, to nie jest najlepsza pora. Piłkarze są wzburzeni, a to nie sprzyja refleksji. Są zawodowcami, wiedzą, że nie zawsze się wygrywa, porażki są czymś normalnym. Wiedzieliśmy, jak trudno jest osiągnąć nasz cel, ale wciąż przed nami dwa bardzo interesujące zadania”.

Drużyna lepiej grała w grudniu: „Nie sądzę, nasz kalendarz w zeszłym roku był dłuższy”.

Zły okres: „Bo są dni, kiedy pada, i takie, kiedy świeci słońce. Mamy parametry, by sprawdzić, w jakim stanie są zawodnicy, ale są rzeczy, których nie mogę kontrolować. Nie mam magicznej kuli. Ale jasne jest, że możemy się poprawić, naiwnym byłoby powiedzieć inaczej”.

Jaką część winy ponosi Luis Enrique?: „99,9%. Cóż, nie, 100%. Po to jestem trenerem”.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Jesteśmy z tobą trenerze. Mamy o co walczyć. Vamos.
« Powrót do wszystkich komentarzy