Kościół Cruyffa wiecznie szerzący Futbolową Ewangelię

Sylwia Ruła

24 marca 2016, 14:06

thelab.bleacherreport.com

60 komentarzy

„Święci apostołowie i uczniowie Zbawiciela naszego zostali rozproszeni po świecie”- „Historia Kościelna” Euzebiusza z Cezarei

Jezus był inspiracją, jednak potrzeba było małej armii ewangelistów, by obrócić jego radykalne idee w wielką religię. Ten model - wybitnej jednostki oraz gromady naśladowców i interpretatorów - wciąż jest dość dobrą metodą transformowania świata. Działa ona zarówno w wielkich, jak i pomniejszych aspektach. Na przykład Sigmund Freud i jego uczniowie, rywale oraz następcy zmienili sposób, w jaki rozumiemy ludzki umysł. Karol Marx i jego czytelnicy ukształtowali XX wiek. Współczesna, surrealistyczna komedia brytyjska nie istniałaby bez Spike’a Milligana oraz rzeszy jego wielbicieli i następców.

W futbolu jak w życiu. Przez lata istniało w piłce nożnej wiele genialnych postaci, ale żadna nie była tak znacząca jak Johan Cruyff. Jako gracz Ajaksu, Barcelony i reprezentacji Holandii wstąpił do panteonu sław wraz z największymi pokroju Pelé, Maradony, Ferenca Puskasa, Lionela Messiego czy Zinedine'a Zidane'a. Jako trener Ajaksu i Barcelony zbudował ekscytujące ekipy, wypielęgnował niesamowitą liczbę genialnych graczy i wpłynął na wiele najważniejszych klubów świata. Istnienie podbijającej świat reprezentacji Hiszpanii i Barcelony Xaviego i Andrésa Iniesty, genialnego Bayernu Monachium i obecnej reprezentacji Niemiec, AC Milanu późnych lat 80. i wielu innych zapadających w pamięć mistrzowskich drużyn byłoby nie do pomyślenia bez Cruyffa. Niegdyś radykalne, rewolucyjne metody Holendra stały się absolutnym standardem współczesnej gry. Jego strategia rozwoju młodych piłkarzy jest kopiowana na całym świecie.

20-letnia kariera Cruyffa zakończyła się w 1984 roku. Nie trenował on znaczącej drużyny od 1996, kiedy to ujawnił się światu jako guru, filantrop, komentator i zakulisowa siła. Zeszłego roku, w wieku 68 lat zdiagnozowano u niego raka płuc, a on sam wycofał się z życia publicznego, by walczyć z chorobą. W lutym ogłosił, że jego leczenie przebiega prawidłowo. Podczas gdy świat futbolu modli się o jego powrót do zdrowia, uczniowie i apostołowie Cruyffa rozproszyli się wszędzie, od Ziemi Świętej po Południowy Pacyfik, niosąc jego nauki i przekształcając piłkę nożną. Wielbiciele Cruyffa nie tylko lubili sposób gry jego i jego drużyn. Wierzą oni, że świat mógłby być lepszym miejscem, gdyby zapanowała jego wizja futbolu. Czują oni, że futbol Cruyffa jest piękniejszy, bardziej radosny i bardziej uduchowiony niż inne do niego podejścia. Być może dzieje się tak, ponieważ kariera Cruyffa odzwierciedla to, co Joseph Campbell, amerykański pisarz i wykładowca, określił mianem monomitu.

W 1949 roku, dwa lata po narodzinach Cruyffa w robotniczej dzielnicy południowo-wschodniego Amsterdamu, Campbell opublikował swojego „Bohatera o tysiącu twarzy”. Studiował on mity i wierzenia religijne z całego świata i zauważył, że były one zasadniczo takie same. Opowiadały o pozornie zwyczajnym chłopcu (zazwyczaj był to chłopiec) skromnego pochodzenia, który zostaje „przyzwany do działania”. Młody bohater wyrusza ze swojego monotonnego małego świata do krainy „cudów nie z tego świata” i napotyka bajeczne moce, ma przeróżnych pomagierów i osiąga wielki sukces, by następnie „obdarzyć dobrodziejstwami” swoją rodzinną społeczność. Struktura bajek układa się zwykle w podobny sposób. Tak samo zresztą jak w przypadku wielu filmów przygodowych. Na przykład „Gwiezdne wojny” były wyraźnie tworzone w oparciu o wzorzec Campbellowski, George Lucas zaprojektował Luke'a Skywalkera na klasycznego monolitycznego bohatera. Sport także jest światem bogatym w symbolizm i metafory, tak więc nasze ulubione historie o sportowych herosach również podążają tym samym wzorcem.

Przy nazwisku Johana Cruyffa można odhaczyć większość atrybutów wspomnianych przez Campbella. Jego początki były skromne, a jego talent sprawił, że nieuchronnym stało się przyzwanie go do życia pełnego akcji na różnorodnych, stworzonych do cudów sportowych arenach. Jego piłkarska kariera była jedną wielką wymagającą podróżą, podczas której znosił wielkie próby - zwłaszcza ze strony narowistych obrońców tamtych czasów. Przyniósł także z powrotem mnóstwo „dobrodziejstw”, wliczając 14 tytułów ligowych, licznych pucharów i wdzięczność planety za rozjaśnianie Mistrzostw Świata 1974. Jednak koniec, który nadszedł w 1978, był okrutny.

Cruyff zawiesił buty na kołku w Barcelonie i zgodził się na rozegranie ostatniego, pożegnalnego meczu w Amsterdamie, dla Ajaksu, przeciwko Bayernowi Monachium. Bayern wygrał 8:0. Po meczu Cruyff został dźwignięty na czyjeś ramię, ktoś wręczył mu bukiet kwiatów, jednak był to bardziej pogrzeb niż święto.

Następnie wyruszył na względne pustkowia ligi północnoamerykańskiej z Los Ángeles Aztecs i Washington Diplomats, spędził krótki okres w hiszpańskim Levante i stracił wszystkie pieniądze w ryzykownej inwestycji hodowli trzody chlewnej. Tak więc w 1981 ponownie ubrał korki. Jego pierwszy mecz po powrocie do Ajaksu rozegrany został przeciwko Haarlem. Stadion De Meer był pełny, jednak sceptycy mówili, że Cruyff był za stary. Wszyscy obawiali się, że magia znikła na zawsze. Na początku pierwszej połowy odebrał on piłkę, uniknął dwóch wślizgów i dobiegł na skraj pola karnego. Następnie opuścił prawe ramię i bez ostrzeżenia wykonał najsubtelniejszą, najbardziej niszczycielską podcinkę, jaką kiedykolwiek zobaczycie. Bramkarz mógł jedynie przyglądać się ze zdziwieniem, jak piłka poszybowała nad jego głową do siatki.

Cruyff kontynuował grę przez trzy kolejne nadzwyczajne lata, inspirując nowe pokolenie przyszłych gwiazd, jak Marco van Basten, Ronald Keoman czy Dennis Bergkamp. Następnie jako trener stworzył dwa wręcz niebiańskie królestwa: najpierw w Ajaksie, później w Barcelonie. Nic dziwnego, że zapaleńcy naturalnie przechodzą w quasi-religijny wywód, rozmawiając o Cruyffie. Jego pierwszy trener w Ajaksie, łagodny angielski wygnaniec Vic Buckingham, nazwał go „darem Boga dla futbolu”. Pep Guardiola, przed przejęciem sterów nad Barceloną w 2008 wyjaśnił genezę drużyny poprzez Daniela Storeya z Football365: „Cruyff wybudował katedrę, naszym zadaniem jest utrzymanie jej”. Holenderski pisarz związany z tematyką piłkarską Arthur van der Boogaard utrzymywał, że Cruyff odkrył „metafizyczne rozwiązanie” tej dyscypliny.

Cruyff nie mówi przenośniami, chociaż raz stwierdził: „w pewien sposób jestem zapewne nieśmiertelny”. Jest też coś dogmatycznego w jego licznych, enigmatycznych oświadczeniach, dostarczanych w tak przedziwnej wersji holenderskiego, że mogłyby stanowić odrębny język.

  • „Jeśli nie możesz wygrać, upewnij się, że nie przegrasz”
  • „Każda wada ma swoje zalety”
  • „Jeśli cię tam nie ma, to jesteś albo za wcześnie, albo za późno”
  • „Gdybym chciał, żebyś to pojął, wyjaśniłbym to lepiej”

Z drugiej strony nie jest on ani trochę religijny. W Hiszpanii zauważył, że każdy zawodnik robi znak krzyża i skomentował, że gdyby to działało, każdy mecz zakończyłby się remisem. Istnieje amatorski, czarno-biały materiał filmowy o Cruyffie z późnych lat 50. Szczupły, żywiołowy mały chłopiec z przedziałkiem na bok kopiący piłkę na chodniku na przedmieściach Amsterdamu. Piłka zdaje się niemal tak wielka jak on sam. Jest schludnie ubrany w skórzane buty, luźne spodnie, stosowny sweter z jasną obwódką wokół klatki piersiowej. Najpierw widzimy młodego Johana podbijającego piłkę głową, później jest on ze starszym kolegą, któremu zakłada siatkę, by pomknąć w stronę kamery. Wszystkie wdzięki dorosłego są nagle widoczne w zarodku: szybkość umysłu i stóp, przyśpieszenie i doskonały balans, spięte, wykrzywione łuki rąk i nóg.

Jak u większości największych piłkarzy talent Johana rozwinął się na ulicy podczas niezliczonych godzin radosnych ćwiczeń i meczów. „Był Johan i piłka” - jak zapamiętał to przyjaciel z dzieciństwa. Scena z ulicy została nagrana na typowej podmiejskiej strefie parkowej wybudowanej w latach 20. dla pracowników miasta, a kamerzystą był ojciec chłopaka Manus Cruyff, który prowadził niewielki warzywniak z domu rodzinnego na Akkerstraat. W ciągu kilku lat umrze on na zawał serca, naznaczając tragedią życie chłopca.

Przedmieście wciąż jest charakterystyczne. Każdy mały domek ma mały ogródek. Jest tam również mała biblioteka i mały kościółek. Przez lata dzielnica nabyła typowo praktyczną, nie bezsensowną holenderską nazwę Betondorp, co znaczy 'betonowa wioska'. Stadion Ajaksu był zaledwie 400 jardów od domu Cruyffa. Po śmierci Manusa matka Johana pracowała tam jako sprzątaczka. Johan zwykł włóczyć się po stadionie. Wszyscy w klubie go znali. Pół roku po jego siedemnastych urodzinach Buckingham, który stał się dla niego przybranym ojcem, dał chłopcu szansę debiutu w pierwszej drużynie.

Ajax był jednym z największych holenderskich klubów, lecz Holandia była futbolową nacją trzeciego sortu. Jej taktyka i infrastruktura utknęły w latach 30. Jednak w ciągu dekady klub i cały kraj stały się najważniejsze i najbardziej podziwiane na świecie. Cruyff był człowiekiem, który stał za tym sukcesem. Trenowany przez wielkiego Rinusa Míchelsa i dowodzony na boisku przez Cruyffa Ajax rozwinął nadzwyczajny styl zwany totaalvoetbal - futbolem totalnym. Skoro obecna Barcelona jest w większości wzorowana na tamtej drużynie, rozsądnym zdaje się nazywać go Barceloną swoich czasów. Ajax wygrywał Puchar Europy co roku od 1971 do 1973. Na Mistrzostwach Świata 1974, grając jeszcze lepszą wersję tego stylu, dowodzona przez Cruyffa reprezentacja Holandii zdominowała turniej nietypową, radosną piłką, jednak nie udało się jej wygrać finału przeciwko Niemcom Zachodnim.

Katastrofa została spowodowana przez nadmierną pewność siebie Holendrów. W drugiej minucie finału, zanim nawet którykolwiek Niemiec dotknął piłkę, zdobyli bramkę z rzutu karnego po akcji złożonej z 17 podań i penetrującej szarży Cruyffa. Przez kolejne 20 minut zamiast szukać drugiego trafienia, które zakończyłoby mecz, Holendrzy grali na utrzymanie piłki, niemądrze drażniąc rywali. Niemcy dzielnie opierali się, strzelając dwukrotnie. W drugiej połowie, jakby nie próbowali, Holendrzy nie byli w stanie zadośćuczynić za swoje błędy.

Przegranie finału mistrzostw świata było największą katastrofą i rozczarowaniem w piłkarskiej karierze Cruyffa, jednak zawsze bagatelizował on to, wskazując, że chociaż Niemcy wygrali trofeum, to Holendrzy są kochani i będą zapamiętani. „Nie ma lepszej nagrody niż zdobyć uznanie za swój styl”, powiedział, oglądając jak Holandia ogrywa Argentynę w ekscytującym meczu, by następnie przegrać po karnych z Brazylią na Mistrzostwach Świata 1998. Przez kolejne trzy czy cztery generacje Holandia miała zwykle najlepszych piłkarzy na wielkich turniejach i grała najbardziej niesamowity futbol, jednak znalazła dziwny sposób, by zawodzić w kluczowych momentach, zwykle przegrywając w karnych.

Jednak wiara w zalety grania kreatywnego i ekscytującego futbolu pozostała kamieniem węgielnym piłkarskich wierzeń Cruyffa. To wyróżnia go z nieprzebranej większości pozostałych trenerów, którzy w mniejszym lub większym stopniu uznają wygrywanie za bardziej istotne. Bycie pragmatycznym jest często eufemizmem brzydkiego wygrywania, a Cruyff nigdy nie podpisał się pod tym cynizmem. W latach 60. wygrana za wszelką cenę była mentalnie uosabiana przez włoskie kluby grające catenaccio, włoski system oparty na defensywie. Cruyff i jego koledzy z reprezentacji stali się bohaterami tych, którzy chcieli, by futbol bardziej podnosił na duchu.

Obecnie najwyższym kapłanem pragmatyzmu jest José Mourinho. Poznał on holenderskie sekrety podczas swojego pobytu w Barcelonie w latach 90., jak widzą to cruyffiści, przechodząc na ciemną stronę mocy. Pogarda jest obustronna: Mourinho zdaje się odczuwać szczególną odrazę do Barcelony, Arsenalu i innych bastionów cruyffizmu. Cruyff jest wściekle ambitny. Widzi wygrywanie i piękno jako nierozerwalne. Został raz zapytany, czy byłby zdolny do gry głównie defensywnym systemem, by wygrać ligę. Zaprzeczył, ponieważ byłoby to zbyt nudne. „Wyobraź sobie cały sezon znoszenia brzydkiej gry - a mógłbyś nawet nie wygrać ligi! Cały sezon poszedłby na marne”.

Jaki był Cruyff jako zawodnik? Jeśli nigdy nie widzieliście, najlepiej zacząć od „Johan Cruyff is art” na Youtube, fanowskie wideo z szacunku zmontowane do 14 minut (14 jest liczbą utożsamianą z Cruyffem). Uwidoczniona jest cała jego wirtuozeria: niesamowita kontrola nad piłką i elastyczność, przyspieszenie, błyskawiczne dryblingi, podcinki i proste podbicia, sposób, w jaki podawał piłkę pod dziwnymi i niespodziewanymi kątami. Zwinny i szybki, sprawiał wrażenie hiperinteligentnego charta. Angielski pisarz futbolowy David Miller nazwał go „Pitagorasem w korkach”. Holenderski pisarz Nico Scheepmaker uważał go za „czteronogiego”. Jego rodak choreograf Rudi van Dantzig uznawał Cruyffa za lepszego tancerza niż wielki Rudolf Nureyev.

Ulubionym ruchem Johana było zastygnięcie w miejscu, by nagle przyspieszyć. Niewielu obrońców mogło sobie z tym poradzić. Kolejnym był słynny obrót, uchwycony szczególnie podczas Mistrzostw Świata 1974 w meczu przeciwko Szwecji. Markował przerzut, a jeśli obrońca próbował bloku, obracał się w drugą stronę, by odbiec tanecznym krokiem w przeciwnym kierunku. Nie był szczególnie zainteresowany główkowaniem, chociaż potrafił to robić bardzo dobrze, gdy zaszła potrzeba. Wolał zaprzęgać do działania swoje przyspieszenie i inwencję twórczą. Fani Barçy wciąż pamiętają jego „niemożliwą bramkę” przeciwko Atlético Madryt, kiedy to wyskoczył jak olimpijski gimnastyk, wykonał piruet w powietrzu i zewnętrzną częścią stopy strzelił pod poprzeczkę z ostrego kąta.

Jednak przede wszystkim wskazywał. Zwłaszcza w późniejszym etapie kariery Cruyff zdawał się poświęcać sporo czasu boiskowego, podpowiadając kolegom, gdzie się ustawiać. Oglądając na żywo, zobaczylibyście, że nie rozgrywał on jedynie swojego meczu, lecz kontrolował całą drużynę.

Żaden zawodnik nie dysponował tak subtelnym i dogłębnym zrozumieniem geometrii całego boiska. Był jak szachowy wirtuoz, przewidujący kilka ruchów naprzód, przesuwając pionki po szachownicy, by stworzyć nieodpartą, płynną geometrię. Była to unikalna fuzja energii i koncepcji. „Nie biegaj tyle”, mawiał Cruyff. „W piłkę nożną gra się głową”. W rzeczywistości on i inni „totalni piłkarze” biegali sporo, przygniatając przeciwników energią i agresją, jak również umiejętnościami i zbijającymi z tropu wzorcami przemieszczania się po boisku.

Czy więc Cruyff wynalazł futbol totalny? Niezupełnie. Było to wspólne osiągnięcie, przynajmniej połowę zasług należy oddać Míchelsowi, który zastąpił Buckinghama w 1965 roku. To Míchels wprowadził zapał i profesjonalizm do amatorskiego uprzednio klubu. I to Míchels poprowadził taktyczny rozwój. Jednak bez Cruyffa byłoby to nie do pomyślenia. I bez Cruyffa „totalna” filozofia umarłaby we wczesnych latach 80. Kiedy to większość „totalnych piłkarzy” przeszło na emeryturę i nastała moda na defensywny futbol - nawet w Holandii.

W Ajaksie Cruyff przywrócił zasady i dodał kilka własnych ozdobników. Z biegiem czasu jego pomysły stały się w Holandii nowym dogmatem. Zreorganizował on system szkolenia młodzieży w Ajaksie, by nauczyć piłkarzy grać w jego stylu, a następnie powtórzył sztuczkę przy większym budżecie w Barcelonie. Obecnie uznajemy za pewnik Hiszpanię jako krainę eleganckiej, przemyślanej i kreatywnej piłki, ale stało się to właśnie za sprawą Cruyffa. Gdy po raz pierwszy przybył do Hiszpanii w 1973 roku, Barcelona przechodziła trofeową suszę. Na koniec sezonu została mistrzem po raz pierwszy od 14 lat. W Holandii mówi się często, że kibice Barçy nazwali go El Salvador (Zbawiciel) za jego osiągnięcia, chociaż jest to wątpliwe w Katalonii. Jednak był to moment, w którym zmieniała się hiszpańska kultura futbolowa. Kraj wciąż był rządzony przez faszystowskiego dyktatora Francisco Franco, a piłka nożna była przesiąknięta duchem La Furia. Pasja i wysiłek były najbardziej cenionymi cechami, a obrońcy, jak Rzeźnik z Bilbao Andoni Goikoetxea, utożsamiali narodową mentalność piłkarską.

Gdy Cruyff powrócił do klubu jako trener w 1988, Franco był martwy od 13 lat, a w Hiszpanii panowała demokracja. Przez kolejne kilka lat zbudował nadzwyczajny Dream Team, korzystając z zagranicznych gwiazd pokroju Christo Stoiczkowa, Ronalda Koemana, Romario czy Michaela Laudrupa oraz miejscowych, jak młody Guardiola. Ekscytujący zespół wygrał La Ligę cztery lata z rzędu pomiędzy 1990/91 a 1993/94 i zdobył pierwszy tytuł w Lidze Mistrzów. Nagle cała Hiszpania chciała grać jak Barcelona.

Należy pamiętać, jak radykalnie futbol totalny różnił się od wcześniejszych koncepcji gry.

W XIX wieku Anglicy wymyślili piłkę nożną jako szarmancki substytut wojny i grali w prostych liniach ze sztywnymi formacjami. Brazylijczycy postrzegali futbol jako arenę indywidualnego artyzmu. Włosi mieli obsesję na punkcie taktyki, zwłaszcza defensywnej. Niemcy mieli swój kampfgeist (duch walki), który kładł nacisk na niegasnący wysiłek, siłę fizyczną i pracę zespołową jako klucz do sukcesu. Cruyff i Míchels wymyślili grę na nowo, jako wysoce skomplikowane, skotłowane, przestrzenne zawody, w których ktokolwiek zarządzał i kontrolował ograniczoną przestrzeń przestrzeń boiska, wygrywał.

W ten sposób podświadomie wpisali się w szerszy kontekst holenderskiej kultury. Przez wieki lud Holandii odnajdował sprytne sposoby na wykorzystywanie, kontrolowanie i rozmyślania o przestrzeni w swojej zatłoczonej, zagrożonej powodziami krainie. Ta wrażliwość widoczna jest w obrazach Vermeera, Saenredama i Mondriaana. Obecna jest w holenderskiej architekturze i rolnictwie. Był to niewielki krok w rozszerzeniu tego także na sferę futbolu. Ten wniosek zaświtał mi, gdy odwiedziłem stary dom Cruyffa w Betondorp w 1999. Rodzina dawno się wyprowadziła, a nową właścicielką była urocza kobieta, która prowadziła pogotowie ratunkowe dla zwierząt. Z zewnątrz dom wyglądał podobnie jak w latach 50., jednak, jak wyjaśniła, niemal wszystko się zmieniło. „To był salon Cruyffów, ale postawiliśmy tu ścianę… A tu była kuchnia, którą poszerzyliśmy”, opowiadała. Holenderski dom, jak holenderskie boisko, jest elastyczną przestrzenią.

Czy futbol totalny był systemem taktycznym, czy ideą? Kłótnie ciągną się po dziś dzień. Zupełnie jak religia, musi dostosowywać się do zmieniających się okoliczności. We wczesnych latach 70. kluczową innowacją Míchelsa był zorganizowany schemat zmian pozycji. Jego napastnicy, pomocnicy i obrońcy stale wymieniali się rolami, podczas gdy w drużynie zachodziły rotacje w środku pola i na obu skrzydłach. Ustawienie pozostawało zasadniczo stałym 4-3-3, jednak zawodnicy na tych pozycjach ciągle się zmieniali. W ciągu kolejnych lat, gdy gra stawała się szybsza, a przestrzenie trudniejsze do znalezienia, potrzebny był nowy rodzaj elastyczności. Dream Team grał na relatywnie stałych pozycjach, chociaż wciąż obecna była znaczna elastyczność. Duński Dynamit, prawdopodobnie najlepsza drużyna Mistrzostw Świata 1986 (pomimo porażki z Hiszpanią 1:5 w jednym z najdziwniejszych meczów w historii), korzystała bardziej z ofensywnych bocznych obrońców niż porywających skrzydłowych. Jednak efekt był podobny. Niektórzy kluczowi zawodnicy tamtej drużyny jak Jesper Olsen, Soren Lerby czy Jan Molby grali z Cruyffem w Ajaksie, podczas gdy kapitan Morten Olsen był przez niego ukształtowany na odległość. Olsen trenujący później Ajax oraz reprezentację Danii zrobił wiele, by przekonwertować kraj na cruyffizm. Przez lata także drybling był mniej lub bardziej popularny. Sam Cruyff grał elektryzująco z piłką przy nodze, przedzierając się przez przeciwników, tworząc chaos i przestrzenie, które pozostali mogli wykorzystywać. Inne gwiazdy jak Johnny Rep, Rob Rensenbrink czy Piet Keizer także byli dobrymi dryblerami. Zanim Ajax wygrał Ligę Mistrzów w 1995, trener Louis van Gaal położył nacisk na posiadanie piłki, większą prędkość i przepływ podań. Cruyff i van Gaal nienawidzili się wzajemnie, chociaż nikt tak naprawdę nie wie dlaczego - zwłaszcza, że mają tyle wspólnego. Obaj dorastali blisko siebie, zostali dostrzeżeni w Ajaksie, a futbol ich najlepszych drużyn wygląda podobnie. Filozoficznie, jedyną, kluczową różnicą jest to, że van Gaal, uważający się za większego naśladowcę Míchelsa niż Cruyff, pokłada nadzieję w systemie, podczas gdy Cruyff zdaje się na swoich najbardziej utalentowanych, kreatywnych graczy.

Dennis Bergkamp, jeden z najważniejszych protegowanych Cruyffa i trzon reprezentacji Holandii w latach 90., posunął się do stwierdzenia, że „nie wierzy w drybling”. Bergkamp i reprezentacja jego czasów woleli kreować przestrzenie poprzez ruch bez piłki i podania. Pod koniec pierwszej dekady XXI wieku piłka nożna stała się jeszcze szybsza, mogła się więc rozwinąć barcelońska tiki-taka. W 2008 drużyna narodowa Hiszpanii poniewczasie poszła za przykładem, zakopując ostatnie pozostałości po Furii i przechodząc na cruyffizm. Korzyści były ogromne. Hiszpania nigdy wcześniej nie była w światowej czołówce, a nagle stała się główną siłą na świecie, wygrywając trzy najważniejsze turnieje z rzędu: Mistrzostwa Europy 2008 i 2012 oraz Mistrzostwa Świata 2010.   

Ta odmiana futbolu totalnego sprawiła, że zawodnicy poprzedniej dekady zdali się powolnymi. Zespół rzadko kiedy oddawał piłkę, a pomocnicy jak Xavi, Iniesta i Sergio Busquets przemieszczali ją z oszałamiającą prędkością na niebywale krótkie odległości. Jednak, jako ich trener, Guardiola powiedział, że to wciąż „katedra Cruyffa”. Kreowanie przestrzeni własnej drużynie przy jednoczesnym ograniczaniu jej przeciwnikowi pozostało główną regułą. Obecnie pressing stał się fundamentalną częścią gry, jak trawa, białe linie czy siatki w bramkach. Jednak to również wynalazek Holendrów.

Rozwinął się w Ajaksie w późnych latach 60. Dzięki jednemu z żywiołowych i niebezpiecznych kolegów Cruyffa Johanowi Neeskensowi, którego zadaniem było zazwyczaj nękanie rozgrywającego przeciwników. Ofiary Neeskensa zazwyczaj próbowały ucieczki poprzez jeszcze głębsze cofnięcie się na własną połowę. Neeskens, dając się ponieść instynktowi i wzrastającemu duchowi walki, podążał dalej. Míchels, dostrzegając to, wkomponował zamysł w swoją rozwijającą się filozofię i nakazał całej drużynie brać z niego przykład. Ajax zaczął polowanie w grupkach głęboko na połowie przeciwnika, przechodząc tym samym nieuchronnie na wysoką grę w obronie. Cała drużyna rozsiadła się na połowie rywala, a ostatnią rzeczą, jaką chciałeś robić, był powrót na własną połowę w przypadku utraty piłki.

Zgłębiając ten zamysł jeszcze bardziej, Cruyff wymyślił bramkarza-obrońcę. W dawnym futbolu pracą bramkarza było pozostawanie na linii i bronienie strzałów. Do czasu Mistrzostw Świata 1974 Cruyff przekonał Míchelsa do gry Janem Jongbloedem, golkiperem, który lubił wychodzić z dala od bramki i dobrze grał nogami. Jego styl, obecnie powszechnie kopiowany przez bramkarzy całego świata, pozwolił Holandii na jeszcze większy pressing. O futbolu zbyt często dyskutuje się w kategoriach czysto formacyjnych, Cruyff długo optował za 4-3-3. Jednak to nie mówi nam wiele. Istnieje sporo metod interpretacji tego systemu. Thiery Henry, wielbiciel konwencji Holendra, który grał futbol Cruyffa w Arsenalu i Barcelonie, poradził nam, by nie uzależniać się zbytnio od statystyk. Futbol totalny, jak powiedział, jest stanem umysłu. „Formacja nie ma znaczenia”, stwierdził Henry. „Jakkolwiek graliśmy w Arsenalu, mentalnością pozostawał futbol totalny. Czy było to 4-3-3, czy 6-4-0 bez napastników, nie ma to dla mnie znaczenia. To wciąż futbol totalny. Atakować cały czas. Wszyscy atakują. Wszyscy bronią. To zamysł holenderski. W Arsenalu zwykle graliśmy 4-4-2… Czasami było to 3-4-3 czy cokolwiek innego. Jednak cały czas jest to twoja interpretacja futbolu totalnego”.

Wracamy tutaj do oświadczenia Van der Boogarda, że Cruyff rozwiązał metafizyczną zagadkę gry. Johan zyskał przez lata wielu wrogów i krytyków. Oskarżano go o bycie zbyt idealistycznym, zbyt upartym, niewystarczająco zainteresowanym defensywą lub po prostu trudnym w obejściu. On kocha kłótnie, a jego konfliktowy model pracy bywa destrukcyjny. Oświadczenie Van der Boogarda jest tym, czego krytycy Cruyffa nie są w stanie pojąć. Dowodzi on, że prawie każda drużyna posiadająca wystarczająco utalentowanych graczy wyznających cruyffizm niemal z pewnością będzie miała przewagę nad niecruyffistami. Co stałoby się, gdyby wszystkie drużyny wyznawały filozofię Cruyffa? Nie doszliśmy do tego poziomu, jednak w niektórych miejscach jesteśmy blisko. Tak jak chrześcijaństwo rozpowszechniło się niemal wszędzie i zaadoptowało do lokalnych kultur, w ten sam sposób całe państwa przejęły holenderskie metody i dodały kilka własnych cech. Niemcy przeszły na cruyffizm po tym, jak reprezentacja była upokarzana na Mistrzostwach Europy 2000 i 2004. Teraz są mistrzami świata. Drużyny z krajów tak różnorodnych jak Belgia i Nowa Zelandia podążyły podobną ścieżką.

Półprofesjonalne Auckland City, wieloletni zwycięzca Ligi Mistrzów Oceanii i brązowy medalista Klubowych Mistrzostw Swiata 2014, jest prowadzone przez zadeklarowanego cruyffistę Ramona Tribulietxa. Dorastał jako kibic Barcelony i został ukształtowany, oglądając Dream Team. Mimo że nigdy nie pracował w Barçy ani z samym Holendrem, jego drużyny grają w stylu Cruyffa. Do dość niedawna synonimem angielskiego futbolu były długie podania, słaba kontrola piłki, wielcy, niezdarni stoperzy wpadający w ociężałych środkowych pomocników. Obecnie większość topowych trenerów największych klubów Premier League to Holendrzy albo ludzie silnie ukształtowani przez Holendrów. Mamy Arsène'a Wengera w Arsenalu, Van Gaala w Manchesterze United i Guusa Hiddinka w Chelsea. Roberto Martínez w Evertonie i Jürgen Klopp w Liverpoolu są gorliwymi cruyffistami. W następnym sezonie Pep Guardiola zacznie przerabiać Manchester City na tiki-takę. Nawet Newcastle United - gdzie inny cruyffista Ruud Guilt był uważany za zbyt cudzoziemskiego w późnych latach 90. - ma drużynę pełną Holendrów i Steve’a McClarena (stan na 8.03.2016r. - przyp. red.), trenera, który trenował w Holandii FC Twente.

W Holandii i Hiszpanii, krajach, które uważa za własne podwórko, Cruyff walczy o swoją wizję. Z dala od domu nie zawsze jest natarczywy. Na przykład zapytany, dlaczego nigdy nie został trenerem za Morzem Północnym, stwierdził, że Anglia zdawała się szczęśliwa ze swoim stylem „kopnij i biegnij”, a on nie chciał tego zmieniać. Jego wielbiciele i uczniowie nie mają takich uprzedzeń i ochoczo ewangelizują swoją religią cały świat. Przyjaciel Cruyffa Hiddink jest czczony jako futbolowy święty w Korei Południowej za zaprowadzenie reprezentacji do półfinałów Mistrzostw Świata 2002. Nauczał także reprezentacje Rosji, Australii i Turcji.

Inny „piłkarz totalny” Arie Haan prowadził reprezentację Chin. Wim Jansen trenował Arabię Saudyjską, pracował także w Japonii i Szkocji; Ruud Krol, kapitan drużyny z Mistrzostw Świata 1978, w Egipcie i RPA. Syn Cruyffa Jordi, nazwany na cześć patrona Katalonii, nauczał na Cyprze i Malcie, a obecnie jest dyrektorem sportowym izraelskiego Maccabi Tel Awiw. We współczesnych czasach sukces kogokolwiek próbującego rozpowszechnić ideę futbolu totalnego zależy w wielkim stopniu od ugruntowania lokalnej kultury gry. We Włoszech na przykład Arrigo Sacchi wspierany przez miliardy przyszłego premiera Włoch Silvio Berlusconiego odniósł wielki sukces, przekształcając grę AC Milanu na futbol totalny w późnych latach 80. Sacchi zakochał się w Ajaksie i Holandii wczesnych lat 70. i wyruszył do Amsterdamu, by podpatrzeć treningi Cruyffa i jego kolegów. Jako młody trener wdrażał swoje, ukształtowane przez Holendrów koncepcje w praktykę. Zrekrutował protegowanych Cruyffa: Gullita, Van Bastena, Franka Rijkaarda i nauczył miejscowych chłopaków jak Paolo Maldini, Franco Baresi i Carlo Ancelotti wywierania presji, atakowania i wykorzystywania przestrzeni. Hokus pokus, Milan stał się najlepszą drużyną na świecie. Niemal natychmiastowo każda drużyna we Włoszech chciała być jak Milan, jednak włoska kultura futbolowa nie zmieniła się. A to dlatego, że nie podziwiali oni piękna gry Milanu, tylko jego sukces. Niedługo później Bergkamp dołączył do lokalnych rywali Milanu, Interu. Inter był świątynią catenaccio. Dwuletni pobyt Bergkampa w Mediolanie był katastrofą. Był wyszydzany przez włoską prasę i obrażany przez niektórych kolegów z drużyny. Jednak to się zmieniło, gdy przeszedł do Arsenalu w 1995. Klub cieszył się złą sławą przez monotonną, defensywną grę i desperacko pragnął zmiany po serii skandali. Co więcej Anglia dopiero zaczynała się otwierać na nowe idee, zawodników i trenerów. Zamiast zmuszać Bergkampa do przyjęcia angielskich metod Arsenal ochoczo pragnął uczyć się od niego. Nie opierał się zmianom, a raczej starał się je przyjąć. W 1996 przybył Arsène Wenger, a Arsenal wkrótce stał się angielską wersją Ajaksu.

A co z Holandią? Podążanie świata w kierunku cruyffizmu stało się problemem, ponieważ stracili oni przewagę nad resztą świata. Ich rywale skopiowali i przejęli ich metody. Porażka Holandii w kwalifikacjach do Euro 2016 odzwierciedla fakt, że holenderski system wymarł, a naród - w całkowitym przeciwieństwie do sąsiadujących Niemiec i Belgii - nie produkuje już światowej klasy talentów. Cruyff wychwycił problem i w 2011 roku stanął na czele zamachu stanu, który doprowadził do przejęcia władzy w Ajaksie przez byłych zawodników. Jego planem była modernizacja systemu szkolenia młodzieży i zamienienia go w wylęgarnię pielęgnującą nową falę nadzwyczajnych zawodników. Na razie to nie zadziałało - a tuż przed zapadnięciem na chorobę Cruyff poróżnił się z byłymi sojusznikami i odciął się od nowej władzy. Jednak w innych miejscach jego dziedzictwo jest bezpieczne i nawet najwięksi współcześni trenerzy przyznają, że mają wobec niego dług. Niedawny dwuosobowy rzut karny Messi-Luis Suárez dla Barcelony przeciwko Celcie Vigo służy za dowód.

W grudniu 1982 Cruyff wykonał rzut karny dla Ajaksu przeciwko Helmond Sport. Zwykle nienawidził on jedenastek i zostawiał je innym. Jednak tym razem podszedł do piłki i odegrał ją do boku do Olsena. Ten postraszył bramkarza Helmond, po czym oddał piłkę Cruyffowi, który nonszalancko wpakował ją do pustej bramki. W 2005 Robert Pires i Henry (noszący numer 14) próbowali tego samego w Arsenalu i kompletnie schrzanili sprawę. Jednak w Walentynki, 14 lutego (znowu ta liczba), Messi i Suárez zademonstrowali swoją miłość do Cruyffa podczas zwycięskiej konfrontacji z Celtą Vigo (6:1). Messi (najlepszy absolwent La Masíi) podszedł do jedenastki i podał do boku Suárezowi (byłemu graczowi Ajaksu), by ten podbiegł i zdobył bramkę. Był to pamiętny moment. Cruyff, poprzez przyjaciela, dał do zrozumienia, że bardzo to docenił. Jednak sztuczka Messiego i Suáreza była problematyczna. Zwiększyli kąt strzału, dając tym samym bramkarzowi szansę interwencji. W wersji Cruyffa golkiper był bezradny.

Było to jak wyraz uznania Lady Gagi dla Davida Bowie'ego podczas rozdania Grammy. Techniczna jakość jej coverów była znakomita i bezsprzecznie była w tym miłość. Jednak akt hołdu sprawił jedynie, że jeszcze bardziej doceniłeś oryginał.

Powiązane artykuły

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Artykuł bardzo trafny, taki właśnie był Johan, człowiek, który jest nieśmiertelny w futbolu. Jeden z najwiekszych speców w tej dyscyplinie i najlepszy spec od tej dyscypliny.

Żegnaj Legendo :(
--
Druga sprawa, rak płuca - najczęstszy nowotwór złośliwy u mężczyzn. W samej Polsce rocznie diagnozowanych jest ~21 tysięcy nowych przypadków z czego rocznie umiera circa about 19 tysięcy. Etykietki na papierosach nie kłamią, więc dla wszystkich tutaj na forum, którzy palą - zróbcie to dla siebie i swoich najbliższych i rzućcie palenie. Z tą diagnozą macie 90% na dętkę w pierwszym roku.

To jest nasza prawdziwa legenda, żal mi jest że nie mogłem oglądać jego wielkiej Barcelony
,,Boski'' Johan odszedł a świat futbolu pochylił się nad nim.......
,,Boski''? No właśnie! Czy to przypadek że Stwórca zabiera go w Wielki Czwartek?
Nie sądze..............
Spoczywaj w pokoju wiecznym, Amen.

Dzięki Johan za wszystko co dałeś Barcelonie, za autograf który otrzymałem od Ciebie jak przyleciałeś z Barcelona na mecz z Lechem Poznań i za to ze od tamtej chwili jestem kibicem Barcelony

Kolejny genialny artykuł. Gratuluję wytrwałości w tłumaczeniu. Świetna robota.

Tak po prostu,po ludzku ,szkoda człowieka. Ja wiem, każdego odchodzącego jest żal, najbardziej jego najbliższym. Ale ten GOŚCIU to naprawdę był KTOŚ. Jestem w takim wieku, że lata 70-te, Mundial Niemcy 74, jego gra, nigdy nie będą prze ze mnie zapomniane. Miałem tą przyjemność widzieć go na żywo w eliminacjach ME. Niezapomniany mecz Polska : Holandia. 4:1. Niektórzy mówią, że jeden z najlepszych meczy rozegranych przez Polską kadrę. Druga i Trzecia drużyna Świata.Żegnaj JOHAN. Pewnie Świat nie stanie, nie zwolni , a może na chwileczkę powinien, dla CIEBIE , ZWYCIĘZCO.

Żegnaj Legendo!!

P.S Kto jest na tym zdjeciu jeszcze. Od lewej jest Xavi pozniej 3 typow a nad nimi Guardiola i Wenger. Chodzi mi o tych 3 typow od lewej po Xavim i tym typie nad guardiola i wengerem wiecie moze jak sie nazywaja z czystej ciekawosci :d.

Po prostu LEGENDA

Żegnaj wielki!


p.s Czy wy jesteście normalni z tymi zniczami? darujcie sobie to lepiej

[*] Oby jeszcze dziś znalazł się w Niebie.

Pokój jego duszy.

Bez jego filozofii futbolu Barca nie byłaby taka silna... Spoczywaj w spokoju [*]

[*] - należy mu się jak najbardziej.

Prowadził w tej walce 2:0 a jednak przegrał. Stracić życie przez ta chorobę to największy smutek, wiem coś o tym,taki człowiek jak on to szczególny żal , legenda naszej Barcelony.

Ależ byłoby pięknie wbić manitę Realowi, tak jak zrobił to Johan gdy był zawodnikiem i trenerem Barcelony. To byłby piękny hołd.

Spoczywaj w pokoju Mistrzu!!!

Po prostu mnie zamurowało jak to przeczytałem. Nic na to nie wskazywało patrząc na humor i podejście Johana. Prawdziwy wojownik i symbol holenderskiej piłki. To on zapoczątkował obecny schemat funkcjonowania naszego klubu za co jestem mu bardzo wdzięczny. Bardzo smutna wiadomość.

Na zawsze w pamięci!

JOHAN CRUYFF.

Symboliczna minutka akurat na klasyku, trzeba go będzie wygrać dla Johana.

matko jedyna... [*] zamurowało mnie jak uslyszalem w radiu... nie spodziewalem sie tak szybko. odchodzi wielka ikona futbolu, jedna z najwiekszych w historii, no i nasza duma - Barcy... gdyby nie on byc moze nie byloby dzisiejszej Barcy.... ech... ciezko o nim pisac w czasie przeszlym.... spoczywaj w spokoju - R.I.P. Johan Cruyff.

nie zapomnij zapalić znicza [*] na fcbarca.com

Żegnaj Legendo :(

Trybuna Honorowa niestety znów się powiększyła
Nigdy Nie Zapomnimy Legendo

Dziekujemy za wszystko co zrobil dla Barcy... Za piekna hisotrie jaka napisal...

Wygranie potrójnej korony dla tego Pana będzie czymś znakomitym!
konto usunięte
Żegnaj Legendo, a tak apropo Obstawia ktoś mecze ? PW.

W EL Clasico Barca niech zagra dla Johana. Spoczywaj w pokoju LEGENDO!!

Nie miałem okazji oglądać Cruyffa, zbyt młody jestem.. ale wiem, że był to wspaniały człowiek, piłkarz i trener! Spoczywaj mistrzu!

Legenda. Dziekujemy

Żegnaj Mistrzu :-(

W Polsce pisze się Karol Marks a nie Marx. Pozdrawiam cieplutko.
konto usunięte

Porównania do Jezusa, chyba trochę nie na miejscu.

Wow ogromny szacunek za przetłumaczenie tego, wspaniała robota brawo i dzięki za ten artykuł jest świetny.

dobry pilkarz ale pozostajac obiektywny powiem ze poza najlepsza piatka w historii

Świetny tekst, ukazujący jak wielki wpływ na postrzeganie footballu miał Cruyff, szkoda że jego drogi nieco się rozeszły w ostatnim czasie z Ajaxem i mam nadzieje że w Barcelonie nigdy nie zapomną o tym co zrobił i jak ukształtował jej obecną historię

Mimo, iż sam jestem wyznawcą świątyni Johanna Cruyffa i nie śmiem podważyć Jego zasług dla Ajaksu, Barcelony oraz reprezentacji Holandii i Hiszpanii to z kilkoma stwierdzeniami nie mogę się zgodzić.
A mianowicie:
- wpływu metod Holendra na Bayern Monachium (mam na myśli Bayern przed guardiolowski). Otóż w Bayernie od zawsze mieli swoich, doskonałych trenerów (Cajkovsky, Hoeness,, Heynckess, Trappatoni, Rehhagel czy Hitzfeld) oraz wielu wybitnych wychowanków (Beckenbauer, Sepp Maier, Gerd Mueller czy Lothar Matthaus), którzy nadawali tej drużynie styl, na którym kiedyś opierała się gra drużyny narodowej naszych zachodnich sąsiadów czyli kładli nacisk na niegasnący wysiłek, siłę fizyczną i pracę zespołową jako klucz do sukcesu.
-nie zgodzę się też, że Hiszpania nigdy wcześniej nie była w czołówce drużyn jako reprezentacja. Pomijając fakt zdobycia mistrzostwa Europy w 1964 roku (piszę z pamięci więc rok może być nie ten) oraz v-ce mistrzostwa w 1984 roku o Hiszpanii zawsze mówiło się jako o jednym z faworytów do mistrzostwa czy to świata czy Europy. Ale Hiszpanie zazwyczaj ,,grali jak nigdy, przegrywali jak zawsze" (choćby w 1/8 MŚ w 2002 roku w Korei i Japonii gdzie zostali wyeliminowani przez... sędziów w meczu z Koreańczykami).
konto usunięte

Czemu na tym zdjeciu z glownej znalazl sie Adam Wisniewski?

Haha ten obrazek...

Bardzo dobrze, że co jakiś czas pojawiają się artykuły, dzięki którym można odświeżyć pamięć i przypomnieć sobie różne fakty i wydarzenia. Jak rozumiem jest to przetłumaczony felieton - gratuluję wytrwałości przy pracy, jednocześnie dziękując.

Taka mała dygresja. Pierwszy krok ku transferowi Cruyffa do Barcelony został zainicjowany w 1970 dzięki ówczesnemu trenerowi Buckinghamowi. Najciekawsze jest to, że skauci Dumy Katalonii i Królewskich niejednokrotnie pojedynkowali się o sprowadzenie gwiazd futbolu do swoich ekip. Latający Holender był jednym z nich. Wcześniej naparzali się o Kubalę i Di Stefano, z którymi wiążą się wyjątkowe historie. Nie pamiętam tylko czy o Maradonę też się starał klub z Madrytu, ale może przyjdzie mi tu w sukurs Don Corleone i co nieco się wypowie w tej kwestii. W każdym razie, po raz pierwszy Diego został wypatrzony w wieku szesnastu lat, lecz zarząd stwierdził, iż milion dolarów to zbyt duża kwota jak za nastolatka.

Zapowiada się walka stulecia! EOREN VS SYLWIA :-)

Sylwia, jestes Wielka. Kapitalny tekst, fantastycznie sie to czyta :)

Boże, i to napisała kobieta.
Jakbym nie był żonaty to bym Cię prosił, żebyś za mnie wyszła.
A co tam. Wezmę rozwód. Wyjdź za mnie.

O cholera :O Gratulacje dla autora po prostu.

Cóż tu dużo mówić...kapitalny tekst po prostu, świetnie się go czyta pomimo że jest taki obszerny ;)
konto usunięte

Fajny artykuł podczas czytania zastanawiałem się co by było gdyby Johan Cruff zamiast Barcy wybrał Real do trenowania

Wow, ogromny artykuł, gratuluje wytrwałości w pisaniu czegoś takiego.

"Jezus" spolszczacz, ale już "Marx" jest w pisowni niemieckiej, może wypadałoby być konsekwentnym?

Pół na pół ,trochę Barcy i trochę Arsenalu...

Nie na temat ale..czy ktoś wie czy 8 miejsce w lidze hiszpańskiej daje możliwość gry w eliminacjach do ligi europejskiej? Obecnie te miejsce w tabeli zajmuje Eibar i bardzo mnie to ciekawi gdyby wziął udział w eliminacjach do LE ..

Van Gall znowu dmucha?