Z obozu rywala: Arsenal wygrywa w meczu na szczycie Premier League

Majerr

14 lutego 2016, 15:33

48 komentarzy

W niedawno zakończonym spotkaniu na szczycie angielskiej Premier League Arsenal pokonał na własnym stadionie lidera ligowej tabeli Leicester 2:1.

Kibice zgromadzeni na Emirates Stadium byli świadkami niezwykle emocjonującego widowiska, w którym rozstrzygnięcie nastąpiło w ostatniej akcji meczu. Do przerwy prowadziły popularne Lisy za sprawą trafienia z rzutu karnego niezawodnego Vardy'ego. Trzeba powiedzieć, że samo podyktowanie jedenastki dla ekipy Claudio Ranieriego było dość kontrowersyjne, ponieważ wydaje się, że Vardy nie był faulowany w polu karnym przez Monreala. Z drugiej strony na samym początku spotkania sędzia wyraźnie się pomylił i nie zauważył zagrania ręką jednego z graczy Leicester we własnym polu karnym, za co Arsenalowi należał się bezdyskusyjny rzut karny.

Po przerwie bardzo szybko, bo już w 54. minucie, drugą żółtą kartkę obejrzał Simpson, co spowodowało, że Lisy zmuszone były kończyć mecz w dziesiątkę. Od tego momentu Arsenal rozpoczął nieustanny szturm na bramkę strzeżoną przez Kaspera Schmeichela. W 70. minucie do bramki Leicester trafił wprowadzony dziesięć minut wcześniej Theo Walcott. Kiedy na zegarze wybiła już 93. minuta i wydawało się, że największa rewelacja tego sezonu w Europie zdoła utrzymać bardzo korzystny remis, faulu na rywalu dopuścił się Marcin Wasilewski. W ostatniej akcji meczu piłkę z rzutu wolnego dośrodkował Mesut Özil, a jego świetne dogranie wykorzystał Welbeck, dając tym samym Arsenalowi arcyważne trzy punkty w starciu z liderem angielskiej Premier League.

Z dzisiejszego spotkania na pewno można wyciągnąć kilka wniosków. Najbardziej w oczy rzucała się rażąca nieskuteczność Arsenalu, który przez 40 minut grał z przewagą jednego zawodnika. Podopieczni Arsène'a Wengera mieli wyraźne problemy z wypracowaniem sobie klarownych sytuacji, a gdy już do nich dochodzili, to nie potrafili zamienić ich na bramkę. Dosyć mizernie wyglądała także druga linia Kanonierów, gdzie szczególnie w pierwszej połowie rządził i dzielił niezmordowany francuski defensywny pomocnik Lisów Kante. Solidnie z kolei zaprezentowała się defensywa, która nie pozwoliła Leicester na zbyt wiele, dobrze neutralizując szybkie kontry, na jakich opiera się gra liderów tabeli.

Po dzisiejszym zwycięstwie Arsenal traci do Leicester dwa punkty. Za plecami Kanonierów plasują się Tottenham i Manchester City, które dzisiaj o 17:15 stoczą ze sobą bój. Na ten moment czołówka Premier League prezentuje się następująco.

Pozycja Zespół Mecze Punkty
1. Leicester 26 53
2. Arsenal 26 51
3. Tottenham 25 48
4. Manchester City 25 47

Przed starciem z FC Barceloną na Emirates Stadium Arsenal czeka jeszcze tylko jedno spotkanie z Hull City w 1/8 finału FA Cup (20 lutego). Trzy dni później do stolicy Londynu zawita najlepsza drużyna na świecie, mająca chęć zrobić pierwszy ważny krok w fazie pucharowej tegorocznej Champions League ku obronie wymarzonego pucharu Ligi Mistrzów.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Super że Arsenal wygrał. Najbardziej denerwują mnie ludzie którzy mówią teraz, nagle że kibicują Leicester a pewnie rok temu się z nich naśmiewali bo byli w strefie spadkowej.

@Hermenegilda123: Spokojnie, zluzuj trochę. Leicester to po prostu fajna historia, która często wzbudza w ludziach sympatię, ot tak, bez powodu. Nie ma to nic wspólnego z jakimś wielkim kibicowaniem.

@Los_Dawidos: Ja na kuponie jednym miałem właśnie, że Arsenal wygra, a na drugim obie strzelą, w sumie będę zadowolony jak któraś z tych drużyn zdobędzie tytuł mistrza. Arsenal po prostu dlatego że ma dobrych zawodników,a Lisy, bo to właśnie taka piłkarsko-romantyczna historia, która zdarza się raz na jakiś czas.

@Hermenegilda123: Arsenal musi być czwarty, inaczej być nie może

@Hermenegilda123: Stary, musisz mieć bardzo smutne życie skoro takie rzeczy Cię denerwują.

PS. Sam z przyjemnością oglądam większość meczów Lisów w tym sezonie ponieważ chciałbym aby drużyna nieskładająca się z wielkich gwiazd z małym budżetem utarła nosa tym gigantom i szejkom. Nie ma w tym nic złego.

@krajana: Nie smutne życie tylko irytują go frajerzy, tacy sami, którzy w polsce kibicowali BVB jak była trójka polaków, teraz leją na ten klub a jak odejdzie ostatni polak to wgl zapomną ze był taki klub, ot wielcy kibice
@Los_Dawidos: Nie będę z niczym luzował tacy ludzie to debile a ja po prostu lubie nazywać sprawy po imieniu.

@Tomo_95: Gościu, nikt tu nie mówi o fanatycznym kibicowaniu tylko o wspieraniu i cieszeniu się ze zwycięstw klubów które mimo małych pieniędzy i nieznanych zawodników są w stanie przy najmniej w jednym sezonie utrzeć nosa tym największym. Ja jestem kibicem Barcelony i jestem z tym klubem na dobre i na złe a co do reszty drużyn to mam bardzo luźne podejście i wspieram tych którzy akurat ładnie grają i ich mecze ogląda się z przyjemnością. Musisz być naprawdę bardzo ograniczony jeżeli nie rozróżniasz niektórych rzeczy.

@krajana: Kibicuję Leicester od lat, generalnie tyle, co Barcelonie, czyli niezależnie od ligi, w której występują. I cieszę się, że w końcu ktoś zajarzy, co to za śmieszną koszulkę niebieską mam na sobie ;). Może i pomyśli, że nagle zacząłem kibicować, niech se myśli, przynajmniej wie komu.
« Powrót do wszystkich komentarzy