Wielka Barça po raz drugi w historii zdobywa potrójną koronę

Robert Wojtczak

6 czerwca 2015, 19:49

4722 komentarze

Juventus FC

JUV

Herb Juventus FC

1:3

Herb Juventus FC

FC Barcelona

FCB

  • Alvaro Morata 55'
  • 4' Ivan Rakitić 
  • 69' Luis Suárez 
  • 97' Neymar Jr 
  • Sobota, 6 czerwca 20:45
  • Olympiastadion, Berlin
  • Canal +

To była wielki wieczór Barcelony. Tak, Barcelony. Nie Messiego, nie Neymara, Suáreza, Xaviego, Iniesty, Busquesta, Piqué, czy jakiegokolwiek innego zawodnika. To był mecz, w którym zwyciężył zespół. Najlepszy zespół Europy po raz piąty w historii i pierwszy klub, który drugi raz w historii sięga po tryplet.

Tegoroczny finał Ligi Mistrzów przeszedł do historii futbolu z wielu względów. Przede wszystkim Barcelona jako pierwszy zespół po raz drugi zdobył tryplet, czyli triumf w krajowych rozgrywkach ligowych, pucharze kraju i Lidze Mistrzów, Luis Enrique jest drugim trenerem po Josepie Guardioli, który ten tryplet wygrał w pierwszym sezonie w klubie. Takich rekordów i ciekawostek statystycznych można doszukać się jeszcze więcej, ale najważniejszy fakt jest taki, że FC Barcelona jest najlepszym zespołem piłki nożnej w XXI wieku.

Choć pierwsze minuty w wykonaniu podopiecznych Luisa Enrique były dość nerwowe tak Barça nie mogła wymarzyć sobie lepszego początku. Już w czwartej minucie po koronkowej akcji na lewej stronie ­pola karnego piłkę pod nogi Rakiticia wystawił Andrés Iniesta i Chorwat otworzył wynik spotkania. Wydawało się, że Barcelona pójdzie za ciosem i lada chwila padnie drugi gol, tak Gianluigi Buffon dwoił się i troił broniąc strzały rywali. Najbliżej powodzenia był Dani Alves, ale włoski golkiper instynktownie zdołał wybronić ręką strzał Brazylijczyka zza pola karnego.

Juventus z kolei zaskoczył odważnym zaatakowaniem rywala od pierwszych minut choć szybki gol podciął niewątpliwie im skrzydła. Piłkarze Starej Damy próbowali kontratakować i te próby były bardzo groźne, choć, na szczęście dla Barcelony, niecelne lub zbyt słabe, by pokonać Ter Stegena. Włoski zespół w końcu zdołał wykorzystać nieskuteczną postawę piłkarzy Dumy Katalonii i w 55. do wyrównania doprowadził ten, który wprowadził Juve do finału - Álvaro Morata, dobijając piłkę do siatki obok bezradnego golkipera Barcelony.

Zespół Massimiliano Allegriego złapał wiatr w żagle i przez kilkanaście następnych minut przeważał na boisku. Drugi gol wisiał w powietrzu, a bramkę próbowali zdobyć Carlos Tevez czy Paul Pogba. Barcelonie na ratunek po raz kolejny przyszedł Lionel Messi. Argentyńczyk wyprowadził szybką kontrę po jednej z akcji rywali i wprawdzie jego strzał zdołał sparować w bok Buffon, tak wobec dobitki Suáreza był już kompletnie bezradny i Culés w Berlinie ponownie cieszyli się z prowadzenia.

Juventus za wszelką cenę próbował odrobić straty i często wiązało się to z dotkliwymi faulami na piłkarzach Barcelony. M.in. przez dużą liczbę fauli sędzia Cüneyt Çakır przedłużył do spotkanie o pięć minut. Kiedy już wszyscy byli gotowi do świętowania Barcelona wyprowadziła jeszcze jeden zabójczy atak i przypieczętowała zwycięstwo golem Neymara na 3:1. Piłkarze i kibice rozpoczęli świętowanie, a kilkanaście minut później Xavi Hernandéz po raz ostatni w swojej karierze podniósł puchar w roli kapitana i piłkarza Barcelony.

Sezon 2014/2015 kończy się pięknie dla zespołu Luisa Enrique. Choć po drodze było wiele przeszkód, to piłkarze zapisali kolejną złotą stronę w historii klubu. FC Barcelona jako pierwszy klub drugi raz sięgnęła po potrójną koronę i czwarty raz wygrała Ligę Mistrzów w XXI wieku.  

Poleć artykuł

Komentarze (4722)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Nerwy jak przed pierwszą spowiedzią xD

@1899barca: hahaha dokładnie tak :D
« Powrót do wszystkich komentarzy