Barcelona gromi Sevillę, legenda Messiego trwa!

Eoren

22 listopada 2014, 19:14

3188 komentarzy

FC Barcelona

FCB

Herb FC Barcelona

5:1

Herb FC Barcelona

Sevilla FC

SEV

  • Lionel Messi 21', 73', 78'
  • Neymar 49'
  • Ivan Rakitić 65'
  • 47' (sam.) Jordi Alba 

Dzisiejszego wieczora na Camp Nou pojawił się transparent z napisem „La Llegenda Continua” - „Legenda trwa”. Niewiele zdań mogłoby lepiej pasować. W 12. kolejce La Liga Barcelona pokonała Sevillę 5:1, trzy bramki dla Barçy zdobył Leo Messi. Tym samym Argentyńczyk wyrównał rekord legendarnego Telmo Zarry i został najskuteczniejszym strzelcem w historii Primera División. Pozostałe trafienia zaliczyli Neymar oraz Rakitić.

Choć Sevilla radzi sobie w tym sezonie wyjątkowo dobrze historia nie przemawiała za Andaluzyjczykami. Ostatni raz Los Nervionenses udało się pokonać Barcelonę w 2010, w Superpucharze Hiszpanii. Ich ostatnie ligowe zwycięstwo nad Katalończykami miało miejsce jeszcze dawniej, w 2006 roku. A na Camp Nou? 2002. Wbrew zapewnieniom Unaia Emery'ego, który twierdził, że przyjeżdża na Camp Nou po trzy punkty scenariusz, w którym Sevilla pokonuje Barçę wydawał się mało prawdopodobny.

Luis Enrique wreszcie dysponował komfortem pełnej kadry. Na pierwszą jedenastkę nie załapał się tym razem Javier Mascherano. Do składu trafił z kolei Gerard Piqué, którego brakowało w nim od czasu feralnego Klasyku. Barceloniści dodatkowo musieli zmierzyć się z klątwą gry po przerwie na reprezentacje, która Katalończykom nigdy nie leżała.

Od pierwszych minut podopieczni Luisa Enrique przejęli kontrolę nad spotkaniem. Już na samym początku spotkania Barça mogła otrzymać rzut karny po faulu na Messim, jednak arbiter nie zdecydował się go podyktować. Blisko zdobycia bramki byli Leo, Suárez oraz Jordi Alba, jednak Camp Nou musiało zaczekać na rzut wolny, by zobaczyć futbolówkę w bramce. Po faulu Banegi Messi ze stałego fragmentu gry pokonał Beto, tym samym wyrównując rekord Telmo Zarry. Sevilla w pierwszej połowie miała okazję odpowiedzieć szybką kontrą, jednak Barcelonę aratował w tej sytuacji Mathieu, który wybił piłkę tuż spod nóg rozpędzonego Backi. Ostatnie sekundy pierwszej połowy były bardzo nerwowe dla gości. Carriço zapobiegł bramce Jordiego Alby, sekundy później strzał Neymara wybronił Beto.

Drugą odsłonę gry Sevilla rozpoczęła od mocnego uderzenia. Dośrodkowanie posłane w pole karne Barçy nieszczęśliwie dobił do bramki Jordi Alba. Odpowiedź Katalończyków była natychmiastowa. Po centrze z rzutu wolnego Beto pokonał Neymar, znów dając prowadzenie Barcelonie. Nic dziwnego, nie wypada nie wygrać w meczu, w którym na trybunach zasiada legendarny Hans Krankl. W 60 minucie barcelońskiej zmiany dokonał Unai Emery. Boisko opuścił Denis Suárez, zameldował się zaś na nim Gerard Deulofeu. Chwilę później świetnym podaniem wyprowadzającym popisał się Piqué, piłkę przyjął Suárez, który wyłożył ja na dalszy słupek, akcję zaś zakończył Rakitić. Chorwat nie okazał najmniejszej radości po bramce strzelonej swojej byłej drużynie. Niedługo potem powód do radości już był, i to dla wszystkich. Leo Messi podniósł wynik na 4:1 i tym samym pobił rekord Telmo Zarry. Bez wątpienia był to wieczór Leo, który nie zatrzymał się na dublecie i mianie najskuteczniejszego strzelca w historii Primera División. Argentyńczyk przepięknie strzelając zza pola karnego, w swoim starym stylu, zakończył mecz zdobywając 22. hat-tricka w swojej karierze.

Barcelona pokonała Sevillę i zanotowała trzy punkty, ale tego wieczora wydarzyło się coś jeszcze ważniejszego. Na Camp Nou powróciła radość.

Ankieta

Kto był najlepszym zawodnikiem Barcy w meczu z Sevillą?

Poleć artykuł

Komentarze (3188)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Pamiętacie takiego gościa,Chrisa Kirklanda?
To też była kaleka,widzieli w nim wielki talent,chcieli stawiać kosztem Dudka jak dobrze pamiętam a ten uraz za urazem.
« Powrót do wszystkich komentarzy