Podsumowanie La Liga: Wielka trójka zgodnie wygrywa

n00stress, Eoren

29 września 2014, 23:44

45 komentarzy

Nawet się nie obejrzeliśmy, a na boiskach hiszpańskiej Primera División rozegrano dwie kolejki, a w nich byliśmy świadkami wielu niecodziennych zdarzeń. W środku tygodnia, to Valencia była na szczycie tabeli, a Athletic Bilbao dość niespodziewanie znalazł się w strefie spadkowej. Weekend, to już zgodne i łatwe zwycięstwa „wielkiej trójki”. Atlético, Real Madryt i Barcelona tym razem były skuteczne do bólu i nie dały szans swoim rywalom. 

„La Liga de todos” (liga wszystkich - przyp. n00stress) napisała po piątej kolejce madrycka Marca, nawiązując do bardzo wyrównanej sytuacji w tabeli. Na czele buntu stanęły Sevilla (z Krychowiakiem na czele) i Valencia, które wyjątkowo udanie rozpoczęły sezon, a Nietoperze po rozbiciu Córdoby wskoczyły nawet przed Barcelonę na pierwsze miejsce w tabeli. W weekend już tak różowo nie było… Na ławkę trenerską wrócił Diego Simeone, co od razu przywróciło magię i pewność siebie w Atlético. Los Colchoneros pokazali miejsce w szeregu Sevilli, pokonując podopiecznych Unaia Emery’ego na Vicente Calderón aż 4:0. Na Camp Nou cieszyła współpraca Neymara z Messim i kolejne czyste konto, a Barcelona wygrała aż 6:0. W hicie kolejki na El Madrigal Real Madryt ograł Villarreal, a Cristiano Ronaldo dołożył kolejne trafienie. Valencia liderem długo się nie nacieszyła, ponieważ podopieczni Nuno (tylko nam przypomina Morfeusza?) tylko zremisowali z Realem Sociedad. 

W dziwnym świecie przyszło nam żyć. Wydaje się, że Leo Messi zrezygnował z szalonej pogoni za rekordami strzeleckimi i przerzucił się na inne zainteresowania, jak jedzenie pizzy czy rozdawanie asyst, a tymczasem kolejne snajperskie osiągnięcia po prostu nie chcą się od niego odczepić. 401 bramek w karierze za nim, tymczasem zza rogu już łypie okiem rekord Telmo Zarry. Co zrobić w takiej sytuacji? Jak żyć? Chyba najlepiej poprawić sobie nastrój dwiema asystami - stwierdził sam Messi.

Come Home Ronaldo

Królewscy pojechali na El Madrigal po trzy punkty i trzy punkty wywieźli. Chciałoby się powiedzieć, że trochę od niechcenia, bo ani piłkarzom Carlo Ancelottiego nie chciało się zbytnio podkręcić tempa, ani podopieczni Marcelino Garcíi Torala nie wykazywali zbytnich ambicji, by przeszkodzić gościom w zanotowaniu zwycięstwa. Chciałoby się powiedzieć, że obyło się bez niespodzianek... gdyby nie kibice Manchesteru United.

Prawdziwa niespodzianka meczu nie wydarzyła się na El Madrigal, ale nad nim. Na niebie nad stadionem Villarrealu pojawiła się awionetka, do której przymocowano baner z napisem: „Come home Ronaldo. United Reel”. Jak się później okazało, taki sposób zaproszenia Cristiano do powrotu do domu, który oczywiście znajdować ma się w Manchesterze, był inicjatywą kibiców United zrzeszonych w organizacji United Reel. Na przeprowadzenie całej akcji i wynajęcie samolotu wydano 3800 euro, które zebrane zostały pośród kibiców Manchestru United z całego świata. Angielskich fanów do tak desperackiej inicjatywy skłoniły prawdopodobnie plotki medialne mówiące o ofercie, jaką Czerwone Diabły chcą złożyć Realowi Madryt za Portugalczyka. Cóż, Cristiano, spoglądając w niebo, wyglądał raczej na zaskoczonego niż przekonanego.

Goście kwestię wyniku postanowili rozstrzygnąć szybko i stanowczo: w 32. minucie do siatki trafił Luka Modrić, chwilę później wynik podwyższył Cristiano Ronaldo. Gdy Królewscy wyszli na pewne prowadzenie, gospodarze nagle się obudzili i rozpoczęli wzmożoną ofensywę na bramkę Ikera Casillasa. Kapitan Realu miał okazję wykazać się podwójną paradą, gdy najpierw świetnie obronił strzał Manu Triguerosa a potem, w ułamku sekundy, zatrzymał dobitkę w wykonaniu Ikechukwu Uche.

Po przerwie piłkarze Żółtej Łodzi Podwodnej mieli jeszcze trochę ochoty do gry, z pewnością więcej niż goście z Madrytu. Jednak wraz z upływem czasu ochota przechodziła, a tempo spotkania spadało. Ostatecznie, mimo znacznie większej aktywności strzeleckiej Villarrealu, Real Madryt zdołał zachować czyste konto i wywieźć pewne zwycięstwo z El Madrigal.

Atlético znów zachwyca

„Osobiście oczywiście cieszę się, że będę bliżej boiska. Żyłem meczem jako piłkarz, żyję nim równie mocno jako trener” - powiedział na przedmeczowej konferencji prasowej Diego Simeone, nie kryjąc zadowolenia z powrotu na ławkę. Razem z Cholo odżyło całe Atlético. Los Colchoneros w hicie hiszpańskiej Primera División zagrali kapitalne zawody, co zaowocowało pogromem rewelacji początku sezonu, Sevilli. 

Po zaskakującym remisie na Vicente Calderón z Celtą Vigo (2:2) oraz zwycięstwie w mękach na wyjeździe z Almeríą (1:0) starcie z Sevillą miało udowodnić, czy Atlético to nadal ten sam zespół co w poprzednim sezonie. Los Colchoneros tym razem nie zawiedli swoich kibiców i zaprezentowali wszystkie cechy, za które ich podziwialiśmy, z zabójczymi stałymi fragmentami na czele. 

Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem wydawało się, że zespół z Andaluzji może być bardzo trudnym rywalem dla szukającego optymalnej formy Atlético. Jednak od samego początku to Banda Simeone przejęła kontrolę na boisku, szukając sposobu na dobrze zorganizowaną obronę Sevilli. Na pierwszy celny strzał musieliśmy czekać do 18. minuty, ale ten od razu zakończył się golem dla gospodarzy. Stephane Mbia wybił piłkę tak niefortunnie, że ta trafiła pod nogi Koke, który uderzył zza pola karnego, a futbolówka po rykoszecie od nogi Nicolása Parejy wpadła do siatki. Defensywna taktyka Emery’ego nie przyniosła skutku. Objęcie prowadzenia tylko zachęciło Atlético do dalszych ataków, co zaowocowało kolejnym trafieniem jeszcze przed przerwą. Kombinacyjny stały fragment gry zaskoczył gości, a do siatki trafił Saul Niguez, który niespodziewanie zastąpił w wyjściowej jedenastce Antoine Griezmanna. Asystę przy golu wychowanka Atlético zaliczył Miranda, który rozgrywał w sobotę setny mecz w La Liga. Dwie bramki autorstwa zawodników z cantery? Takie rzeczy nie tylko w Barcelonie.

W drugiej połowie Emery starał się ratować sytuację, zmieniając taktykę na trochę bardziej ofensywną, ale niewiele to pomogło. Atlético tym razem nie popełniało głupich błędów w defensywie, jak to miało miejsce w spotkaniach z Celtą Vigo czy Olympiakosem, i spokojnie kontrolowało przebieg gry. W końcówce meczu na boisku zameldował się Griezmann, z którym Sevilla kompletnie nie potrafiła sobie poradzić. Francuz wywalczył jedenastkę, którą na gola zamienił Raúl García. Na koniec w końcu odblokował się Raúl Jimenez, który wykorzystał idealne dośrodkowanie Koke i ustalił wynik spotkania na 4:0. Atlético znów było wielkie. 

Sociedad zatrzymuje Nietoperze

Podczas pomeczowej konferencji po meczu z Celtą Vigo Jagoba Arrasate został zapytany, czy Realowi Sociedad najlepiej gra się, gdy przegrywa 2:0. Faktycznie, coś w tym jest, bowiem jak na razie największe sukcesy w tym sezonie piłkarze z Donostii odnieśli, odrabiając straty przy takim właśnie wyniku. W meczu 6. kolejki przypomnieli jednak, że są w stanie zanotować dobry wynik bez handicapu dwubramkowej straty. Czasem wystarczy stracić tylko jedną bramkę, by zyskać motywację do gry. Trzeba przyznać: jest postęp.

Co prawda remis 1:1 nie rzuca na kolana, jednak trzeba wziąć pod uwagę fakt, że Baskom udało się zatrzymać rozpędzoną Valencię, która przez jedną kolejkę zdołała nawet zająć fotel lidera La Liga. Piłkarze z Anoeta przystąpili do meczu z ambitną wizją otworzenia wyniku. Próbował Vela, próbował Aguirretxe, jednak na posterunku zawsze stał Diego Alves. Ofensywa Realu zakończyła się ostatecznie bramką dla Valencii, którą po pięknym rozegraniu piłki między Rodrigo a Paco Alcácerem zdobył Carles Gil.

Wyrównująca bramka padła w 36. minucie. Sergio Canales z lewej flanki posłał w kierunku bramki przepiękny centrostrzał, który po rykoszecie od słupka wpadł do bramki Diego Alvesa. Zdziwili się wszyscy: bramkarz Valencii, jego koledzy z defensywy, Imanol Aguirretxe, który próbował dołożyć nogę do piłki... Sergio Canales prawdopodobnie też się zdziwił. Coś takiego nie powinno wpadać do bramki. Ale wpadło, zapewniło Baskom jeden punkt, zaś Valencii pokrzyżowało szyki, dystansując ją na dwa oczka od prowadzącej w tabeli Barcelony.

Mimo sukcesu, jakim z pewnością było urwanie punktów Valencii, piłkarze Arrasate mogą, i powinni, czuć niedosyt. W spotkaniu z Nietoperzami byli zdecydowanie aktywniejszą stroną. Cóż, może tajemniczy plan Jagoby na ten sezon się rozwija i w następnym spotkaniu piłkarze z Donostii zdołają trafić do siatki, nie tracąc wcześniej żadnej bramki? To by było coś.

***

Liczba weekendu, czyli 401 goli Leo Messiego

Leo Messi nie pozwolił zbyt długo cieszyć się kibicom z jego bramki numer 400 w klubowej karierze. Upłynęło ledwie dwadzieścia minut od chwili, gdy Argentyńczyk przekroczył tę magiczną liczbę, a już wszystkie grafiki z liczbą 400, których zdążyło się namnożyć w Internecie, były nieaktualne. W meczu Barcelony z Granadą Leo Messi zainkasował dublet, co sprawiło, że w tej chwili ma na koncie 401 bramek. Właściwie należałoby powiedzieć, że były to dwa dublety – Argentyńczyk nie omieszkał też zaliczyć dwóch asyst. Podwójny dublet? Dublet do kwadratu? Chyba powinno się na takie okazje wymyślić odpowiednią nazwę.

Zainteresowanie asystami, które piłkarz z Rosario w ostatnim czasie przejawia w sposób dość intensywny, sprawia, że już od dłuższego czasu czekamy na to, aż Messi pobije rekord Telmo Zarry i zostanie najskuteczniejszym snajperem w historii La Liga. Do tego osiągnięcia Argentyńczykowi brakuje jeszcze czterech trafień. Chyba, że jesteście dziennikarzami Marki, wtedy brakuje mu pięciu bramek.

Przekroczenie bariery 400 goli w karierze to kolejny wielki wyczyn Leo Messiego, a nie można zapominać, że najlepsze lata nadal przed nim. Czy dla Argentyńczyka istnieją jakieś granice? 359 bramek w barwach Barcelony i 42 w reprezentacji Argentyny. 331 goli lewą nogą oraz 53 prawą, 14 głową, i po jednym klatką piersiową i ręką… 29 hat-tricków i niezliczona liczba dubletów. To wszystko składa się na 400 goli Messiego. 

***

Wybierz bramkę kolejki!

Kandydat nr 1: Saul Niguez vs. Sevilla
Kandydat nr 2: Luka Modrić vs. Villarreal
Kandydat nr 3: Koke vs. Sevilla

***

Komplet wyników 6. kolejki La Liga:


Elche - Celta Vigo 0:1 [skrót]

0:1 Nolito (90')


Villarreal - Real Madryt 0:2 [skrót]

0:1 Luka Modrić (32')
0:2 Cristiano Ronaldo (40')


Barcelona - Granada 6:0 [skrót]

1:0 Neymar (26')
2:0 Ivan Rakitić (43')
3:0 Neymar (45')
4:0 Leo Messi (62')
5:0 Neymar (66')
6:0 Leo Messi (82')


Atlético Madryt - Sevilla 4:0 [skrót]

1:0 Koke (19')
2:0 Saul Niguez (42')
3:0 Raúl García (k.) (82')
4:0 Raúl Jimenez (89')


Athletic Bilbao - Eibar 0:0 [skrót]


Levante - Rayo Vallecano 0:2 [skrót]

0:1 Leo Baptistao (12')
0:2 Leo Baptistao (33')


Getafe - Málaga 1:0 [skrót]

1:0 Míchel Herrero (25')


Deportivo - Almería 0:1 [skrót]

0:1 Egdar Mendez (90')


Real Sociedad - Valencia 1:1 [skrót]

0:1 Carles Gil (15')
1:1 Sergio Canales (36')


Córdoba - Espanyol 0:0 [skrót]


XI kolejki wg. FCBarca.com


 

Ankieta

Kto strzelił najładniejszą bramkę 6. kolejki La Liga?

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
konto usunięte

Chciałbym na koniec sezonu zobaczyć taką trójkę: 1.Barcelona ,2.Atletico ,3.Valencia ,chociaż to prawie nie realne.

Obejrzałem filmik ze wszystkimi bramkami Messiego w zawodowej karierze i policzyłem, że strzelił 68 bramek ze stałych fragmentów: 51 z jedenastu metrów i 17 z rzutów wolnych.

Dlaczego w XI kolejki nie ma CR? Przecież strzelił bramkę z karnego... :D

Do bramki kolejki dodałbym gola Messiego z dyni. Może sam strzał nie był strasznie efektowny ale podanie od Generała i asysta Daniego...palce lizać.
konto usunięte

Gdy wróci Suarez to takie zestawienie jakie pokazuje 11 tygodnia będzie dla nas najlepsze.
konto usunięte

Bramka Saula do wyboru jest chyba.. zwyczajna?

Double double w wykonaniu Leo:)

Różowo Valencii nie było bo to nie Real...

Tekst o Marce zacny ;)

Dziwie się ,że Baptistao dostawał tak mało szans w Atletico teraz pokazuje że jak ktoś na niego stawia to swój talent w pełni wykorzystuje. Valencia doczekała się następcy Alby w postaci Gaya

Nie ma CR7 hahahah :)

11 kolejki bardzo mocna, ale zaraz, zaraz...
Nie ma CR7 :D

Oby Bilbao wróciło do formy. Najlepiej juz w meczu na Bernabeu

I to beznadziejne Bilbao gra w Lidze Mistrzow i pokaze tyle co rok temu Real Sociedad.

Jak tak dalej pójdzie to Bilbao spadnie z ligi ...

Pytanie do Redakcji:
Czy w tym sezonie wróci "Estadísticas de la Liga"?

1. Barca
2. Sevilla
3. Atletico
4. Valencia

Fajnie by było widzieć taka 4 na koniec sezonu :) Wiedziałem, że Valencia zgubi punkty w Sociedad bo to cieżki teren. Zdziwił mnie Emery swoja taktyka na mecz z Atletico zamiast grac to co grali musial kombinowac przez co wynik byl jaki byl

Te gole Atletico kandydujące do gola kolejki to jakiś żart? Przy golu Koke rykoszet, a akcja przy golu Saula dużo słabsza niż przy golu główką Messiego (Alves również z pierwszej piłki dośrodkowywał, ale po jakim podaniu Xaviego!), propozycja tych goli to porażka, z tego względu głos na Modricia.

Chyba, ze to jedna osoba pisze na obie strony ;) (sorry za spam)
O Messim też z olemagazyn.pl... Dramat
Tekst o awionetce ściągnięty z olemagazyn.pl... Żenada

"Bramka kolejki" bez trafienia Messiego z główki po tej wspaniałej akcji? Naprawdę?

Brakuje bramki Rakitica w top 3.O wiele ładniejsza niż gol Saula Nigueza :)

Kim są podpieczeni Unaia Emery'ego? XD

Jakiego gola Marca nie uznała Messiemu ?

Apropos dziennikarzy mareczki... A gdzie podsumowanie 5 kolejki? :-D

Z przykrością jestem zmuszony zagłosować na bramkę Modrića ;)