Més que un Dream Team?

Barman

24 lipca 2006, 14:21

Brak komentarzy
20. lipca dokładnie o godzinie 22:50 na oficjalnej stronie FC Barcelony pojawiła się informacja, iż klub doszedł do porozumienia z Juventusem w sprawie kupna dwóch piłkarzy tego klubu: Gianluci Zambrotty i Liliana Thurama.

Większość culés z wielkim entuzjazmem zareagowała na te transfery i pozwoliły one nieco zatuszować nieporozumienie związane z błędnym rozpisaniem, a właściwie to jego brakiem, wyborów prezydenckich. Obaj zawodnicy są obeznani w futbolowym fachu jak mało kto. Od wielu lat występowali w lidze włoskiej, sięgali po wszelakie laury z Juventusem, choć taki Thuram ma także na koncie Puchar UEFA zdobyty jeszcze za czasów gry w AS Parmie. Ale po kolei...

Gianluca Zambrotta urodził się 19 lutego 1977 roku w Como. Swą wspaniałą karierę piłkarską rozpoczął w 1994 roku. Jego 'futbolowym przedszkolem' było Como, gdzie przebojem wdarł się do pierwszego składu i przez 3 lata rozegrał tam 48 spotkań i strzelił 6 bramek. Como występowało wówczas na boiskach Serie B oraz Serie C1. Przed sezonem 1997/98 przeniósł się do grającego wtedy w Serie A Bari. W ciągu dwóch lat pobytu rozegrał tam 59 spotkań i strzelił 6 goli. Spisywał się jednak na tyle dobrze, że uwagę na niego zwrócili działacze 'Starej Damy' W sezonie 1999/00 przeszedł do Juventusu Turyn za aż 15 milionów euro. Rozegrał tam 185 spotkań i strzelił 7 bramek. Jednak bez wątpienia najlepszy moment w jego karierze miał miejsce dopiero niedawno. 9 lipca 2006 roku na stadionie w Berlinie reprezentacja Włoch, z nim w składzie, pokonała w rzutach karnych 5:3 Francuzów i mogła cieszyć się z czwartego w historii triumfu w Mundialu. Sam Zambrotta dzięki swej wszechstronności i wspaniałej formie został wybrany do jedenastki marzeń tych Mistrzostw.

Lilian Thuram urodził się 1 stycznia 1972 roku w Pointe-à-Pitre na Gwadelupie. Ten czarnoskóry środkowy obrońca rozpoczął swoją przygodę z futbolem w AS Monaco, którego szperacze znaleźli go na boiskach amatorskich. W Księstwie Lilian spędził aż 6 lat. W 1996 roku kupiła go AC Parma z którą wygrał Puchar UEFA, a 5 lat później przeniósł się do stolicy Piemontu, Turynu by reprezentował bawry 'bianconerrich'. Pierwsze mecze w tym klubie nie były dla niego łatwy, ale w końcu jednak jego forma ustabilizowała się na wysokim poziomie. Thuram woli grać jako stoper, podczas gdy trener Marcello Lippi narzucał mu rolę bocznego obrońcy. Sytuacja ta zmieniła się wraz objęciem posady selekcjonera przez Fabio Capello.

Jako reprezentant Francji Thuram dwukrotnie wznosił zwycięskie puchary - najpierw w Mistrzostwach Świata w 1998 roku oraz 2 lata później w Mistrzostwach Europy. Z reprezentacją 'Tricolores' zdobył srebrny medal na niedawno zakończonym Mundialu, w finale musiał uznać wyższość Zambrotty i spółki, z którym do spółki opuścili Juventus 11 dni po finale i podpisali kontakty z FC Barceloną. Został, podobnie jak Gianluca, wcielony do najlepszej jedenastki w/w turnieju.

Kibice wierzą, że wraz z ich przybyciem rozwiążą się wszystkie problemy Barçy z ustawianiem linii defensywy, która przez lata uważana była za piętę achillesową w świetnie funkcjonującej maszynce o nazwie FC Barcelona. Wydaje się jednak, że już w tym sezonie ta opinia powoli zaczynała tracić na ważności. Przecież to właśnie dzięki wspaniałej grze obronnej nasi piłkarze nie stracili bramek w Lidzie Mistrzów w dwumeczach z takimi klasowymi rywalami jak Benfica Lizbona czy AC Milan. Strzałem w dziesiątkę okazało się przemianowanie Oleguera na prawego obrońcę, który na tej pozycji zaczął wreszcie grać bardzo solidnie. Klasą dla samych siebie na środku obrony byli Márquez z Puyolem, a na lewej stronie niezmiennie hasał Gio, który w razie potrzeby zmieniany był przez rok starszego Sylvinho. Nie sposób też zapomnieć o Bellettim. Przecież to właśnie jego bramka dała nam drugi w historii, upragniony przez culés jak nic na świecie, Puchar Ligi Mistrzów. Tak więcej czy ci dwaj obrońcy byli nam potrzebni?

Z pewnością tak. Należy pamiętać, że w tym sezonie nasi piłkarze rozegrają około 80 meczy, a walczyć będą aż na sześciu frontach. Co prawda walka na trzech z nich ograniczy się do maksimum zaledwie dwóch spotkań, to jeżeli mierzy się w przynajmniej powtórzenie sukcesu z zeszłego sezonu, to na żadne braki w składzie w przypadku kontuzji nie wolno sobie pozwolić. Doskonale pamiętamy przecież sezon 2004/05, w którym to aż 4 graczy Barçy zerwało więzadła kolanowe i Rijkaard nie raz i nie dwa musiał korzystać z usług grajków z Barçy B. Z pewnością te kontuzje mogły mieć też wpływ na przedwczesne odpadnięcie z Champions League, bo już w 1/8 finału z londyńską Chelsea.

Jeżeli chodzi o linię pomocy to tu mam bez wątpienia kłopoty bogactwa. Na pozycji 'pivota' bardzo dobrze przez cały sezon spisywał się Edmílson, który jednak jest świeżo po kontuzji. W razie potrzeby jednak na tę pozycję może powędrować Rafa Márquez, a jego miejsce na stoperze zajmie Thuram. W środku pola skład prezentuje się świetnie. Praktycznie pewniakami tutaj są Deco i Xavi, którzy jednak będą musieli sporo pracować by odeprzeć napór, znajdującego się pod koniec sezonu w fenomenalnej formie, Iniesty. W odwodzie pozostaje jeszcze doświadczony van Bommel, który pierwszego sezonu w trykocie FCB nie zaliczy do bardzo udanych pod względem personalnym. Miejmy jednak nadzieję, że "pierwsze śliwki robaczywki" i w nadchodzącym roku Mark udowodni swą przydatność do zespołu. Ostatniego słowa nie powiedział też Motta.

O skrzydła także nie powinniśmy się martwić. Co Ronaldinho z piłką zrobić potrafi tego nie muszę nikomu mówić. W razie słabszej dyspozycji bądź kontuzji czeka głodny gry Ezquerro, który także chce udowodnić, że niektórzy za wcześnie postawili na nim krzyżyk. Po prawej stronie mamy walecznego Ludo Giuly'ego, który wobec świetnej formy młodziutkiego Messi'ego nie jest już taki pewny swego miejsca w pierwszej '11'. W razie potrzeby może tu grać także 'IceMan' Gudjohnsen. Na środku ataku mamy Eto'o. Kameruński snajper przez ostatnie 2 sezony czarował wszystkich swą grą, a kiedy wybył na Puchar Narodów Afryki, to godnie zastąpił go Larsson. No, ale właśnie... Larsson. Przecież on już u nas nie gra. Zarząd postanowił także wypożyczyć Maxi Lópeza do Mallorki. W odwodzie pozostaje więc tylko Eidur G., który jednak wybitnym egzekutorem nie jest. Wielu wierzy w talent młodego dos Santosa, ale to raczej nie ta pozycja i, powiedzmy sobie szczerze - mimo wielkiej ambicji, nie te umiejętności, które potrzebne będą do walki z rosłymi obrońcami Chelsea czy Manchesteru. Co więc w przypadku urazu (odpukać w niemalowane!) Eto'o? Rijkaard może mieć nie lada problem. Ustawienie na środku Giuly'ego czy Messi'ego chyba nie do końca przyniesie zamierzone efekty. Rijkaard jednak powinien poradzić sobie i z tym ambarasem.

Nie należy zapomnieć, że i o triumf na krajowym podwórku może być znacznie ciężej niż przed rokiem. Wielkie apetyty mają 'Królewscy', których nowy prezydent na razie czyni same udane kroki. Capello to świetny fachowiec, który powinien poradzić sobie z dobrym ustawieniem tej chimerycznej drużyny. Klub poczynił dobre transfery (Cannavaro i Emerson), a ponadto sposobi się do pozyskania Kaki. Calderon w obietnicach poza Brazylijczykiem obiecywał także Robbena, Cesca Fabregasa i van Nistelrooya, ale sprowadzenie choćby dwóch z tych piłkarzy będzie można już uznać za sukces. Tytuł po 3 latach posuchy pragnie też odzyskać Valencia, Osasuna raczej nie powtórzy wyniku z zeszłego roku, ale może ktoś w jej miejsce będzie nowym czarnym koniem rozgrywek La Liga. Może niektórzy na wcześnie skreślili już Deportivo? Jedno jest pewne - ten sezon zapowiada się na dużo bardziej wyrównany niż przed rokiem.

W Lidze Mistrzów może okazać się paradoksalnie trochę łatwiej. Wykluczone z tych rozgrywek zostały Juve i Milan, a przecież Inter, Roma czy Palermo to już nie ten sam kaliber co 'rosso' i bianconerri'. We Francji liczy się tylko Lyon, ale szczyt szczytów możliwości tego klubu to mimo wszystko półfinał tych elitarnych rozgrywek. Bayern obiecuje sobie wiele, ale przecież wraz z odejściem Ballacka, ta drużyna straciła przynajmniej 1/3 swej wartości. Na najgroźniejszego rywala Blaugrany wyrastają więc kluby angielskie, czyli oczywiście mocna jak nigdy Chelsea, zdesperowany Machester, nieobliczalny Arsenal i niedoceniany nieco Liverpool oraz... Real Madryt. Ten klub, jeżeli korzystnie wylosuje, to dzięki osobie trenera ma szansę dojść naprawdę daleko. Dwumecz to przecież nie liga - tu liczy się przede wszystkich doświadczenie, dyscyplina taktyczna i skuteczność pod bramką przeciwnika. A te cechy Capello od zawsze potrafił wpajać swym piłkarzom.

Tak więc czy potrzebny nam jeszcze jakikolwiek transfer? Chyba nie. Chyba, bo jeżeli nadarzy się dobra okazja na kupno klasowego zawodnika to...czemu nie? Jeżeli Vieira miałby przyjść za 10 milionów euro, to może nie grałby tak często jak w Juve, lecz bez wątpienia miałby szansę tu powalczyć o najwyższe trofea. Nie to co w Interze, który czeka na 'scudetto' od 17 lat. Choć właściwie jeśli 'nerrazzurri' w tym sezonie go nie zdobędą to już chyba nigdy. Niemniej jednak Vieira dałby Rijkaardowi jeszcze większe pole manewru i mógłby stosować jeszcze większą rotację, a w razie kontuzji czołowego gracza miałby zmiennika klasy światowej. Niemniej jednak - nic na siłę. Nie ma sensu oddawać za niego Motty czy kłaść na stół 25 milionów euro.

To pytanie nasuwa się samo: czy obecna drużyna jest lepsza od Dream Teamu Johana Cruyffa? To będziemy mogli ocenić prawdopodobnie dopiero po latach. Mimo to chyba jednak ta drużyna ma większy potencjał. Przy całym szacunku do tych piłkarzy, ale Romario to nie Ronaldinho, Txiki to nie Eto'o, natomiast para stoperów Nadal - Koeman, przy całym szacunku dla nich i ich zasług, pod względem defensywnym ustępuje jednak triu Puyol-Márquez-Thuram. Ta Barça by mogła się równać z tamtym składem powinna pamiętać, że należy przynajmniej wyrównać osiągnięcia Dream Teamu, a ten w latach 1991-1994 (4 sezony z rzędu) był Mistrzem Hiszpanii, wygrał raz Ligę Mistrzów i raz był w jej finale.

Tak więc i w tym przypadku co do tej kwestii to czas i historia będą najlepszymi arbitrami w tej kwestii. Nam pozostaje tylko czekać i obserwować wyniki naszej Blaugrany, która w tym sezonie ma szansę przebić Liverpool, który w wielkim dla siebie sezonie 2000/01 zdobył aż 5 trofeów...

Powiązane artykuły

Poleć artykuł