Sala i Martín: Rosell był zawsze po niewłaściwej stronie - wywiad

Blazeq

28 listopada 2009, 17:25

10 komentarzy
Dwa tygodnie temu Xavier Sala i Martín, będący członkiem zarządu i skarbnikiem FC Barcelony, udzielił wywiadu dziennikowi El Pais. Katalończyk jest jednym z faworytów Laporty, jeśli chodzi o zbliżające się wybory prezydenckie. W zarządzie Barcelony funkcjonuje on od kwietnia 2009 roku. Oto co Sala i Martín miał do powiedzenia w sprawie zbliżających się wyborów, afery szpiegowskiej oraz roli Sandro Rosella w sukcesach klubu.

Będziesz głównym kandydatem, czy jedynie członkiem wspólnej kandydatury mającej zapewnić ciągłość?

Nie lubię, kiedy używa się słowa "ciągłość", odkąd wiadomo, że Laporta nie będzie kontynuował prezydentury. Widzę to raczej jako kontynuację projektu, który przynosi najlepsze rezultaty w historii klubu. Alfons Godall i ja dużo pracujemy nad projektem i będę jego częścią. Poszczególnym osobom nie zostały jeszcze przydzielone żadne role. Natomiast członkowie klubu, którym podoba się to, co zostało do tej pory dokonane, będą mogli poprzeć kontynuację tego projektu oddając swój głos.

Afera szpiegowska, w którą zamieszanych było czterech wiceprezydentów nie doprowadziła do poważnego kryzysu w zarządzie?

Kiedy stałem się członkiem zarządu, cała akcja już się toczyła. Powiedziano mi jak to się stało, że ci, których to irytowało zaakceptowali przedstawione wyjaśnienia. Tymczasem życie toczyło się dalej aż do października, kiedy prasa zaczęła informować o pewnych niepokojach. Wtedy prezydent podczas zebrania zarządu zapytał, czy niepokój, o którym pisze prasa istnieje naprawdę. Nikt się nie odezwał więc sprawa została uznana za załatwioną.

Godall był jedynym wiceprezydentem, którego śledztwo nie dotyczyło, a wygląda na to, że to ty jesteś faworytem Laporty, jeśli chodzi o kandydaturę. Ty oraz dyrektor generalny Joan Oliver, podobnie jak Vicent Sanchís, szef Barça TV, jesteście łączeni ze sobą, ponieważ wszyscy należycie do Fundació Catalunya Oberta (dop. red. katalońskie stowarzyszenie narodowościowo-liberalne). Jesteście swego rodzaju maszyną tworzącą pomysły, które podobają się prezydentowi, a pozostali członkowie zarządu nie są z tego zadowoleni.

Czy naprawdę myślisz, że Oliver, Sanchis i ja możemy manipulować Laportą w sprawie wyboru następcy? Uważasz, iż zamierzamy poprosić go, by odrzucił swojego przyjaciela Godalla, członka zarządu, który wsparł go w czasie głosowania votum nieufności, człowieka, któremu ufa, aby móc wyznaczyć mnie? Proszę cię! Wszystkie kryzysy w zarządzie łączy jeden wspólny motyw - Laporta zawsze robi to co chce i ci którzy ewentualnie stają przeciw niemu, ustępują lub przegrywają. Bez względu na to, jak często mówi się, że nasze stowarzyszenie jest złą instytucją zdolną do wszystkiego, jest jedna rzecz, której nie jest w stanie dokonać: prać mózgu Laporcie.

Większość twoich przeciwników twierdzi, że członkowie klubu nie przepadają za tobą.

Chciałbym im pokazać swoje ankiety. Żeby wygrać nie można jedynie skupiać się na przyczynach odrzucenia przez głosujących. Wybory wygrywa się przez zarażenie swoich wyborców entuzjazmem. Bardzo często przegrywają ci, którzy nie potrafili poruszyć swoich naturalnych wyborców.

Może właśnie dlatego Laporta wydaje się preferować ciebie, a nie Godalla, który ma mniej wybuchowy charakter.

Godall byłby nadzwyczajnym kandydatem. Zawsze, gdy podejmowane były ważne decyzje, stał po właściwej stronie: kiedy zatrudniony został Txiki, kiedy pozostawiono Rijkaarda, kiedy sprowadzono Eto'o, kiedy pozwolono odejść Ronadinho, wreszcie kiedy zatrudniono Pepa. Co ciekawe, Rosell zawsze był po przeciwnej stronie, gdy te ważne decyzje były podejmowane. Denerwował go Txiki, chciał sprowadzić Scolariego, nigdy nie chciał transferu Eto'o, by nie drażnić Florentino Péreza. Popierał natomiast pomysł sprowadzenia Adriano, tak jakby prezydent Barcelony musiał ustępować swojemu odpowiednikowi z Madrytu.

Co myślisz o Laporcie?

To najlepszy prezydent w historii FC Barcelony. Wskaźnikiem tego, jak dużo dobrego zrobił, jest wielka nienawiść okazywana przez jego przeciwników, którzy używają mediów, by go zdyskredytować. Ale bez względu na te kampanie, ludzie lubią Laportę. I to nie tylko zwykli obywatele, ale także ci posiadający władze w świecie sportu. Jeden szczegół: przed przybyciem Laporty, we wszystkich hiszpańskich i europejskich organizacjach sportowych dominował Madryt. Nie twierdzę, że teraz rządzi w nich Barcelona, ale nie są one już zdominowane przez Madryt. Wszystko dzięki Laporcie.

Podobnie jak Agustí Montal (prezydent FC Barcelony w latach 1969-1977), Laporta powiedział na początku: "Nie zajmujemy się polityką, zajmujemy się naszym krajem." Czy nie uważasz, że dziś przy pomocy wypowiedzi i gestów uprawia on politykę?

Powiedz mi którą partię wspiera Laporta? Żadnej! Chodzi o popieranie Katalonii a nie jakiejkolwiek partii politycznej. Montal miał rację: on nie uprawiał polityki. Natomiast jeżeli obrona swojego kraju to robienie polityki, wtedy każdy, ten kto mówi oraz ten kto milczy, uprawia politykę.


[źródło: Barcaelections2010.blogspot.com]

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Bzdura. Laporta nie kandyduje bo latem 2008 dostał votum nieufności od socios. Dlatego Laporta nie kandyduje bo nie może. Nie dla tego że statut zezwala tylko na 2 kadencje.

No właśnie, to chyba tyle na temat Rosella...

jaco78

dodałbym gba i antilaporte ale chyba wraz z czarną wołgą to jedba i ta sama osoba.

joe_quarry - weź daj spokój Brutusowi.

Laporta nie może kandydować. Był na dwie kadencje i teraz statut mu nie pozwala. Głupi statut ;) Nunez był prezesem 22 lata i było dobrze.

brutus wez daj spokoj zezonowcu....

btw, dlaczego Laporta nie bedzie kandydowal w wyborach?

zapowiedzial cos takiego?

Szkoda ze Laporcie kończy się kadencja:(:(:(
konto usunięte

Ciekawe... dotad myslalem ze to Rossell sprowadzil E2.

Ludzie przeciwni chyba nie zdaja sobie sprawy w jakim jest barca transie. Ekipa sterujaca wie czego chce i jak to robic... Najlepsze 9 lat Barcelony w historii.... Nie daj Boze jesli ktos ich zastapi i schrzni robote (ktos jak Gaspart) wtedy ci przeciwnicy beda pluc sobie po twarzy...

Dużo i mądrze powiedziane... Mi osobiście podoba się słowo "ciągłość" bo raczej nie chciałbym żadnej rewolucji na tym etapie w zarządzie.

"Co ciekawe, Rosell zawsze był po przeciwnej stronie, gdy te ważne decyzje były podejmowane. Denerwował go Txiki, chciał sprowadzić Scolariego, nigdy nie chciał transferu Eto'o, by nie drażnić Florentino Péreza. Popierał natomiast pomysł sprowadzenia Adriano, tak jakby prezydent Barcelony musiał ustępować swojemu odpowiednikowi z Madrytu."

Ciekawe co na to pan Czarna Wołga :) nasz nadworny krytyk Laporty i Txikiego i wierny obrońca Rosella.