Ansu Fati: Czułem, że nie docenia się wszystkiego, co robię i dlatego musiałem zmienić drużynę

Dawid Lampa

3 czerwca 2024, 08:55

Mundo Deportivo

132 komentarze

Fot. Getty Images

Wypożyczenie do Brighton dobiegło końca, więc Ansu Fati wrócił do Barcelony. Piłkarz udzielił wywiadu Mundo Deportivo, w którym opowiada, jak się czuje i jak zapatruje się na przyszłość. Twierdzi, że trzeba dbać o młodych piłkarzy, by nie przydarzyło im się to, co jemu.

Mundo Deportivo: Jak się czujesz, wracając do domu?

Ansu Fati: Czuję się bardzo dobrze. Minął rok i nauczyłem się wielu rzeczy, spróbowałem się w bardzo wymagającej lidze, jaką jest Premier League. To była przyjemność grać dla Brighton, ale teraz jestem znowu w moim klubie i razem z moją rodziną. Prawda jest taka, że jestem bardzo szczęśliwy.

Co cię najbardziej zaskoczyło w Premier League?

To bardzo intensywna liga, superwymagająca. Każda drużyna może z tobą wygrać w każdym meczu. Nauczyłem się wielu rzeczy tak samo od moich kolegów, jak i od klubu. To był pierwszy raz, kiedy opuściłem Hiszpanię i to było bardzo dobre doświadczenie. Premier League to jedna z najlepszych lig na świecie.

Czy bycie daleko od domu sprawiło, że jesteś silniejszy?

Przyjechałem do Barçy, gdy miałem 10 lat i od małego byłem poza domem. Żyjąc w taki sposób od dziecka, teraz było trochę mniej trudno. 

Czego się nauczyłeś?

Granie w takiej lidze jak Premier League sprawia, że poprawiasz się pod każdym względem. To wymagająca i fizyczna liga, poznałem nowych ludzi i także nowe metody pracy. Biorę stamtąd ze sobą wiele nauki.

Za czym z Barcelony najbardziej tęskniłeś?

Trochę za wszystkim. Po tylu latach życia tutaj było na początku trochę ciężko, ale później się zaaklimatyzowałem. Przede wszystkim tęskniłem za moją rodziną, za moim młodszym bratem, którego nie mogłem widzieć zbyt dużo. Także za moimi kolegami, z którymi spędzałem wiele czasu, gdy tu byłem. I za ryżem mojej mamy (śmiech).

Jakie masz odczucia na przyszłość?

Takie same jak zwykle. Odkąd przyjechałem tutaj, kiedy miałem 10 lat, chcę triumfować w Barçy. Ostatnie lata nie były łatwe, ale taka jest część piłki nożnej. Mam 21 lat i muszę dalej się rozwijać, ale mam wrażenie, że uda mi się odwdzięczyć za całą tę troskę i miłość, jaką otrzymuję od culés. Codziennie na ulicy spotykam ludzi, którzy dodają mi otuchy i którzy dalej mnie tu kochają. To daje mi motywację i impuls do dalszej walki za ten klub oraz dawanie z siebie wszystkiego.

Tęskniłeś za kibicami Barcelony?

Oczywiście. Zawsze będę wdzięczny, bo czuję się bardzo kochany przez culés. Nie tylko przez tych z Barcelony, ale tych z całego świata. Czasem dostaję gęsiej skórki przez słowa, które mi przekazują. To dodatkowa motywacja, że muszę pracować i cały czas się poprawiać. Mam nadzieję pokazać to na boisku, tak, jak robiłem to przy innych okazjach.

Co wiesz o Hansim Flicku?

Miałem okazję go poznać w Brighton. Któregoś dnia pojawił się, żeby odwiedzić klub. Mogłem go poznać, przywitać się z nim i podać mu rękę. Życzę mu wszystkiego, co najlepsze. Przychodzi do najlepszego klubu na świecie i jestem pewien, że mu dobrze pójdzie.

Co ty możesz wnieść do Barçy Flicka?

Jestem zawodnikiem ze szkółki, spędziłem w klubie wiele lat i dla mnie gra dla Barçy to największa radość. Za każdym razem, gdy mam okazję, próbuję dać z siebie wszystko. Czasem wyjdzie lepiej, czasem gorzej, ale staram się walczyć i dawać z siebie wszystko dla drużyny, klubu i kibiców.

Jak się czujesz fizycznie?

Na ten moment jestem gotowy na 100 procent. Dużo pracuję, bo czuję, że zawsze jest jeszcze miejsce do poprawy. Spędzam dużo godzin na silowni. Są ludzie, którzy myślą, że Ansu zawsze jest kontuzjowany, a minęły mi praktycznie dwa lata bez kontuzji. Później miałem mały uraz i ludzie na to patrzą. W zeszłym roku zagrałem pełny sezon i nie ominąłem żadnego meczu. Nie mając regularności, której chce każdy, jest trudniej, ale ja byłem przygotowany i walczyłem do ostatniej chwili.

Przed odejściem byłeś drugim najlepszym strzelcem w Barçy. W tym roku brakowało im twoich goli?

Nie wiem. Zdecydowałem się zrobić krok w mojej karierze, który uważałem, że muszę zrobić. Czułem, że nie docenia się wszystkiego, co robię i dlatego musiałem zmienić drużynę. Śledziłem Barçę z daleka, ale nie mogę ci powiedzieć, czy brakowało im moich goli. Zawsze życzę klubowi i drużynie wszystkiego, co najlepsze.

Wielu zawodników ze szkółki się przebiło. Co o tym sądzisz?

To coś, co daje kibicom tę energię, by dalej wierzyć w klub. Myślę, że my, wszyscy wychowankowie, którzy dostali się do pierwszego zespołu, jesteśmy bardzo wdzięczni, że dano nam tę szansę. Jest wielu piłkarzy ze szkółki i można zwrócić uwagę, że grają dla klubu, w którym chcą być. Pau Cubarsí i Lamine Yamal też mają wpływ na innych młodych, bo to znaczy, że tacy zawodnicy dostają szanse i że mogą tu być. To coś, co klub robi bardzo dobrze.

Zaskoczył cię Cubarsí?

Prawda jest taka, że tak, ale tak samo, jak wszystkich. Grać na takim poziomie w wieku 16 czy 17 lat to coś bardzo trudnego. Musisz być bardzo ukształtowanym i zdolnym chłopakiem. Jedyne, o co proszę to o to, żeby ich bardziej chroniono, bo teraz wszystko idzie bardzo dobrze, ale gdy tak nie będzie, to proszę, żeby się nimi opiekowano. Na koniec jesteśmy chłopakami, którzy wcześniej dorastają, ale jest to trudne. W klubie takim jak Barça jest wiele odpowiedzialności i sam klub musi chronić swoich zawodników.

Jak oceniasz sezon Lamine Yamala?

Spotykałem go często sezon wcześniej na treningach i meczach. To crack i ma wszystko, żeby dotrzeć na najwyższy światowy poziom. Już jest na dobrej drodze, ale myślę że musimy o niego dbać i dać mu wszystko, żeby mógł się tam dostać. To piłkarz, który może dać bardzo dużo klubowi i przede wszystkim musimy go chronić. Jeśli będzie gorzej, musi wiedzieć, że ma tutaj ludzi, którzy go wspierają i nieważne, co się stanie, to z nim będą.

Wypowiadasz się jak doświadczony zawodnik.

Mam 21 lat, ale przeżyłem wiele rzeczy. Nie chcę, żeby innym przydarzyło się to, co mi, a przede wszystkim wychowankom jak Balde, Cubarsí, Héctor, Fermín, Gavi i wszystkim innym, którzy jeszcze przyjdą.

Widzisz Ansu Fatiego, strzelającego pierwszego gola na nowym Camp Nou?

Strzeliłem ostatniego gola na Camp Nou [w ostatnim meczu, ostatniego gola strzelił Gavi, przyp. red.] i obym mógł strzelić pierwszego na nowym. Na koniec moim zamiarem jest dalej pokazywać, że mogę bardzo wiele wnieść do klubu.

Co sprawiło, że jesteś tak charyzmatyczny?

O to trzeba spytać ludzi. Próbuję być taki, jaki naprawdę jestem, tak, jak nauczyli mnie rodzice. Właśnie taki jestem.

Co mówili ci koledzy o tym ciężkim sezonie?

Rzeczy z szatni w niej zostają. To nie był łatwy sezon dla klubu. Zawsze, kiedy się nie wygrywa, to jest ciężki rok dla wszystkich culés. To klub, który jest przyzwyczajony do wygrywania, ale taki jest futbol. Każdego roku są szanse i jeśli jeden nie pójdzie dobrze, to trzeba się na tym nauczyć, by móc zrobić wszystko jak najlepiej w następnym.

Jak sobie poradzi Hiszpania na mistrzostwach Europy?

Niestety, nie będę częścią kadry i to jest dla mnie bardzo bolesne. W tym roku zacząłem dobrze, ale miałem mały uraz i później przez pewne okoliczności nie miałem rytmu, który chciałem mieć. To na mnie wpłynęło. W każdym razie, życzę im wszystkiego najlepszego i jestem wdzięczny trenerowi, bo dał mi szanse, kiedy nikt we mnie nie wierzył. Jestem pewny, że odegrają dużą rolę na turnieju.

Jaka jest twoja relacja z Luisem de la Fuente?

Bardzo dobra. Zawsze był ze mną szczery, także w trudnych momentach. Zadzwonił do mnie, wszystko mi wytłumaczył i myślę, że to trener, który jest blisko piłkarzy i dba o nich. To coś, co bardzo w nim doceniam.

Jakie reprezentacje uważasz za faworytów?

Piłka nożna jest nieprzewidywalna, ale jest wiele mocnych kadr. Francja to jeden z faworytów, także Portugalia, która ma wielu młodych graczy i dużo talentu. Hiszpania też może odegrać dużą rolę. W futbolu nigdy się nie wie... Możesz mieć najlepszych piłkarzy, ale potem trzeba to pokazać.

Odważyłbyś się powiedzieć, kto będzie rewelacją tego Euro spośród piłkarzy?

To trudne. Jest wielu utalentowanych piłkarzy. Powiedziałbym, że Lamine Yamal albo Musiala, ale może też wyróżnić się Foden.

Ankieta

Czy Ansu Fati powinien zostać w Barcelonie na sezon 2024/25?

REKLAMA

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Fati = Felix ? Ciekawe co zarządzą decydenci, czy zdanie nowego trenera będzie na pierwszym miejscu.
« Powrót do wszystkich komentarzy