Jak można było uniknąć zamieszania związanego z nieuznanym golem w Klasyku?

Dariusz Maruszczak

22 kwietnia 2024, 21:25

Archivo VAR

16 komentarzy

Fot. Getty Images

Sprawa nieuznania gola dla Barcelony dominuje w hiszpańskiej przestrzeni medialnej po Klasyku. Joan Laporta zapowiedział nawet, że Barça będzie działać na rzecz powtórzenia spotkania, jeśli potwierdzi się, że bramka powinna zostać uznana. Tymczasem Archivo VAR wskazuje, jak można było uniknąć tych kontrowersji.

System wideoweryfikacji nie był w stanie potwierdzić, że piłka przekroczyła linię bramkową. Sędziowie zwyczajnie nie dysponowali technologią i odpowiednimi ujęciami kamer, aby móc to jednoznacznie stwierdzić. Wiemy to również z opublikowanego wideo z ich rozmowami. Podobnie skonfundowani byli kibice czy eksperci, mając do dyspozycji niczego nie wyjaśniające obrazy sytuacji.

Brak technologii bramkowej („hawk-eye”) umożliwiającej rozstrzyganie takich akcji jest dość oczywistym problemem, a powody, dla których Javier Tebas nie zdecydował się na wprowadzenie takiego rozwiązania, omawiamy w tym artykule. Ponadto portal zwraca uwagę, że kamera linii bramkowej jest, niespodziewanie, umieszczona tylko w jednym roku bramki. Co w tym przypadku uniemożliwiło zlokalizowanie futbolówki zasłoniętej przez Łunina.

Archivo VAR przedstawia jednak jeszcze inne rozwiązanie. Chodzi o tzw „Corner cam”, czyli kamery umieszczone na chorągiewce w narożniku boiska. Zdaniem portalu mogłyby one pomóc przy weryfikacji. Były one już zamontowane podczas ubiegłorocznego finału Pucharu Króla, gdy Real Madryt mierzył się z Osasuną. Archivo VAR donosi jednak, że LaLiga nie rozważa wprowadzenia modyfikacji. A, jak widać, są one potrzebne, żeby wyjaśniać wątpliwości i dobrze opakować produkt, który nie powinien opierać się na chaosie, kontrowersjach i niejasnościach.

Wizerunek LaLigi może psuć również to, że jeszcze w trakcie spotkania pojawiły się wizualizacje tej sytuacji ze strony stacji telewizyjnych. Przypomnijmy, że według CANAL+ i beIN Sports bramka nie powinna zostać uznana, natomiast później w modelu stworzonym przez Archivo VAR wyszło na to, że piłka w całości przekroczyła linię bramkową. Zdjęcia przedstawione przez kibiców też dają dużo lepszy obraz sytuacji niż to, co pokazywano podczas transmisji. Niezależnie od tego, czy Barcelonie należał się gol, czy może doszło do innego naruszenia przepisów (sytuacja z Cubarsim), trzeba przyznać, że LaLiga znów zaliczyła potężną wpadkę wizerunkową.

REKLAMA

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Zastanawiam się co widzial i czemu nie wypowiada się na ten temat Cubarsi, który stał może metr od Łunina i dokładnie patrzył mu się na rece.

A tyle było szumu, jakie to w ogóle nowe technologie są wprowadzane w La Liga. Microsoft, wszystkie statystyki były wychwytywane, od strzału po powiew włosów na przedramieniu. 16 kamer rozmieszczonych wokół stadionu, które wg danych zbierają do 3,5 miliona danych. A koniec końców nie można zweryfikować, czy piłka przekroczyła linię bramkową. Przecież to jest jakiś absurd. Za małolata był taki problem, kiedy bramkę tworzyły dwa wbite paliki i wieczny konflikt, czy piłka weszła po słupku, czy nie...

(przy okazji: https://ttms.com/pl/azure-power-bi-i-hiszpanska-pilka-rewolucja-w-pokazywaniu-transmisji-sportowych/)

Plujecie jadem na Laporte po dzisiejszych słowach, ale przypomnę Wam jedno. Jak przejmował klub w 2003 po równie finansowo zniszczonej Barcelonie na sukcesy czekaliśmy 3-4 lata. Lata się zmieniają, rynek finansowy i transferowy to dwie inne epoki. Miejmy na uwadze to jaki burdel pozostawił po sobie Bartomeu i spółka, którzy potrafili prac kasę na klubie na wszelaki sposób, chociażby będąc "skautem" w USA.

Jeśli ktoś powiedziałby mi przed startem poprzedniego sezonu, że zdobędziemy Mistrzostwo kraju głośno bym się roześmiał.

Nie możemy żyć ciągłą przeszłością, że walczymy o wszystko, teoretycznie powinniśmy walczyć o wszystko po to się gra, ale powinniśmy medialnie tonować te oczekiwania, robić swoje, sukces czasem potrzebuje ciszy.

Każda z bramek w meczu z Realem była po prostu fatalna (nie poruszam tu już kwestii rzutu karnego). Chciałbym jednak zaznaczyć jedno, nasza największą bolączką w tym sezonie jest to, że ta żelazna obrona z poprzedniego sezonu skruszyła się, zarówno pod względem zdrowotnym, ale i mentalnym (czyt. Araujo: Gundogan mnie przeprosił XD).

Ten Tebas to taki beton umysłowy jak wyborcy PiSu

Jaka sytuacja z cubarsim?