Xavi: Ja nie jestem ważny, ani jutro, ani w dniu Klasyku. Martwcie się o zespół, o klub

Mateusz Doniec, Darek Maruszczak

15 kwietnia 2024, 19:00

YT: The Culer

11 komentarzy

Fot. Getty Images

Xavi Hernández odpowiedzał na pytania dziennikarzy podczas konferencji prasowej przed rewanżem z PSG w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. Trener został zapytany o to, jak wyobraża sobie ten mecz, o role Pedriego i Gündoğana czy wizytę Joana Laporty na treningu. Poniżej pełny zapis konferencji prasowej trenera.

[Marc Brau, Barça One] Jakiego meczu się spodziewasz? To szansa na powrót do półfinału po pięciu latach.

Xavi: To wielka okazja dla klubu. Oczywiście również dla zawodników i dla sztabu. Gramy u siebie i Montjuïc musi jutro przypominać te magiczne wieczory na Camp Nou. Powiedziałem już, że to musi być kocioł. Wyobrażam sobie bardzo podobny mecz do tego pierwszego. PSG z Luisem Enrique oczywiście nie będzie spekulować, będą wysoko naciskać, w wielu momentach będą nam dorównywać liczbowo... Musimy szukać przestrzeni, szukać podań, musimy być ustawieni wysoko w obronie... Musimy pokazać wielką osobowość, aby awansować do półfinału. Mierzymy się z jedną z najlepszych ekip na świecie i przeciwko jednemu z najlepszych trenerów na świecie. Spodziewam się odważnego PSG, tym bardziej z koniecznością wygrania meczu. Mamy pewną przewagę i gramy u siebie, ale wyobrażam sobie bardzo trudny i wyrównany mecz. Ale jest to też wielka szansa. Jesteśmy bardzo podekscytowani, mamy wielką ochotę do gry.

[Ramon Salmurri, Catalunya Radio] Spośród Pedriego i Gündoğana, kogo wolisz bliżej pola karnego rywala?

Cóż, obu, oczywiście obu. Gdy wyobrażam sobie Pedriego i Gündoğana, widzę ich z piłką pod kontrolą, atakując linię obrony i opcją ostatniego podania. To idealny scenariusz. Tak jak zrobił to Pedri w pierwszym meczu, albo Gündoğan w wielu momentach sezonu. To wielka jakość, którą mają. Dają nam pauzę, tempo... To będzie trudny mecz dla środkowych pomocników. Rywale zazwyczaj stawiają na krycie indywidualne, a my musimy szukać "życia" u pomocników. Muszą otrzymywać piłkę w dogodnych sytuacjach, przyjęcie kierunkowe, zagranie na ścianę... Ale gramy przeciwko drużynie grającej być może najbardziej intensywny futbol w Europie. To będzie skomplikowany mecz, ale jeśli zarówno Pedri, jak i Gündoğan będą mieli piłkę i czas, będziemy mieć wiele do ugrania.

[Marta Ramon, RAC1] W ostatnich tygodniach wskazywaliśmy na Christensena jako jedną z najważniejszych postaci tej poprawy zespołu. Jutro nie będzie jego i Sergiego Roberto. Jak ich zastąpić? Martwi cię to?

Oczywiście, że to odczujemy, bo w różnych momentach meczu potrzeba jednej czy drugiej rzeczy... Absencje Christensena i Sergiego są bardzo odczuwalne tak jak Balde i Gaviego. Nie mamy zbyt wielu opcji w środku pola. Myślę, że najważniejsze jest to, by być drużyną w ataku, w zespole, być solidarnym. Musimy zostawić ducha na boisku. Bez względu na to, kto gra, uważam, że jeśli będziemy drużyną, mamy duże szansa na awans do półfinału.

[Xavi Lemus, TV3] Pedri powiedział, że czuje się gotowy, i że woli grać od początku tak długo, jak będzie mógł. Czy według ciebie może zagrać od początku?

Tak, wszyscy są na jutro gotowi i mogą grać 90 minut. Nie ma żadnego problemu. Trzeba rozmawiać z zawodnikami, jak się czują, czy są zmęczeni, czy coś ich boli... Pedri będzie jutro bardzo ważny.

[Adria Albets, Cadena SER] Dziś rano widzieliśmy, jak prezydent odwiedził was na murawie... Co pomyślałeś, gdy zobaczyłeś, że do was idzie, i co ci powiedział.

Powiedział, że chce pograć w "dziadka". To culé. To bardzo ważny moment dla barcelonismo. Znów są emocje, znów jest ekscytacja... Widać to na ulicach. To wielka szansa dla klubu i widać to też u prezydenta. Dziś chciał być z zespołem, aby przekazać swoje zaufanie. Odzyskaliśmy tę ekscytację, której tak brakowało w trakcie sezonu.

[Helena Condis, Cadena COPE] To z pewnością najważniejszy mecz w twojej trenerskiej karierze, zapowiadałeś, że to będzie wojna... Ancelotti, który ma za sobą 200 meczów w Lidze Mistrzów, mówi, że nadal się denerwuje, i że nie cieszy się ze zwycięstw, tylko traktuje je jako ulgę. Jak ty będziesz przeżywał te najbliższe godziny? Jak odczuwasz tę euforię wśród culés?

Jak czuję się bardzo dobrze, naprawdę bardzo dobrze. Jestem bardzo zmotywowany, bardzo zadowolony z tego, gdzie jesteśmy jako klub, bardzo dumny z bycia w ćwierćfinale i z tej okazji na awans do półfinału po pięciu sezonach. Jestem podekscytowany i myślę, że barcelonismo również. Czuć to na ulicach i również wśród was, którzy zajmujecie się Barçą. Widzicie, że ta szansa jest wielka. I zgadzam się z Ancelottim, że zwycięstwa dają ulgę, a porażki nie pozwalają ci oddychać, szczególne w tak dużych klubach.

[Alejandro Segura, Radio MARCA] Nowością w kadrze PSG jest Achraf Hakimi, który nie zagrał w pierwszym meczu. Wtedy na prawej obronie grał stoper Marquinhos. Jak zmieni się zespół Luisa Enrique z Achrafem?

Luis i PSG mają tyle opcji i alternatyw, że nie wiesz, na co się zdecydują. My musimy zrozumieć, że musimy mieć jasną strukturę bez względu na co, co zrobi rywal, nad tym pracowaliśmy. Zrobiliśmy to w pierwszym meczu i wyszło dobrze. Jutro to powtórzymy z dodatkowym wariantem, który mogą wykorzystać, ale mówię: Chodzi o zawodników. Powiedziałem to już w zeszłym tygodniu. W pierwszym meczu wszyscy zawodnicy zagrali świetnie. Nie sądzę, że to chodzi trenerów. Tak, trzeba ich przygotować, poprowadzić i zainspirować.

[Alex Pintanel, Relevo] PSG ruszy jutro zapewne od razu do ataku, bo musi wygrać. Czy to sprawia, że są jeszcze groźniejsi?

Nie widziałem jeszcze meczu, w którym drużyny Luisa nie ruszały do ataku. Tym bardziej, jutro, bo przegrywają jednym golem. Jeśli przez tyle lat Luis nie spekulował jako trenera, więc tym bardziej jutro nie będzie spekulował, to jasne.

[Anais Marti, La Vanguardia] Jutro do Barcelony wraca Ousmane Dembélé. Jak sądzisz, jak przyjmą go kibice? Rozmawiałeś z nim?

Nie, nie. Przywitaliśmy się przed meczem, ale nie mogliśmy porozmawiać i umówiliśmy się na po meczu, ale chyba był zajęty. Kibice niech pokażą to, co czują. Zobaczymy, zobaczymy.

[EFE] Jakie znaczenie w tym meczu nadajesz aspektowi emocjonalnemu?

To bardzo ważne, żeby przy rywalizacjach przegrywający-odpada kontrolować emocje, temperament. Na przykład czerwona kartka oczywiście bardzo by wpłynęła na mecz. Trzeba się bardzo dobrze kontrolować. Z piłką też, mieć główną rolę, to trudne, ponieważ rywale naciskają. Musimy pokazać najlepsze oblicze i najlepszą osobowość zespołu. Tak, aspekt emocjonalny też jest jedną z kluczowych kwestii tej rywalizacji.

[Joan Poqui, Mundo Deportivo] Po zwycięstwie w Paryżu chciałbyś, żeby UEFA zmieniła regulamin i przywróciła podwójną wartość bramkom strzelonym na wyjeździe?

Tak, nawet potrójną [śmiech]. Mieliśmy pecha z tą zmianą [uśmiech]. Wiedzieliśmy, jakie są przepisy przed rozpoczęciem zmagań. Szkoda, ale nadal mamy gola przewagi, jak dla mnie to dużo. Ponadto to zwycięstwo, które daje nam zastrzyk morale i pewności siebie. Pokazaliśmy, że możemy rywalizować z jedną z najlepszych drużyn na świecie.

[L’Equipe] Jaka jest różnica w grze na Montjuïc i na Camp Nou w meczu o takim znaczeniu?

Dlatego mówię, że jutro atmosfera musi bardzo przypominać tę, jaką mieliśmy na Camp Nou. Jutro na Montjuïc musi być kocioł, potrzebujemy kibiców. Będą trudne momenty, będą takie chwile, że PSG sprawi, że będziemy cierpieć, nie mam co do tego wątpliwości. Mówiłem to już przed pierwszym spotkaniem. Musimy być jedną drużyną, piłkarze, kibice, wszyscy. Każdy musi coś dodać, żeby spróbować awansować do półfinału, to bardzo ważny mecz dla klubu. Oczywiście jest różnica, scenariusz nie jest ten sam, ale kibice na pewno sprawią, że będzie bardzo podobny.

[Sport] Rozmawiałeś z Laportą, przywitał się z tobą przed treningiem. Takie oznaki sympatii mogą sprawić, że przemyślisz decyzję o pozostaniu?

Bardzo się o mnie martwicie, trzy miesiące temu jeszcze tak nie było. Martwcie się o zespół, o klub. Ja nie jestem ważny, ani jutro, ani w dniu Klasyku. Ważne, żeby drużyna awansowała jutro do półfinału.

[Pytanie L’Equipe o Dembélé po francusku]

Już to tu wyjaśniałem, poczułem się z tym bardzo źle, bo myślę, że miał nadzwyczajny czas w klubie. To była jego osobista decyzja, nie chowam żadnej urazy do niego jako osoby. Jutro się z nim przywitam z pełnym szacunkiem, tak jak zrobiłem to w Paryżu. Mam do niego dużo sympatii.

Zdobyłeś tryplet z Guardiolą i Luisem Enrique. Jako trener, co zaczerpnąłeś od tej dwójki?

Być może wraz z Luisem Aragonésem to trenerzy, którzy wywarli na mnie największy wpływ. Teraz, myśląc jako trener, przypominam sobie wiele rzeczy. Różne detale, u Pepa, Luisa Enrique i Luisa Aragonésa. Kiedy myślę o tym, co mam do zrobienia, przypominam sobie dużo rzeczy z pracy tych trenerów. Wpłynęli na mnie, tak.

[Carlos Monfort, Jijantes FC] Raphinha stał się bardziej decydujący. Widząc go na co dzień, co było kluczem do tej zmiany?

Myślę, że mentalność, myślenie o zespole. Nie tylko Raphinhi, myślę, że poprawa drużyny na tym polega. Każdy myśli o kolektywie przed sobą samym. Z Raphą jest tak samo, myśli o kolektywie, a potem o swojej indywidualności. I to potem wychodzi, bo ma dużo zalet, wyjście na wolne pole, dobry pressing, strzał zza pola karnego, ostatnie podanie, to zawodnik o dużym talencie. Robiący różnicę w wielu meczach. Mam nadzieję, że tak samo będzie jutro.

[Pytanie z Brazylii] Cztery z ośmiu klubów w ćwierćfinałach Ligi Mistrzów ma trenera, który ma za sobą przeszłość w Barcelonie. Jest jakiś sekret sukcesu barcelonismo, czy to przypadek?

Nie, nie sądzę, żeby to był przypadek. Myślę, że to dobra praca Barcelony w ostatnich latach. Szkóła Barcelony generuje wielu trenerów. Z naszego etapu z np. Pepem, Van Gaalem, Luisem Enrique, Rijkaardem, tego typu trenerami, wychodzą potem nowi szkoleniowcy, którzy wcześniej byli piłkarzami. Taka jest filozofia w Can Barca. Bardzo karmi swoich piłkarzy, sprawia, że rozumieją rzeczy. Potem wychodzą z tego nowi trenerzy. Myślę, że to zasługa Barçy, szkoły tego DNA.

[Beteve] Zawsze mówi się, że Cubarsi czy Lamine pytają o wiele rzeczy. Z twojego doświadczenia, co byś wyjaśnił tak młodym graczom przed jutrzejszym meczem?

Tak, są osobami, które wiele mówią, zadają dużo pytań. Zawsze chcą być lepsi i to czyni ich wielkimi. Myślę, że nie trzeba im nic więcej wyjaśniać. Mają przed sobą wielką europejską noc. Liga Mistrzów to dla nich duża szansa na poziomie indywidualnym, ale też dla klubu, żeby być w półfinale. Nie musimy ich dodatkowo motywować. Scenariusz mówi sam za siebie.

[Marcelo Bechler, TNT Sports Brasil] Życie i futbol mają swoje cykle. Cykl negatywny Barçy symbolizowały 0:4 z PSG na Parc des Princes, Juventus, Roma, Liverpool, Bayern itd. Tak samo remontada z PSG z wyniku 1:2 i awans do półfinału mogłyby być metaforą wzmocnienia klubu?

To kolejny powód, żeby być zadowolonym, żeby to wszystko było jeszcze bardziej mistyczne. Awans do półfinału to byłby całkowity sukces, dla piłkarzy, dla klubu, dla nas jako sztabu… Podchodzimy do rewanżu z przewagą, nadziejami i emocjami... To już jest sukces, znów widzieć rozemocjonowanych, podekscytowanych culés. Celem na jutro jest jednak awans do półfinału, dałoby to dużo radości, byłoby wielkim sukcesem.

[Albert Hernández, Television Española] Pedri powiedział wcześniej, że jutro trzeba wyjść na boisko, żeby „zjeść” PSG, bo francuska ekipa niczego nie odda za darmo. Zgadzasz się z tym, czy z twojego doświadczenia uważasz, że trzeba podejść bardziej „spekulacyjnie”?

Nie, nie, już widzieliście, że nie jesteśmy drużyną, która spekuluje ani nic takiego. Chcemy zabrać PSG piłkę, atakować, atakować i wygrać mecz. Tego chcemy. Awansować i pokazać swoją najlepszą wersję, najlepszy wizerunek. Żeby móc awansować, musimy robić rzeczy bardzo dobrze, ponieważ to drużyna, która wiele od ciebie wymaga. Naciska na ciebie przez pełne 90 minut. Wyobrażam sobie bardzo podobne spotkanie do tego pierwszego, dlatego będzie trudno. To będzie bardzo ważna piłkarska wojna. Będą momenty, w których drużyna będzie cierpieć, to jasne, to Liga Mistrzów, to PSG, drużyna, która nie spekuluje, my też nie będziemy tego robić.

[Mediaset Italia] Decyzja o odejściu na koniec sezonu dała ci w jakiś sposób uwolnienie się, dla twojego działania jako trener?

Tak, bez żadnych wątpliwości. Mnie i piłkarzom, a nawet prasie. Wszyscy się uwolnili, trochę się poluzowaliśmy w tym sensie. Myślę, że jest trochę więcej poczucia przynależności niż wcześniej, w stosunku do klubu, drużyny… Myślę, że wyszło fenomenalnie.

REKLAMA

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Sam niejednokrotnie napisałem pare słów za dużo, kiedy nam nie szło, sam Cie wirtualnie zwalniałem, ale wierzę, że jutro poprowadzisz drużynę do zwycięstwa! Obiecuje, że już na Ciebie złego słowa nie powiem, tylko daj mi jutro oszaleć z radosci :) Prowadź wodzu!

Cole Palmer do Barcy!!!!!

"musimy być ustawieni wysoko w obronie" . PSG ma szybkie skrzydła to jak ustawi wysoko obronę to może być nie wesoło.

„Powiedział, że chce pograć w "dziadka". To culé. To bardzo ważny moment dla barcelonismo”.

Uwielbiam ten słowotok czy też strumień myśli, przecież to brzmi, jakby ta gra w dziadka czy tam wejście Laporty na boisko było bardzo ważnym momentem. :P

Nie wiem co Xaviemu siedzi w głowie. Trener mówi że nie jest ważny... To kto ku... ma być ważny? Podanie decyzji o odejściu uwolniło drużynę i grają lepiej. Nie wiem, nigdy nie grałem profesjonalnie w piłkę, ale taki myk że nie wiem czy tu będę grał w następnym sezonie, nie wiem kto będzie trenerem, nie wiem kto będzie biegał koło mnie na boisku podziałał by na mnie deprymująco a nie mobilizująco. Chyba że w sensie trza sie sprężyć, dobrze pokazać i trza uciekać bo tu się pali więc bede tyrał jak stachanowiec żeby załapać inny klub.

No właśnie się martwię o klub jak Ty jesteś za sterami.

Xavi całe życie żyje w tej medialnej hiszpańskiej operze a przeżywa te komentarze jakby od wczoraj tak bylo