Piękna bramka i asysta Leo Messiego w MLS, Luis Suárez trafia na wagę zwycięstwa [WIDEO]

Dariusz Maruszczak

14 kwietnia 2024, 10:45

11 komentarzy

Fot. Getty Images

Leo Messi nie zatrzymuje się w lidze MLS. Argentyńczyk znów popisał się pięknym golem i efektowną asystą, a jego drużyna pokonała Kansas City 3:2.

Inter notował gorsze wyniki w MLS podczas nieobecności Messiego z powodu kontuzji – tylko jedno zwycięstwo, a poza tym remis i dwie porażki. Argentyńczyk wrócił przed tygodniem, gdy pojawił się na boisku w przerwie starcia z Colorado Rapids przy stanie 0:1 dla przeciwników. Crack z Rosario już w 57. minucie strzelił wyrównującego gola, a ostatecznie mecz zakończył się remisem 2:2.

Dziś w nocy polskiego czasu Inter mierzył się z Kansas City, a Messi zagrał od pierwszej minuty. 36-latek tym razem przyczynił się do wygranej swojego zespołu. Najpierw zaliczył ładną asystę przy wyrównującym golu na 1:1. Następnie sam wyprowadził Inter na prowadzenie dzięki pięknej bramce po uderzeniu z dystansu. Kansas City zdołało wyrównać, ale decydujący cios zadał Luis Suárez, który wykorzystał zagranie Diego Gómeza. Pełne 90 minut rozgrał Sergio Busquets, a Jordi Alba opuścił boisko w 78. minucie z powodu kontuzji.

Przed meczem była okazja do spotkania Messiego z najlepszym zawodnikiem NFL Patrickiem Mahomesem z Kansas City Chiefs.

REKLAMA

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Abstrahując od poziomu ligi, to jednak jedno dotknięcie, które wystawia piłkę ze środka pola na 16 metr, mijając 2 linie rywali, na czystą pozycje, to coś co się nie zdarza często w tej naszej Barcelonie, a grywamy z drużynami broniącymi znacznie wyżej. Messi po prostu widzi korytarze podań tam, gdzie nasi pomocnicy podają w nogi rywali. Takiej jakości u nas nie ma nikt i szybko chyba mieć nie będzie.

Ten klub to mem. Wydali górę hajsu, a nonstop dostają oklep. A najbardziej w bambuko zrobił ich Messi siedząc w domu i grając w fortnajta zamiast strzelać gole.
Amerykańskie PSG.

Z messim wygralibysmy LM

Magiczna asysta do Gomeza.

Chłopaki po prostu się dobrze bawią :)