Ivan Rakitić: Gdybyśmy cofnęli czas, Barça miałaby dwie lub trzy Ligi Mistrzów więcej

Dawid Lampa

12 kwietnia 2024, 20:05

Gerard Romero

8 komentarzy

Fot. Getty Images

Na kanale Gerarda Romero pojawił się Ivan Rakitić. Chorwat, grający aktualnie w Al-Shabab, były zawodnik Barcelony czy Sevilli opowiedział o swoim spojrzeniu na mecz Barcelony z PSG, o wielkich porażkach za czasów Ernesto Valverde a także podzielił się opinią o Xavim

Oglądałeś mecz z Barcelony z PSG, jak go oceniasz? 

Przede wszystkim myślę, że Barça zagrała świetnie. Trochę byliśmy wszyscy pod wrażeniem i chcieliśmy więcej. I nie mówię tylko o wyniku, ale też o tym, jak zagrali ten mecz. Sposób, w jaki do tego podeszli był spektakularny. Oby Barça przeszła dalej. To, co mi się najbardziej podobało to, że potrafili się bronić. Bo nie tylko chodzi o to, żeby atakować, ale też żeby się bronić i umieć się ustawiać. Kiedy nie boisz się, gdy przeciwnik atakuje, to stajesz się mocniejszy. To bardzo ważne zwycięstwo też z powodu, w jaki sposób zostało osiągnięte.

Jak wytłumaczyłbyś taką poprawę w zespole, odkąd Xavi ogłosił, że odchodzi? Ma to jakiś związek z kontuzjami?

To coś podobnego, co przydarzyło mi się w Sevilli. Kiedy wraca jeden zawodnik po kontuzji, odpada dwóch i nigdy nie masz pełnego składu do dyspozycji, ale to nie jest wymówka, tylko rzeczywistość. Xavi ma kilku zawodników z drugiego zespołu i to są piłkarze z ogromnym talentem. I myślę, że te dzieciaki nie mają presji przed grą w Lidze Mistrzów, czy w lidze. Oni się tym cieszą i tak powinno być. Pamiętam, jak przyszedłem do Barcelony i w jednym z pierwszych meczów wygraliśmy 6:0 z Granadą. Pierwsze pytanie na konferencji brzmiało: "Dlaczego byliście tacy dobrzy?" Wtedy zaczynasz rozumieć, co znaczy Barça. To nie jest jak w innych drużynach. Dlatego ci młodzi zawodnicy muszą cieszyć się z gry i iść do przodu. 

Co myślisz, jak widzisz takie wejście Pau Cubarsiego do obrony Barçy?

Tak jak mówiłem. Nie zaskakuje mnie też, że dostał powołanie do reprezentacji. Muszą pamiętać, żeby się cieszyć grą i my musimy cieszyć się, że grają, a przy tym muszą cały czas kwitnąć i się rozwijać. Nie można nazywać ich najlepszymi jednego dnia po dobrym meczu, a trzy dni później, gdy zagrają gorzej, mówić, że są słabi. To nie pomaga, muszą się cieszyć grą.

Jak wspominasz remontadę przeciwko PSG z 2017 roku?

To są momenty, które pamiętasz. Wszyscy mówią o tytułach i tak dalej, ale potem jako wspomnienie zostaje ci właśnie to. Ale po tym spektaklu czuliśmy się aż nadto mocni i lepsi, że graliśmy gorzej i "oddawaliśmy" mecze. Poczuliśmy się zbyt pewni siebie, ale to było szaleństwo i myślę, że to zostanie na wiele lat nie tylko z kibicami Barçy. To największy mecz w całej historii Ligi Mistrzów. 

 

Twoje najlepsze wspomnienie z czasów w Barçy?

To bardzo proste, narodziny mojej córki. Wiadomo, że przychodzisz do Barçy, żeby grać w piłkę, dawać radość kibicom, ale czasem zapomina się o tym wszystkim, co dzieje się dookoła, poza futbolem. Cieszyłem się z wielu rzeczy na boisku i poza nim, ale narodziny mojej córki są na pierwszym miejscu.

Co sądzisz o tym, co się wpaja w Barçy? Cała otoczka, że nie chodzi tylko o wygrywanie, ale też sposób gry, czy zrozumienie tego to coś, co sprawia trudność, gdy przychodzi się do Barçy?

Jak przychodzisz do klubu, nie jest ważne, kim jesteś. Ważne jest to, że musisz zrozumieć, że klub ma pewną jasną filozofię. Dla mnie było jasne, że będę próbował dać od siebie wszystko, co mogę dać. Myślę, że mój futbol i to jak grałem, było całkowicie inne niż chociażby w Sevilli. Najważniejsze jest, żeby zrozumieć, że musisz dać z siebie wszystko, co możesz dać.

Czy to, o czym wspomniałeś, że czuliście się zbyt pewni siebie, zbyt przekonani o własnej sile, to potem bolało bardziej po porażkach w Europie?

Myślę, że kilka lat później wszyscy jesteśmy mądrzejsi. Myślę, że gdybyśmy cofnęli czas, to mielibyśmy dwie lub trzy Ligi Mistrzów więcej. Ale nie da się wrócić do tych nocy i kliknąć przycisku "Teraz będzie tak." Wszystko zostawia się w rękach tego u góry [Boga]. Pierwszy sezon [pod wodzą Ernesto Valverde] szedł nam bardzo dobrze, ale rozluźniliśmy się trochę, jeśli chodzi o detale. Gdybyśmy mogli cofnąć czas, zrobilibyśmy te rzeczy inaczej. To normalne, że nie grasz na przykład trzynastej kolejki LaLiga, tak jak ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Mnie najbardziej boli mecz z Romą na wyjeździe. Podarowaliśmy im go, to tyle. Oczywiście, to też ich wysiłek. Można na koniec powiedzieć, że taki jest futbol. Kiedy nie grasz na 100%, mogą zdarzyć się takie rzeczy. [...] Nie chodziło o przygotowanie fizyczne, byliśmy cały sezon przygotowani tak samo. Chodzi o głowę, o mentalność, czegoś nam zabrakło. To detale, ale teraz już nie da się tego zmienić. Zrobiliśmy wiele rzeczy w spektakularny sposób i można było z tego wyciągnąć więcej. 

Myślisz, że Xavi zostanie i jest najlepszym wyborem dla Barçy?

Myślę, że nie ma osoby, która rozumie klub lepiej niż Xavi. Przejął drużynę w ciężkim momencie z wieloma zmianami w kadrze, z całą sytuacją dookoła klubu. Kibice Barçy chcieliby podejmowania decyzji na już. Trzy, cztery tygodnie temu wszystko było słabe, a po meczu z PSG już wygrają ze wszystkimi 10:0. Dla mnie nie ma lepszej osoby na to miejsce niż Xavi i wspieram go. 

A Sergi Roberto może podnieść szósty puchar Ligi Mistrzów dla Barçy!

Oby! I oby odnowił kontrakt.

 

REKLAMA

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Dla mnie zarówno Roma jak i Liverpool to są dwie niezmywalne plamy. Z Romą po prostu sobie zakpiliśmy w rewanżu licząc na to, że są za słabi by odwrócić losy meczu i na stojąco chcieliśmy dowieźć wynik.
Liverpool? Po pierwszym zajebistym meczu, mając świadomość że wypadli im najmocniejsi gracze przed rewanżem nie potrafiliśmy zabić meczu w 1. połowie mając kilka sytuacji ku temu. Reszta to już mental rywali

Największa porażka to według mnie z Liverpoolem. Nie mogliśmy tej przewagi roztrwonić, mieliśmy jeszcze sytuację żeby zabić tamten dwumecz, to była hańba dla każdego zawodnika z tamtego spotkania i też dla kibiców. Z Roma też daliśmy dupy, a w sumie to też się nie mogło wydarzyć. Jedynie z Bayernem dostaliśmy lekcje futbolu i to kilka razy w ostatnich latach, nie licząc 8-2. No, może raz byliśmy lepsi co przegraliśmy 2-0, bo sędziowie nas mówiąc lekko wydymali.

I jakieś 100 mln więcej w banku za Ciebie .

Gdyby ten l--uj bartomeu nie został prezydentem to może i tak by było.