Robert Lewandowski bez gola, ale z bardzo dobrym występem: „Cieszę się z tego, jak gram”

Dariusz Maruszczak

11 kwietnia 2024, 07:00

37 komentarzy

Fot. Getty Images

Robert Lewandowski nie strzelił gola we wczorajszym starciu z PSG, ale nawet bez tego zanotował bardzo udany występ. Nikt nie wygrał więcej pojedynków od niego, a napastnik wyróżnił się też znakomitą skutecznością podań. Polak potwierdził zwyżkę formy w końcowej fazie sezonu.

Lewy nie zatrzymuje się po świetnym występie w spotkaniu z Atlético (gol i dwie asysty) i dwóch bramkach w dwumeczu z Napoli. Tym razem 35-latek nie zdołał wpakować piłki do siatki, ale to nie znaczy, że nie miał wpływu na końcowy wynik. Przede wszystkim Lewandowski świetnie zachował się przy pierwszym golu Raphinhi. Polak przeprowadził piłkę kilkanaście metrów, mijając paru rywali, i dograł do Lamine Yamala. Skrzydłowy chciał zwrócić futbolówkę Lewemu, ale napastnika ubiegł Gianluigi Donnarumma. Piłka odbita przez bramkarza trafiła jednak do Raphinhi, który otworzył wynik.

To jednak Lewandowski jako pierwszy był blisko strzelenia gola, ale po jego uderzeniu głową Nuno Mendes wybił piłkę z linii bramkowej. Oprócz tego Lewy miał tylko jedną próbę, jednak wydaje się, że to głównie wina jego partnerów, którzy w kilku sytuacjach nie zdołali (lub nie próbowali – jak João Felix) dostarczyć mu futbolówki. Lewandowski nadspodziewanie dobrze radził sobie w grze piłką, gdy cofał się do rozegrania akcji. PSG nie potrafiło poradzić sobie w takim wariancie. Statystyki Polaka są w tym zakresie wręcz rewelacyjne – 91% skuteczności podań to dorobek godny wytrawnego rozgrywającego, a 29 celnych zagrań to wynik dwa razy wyższy od średniej napastnika z tego sezonu Ligi Mistrzów (13,8).

Wystarczyłoby zakończyć na tym, żeby stwierdzić, że to był dobry mecz Lewandowskiego. A jednak to nie było wszystko. Lewy do jednego kluczowego podania dorzucił aż 10 wygranych pojedynków na 18 stoczonych. To zdecydowanie najlepszy wynik z grona wszystkich piłkarzy będących na boisku. Rywale aż trzykrotnie nie potrafili sobie poradzić z Robertem inaczej niż poprzez faul. Warto dodać, że Polak pracował też w obronie, zaliczając trzy odbiory.

Lewandowski nie ukrywał zadowolenia ze swojej poprawy, choć liczy na więcej: „Mam nadzieję, że ta forma pójdzie jeszcze do góry. Na pewno jednak cieszę się z tego, jak gram i jak wyglądam, bo to też sprawia mi radość. Wiadomo, że gdzieś szukanie tego ostatniego podania, wykończenia, fajnie by było, gdyby było tego więcej, bo wiadomo, że napastnik inaczej się czuje, jak ma sytuację, odda strzał, wtedy jeszcze więcej może dać. Ale tak jak mówię, cierpliwość popłaca i mam nadzieję, że w tym drugim meczu też postawimy kropkę nad i”.

REKLAMA

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Aż sobie przed meczem screenshot zrobiłem. Ale zginął więc zrobiłem nowy. Jak tam nadworni hejterzy? https://ibb.co/QjCWWKN

@suszini
Niedługo jak Lewy popatrzy we właściwym kierunku to będziecie go chwalić. Mecz Lewego znów słaby, ale wynik dobry to się wszystko inaczej widzi. Jakbyśmy przegrali, a Lewy zagrał dokładnie tak jak zagrał to co najwyżej by się tu pojawił artykuł jak to Lewy mało wczoraj dał drużynie i jak wiele strat zaliczył (7 z 25 całej drużyny).
Podania na kilka metrów do boku i wbiegnięcie w pole karne w oczekiwaniu na wrzutkę, nic w tym finezyjnego, w A-Klasie trener za takie granie nie pochwali, powie najwyżej "ok, ale stać Cię na więcej", a tu zachwyty nad Lewym..
Nisko sobie ustawił poprzeczkę w poprzednich meczach, to jak tutaj zaliczył więcej celnych podań to już inny ogląd jest, a to wciąż żadna rewelacja. To jakby Ter Stegen puszczał po 5 bramek w każdym meczu, aż tu nagle puściłby "tylko" 3.

Jakby po takich występach jak ten wczorajszy Lewego robić artykuły o każdym z naszych zawodników to po każdym meczu mielibyśmy po kilka artykułów o "bardzo dobrych występach", ale fakt.. o Lewym pewnie po wczorajszym meczu jedyna w sezonie okazja, więc trzeba było wykorzystać, bo mniej razy niż zwykle piłka odbiła mu się od sęka i więcej razy celnie podał na kilka metrów do skrzydła.
I jeszcze jedno, Suareza po takich występach ludzie tu chcieli sprzedawać, bo już nic nie daje, bo zwalnia akcje, bo tylko odgrywa do boku, bo nie gra kombinacyjnie, bo dużo strat zalicza..

« Powrót do wszystkich komentarzy