Historia ostrej rywalizacji Barcelony z PSG o piłkarzy i chwałę: Al-Khelaifi, Neymar, Messi, remontada...

Dariusz Maruszczak

10 kwietnia 2024, 12:00

4 komentarze

Fot. Getty Images

Od pojawienia się Katarczyków w PSG ich wielkim celem stało się wejście do światowej elity. Chcąc znaleźć się w tym gronie, nieuchronnie musiało dochodzić do starć na różnych polach z dotychczasowymi potentatami. Tak się składa, że to Barcelona często była ich konkurentem – zarówno na boisku, jak i poza nim. Agresywny styl działania prezesa paryżan Nassera Al-Khelaifiego tylko dolewał oliwy do ognia, przez co w oczach kibiców Blaugrany ten klub wyrósł na czołowego rywala, którego może obecnie przewyższać bodaj jedynie Real Madryt.

Skoro jedna ekipa chciała aspirować do elity, a druga się w niej utrzymać, było jasne, że oba kluby będą stawać w szranki o poszczególnych piłkarzy. Qatar Sports Investments zostało właścicielem PSG w połowie 2011 roku i od samego początku mocno zaangażowało się na rynku transferowym. Na Parc des Princes sprowadzony został m.in. Thiago Silva, który już wcześniej (i później też) był wymarzonym defensorem dla Barcelony. Brazylijczyk wielokrotnie był łączony z Blaugraną, ale Al-Khelaifi nie pozwolił mu odejść i nie zamierzał nawet zasiadać do negocjacji. Od tego czasu był to stały schemat działania prezesa PSG. Bezpośrednio z katalońskiego klubu do Paryża trafił Maxwell, który nie miał pewnego miejsca w zespole Blaugrany. Jak się okazało, był to dopiero początek ofensywy PSG po zawodników Barçy.

Urażona duma Katarczyków

Wkrótce zaczęły pojawiać się spekulacje, że paryżanie są zainteresowani Danim Alvesem czy Erikiem Abidalem. Ponadto próbowali mieszać się w przybycie Neymara do Barcelony. Z kolei Barça w lecie 2014 roku nadal szukała klasowego środkowego obrońcy po zakończeniu kariery przez Carlesa Puyola. Na celowniku Katalończyków od dłuższego czasu był Marquinhos. Nawet Le Parisien donosiło, że Brazylijczyk chciałby dołączyć do Blaugrany. Ostatecznie jednak Al-Khelaifi nie pozwolił mu odejść. Zastosował ten sam schemat co w przypadku Thiago Silvy. Co więcej, PSG wykupiło innego stopera wzbudzającego zainteresowanie Barcelony Davida Luiza. Ze środowiska Brazylijczyków płynęły jednak obficie sugestie dotyczące chęci odejścia z francuskiego klubu i przybycia do Barçy, co musiało szczególnie uwierać ego Al-Khelaifiego i jego mocarstwowe zamiary.

Prezes paryżan nie tylko nie zamierzał bronić się przed zakusami Barcelony, ale miał w planach nawet większe aspiracje, ocierające się o największe gwiazdy katalońskiej drużyny. Wiceprezydent Barcelony przed jednym ze spotkań z francuskim klubem w 2014 roku jasno stwierdził jednak w obliczu pojawiających się doniesień, że „Messi, Suárez i Neymar nigdy nie zostaną sprzedani”. Jak się później okazało, dwóch z tych graczy ostatecznie wylądowało w PSG. Dekadę temu to Barca, triumfator Ligi Mistrzów z 2015 roku, miała jednak dominującą pozycję w europejskim futbolu. PSG zamierzało to zmienić.

Zemsta za Verrattiego i cios w Barcelonę

Marzeniem Barcelony w tamtym okresie było pozyskanie Marco Verrattiego. Była tego bliska szczególnie w lecie 2017 roku. Włoch został jednak zamknięty w „złotej klatce” i stał się „więźniem emira Kataru”, co przyznał wprost jego agent Donato Di Campli. Po tej szokującej wypowiedzi Verratti został zmuszony przez Al-Khelaifiego do opublikowania przeprosin, a później rozstał się nawet ze swoim przedstawicielem. O tym, że agent nie działał na własną rękę, świadczy jednak zgoda pomocnika na zrobienie sobie zdjęcia z okładką Mundo Deportivo dotyczącą jego przejścia do Barcelony.

Al-Khelaifi nie puścił tego płazem, że Barcelona znów próbowała podebrać mu kolejnego kluczowego piłkarza, a co więcej, nawet przekonała go do odejścia z PSG. Jeszcze tego samego lata zapłacił klauzulę Neymara opiewającą na 222 miliony euro, co przebijało dotychczasowy rekord transferowy o ponad 100 milionów i zmieniło rynek na zawsze. Barça twierdziła, że PSG narusza zasady Finansowego Fair Play, pozyskując Brazylijczyka, co później jeszcze wielokrotnie podkreślała. Następnie Al-Khelaifi próbował nawet pozyskać Ousmane’a Dembélé z Borussii Dortmund, co przyznał sam skrzydłowy po przybyciu na Parc des Princes w ubiegłym roku. Rywalizacja Barçy z paryżanami dochodziła nawet do tego stopnia, że agent Jeana Míchela Seriego twierdził, że „PSG dzwoniło do jego klienta tylko po to, żeby wkurzyć Barcelonę”.

Niektórzy klasyfikują odejście Neymara jako najbardziej znaczące wydarzenie, które przyczyniło się do późniejszego kryzysu, w jaki popadł klub. Zapewne byłoby to uproszczenie, biorąc pod uwagę dewastujące rządy Josepa Marii Bartomeu, ale jednak był to ogromny cios i można przyjąć tę datę jako graniczną stopniowego schodzenia Blaugrany ze szczytu. Barça kilkakrotnie próbowała później odzyskać Neymara z PSG, ale francuski klub nie zamierzał ułatwiać jej operacji i nie doszło do porozumienia. Paryżanie ubiegłego lata woleli nawet sprzedać Brazylijczyka do Al-Hilal z Arabii Saudyjskiej (która rywalizuje z Katarczykami), niż pozwolić mu na powrót do Barcelony.

Zwycięstwa i porażki na rynku

Skoro nie udało się sprowadzić Verrattiego, Barcelona w 2018 roku próbowała pozyskać z PSG Adriena Rabiota. Dyrektor sportowy paryżan wprost nazwał jednak ofertę absurdalną, a francuska ekipa miała nawet grozić Blaugranie pozwem za kontakty z pomocnikiem bez zgody klubu. Tak jakby PSG nie pracowało w ten sam sposób nad kupnem np. Neymara. Barça odpierała zarzuty w oficjalnym komunikacie. Sprawa Rabiota miała mieć też inne konsekwencje, a Al-Khelaifi rzekomo zabronił nawet jednemu z pracowników klubu udziału w sympozjum organizowanym przez Barcelonę.

Barca w końcu zdołała wzmocnić środek pola w 2019 roku, pozyskując Frenkiego de Jonga z Ajaksu. Katalończycy rywalizowali o Holendra właśnie z PSG i zdołali go przekonać w ostatniej chwili. Być może było to ostatnie duże zwycięstwo Barcelony. Tego samego lata wielki talent La Masii Xavi Simons postanowił rozstać się z katalońskim klubem i związał się z paryżanami. PSG było też zainteresowane Samuelem Umtitim w szczytowym momencie jego kariery. W 2021 roku Francuzi wygrali z Barceloną wyścig po Georginio Wijnalduma, co akurat Katalończykom wyszło jednak na dobre.

Tego samego lata Al-Khelaifi spełnił swoje marzenie o pozyskaniu Leo Messiego. Co prawda odejście Argentyńczyka z Barcelony wynikało bardziej z problemów katalońskiego klubu niż z zachęt PSG, ale fakt jest taki, że paryżanie sprowadzili kolejnego cracka, którego Barça nie była w stanie zatrzymać. Katalończycy dwa lata później nie dogadali się też z Arnau Tenasem, ale już transfer Ousmane'a Dembélé można traktować jako efekt długoterminowych zabiegów PSG.

Jak widać, francuski klub potrafił działać bardzo konsekwentnie w zakresie pozyskiwania gwiazd Barcelony. Wieloletnie podchody pod zawodników w końcu przynosiły swój skutek, gdy pojawiła się ku temu stosowna okoliczność, jak aspiracje piłkarza (Neymar) czy problemy finansowe Katalończyków (sprawy Dembélé czy Messiego, ale też w jakimś stopniu Brazylijczyka). Co więcej, PSG wykazało się też cierpliwością, czekając na możliwość zatrudnienia Luisa Enrique. Stanowi to pewną groźbę na przyszłość. PSG jest bowiem zainteresowane młodymi gwiazdami BlaugranyLamine Yamalem i Gavim. Być może teraz nie ma tematu ich odejścia, ale podobnie mówiło się w przypadku Messiego czy Neymara. Z kolei Barcelona w całym tym okresie zdołała sprowadzić z PSG tylko Lucasa Digne’a.

Pojedynki na boisku

Najnowsza historia rywalizacji Barcelony z PSG, już po przejęciu francuskiego klubu przez Katarczyków, rozpoczyna się w sezonie 2012/2013. Barça wyeliminowała paryżan w ćwierćfinale dzięki bramkom zdobytym na wyjeździe (w Paryżu było 2:2, a w Katalonii 1:1), a jedno z trafień w pierwszym spotkaniu zanotował Xavi, skutecznie egzekwując rzut karny. W drugim pojedynku Barcelona przegrywała 0:1, ale wejście Messiego z ławki (doznał kontuzji w pierwszym starciu) zmieniło całkowicie morale obu zespołów i przyczyniło się do zwycięstwa Blaugrany. Nie pomogły buńczuczne wypowiedzi napastnika PSG Zlatana Ibrahimovicia dotyczące cracka z Rosario. Być może to właśnie wtedy Al-Khelaifi na poważnie zapalił się do pomysłu pozyskania Argentyńczyka.

Kolejna odsłona rywalizacji miała miejsce w sezonie 2014/2015. Barça wygrała rywalizację w fazie grupowej (porażka 2:3 na wyjeździe, ale wygrana 3:1 u siebie), a w ćwierćfinale znów trafiła na PSG i tym razem nie dała paryżanom żadnych szans, zwyciężając 5:1 w dwumeczu. Al-Khelaifi jeszcze mocniej mógł odczuć porażkę w 1/8 finału rozgrywek 2016/2017. Mimo wygranej 4:0 w Paryżu jego drużyna była tak bliska upragnionego zdemelowania Barcelony, ale ostatecznie doznała upokarzającej klęski na Camp Nou (1:6) w najbardziej pamiętnej remontadzie w historii Ligi Mistrzów. Ówczesny obrońca Barcelony Jérémy Mathieu skomentował w mediach zachowanie piłkarzy PSG po pierwszym meczu, a po rewanżu Al-Khelaifi wprost krytykował sędziego. Dla prezesa paryżan był to też ostateczny dowód, że musi mieć u siebie Neymara.

PSG w konfrontacji na boisku dopięło swego dopiero w 2021 roku, w szczytowym okresie kryzysu Barcelony. Paryżanie wygrali na Camp Nou 4:1, a rewanż rozgrywali u siebie. Barça w pierwszym meczu była bezradna, ale w drugim pojedynku rozegrała jedno z najlepszych spotkań pod wodzą Ronalda Koemana. Potrafiła nie tylko przeciwstawić się rywalowi, ale też go zdominować (mając w różnych momentach meczu w składzie Minguezę, Lengleta, Firpo, Trincão, Desta czy Braithwaite'a...), o czym świadczy 21 strzałów Blaugrany (przy zaledwie 7 PSG). Barcelona nawet wtedy mogła doprowadzić do podobnej remontady jak w 2017 roku, ale tym razem szczęście jej nie sprzyjało.

Dziś czeka nas kolejna odsłona rywalizacji. Znów faworytem będzie PSG, ale Barcelona już trzy lata temu pokazała, że nawet w trudnych warunkach jest w stanie stawić opór. Z pewnością nie zabraknie napięcia. Xavi będzie chciał coś udowodnić Luisowi Enrique po jego słowach na ostatniej konferencji prasowej, a Katalończycy spróbują pokazać Dembélé, że dokonał złego wyboru. Kylian Mbappe zapewne też ma chrapkę na udowodnienie swojej wartości, zwłaszcza że w lecie ma trafić do głównego rywala Barcelony. O obecnej niechęci świadczą nie tylko doniesienia o słowach Lucasa Hernándeza na jednym z treningów, ale też komunikat ultrasów PSG przed dzisiejszym starciem. Fani paryskiego klubu już dali się we znaki piłkarzom Barcelony, odpalając fajerwerki pod ich hotelem w środku nocy.

Pozostałe potyczki

Były też inne kwestie, które wpłynęły na pogorszenie relacji. Można wspomnieć o rozstaniu Barcelony rozstanie z Katarem jako głównym sponsorem na koszulce w 2017 roku. Innym punktem spornym stała się Superliga. PSG w sojuszu z UEFA broniła Ligi Mistrzów, podczas gdy Barcelona była u boku Realu Madryt głównym inicjatorem Superligi. Al-Khelaifi kwestionował nawet legalność działań Blaugrany. Barcelona potrafiła się odcinać, a jej władze wielokrotnie narzekały na zasoby „państwowych klubów” i obchodzenie przez nie zasad Finansowego Fair Play, wyraźnie nawiązując do PSG. Można dodać, że Al-Khelaifiego nie było na wczorajszym obiedzie władz obu klubów, ale doniesienia wskazują, że przeprosił za nieobecność, tłumacząc to uczestnictwem w wydarzeniu kończącym ramadan.

REKLAMA

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Mam cichą nadzieję na 0:3 i zamknięcie japy tym błaznom z Kataru

Ten artykuł nie ma sensu jeśli nie weźmie się pod uwagę takich kwestii jak:
1) Współpraca Barcelony z Fundacją Qatar i Qatar Airways oraz obszarów relacji
2) Dlaczego katarczycy przyczynili się do sprowadzenia do Barcelony takich piłkarzy jak Ronaldinho, Dani Alves czy Samuel Eto'o
3) Dlaczego pojawił się konflikt na linii Barcelona - katarscy sponsorzy oraz płaszczyzny na których poczuli się oszukani
4) Dlaczego PSG było agresywne w stosunku do Barcelony po zakończeniu współpracy Qatar Airways z Barceloną.
--------
Dzisiaj nie ma mowy o złej krwi pomiędzy PSG i Barceloną - przypominam że w środowisku piłkarskim od wielu miesięcy reprezentanci klubów się świetnie dogadują bo łączą ich wspólni agenci piłkarscy którzy reprezentują hurtowe ilości piłkarzy.

jak pieknie bedzie ich z tej ligi mistrzów wyrzucić... :)

Fajny artykuł, jednak przypomniał mi ile hajsu było za Neymara. Chłop wydaje mi się chciał dobrze, chciał złotą piłkę, przy Messim na to nie miał szans. Poszedł więc w swoją stronę, obstawiam że były rozmowy ze Neymar chce odejść. Jednak Barca się nie zgodziła, i zarobiła gruby hajs. Co z takim Hajsem można zrobić pokazał Liverpool (sprzedaż countinio) i tę kasę dobrze zainwestował. A my cóż, jest jak jest. Nie mniej są zawodnicy z młodzieżówki. Piłkarzy chyba za wiele nie obchodzi ewentualny konflikt PSG z Barca. Skoro Messi tam poszedł, a mógł przebierać w ofertach. Drużyna najemników i juz. Może większość patrzy już na euro i będą grać aby nie mieć kontuzji.