Sport: Maribel Meléndez odeszła ze względu na korupcję w klubie

Przemek Walczak

2 marca 2024, 15:45

Sport

13 komentarzy

Fot. Getty Images

Kilka dni temu informowaliśmy o rezygnacji ze stanowiska Maribel Meléndez, która pełniła funkcję dyrektora ds. korporacyjnych. Strata jest bardzo bolesna, ponieważ po odejściu Ferrana Revertera była ona jedną z najważniejszych osób w klubie. Chociaż oficjalny powód jej rezygnacji nie został podany, Toni Frieros ze Sportu informuje, że Meléndez odeszła po wykryciu przez nią nieprawidłowości przy płatności prowizji za podpisanie kontraktu dla Roberta Lewandowskiego. 

Maribel Meléndez była jedną z osób sprowadzonych przez Ferrana Revertera i jedyną, która ostała się po "czystkach" przeprowadzonych przez Laportę po jego rezygnacji. Wcześniej z klubem pożegnali się inni dyrektorzy: Xavier Mas, Juan Manuel Tabero, Ramón Ramírez a ostatnio dołączyła do nich Maribel Meléndez. W klubie ceniono jej doświadczenie, które pozyskała pełniąc funkcję dyrektora finansowego w CaixaBank w latach 2014-2021. 

Według Sportu Meléndez cieszyła się w klubie dużym zaufaniem, ceniono jej umiejętności i wiedzę. Dziennik donosi, że powodem jej odejścia była kłótnia z Joanem Laportą, która została spowodowana nieprawidłowościami dotyczącymi zapłaty prowizji dla Roberta Lewandowskiego. Do awantury miało dojść po tym jak audytor poprosił Meléndez o wyjaśnienie nieprawidłowości, a ona zwróciła się z tym problemem do presidente.

Toni Frieros, autor felietonu opublikowanego w Sporcie unika, zapewne ze względu na możliwe konsekwencje prawne, podania szczegółów. Można jednak się domyślić, że chodzi o oskarżenia dotyczące "wyprania" pieniędzy przez Zahaviego w Izraelu. Pini Zahavi jest agentem Lewandowskiego, a oskarżenie dotyczy rzekomego przelania premii należnej Robertowi Lewandowskiemu do izraelskiej firmy, w której udziały posiadają Laporta i Zahavi.

Doniesienia Sportu z całą pewnością są sensacyjne i jeżeli się potwierdzą, mogą doprowadzić do poważnych konsekwencji prawnych. Trzeba mieć jednak na względzie, że Toni Frieros jest znanym przeciwnikiem urzędującego prezydenta Barçy, a w swoim felietonie nie podał żadnych konkretnych dowodów dla poparcia oskarżenia. 

 

REKLAMA

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Jeśli Lapcio i Zahavi mają udziały w tej samej firmie to już wszystko wiem w temacie xD

Jeśli to prawdziwe zarzuty, to najpóźniejszy szwindel Laporty. Na razie nie ma żadnych dowodów, ale to rzecz na miarę oszustw podatkowych przy Neymarze kadencji Bartomeu i Rosella, którzy obciążyli klub by uniknąć kar.
Jeśli to ma być odnowa moralna, byłaby to katastrofa. I tak jak th@les" contenteditable="false">@th@les wspomniał, warto może rozważyć model (a mówię to jako soci od 15 lat)

Nie jestem zdziwiony ale rozczarowany już tak. Nie takiej kadencji się spodziewałem. Takie historie tylko utwierdzają mnie w przekonaniu, że zmiana modelu zarządzania i formy własności będą najlepszym rozwiązaniem dla klubu. Wielu socios się oburzy, w tym nasz Naczelny @michalgajdek . Może to go jednak skłoni do napisania jakiegoś tekstu o akceptowalnej alternatywie dla obecnej formy własności. Namawiałem kilkakrotnie @blazeq , by podjął się zrobienia materiału na ten temat. Może we dwóch będzie raźniej? Zbyt wiele negatywnych wzorców z brudnej polityki czerpie presidente.
"Toni Frieros jest znanym przeciwnikiem urzędującego prezydenta Barçy, a w swoim felietonie nie podał żadnych konkretnych dowodów dla poparcia oskarżenia".

Ta część powinna być napisać caps lockiem.

Tylko przejście klubu w ręce prywatne może uzdrowić tą chorą sytuację.


Ferran Reverter nie potrzebował wiele czasu aby przekonać się że Laporta to wałkarz nastawiony na przewalanie pieniędzy należących do Barcelony. To on będąc autorytetem w obszarze finansów ogarnął problemy finansowe konsolidując długi, ale widząc jak Laporta chce wyrzucić na śmietnik pieniądze z dźwigni odszedł aby nie firmować swoim nazwiskiem tego cyrku, bo każda osoba siedząca w finansach zapewne by wolała ustabilizować sytuację finansową, część długów spłącić i nie mieć problemów z FFP...
Rodzina i znajomi już pracują w Barcelonie, piłkarzy kupujemy tylko od zaprzyjaźnionych agentów, a dyrektorem sportowym jest figurant mający siedzieć cicho (Deco). Jeśli doniesienia okażą się prawdą to mam nadzieję że pojadą z Laportą bez litości. Matko boska jaka to by była amatorka tego przećpanego degenerata jeśli by się okazało że prowizjami przy transferach dzielił się z agentami - by wyszło że Bartomeu był tylko przepłacającym idiotą, który nie potrafił kontrolować budżetu, a Laporta by był oprócz tego samego jeszcze złodziejem. Po prostu wie wierzę... ale mamy odpowiedź dlaczego Barcelona zakontraktowała takich piłkarzy a nie innych, któzy nawet byli dostępni na rynku za darmo.

Sprzedac 49% praw i zrobic porzadek. Zatrudnic specialistow nie znajomych i bylych graczy!

Czy my nie możemy przeprowadzić chociaż jednego transferu bez jakiej szopki jak w meksykańskich telenowelach? Ciągle jakieś brudy i nieprawidłowości wychodzą a z klubu odchodzą kompetentni ludzie a są zastępowani,, dobrymi mordkami" prezydenta.

Klubowi od dawna powinna przyjrzeć się stosowna komisja.