Girona przegrywa z Athletikiem mimo gola Erica Garcíi, Barça tylko z 2 punktami straty do wicelidera

Dariusz Maruszczak

19 lutego 2024, 23:05

21 komentarzy

Fot. Getty Images

Girona po remisie z Realem Sociedad i dotkliwej porażce z Realem Madryt szukała odbudowania się w starciu z Athletikiem na San Mamés. Drużynie Míchela nie udała się jednak ta sztuka i przegrała 2:3. Jedno z trafień dla katalońskiego zespołu zanotował wypożyczony z Barcelony Eric García.

Spotkanie rozpoczęło się fatalnie dla Girony, ponieważ bramkę zdobył Alex Berenguer po uderzeniu z okolic szesnastego metra. Błąd popełnił w tej sytuacji łączony z Barceloną Aleix García. Ten gol ustawił rywalizację w pierwszej połowie i dodał gospodarzom pewności siebie. Athletic dobrze neutralizował ataki Girony, która nie miała zbyt wielu szans. Dobre uderzenie Yangela Herrery nieznacznie minęło słupek, a w drugim polu karnym Iñaki Williams uderzył w zewnętrzną część obramowanie bramki. Do przerwy Los Leónes prowadzili 1:0.

Druga część gry rozpoczęła się jednak bardzo dobrze dla Girony, ponieważ w 49. minucie do siatki trafił Cyhankow po podaniu Ivana Martína. Athletic zdołał odpowiedzieć, a po kolejnej fatalnej stracie, tym razem Miguela Gutierreza, swojego drugiego gola strzelił Berenguer. W 60. minucie było już 3:1. Iñaki Williams poradził sobie z fatalnie dysponowanym Miguelem po długim podaniu i podwyższył wynik.

Girona jednak się nie poddała. W 75. minucie bramkę zdobył Eric García, dobijając głową piłkę do siatki po dośrodkowaniu Aleixa Garcíi. Dla wypożyczonego z Barcelony 23-latka było to drugie trafienie w tym sezonie. Goście próbowali wyrównać w końcówce i byli tego bardzo bliscy, bo najpierw Unai Simon zatrzymał Savinho, a potem strzał Solisa w heroiczny sposób zablokował Vivian na linii bramkowej.

Ostatecznie Katalończykom nie udało się odrobić strat, a Athletic zwyciężył 3:2. Cały mecz rozegrał Eric García, a Pablo Torre przesiedział to spotkanie na ławce rezerwowych. Po 25. serii gier Barça traci do Girony już tylko 2 punkty, a ekipę Míchela dzieli od Realu Madryt 6 oczek. Z kolei Athletic traci do Blaugrany 5 punktów, a do czwartego w tabeli Atlético raptem 2 oczka.

REKLAMA

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Mecz Real Madryt - FC Barcelona możesz obejrzeć w serwisie Canal+ online.

https://bit.ly/RealBarcelonaMecz

I pomyśleć, że Barcelona przy tak beznadziejnej grzema na dzisiaj, po 25 kolejkach TRYLKO 8 pkt mniej od naprawdę POTĘŻNEGO Realu.
Można tylko żałować owego 3:5 z Vllarrealem, wówczas byłoby tylko minus 5.
A swoją drogą..... może jeszcze zdarzy się cud.
Zwróćcie uwagę, że Real w trzech ostatnich kolejkach stracił 4 pkt, my natomiast grając co prawda z ogórkami tylko 2.
Naszym problemem oprócz trenera bez wizji jest przedewszystkim plaga kontuzji. Co róż ktoś wypada.
Mniejmy nadzieję, że niezłe wynik ostatnich meczy natchną naszych do dobrej gry przeciwko Napoli.
A jak by się jakimś cudem udało awansować dalej w LM to tylko będzie lepiej.

To mamy już mistrza ustalonego? Barcelona w obecnym stanie nie dogoni Realu, a nie oszukujmy się, tylko ona mogłaby być w stanie teoretycznie odrobić straty. Oczywiście będąc w formie, co z dnia na dzień się cudownie nie stanie. Szacunek dla Girony za tak dobrą grę przez tak długi czas. Bardzo fajny projekt, oby nie umarł po tym sezonie.

Zawalili wszystkie bramki, w tym 2 babole, których nie powinno być, a piłka im przeszkadzała przez cały mecz. Atletic taktycznie ich rozwalił, jak profesor.

No takiego dramatu i sabotażu w obronie jak Girona w tym meczu to my nie zrobiliśmy nigdy (nawet w tym sezonie).
Tylko Upamecano może im dorównać. :D

No i gdzie ci co marudzili na Pana Xaviego?
Jeszcze na koniec sezonu będziecie go prosić żeby został jak zdobędziemy podwójną koronę.
Oczywiście żartuję sobie. Słabszy mecz Girony nie zaciera naszych fatalnych występów.

Girona już zmęczona walką o tytuł, nie wytrzymali w kluczowym momencie sezonu. Athletic wygląda aktualnie dość mocno za dwa tygodnie czeka nas ciężki meczyk na San Mames.

Czyli Real mistrzem niestety. Po cichu liczyłem że Girona powalczy, lubię takie niespodzianki, my z taką grą gdzie spadkowicz ładuje nam trzy bramki i urywa punkty, gdzie męczymy się w PK z drużynami które powinny polec z naszymi rezerwami nie mamy szans na dogonienie Realu. Oby tylko utrzymać miejsce dające start w LM.

Wydaje mi się, że mecz z Realem ich złamał. Chłopaki trochę stracili wiarę, doszli do wniosku, że max już osiągnęli. Ale dalej ich mecze są emocjonujące więc oglądać będę;)

Real i Girona puchną a potężny Xavi wygrywa wszystkie mecze do końca sezonu i mamy 2 puchary hyhyhy

ERIC Garcia to jest kot, chciałbym go kiedyś widzieć w koszulce Barcelony.

Ernesto potrafił znaleźć na nich sposób. A nasi dostali lekcje futbolu od Girony.

Było wiadomo że Girona wkońcu zacznie gubić pkt. Nie ma tak mocnego składu żeby ta dobra passa trwała do końca sezonu.