Letnie okienko transferowe dobiegło końca, więc warto podsumować posunięcia klubów LaLigi w tym okresie. Niestety Hiszpania znów została daleko w tyle pod względem inwestycji w swoje zespoły, nie tylko w porównaniu do Premier League, ale też wszystkich pozostałych czołowych europejskich lig.
Na ten moment (w niektórych częściach świata okienko jeszcze trwa, więc przychody mogą się zmieniać), opierając się na danych Transfermarkt, widzimy, że kluby z LaLigi przeznaczyły na nowych piłkarzy 439,35 miliona euro, a otrzymały za swoich graczy 571 milionów. Javier Tebas będzie bronił się, że Hiszpania rozsądnie wydatkuje pieniądze bez prowadzenia polityki zadłużenia, ale nie da się ukryć, że wartościowy zawodnicy odchodzą z tego kraju, a w ich miejsce nie zawsze pojawiają się następcy dorównujący im talentem. Zgodnie z tymi danymi w Primera División średnio przeznacza się na transfery jedynie 21,967 miliona w przeliczeniu na klub. Więcej wydały indywidualnie np. Coventry City z Championship (drugi poziom rozgrywkowy w Anglii) czy Molenbeek z Jupiler Pro Leaugue (Belgia). Wiele zespołów LaLigi miało problem z rejestracją piłkarzy i musiało działać w oparciu o wyśrubowane normy Finansowego Fair Play, które z pewnością nie ułatwiały poprawiania swoich kadr.
To, że Primera División nie może konkurować z klubami Premier League, jest dość oczywiste i trudno przy tak bogatych właścicielach jak ci w Anglii liczyć na możliwość odrobienia dystansu. Sama Chelsea wydała latem więcej pieniędzy (464 miliony) niż wszystkie kluby LaLigi razem wzięte! Co gorsza, Hiszpania przegrywa też z kretesem z wszystkimi pozostałymi ligami z czołowej piątki w Europie. Nawet w nich wydaje się blisko dwa razy więcej na inwestycje w kadry. Inna sprawa, że ekipy z Ligue 1, Serie A czy Bundesligi też potrafią dużo więcej zarabiać na swoich pilkarzach. Różnica może wynikać z tego, że w Hiszpanii jest coraz mniej talentu, co wiąże się ze wspomnianymi inwestycjami. Tylko pięciu graczy odeszło z LaLigi za kwotę wyższą niż 30 milionów euro. Kluby z Ligue 1, Serie A czy Bundesligi wzmacniają swoje kadry za sumę wyższą o ponad 20 milionów euro niż ich odpowiednicy w Primera División, co widać na jednej z poniższych grafik.
Dodatkowym problemem dla konkurencyjności LaLigi jest eksplozja inwestycji klubów z Arabii Saudyjskiej, które wydały w to lato 900 milionów euro, a okienko transferowe jest tam jeszcze otwarte. Samo Al-Hilal przeznaczyło na nowych piłkarzy około 85 milionów mniej niż cała Primera División (dokładnie 353 mln). Na poziomie finansowym Hiszpania staje się dopiero którymś kolejnym wyborem zawodników, a sytuacji nie ułatwia niekorzystny system podatkowy. Koronnym dowodem na osłabienie LaLigi jest odejście czołowego talentu Gabriego Veigi, nie do jednego z klubów z Półwyspu Iberyjskiego, ale na Półwysep Arabski.
W Hiszpanii najwięcej na transfery wydał Real Madryt (129,5 miliona), który większość pieniędzy przeznaczył na jednego piłkarza - Jude’a Bellinghama. Według Transfermarkt nawet taka suma inwestycji plasuje Królewskich dopiero na 15. pozycji na rynku, tuż za RB Lipskiem czy West Hamem. Los Blancos zapłacili za nowych graczy niewiele więcej niż Bournemouth (127,69 mln) czy Nottingham Forest (126,15 mln). Kto w Hiszpanii zajmuje drugie miejsce za plecami Realu? Któraś z ekip aspirujących do występów w Lidze Mistrzów? Nie, jest to Almería, która w poprzednim sezonie zajęła ostatnie bezpieczne miejsce dające utrzymanie. Klub będący własnością saudyjczyka Turkiego Al-Sheikha wydał 52 miliony. Oczywiście bilans Primera División wypada gorzej również ze względu na ograniczenia Barcelony, która kupiła graczy jedynie za 3,4 miliona, co jest drugim najniższym wynikiem w całych rozgrywkach.
Przyjrzymy się, jak wyglądały posunięcia pozostałych klubów LaLigi.
Athletic
Wydatki: 0
Przychody: 0
W całej LaLidze tylko Baskowie nie wydali ani jednego euro. Oprócz finansów Athletic jest jeszcze ograniczony swoją historyczną polityką transferową. Los Leónes głównie wypożyczali zawodników, ale przynajmniej utrzymali swój stan posiadania, choć przez to niczego nie zarobili. Odszedł oczywiście Iñigo Martínez, ale Athletic musiał radzić sobie bez niego przez większość poprzedniego sezonu ze względu na kontuzje (obrońca rozegrał tylko 18 meczów). Na zasadzie wolnego transferu do klubu dołączył pomocnik Iñigo Ruiz de Galarreta z Mallorki, który z miejsca został podstawowym graczem ekipy Ernesto Valverde. W przeszłości reprezentował on barwy rezerw Barcelony.
Atlético
Wydatki: 33,7 mln
Przychody: 91 mln
Oprócz Griezmanna Rojiblancos najwięcej wydali na 19-letniego napastnika Granady Samu Omorodiona (6 mln), który od razu został jednak wypożyczony do Alavés. Sprzedanego do Marsylii Renana Lodiego zastąpił Javi Galan (5,5 mln), przymierzany swego czasu do Barcelony. Defensywę wzmocnili też za darmo Çağlar Söyüncü i César Azpilicueta. W poniedziałek sprzedany został Yannick Carrasco do Al-Shabab za 15 milionów euro. Transfer Matheusa Cunhi do Wolverhampton jest szacowany przez Transfermarkt jako najdroższe odejście tego lata z hiszpańskiego klubu, wraz z operacją dotyczącą Ousmane'a Dembélé.
Barcelona
Wydatki: 3,4 mln
Przychody: 105,4 mln
W przypadku przychodów Barcelony warto podkreślić, że Transfermarkt wlicza pełną sumę transferu Dembélé (50 mln), a także np. sprzedaż Griezmanna (20 mln), choć do porozumienia z Atlético doszło jeszcze w poprzednim sezonie. Z Blaugrany odeszło też wielu innych piłkarzy, a do drużyny Xaviego dołączyło pięciu graczy, głównie na zasadzie wypożyczeń lub wolnych transferów. Pozostaje pytanie, czy Barça utrzyma siłę zespołu po letnim okienku. Więcej na ten temat można przeczytać w tym artykule.
Girona
Wydatki: 22,25 mln
Przychody: 17,9 mln
Dyrektor sportowy katalońskiego klubu Quique Carcel przeprowadził kilka ciekawych operacji. Wykupił z Dnipro Artema Dowbyka za 7,75 miliona euro, który w poprzednim sezonie strzelił aż 29 goli. Reprezentant Ukrainy będzie miał za zadanie zastąpić Taty’ego Castellanosa, którego wypożyczenie dobiegło końca. Ważny gracz drugiej linii z poprzedniego sezonu Yangel Herrera został wykupiony z City za 5 mln euro po zakończeniu wypożyczenia, podobnie jak Ivan Martín z Villarrealu (2 mln). Dlatego też Pablo Torre ma problem z regularną grą, a przecież środek pola wzmocnił również 18-letni Kolumbijczyk Jhon Solis (6 mln). Girona sprowadziła także za darmo dwóch defensorów o głośnych nazwiskach – Daleya Blinda na zasadzie wolnego transferu, a także Erica Garcíę w ramach wypożyczenia z Barcelony. Powinni oni ograniczyć straty w obronie po sprzedaży Santiago Bueno do Wolverhampton za 12 mln. Klub zatrzymał też bramkarza Paulo Gazzanigę. Na ten moment na strzał w 10 wygląda wypożyczenie 19-letniego Savio, a do klubu wrócił też Portu. Girona wydaje się jednym ze zwycięzców letniego okienka, nawet mimo utraty kilku graczy, do których należy dodać Rodrigo Riquelme, który wrócił do Atlético.
Osasuna
Wydatki: 6,5 mln
Przychody: 0
Jedyny ruch gotówkowy klubu z Pampeluny to kupno Raúl Garcíi (nie tego, o którym myślicie) z Betisu. 22-letni rosły napastnik (192 cm) w poprzednim sezonie na zapleczu LaLigi strzelił 19 goli. Za darmo Osasuna pozyskała Alejandro Catenę z Rayo oraz José Manuela Arnaiza z Leganés. Odeszli doświadczony napastnik Kike García i Abde, którego wypożyczenie dobiegło końca.
Real Betis
Wydatki: 9,5 mln
Przychody: 31 mln
Nowy dyrektor sportowy Betisu Ramon Planes wykonał kilka ciekawych ruchów. Z Barcelony wykupił Abde (7,5 mln), którego sprowadzał do katalońskiego klubu z Herculésa. Wydał też 2 miliony na utalentowanego Sergiego Altimirę, którym Barça też była zainteresowana. Betis pozyskał również za darmo szereg graczy – Hectora Bellerína, Marca Bartrę, Ayoze Péreza, Chadiego Riada, Marca Rocę czy Isco. Główne osłabienie dotyczy sprzedaży Sergio Canalesa do Monterrey za 10 milionów euro. Oprócz odejścia na emeryturę Joaquína warto odnotować odejście Edgara Gonzáleza do Almeríi za 4,5 miliona. Z kolei Juanmi został wypożyczony do Al-Riyadh. Nie da się ukryć, że dyrekcja sportowa Verdiblancos też musiała kreatywnie planować swoje ruchy w oparciu o wymogi Finansowego Fair Play. Dlatego też Collado został wypożyczony do Al-Okhdood, choć chwilę wcześniej ogłoszono jego przybycie na Benito Villamarín.
Real Madryt
Wydatki: 129,5 mln
Przychody: 7 mln
Los Blancos wyprzedzili Barcelonę w wyścigu po Ardę Gülera, ale przede wszystkim pozyskali Jude’a Bellinghama, który z miejsca dał drużynie jakość w ataku i obecnie prowadzi w walce o Trofeo Pichichi. Real na lewą obronę ściągnął Frana Garcíę (5 mln), a także wypożyczył Kepę Arrizabalagę (po kontuzji Thibaut Courtois) oraz Joselu. Królewscy nie zdecydowali się jednak na pozyskanie klasowego napastnika po odejściu Karima Benzemy. Drużynę opuścił też Marco Asensio, który przeniósł się do PSG.
Real Sociedad
Wydatki: 17,4 mln
Przychody: 6,8 mln
Txuri-Urdin wykonali kilka ciekawych ruchów. Przede wszystkim zakupili z Dynamo Moskwa Arsena Zachariana za 13 milionów euro. 20-latek w poprzednim sezonie strzelił 5 goli i zaliczył 10 asyst. Zacharian ma dostarczać w kreacji to, co Real stracił po zakończeniu kariery Davida Silvy. Drużyna z San Sebastián wzmocniła swoje boki obrony, pozyskując Álvaro Odriozolę (3 mln), Kierana Tierneya (wypożyczenie) oraz Hamariego Traoré (za darmo). W ataku Alexandra Sorlotha zastąpi Andre Silva wypożyczony z RB Lipska.
Sevilla
Wydatki: 32 mln
Przychody: 26,5 mln
Andaluzyjczycy stracili Bono, który odszedł do Al-Hilal za 21 milionów, ale został im w zapasie solidny Marko Dmitrović, nawet jeśli nie jest on bramkarzem tej klasy co Marokańczyk. Sevilla za te pieniądze zdołała zatrzymać na stałe rozwijającego się stopera Loica Bade (12 mln) i pozyskać solidnego reprezentanta Szwajcarii Djibrila Sow (10 mln). Do tego wyłożyła kolejne 10 mln na wzmocnienie ataku Dodim Lukebakio z Herthy. Za darmo na Pizjuán przybyli Mariano Díaz, Adria Pedrosa i Sergio Ramos, którego powrót okazał się jednym z najgłośniejszych ruchów całego okienka.
Villarreal
Wydatki: 12,5 mln
Przychody: 109,5 mln
Żółta Łódź Podwodna nieoczekiwanie podebrała Realowi Sociedad Sorlotha i sprowadziła na zasadzie wolnego transferu Santiego Comesanę, Iliasa Akhomacha, Denisa Suáreza czy Bena Breretona. To jednak nie może rekompensować utraty takich piłkarzy jak Nicolas Jackson, Pau Torres czy Samuel Chukwueze, a przecież odszedł też Giovani Lo Celso, którego wypożyczenie dobiegło końca. W całej LaLidze to właśnie Villarreal zarobił najwięcej, ale kadrowo wychodzi z tego okienka osłabiony.
Granada
Wydatki: 12,8 mln
Przychody: 6,3 mln
Beniaminek wzmocnił swój atak graczami, których kluby spadły do Segunda División. Lucas Boye i Shon Weissman kosztowali łącznie 10,5 miliona euro. Wraz z tym pierwszym do Granady trafił również Gerard Gumbau. Można mieć wątpliwości, czy ta ekipa wzmocniła się na tyle, aby zapewnić sobie utrzymanie, choć jej wydatki klasyfikują ją w górnej połowie LaLigi.
Las Palmas
Wydatki: 4,8 mln
Przychody: 0
García Pimienta sprowadził do swojej drużyny spore grono piłkarzy związanych z Barceloną. Pozyskanie Miki Marmola z Andorry za 1,9 miliona euro wygląda na doskonały ruch, a do Las Palmas trafili też Sandro Ramírez, Munir El Haddadi czy wypożyczony z Dumy Katalonii Julian Araujo. Na rok do klubu przeniósł się również 20-letni pomocnik Manchesteru City Maximo Perrone. Można mieć jednak wątpliwości, czy w ataku jest wystarczająca jakość.
Rayo
Wydatki: 17,3 mln
Przychody: 5,7 mln
Rayo pozyskało latem dobrego asystenta Jorge de Frutosa za 8 milionów euro, sprowadziło też niezłych ligowców ze średniej półki, jak Aridane Hernández, Florian Lejeune czy Alfonso Espino. Ponadto zakupiono napastnika Atlético Sergio Camello (5 mln). Rayo straciło jednak Frana Garcíę, Alejandro Catenę czy Santiego Comesanę. Największą stratą może jednak okazać się odejście trenera Andoniego Iraoli.
Mallorca
Wydatki: 24,3 mln
Przychody: 22 mln
Mallorca sporo zarobiła na sprzedaży Kang-in Lee do PSG (22 mln), a te pieniądze wydała na paru nowych graczy. W oczy rzuca się przede wszystkim transfer Sergiego Dardera z Espanyolu (8 mln), a także Cyle’a Larina (7,5 mln), który w poprzednim sezonie strzelił 8 goli w 19 spotkaniach Realu Valladolid. Tylko pięć drużyn wydało więcej pieniędzy niż Mallorca.
Getafe
Wydatki: 11 mln
Przychody: 6 mln
Getafe wzmocniło obronę, sprowadzając Omara Alderete z Herthy (4 mln) i Gastona Álvareza (3,5 mln) z byłego klubu Ronalda Araujo Bostonu River. Do drugiej linii trafił wypożyczony z Sevilli Oscar Rodríguez. Getafe pozyskało też Masona Greenwooda na zasadzie wypożyczenia z Manchesteru United w wyniku głośnej afery związanej z 21-latkiem. Z Realu Madryt wypożyczono rosłego napastnika Juanmiego Latasę.
Valencia
Wydatki: 10,4 mln
Przychody: 24,6 mln
Dobiegły końca wypożyczenia Justina Kluiverta, Samuela Lino czy Nico Gonzáleza, a klub zarobił przede wszystkim na sprzedaży Yunusa Musaha do Milanu za 20 milionów. Valencia zdecydowała się na wykupienie tureckiego obrońcy Cenka Ozkacara z Lyonu za 5 milionów. Za taką samą kwotę osłabioną pozycję defensywnego pomocnika wzmocnił Pepelu z Levante. Z Club Brugge wypożyczono Romana Jaremczuka, a poza tym atak będzie musiał opierać się na młodszych graczach. Okienko transferowe nie wskazuje na powrót Valencii do czołówki.
Almería
Wydatki: 52 mln
Przychody: 43,1 mln
Drugi klub po Realu Madryt w zakresie letnich wydatków. W końcówce okienka Almería pozyskała Césara Montesa z Espanyolu za 14 milionów euro, który dołączył do Edgara Gonzáleza. Atak wzmocnił Kolumbijczyk Luis Suárez (8mln), który wrócił do Hiszpanii na stałe po wypożyczeniu z Marsylii na ostatnie pół roku. Kierunek francuski był zresztą istotny dla Almeríi, ponieważ pozyskano też kolejnego atakującego Ibrahimę Kone, który w Lorient zdobył 9 bramek w poprzedniej kampanii (7,5 mln) oraz pomocnika Diona Lopy’ego z Reims (6,5 mln). Ciekawym ruchem jest sprowadzenie utalentowanego wychowanka Realu Madryt Sergio Arribasa za 6 milionów. Almería wzmocniła się na wszystkich pozycjach, ponieważ wypożyczyła z Lazio dobrze znanego w LaLidze bramkarza Luisa Maximiano. Almería zyskała też całkiem spore środki po sprzedaży do Atalanty El Bilala Touré za 28 milionów (rok wcześniej pozyskany z Reims za 8 mln) czy też Srdjana Babicia do Spartaka Moskwa za 5 milionów.
Celta
Wydatki: 25,2 mln
Przychody: 56,2 mln
Celtę przede wszystkim opuścił Gabri Veiga, który nieoczekiwanie nie trafił do mocnego klubu z pięciu najsilniejszych lig europejskich, ale do saudyjskiego Al-Ahli za 40 milionów euro. Drużynę opuścili też Hugo Mallo czy Javi Galan. Z Romy wykupiony został Carles Pérez za ponad 5 milionów euro. Atak wzmocnił też pozyskany za darmo Jonathan Bamba. Z kolei do linii defensywnej dołączył Carl Starfelt z Celticu za 5 milionów. Najwięcej Celta wydała jednak na Anastasiosa Douvikasa, za którego zapłaciła Utrechtowi 12 milionów euro. 24-letni Grek w poprzednim sezonie strzelił 22 gole. W rezultacie Celta zajęła piąte miejsce w LaLidze pod względem wydatków transferowych.
Cádiz
Wydatki: 6 mln
Przychody: 9,5 mln
Cádiz wykupił z Lazio Gonzalo Escalante (2,5 miliona), a za taką samą kwotę sprowadził innego pomocnika Rominigue Kouame z Troyes. Wypożyczeni zostali dobrze znani na poziomie LaLigi Maxi Gómez i Darwin Machis, a w drużynie pozostał wykupiony z Realu Valladolid Sergi Guardiola. Z klubu odeszli m.in. Theo Bongonda (do Spartaka za 7,5 mln) oraz Alfonso Espino.
Alavés
Wydatki: 8,8 mln
Przychody: 2,5 mln
Alavés straciło przede wszystkim Floriana Lejeune, który odszedł do Rayo za 2,5 miliona euro. W jego miejsce do klubu trafił Nikola Maras z Almeríi za 1,5 miliona. Alavés sprowadziło również ogranych ligowców Andoniego Gorosabela i Andera Guevarę z Realu Sociedad. Po okresie wypożyczenia na stałe do baskijskiej drużyny trafił wychowanek Realu Madryt Antonio Blanco za 4 miliony euro. Alavés pozyskało też weterana Kike Garcíę do linii ataku.
Jak jest za granicą?
Trudno te posunięcia hiszpańskich klubów uznawać za wybitnie poprawiające siłę LaLigi. Zwłaszcza że przez pozostałe rozgrywki przelatują dużo większe pieniądze. O potędze finansowej Premier League wiemy wszystko, ale warto zwrócić uwagę na posunięcia klubów z innych rozgrywek. Zacznijmy od Bundesligi. RB Lipsk mógł wydać 150 milionów euro, ponieważ zarobił 240 milionów. Inwestycje średniego rzędu (20-30 mln) w takich graczy jak Gvardiol, Szoboszlai czy Nkunku zwróciły się z naddatkiem. Bayer Leverkusen byłby w Hiszpanii na drugim miejscu z zakupami na poziomie 80 milionów, ale też zdołał otrzymać 68 milionów za swoich graczy. Podobna uwaga dotyczy Wolfsburga (kupno za 72 miliony, sprzedaż za podobną kwotę) czy Eintrachtu, który wydał 56 milionów, a uzyskał 141 milionów. A przecież nie wymieniliśmy Bayernu czy Borussii Dortmund.
We Francji za dużą część wydatków odpowiada oczywiście PSG (349,5 mln), ale takie Lens przeznaczyło na nowych graczy 63,9 miliona, a jeszcze więcej zarobiło (67,5 mln). Koszty transferów Olympique’u Marsylii szacuje się na 72 miliony (przychodów – 31 mln), Monaco – 83 miliony (przychodów – 58,5 mln), Rennes – 57,5 miliona (przychodów – 143,5 mln), a Strasbourga – 56 milionów (przychodów – 33 mln). Kluby zarabiają i inwestują dalej, natomiast w Hiszpanii mamy do czynienia ze stagnacją.
Jeżeli chodzi o Serie A, drugie miejsce w Hiszpanii mogłoby mieć np. Sassuolo, które wydało 63 miliony po tym, jak zarobiło 103 miliony. Monza przeznaczyła na nowych zawodników 41 milionów, co też byłoby znaczącą sumą w LaLidze. Jeszcze więcej pieniędzy zapłaciła Bologna (49 milionów przy 33 milionach przychodów) czy Torino (47 milionów). Atalanta wydała aż 68,5 miliona, ale też zyskała 155,5 miliona. Spore sumy na graczy przeznaczyły też drużyny z czołówki. Napoli kupiło piłkarzy za 104 miliony, ale zarobiło 77,5 miliona. Inter wydał 63 miliony, otrzymując 132 miliony. Najwięcej zaryzykował Milan, inwestując 112,5 miliona, choć dostał też niezłą sumę za swoich zawodników (69 milionów).
Komentarze (45)
Te dane pokazują tylko gdzie (poza Premier League) były duże ruchy i nic więcej. Bo w skrajnym przykładzie, to mace ligę, gdzie 1 drużyna ma 40 mln na transfery, a reszta 0. I następuje transfer do tej 1 drużyny z 2 za 40 mln, potem z 3 do 2 za 40 mln itd., aż zamkniemy koło. Wyjdzie wam zakupów za 800 mln euro, mimo że jak drużyna 1 miała 40 mln tak nadal ma, a jak reszta miała 0, tak nadal ma zero. Wielkość obrotu nie świadczy o zamożności, bo na rynku świetnie radzą sobie zarówno firmy zarabiające na obrocie, jak i na marży.
Także fajny pomysł na przedstawienie czegoś, ale wzięliście dane, które nie przedstawiają rzeczywistości. Zróbcie to na podstawie budżetów, zysków/strat itd.
To, plus ffp sprawia że trudno zbilansować budżet i zarejestrować graczy, a to wpływa na sportowy poziom i taka równia pochyła...
Barcelona
Wydatki: 3,4 mln
Przychody: 105,4 mln
Real Madryt
Wydatki: 129,5 mln
Przychody: 7 mln
Odwróć tabelę barcelona na czele ;D
Oni chcą zarżnąć tę ligę sedziowaniem, polityką transferową i aferami.
Liga - 439 mln, z czego 103 mln to 1 transfer 1 klubu, przy średniej 22 mln..
(przepraszam, tebas wskoczył mi na klawiaturę)