Przewidywania FCBarca.com: Kto będzie czarnym koniem i rozczarowaniem mundialu?

Maciej Machaj, Dariusz Maruszczak

19 listopada 2022, 16:45

19 komentarzy

Fot. Getty Images

Już jutro zaczynają się kolejne mistrzostwa świata. Tym razem redakcja FCBarca.com wzięła pod lupę temat potencjalnych niespodzianek, do jakich może dojść podczas turnieju, typując czarnego konia i rozczarowanie mundialu. Zapraszamy do zapoznania się z artykułem naszego redaktora Macieja Machaja, a także przewidywaniami pozostałych członków redakcji, które znajdują się na samym końcu tekstu.

Legendarny angielski piłkarz Gary Lineker, związany zresztą przez kilka sezonów z Barceloną, zwykł mawiać: „Piłka nożna to prosta gra. 22 gości ugania się za piłką przez 90 minut, a na końcu i tak wygrywają Niemcy”. Na potwierdzenie tej tezy nieco starsi kibice sięgną pamięcią do 1974 roku czy szczególnie do 1990, gdzie decydującą o losach finału bramkę zdobył w samej końcówce Andreas Brehme. Ci młodsi z pewnością wymienią pamiętny finał sprzed ośmiu lat, gdzie mecz trwał co prawda pół godziny dłużej, ale i tak z wygranej mogli cieszyć się nasi zachodni sąsiedzi.

W mojej opinii wiele wskazuje na to, że tym razem powiedzenie ukute przez Linekera się nie sprawdzi.

Tylko trzech piłkarzy dzisiejszej kadry Niemców na MŚ w Katarze ma w swojej kolekcji złote medale z Brazylii: Manuel Neuer, Thomas Müller oraz Mario Götze, który po pięciu latach przerwy wraca do reprezentacji. Czwartym mógł być Mats Hummels, ale Hansi Flick (asystent Joachima Löwa podczas brazylijskiego mundialu) nie zdecydował na powołanie zawodnika Borussii Dortmund.

Brak lidera

Wśród powołanych – z różnych powodów – brakuje wielu znanych nazwisk stanowiących do niedawna o sile Die Mannschaft. W Katarze nie zobaczymy jednego z najlepszych – o ile nie najlepszego – zawodnika reprezentacji Niemiec w XXI wieku. Mowa oczywiście o Tonim Kroosie, który od 2010 roku grał niemal w każdym spotkaniu reprezentacyjnym „od dechy do dechy”. Lider kadry i podpora madryckiego Realu zrezygnował z występów w narodowych barwach po rozczarowującym EURO 2020 przeniesionym z powodu pandemii na rok 2021. Jego strata w środku pola to wielkie osłabienie drużyny Flicka, która od czasu odejścia Kroosa notuje co prawda całkiem niezłe wyniki, ale należy uczciwie zaznaczyć, że poza meczami Ligi Narodów z Anglią czy Włochami nie była poddana żadnemu trudniejszemu testowi.

Innym wielkim nieobecnym w drużynie Niemiec jest Timo Werner. Najlepszy strzelec reprezentacji w ostatnich miesiącach był pewniakiem do gry w pierwszej jedenastce, ale kontuzja odniesiona przed dwoma tygodniami w meczu Ligi Mistrzów wykluczyła go z gry na minimum osiem tygodni. Sam Flick określił tę niefortunną dla jego drużyny sytuację mianem „gorzkiej straty”, a informacja o urazie wykluczającym piłkarza RB Lipsk z mistrzostw świata pokrzyżowała ofensywne plany taktyczne selekcjonera.

Były szkoleniowiec Bayernu nie krył również rozczarowania urazem innego zawodnika. Mowa tutaj o Marco Reusie, którego uraz wykluczył z mundialu w 2014 roku i nie pozwolił wsiąść na pokład samolotu również i tym razem. Powiedzieć, że Reus ma pecha do kontuzji, to właściwie nie powiedzieć nic. Wymownym komentarzem jest statystyka jego występów w kadrze narodowej: w ciągu ostatnich 11 lat legenda BVB wystąpiła w stroju z czarnym orłem na piersi 48 razy, opuszczając tym samym z powodu urazów aż 55 spotkań.

Flick musi się również obejść bez lewego obrońcy, którego chętnie widziałby w pierwszym składzie Mowa o Jonasie Hectorze, który odmówił powołania na turniej. Doświadczony defensor już dwa lata temu zakończył reprezentacyjną karierę, ale wobec jego dobrej dyspozycji selekcjoner próbował nakłonić do wyjazdu. Hector okazał się nieugięty i zawodnicy Die Mannschaft oraz Hansi Flick będą musieli radzić sobie bez niego.

W drużynie Flicka jest oczywiście kilku piłkarzy światowej klasy, ale żaden z nich nie wydaje się uchodzić za urodzonego lidera (mam na myśli zawodników z pola, ponieważ autorytet Manuela Neuera jest niepodważalny). Rüdiger, Gündogan, Sané, Kimmich czy Goretzka posiadają oczywiście wielkie umiejętności, ale nie wydaje mi się, by byli w stanie wziąć na swoje barki ciężar gry całego zespołu i kierować nim szczególnie wtedy, gdy drużynie nie układa się najlepiej.

Nastroje społeczne

Poprzednie mistrzowskie turnieje oznaczały dla Niemców wielkie narodowe święto futbolu. Piłkarska gorączka – chociaż zawsze obecna w społeczeństwie – uderzyła w naród z wielką siłą przy okazji organizowania przez Niemcy mundialu w 2006 roku. Hasło przewodnie turnieju, „Welt zu Gast bei Freunden” (świat w gościach u przyjaciół – tłum. MM), doskonale oddaje atmosferę tamtego turnieju. Gospodarze i liczni kibice z całego świata, zajadając się bratwurstem i wypijając hektolitry złocistego napoju, wspólnie świętowali każdy mecz podczas mundialowego turnieju. Dość powiedzieć, że ulokowana przy Bramie Brandenburskiej strefa kibica była w stanie pomieścić nawet 900 tysięcy fanów.

W przypadku katarskich mistrzostw tego zabraknie. Mimo że nie zabrzmiał jeszcze pierwszy gwizdek inaugurującego spotkania, wśród kibiców kompletnie nie da się wyczuć atmosfery piłkarskiego święta. I – nawiązując do 2006 roku - nie chodzi tutaj o bardzo restrykcyjne podejście do sprzedaży i konsumpcji piwa, ale o nietypową porę rozgrywania czempionatu, która kompletnie stawia na głowie cały kalendarz rozgrywek, o oskarżenia o korupcję bogatych szejków już na etapie wyłaniania gospodarzy turnieju, katastrofalne warunki pracy dla robotników budujących mistrzowskie areny, homofobiczne wypowiedzi katarskiego ambasadora mistrzostw oraz o zdecydowanie zbyt daleko idącą inwigilację kibiców podczas pobytu w Katarze. Dodając do tego doniesienia o „kupowaniu” kibiców przez władze Kataru czy też zdjęcia pokazujące miejsca noclegowe dla kibiców, wyłania się absurdalny obraz obrzydliwie bogatego kraju spełniającego zachciankę ludzi nim rządzących.

I z tego też powodu opinia publiczna w Niemczech w większości wyraża się zdecydowanie negatywnie o tegorocznych mistrzostwach. Przeprowadzane na niemieckich ulicach ankiety pokazują, że spory odsetek społeczeństwa nie będzie oglądać meczów: nie tylko z powodu braku zainteresowania piłką nożną, ale ze względu na bojkot związany z powyższymi argumentami. „Kto obejrzy chociaż jeden mecz w Katarze, bierze współodpowiedzialność za śmierć dziesiątek tysięcy ludzi” – brzmiał napis na banerze kibiców drugoligowego Heidenheim. Zresztą na wielu innych stadionach Bundesligi, jak na przykład w Monachium czy Berlinie, kibice dawali wyraźne oznaki swojej dezaprobaty. Na Allianz Arenie fani Bayernu nie przebierali w słowach, odnosząc się do skandalicznej wypowiedzi ambasadora mundialu Khalida Salmana, który homoseksualizm określił „defektem mózgu”. W takiej atmosferze niemieccy piłkarze rozpoczną mistrzostwa w Katarze.

Turniejowa drabinka

Według większości kibiców i ekspertów Niemcy o wygraną w grupie będą rywalizować z Hiszpanią. Biorąc pod uwagę turniejową drabinkę, podopieczni Flicka – oczywiście jeśli awansują - o ćwierćfinał zagrają prawdopodobnie z Belgią lub Chorwacją i w mojej opinii może to być ich pożegnanie z katarskim mundialem.

CZARNY KOŃ

„Jeśli nie my, chciałbym, żeby Puchar Świata zdobył Messi albo Suárez” – powiedział wczoraj selekcjoner reprezentacji Hiszpanii. O ile wielu kibiców widzi w roli faworytów ekipę Albicelestes, tak drużyna Urugwaju rzadko pojawia się w typowaniach ekspertów. Wielu jednak jest zgodnych co do tego, że piłkarze z tego niespełna 3,5-milionowego państwa są w stanie sprawić niespodziankę.

Doświadczenie i młodość

Biorąc pod uwagę średnią wieku w drużynach uczestniczących w turnieju, Urugwaj plasuje się na czwartym miejscu. 27,8 lat nie oznacza jednak w żadnym wypadku „starej” kadry, a rzut oka na powołania pozwala spojrzeć na te dane w nieco innym świetle. Z jednej strony mamy weteranów tej drużyny w postaci Luisa Suáreza, Fernando Muslery, Edinsona Cavaniego czy Diego Godína – każdy z nich rozegrał ponad 130 spotkań dla Urugwaju (Godín aż 159) i każdy z nich ukończył 35. rok życia. Na drugim biegunie mamy piłkarzy z innej dekady, którzy nie świętowali jeszcze 25. urodzin, ale dzięki grze w topowych klubach Europy nabrali piłkarskiej ogłady. Mowa tutaj o Ronaldzie Araujo, Fede Valverde czy Darwinie Núñezie czy niewiele starszych od nich José Marii Gimenezie czy Rodrigo Bentancurze. Większość z nich stanowi o sile takich drużyn jak FC Barcelona, Real Madryt, Liverpool lub Tottenham, co z pewnością daje selekcjonerowi duże pole manewru jeśli chodzi o wybór składu i możliwości taktyczne.
To połączenie doświadczenia zawodników pamietających smak wygranej w Copa América w 2011 roku i młodych, głodnych sukcesów graczy może przynieść sukces. Drużyna jest prowadzona przez 47-letniego Diego Alonso, trenera mniej znanego na Starym Kontynencie, ale cieszącego się dobrą opinią za oceanem. Podczas kilkuletniej pracy w Meksyku jego drużyny dwukrotnie triumfowały w rozgrywkach Ligi Mistrzów CONCACAF.

Euforia po awansie

Dobra prasa Diego Alonso wynika nie tylko z sukcesów klubowych, ale przede wszystkim z końcówki eliminacji. Po serii czterech porażek i widmie oddalającego się sukcesu z posadą musiał pożegnać się legendarny dla urugwajskiej piłki Oscar Tabarez. Na stanowisku selekcjonera Alonso pracuje od początku tego roku i jego głównym zadaniem był awans na mundial. Fakt, że nie musiał się już mierzyć z Brazylią i Argentyną zapewne nieco ułatwił mu zadanie, ale mimo dużej presji i niełatwej sytuacji w grupie zdołał wygrać wszystkie cztery mecze i awansować do Kataru bezpośrednio, bez konieczności gry w barażu.

Turniejowa drabinka

Urugwaj znalazł się w dość wyrównanej grupie z Portugalią, Koreą Południową i Ghaną. W mojej opinii podopieczni Diego Alonso będą w stanie powalczyć o pierwsze miejsce po trzech meczach, co będzie miało kolosalne znacznie w dalszej fazie turnieju, ponieważ wyjście z grupy z drugiej pozycji oznacza najprawdopodobniej rywalizację z Brazylią.

„Kibicujemy im, bo trafiają ze swoją historią do serc. Ale Urugwaj to błąd w systemie futbolu. Typowanie go do mundialowych sukcesów co cztery lata to tylko marzycielstwo” – pisał osiem lat temu Paweł Wilkowicz na łamach Sportu. Za marzenia jednak nie karają, dlatego dajmy się ponieść fantazji i oglądajmy mecze Los Charrúas widząc w nich konkurencję dla najmocniejszych drużyn globu.


 

Przewidywania redakcji

Mateusz Doniec

Kto będzie czarnym koniem turnieju?

Wytypowałem dwa zespoły, które mogą przekroczyć oczekiwania: Z niższej półki: Maroko. Nie zdziwiłoby mnie, gdyby awansowali z grupy F, wyprzedzając np. Chorwację. Mają jakościowych, doświadczonych, ale także młodych i grających na fantazji zawodników. Bono w bramce, Mazraoui, Hakimi, Saiss, Aguerd, Ziyech, Harit, Boufal, En Nesyri... i oczywiście Ez Abde, który miał świetny start w Osasunie. To zawodnicy, którzy mogą kibicom Maroka dawać nadzieję na coś wielkiego.

Z wyższej półki: Holandia. Podopieczych Louisa van Gaala nie typuje się w ogóle w gronie faworytów, choć to jedna z tych "wielkich" reprezentacji. Mają dobrze zbalansowany i mocny skład. Myślę, żę mogą znaleźć się nawet w najlepszej czwórce po tym, jak na poprzednich turniejach raczej zawodzili, albo w ogóle ich na nich nie było. Być będzie to ich najlepszy występ od mundialu w 2014 roku, na którym zdobyli brązowy medal.

Która drużyna okaże się rozczarowaniem mundialu?

Na przekór wszystkim: Brazylia i Argentyna. Nie uważam tak tylko dlatego, aby mieć na siłę odmienną opinię. Uważam, że wykreowana została tak wielka ekscytacja i presja, że zawodnikom obu reprezentacji może być ciężko ją unieść. Zapewne nie będą mieli problemów w grupie, ale nie zdziwiłoby mnie, gdyby rywalizację zakończyli na ćwierćfinale czy np. na czwartym miejscu. 

Darek Maruszczak

Kto będzie czarnym koniem turnieju?

Drabinka turniejowa jest tak rozłożona, że w najważniejszych fazach powinny znaleźć się same potęgi, o ile nie dojdzie do sensacyjnych rozstrzygnięć w grupach. Stawiam, że w ćwierćfinale z grona mniej uznanych reprezentacji zameldują się niezmordowani Urugwajczycy, a na tym etapie pomęczą jeszcze Belgię, ale ostatecznie odpadną po zaciętym boju. Znów będziemy zachwycać się walecznością Celestes i będzie to jedna z najciekawszych historii underdogów podczas tego mundialu.

Która drużyna okaże się rozczarowaniem mundialu?

Stawiałbym w tej roli Anglię, która zupełnie mnie nie przekonuje jako zespół, nawet jeśli jest bardzo mocna kadrowo. Drużyna Garetha Southgate’a ma jednak łatwą drogę do ćwierćfinału, w przeciwieństwie do innych uznanych marek. Z tego właśnie względu uważam, że na 1/8 finału zakończy się przygoda Niemiec i Portugalii, które mogą zagrać na tym etapie z Belgią i Brazylią. Dla takich reprezentacji odpadnięcie w tak wczesnej fazie z pewnością byłoby dużym rozczarowaniem. Kusi mnie upatrywanie kolejnej niespodzianki w postaci wyprzedzenia Francji przez Danię w grupie, co otworzyłoby Skandynawom nawet drogę do ćwierćfinału, a obrońców tytułu skazało na konfrontację z Argentyną w 1/8 finału, co w moim przekonaniu zakończyłoby się ich odpadnięciem. Ostatecznie jednak trudno wybrać ekipę Martína Braithwaite'a i Kaspra Dolberga w konfrontacji z drużyną Kyliana Mbappe i Karima Benzemy.

Bartosz Pluciński

Kto będzie czarnym koniem turnieju?

Tym razem nie będzie drugiej Kostaryki czy Chorwacji. Do ćwierćfinałów dostaną się tylko zespoły wagi ciężkiej. Belgia pokona w drodze do finału Niemców, Portugalczyków i Francuzów, ale na koniec i tak wszyscy będą mówić o Argentynie.

Która drużyna okaże się rozczarowaniem mundialu?

Reprezentacja Niemiec odpadnie już w 1/8 finału, gdzie na drodze staną im genialnie dysponowani Belgowie. Hansi Flick zaliczy spektakularną porażkę, po czym usunie się w cień.

Krystian Cichocki

Kto będzie czarnym koniem turnieju?

Uważam, że Urugwaj ma na tyle dobrą drużynę, że może powalczyć na turnieju w Katarze o wyższe lokaty. Ekipa z Ameryki Południowej jest w stanie powalczyć nawet o powtórkę z 2010 roku, kiedy to podczas mistrzostw świata w RPA odpadła dopiero w półfinale z Holandią.

Która drużyna okaże się rozczarowaniem mundialu?

Rozczarowaniem turnieju według mnie będzie Francja, która mimo awansu z grupy odpadnie w ćwierćfinale i nie powalczy o obronę tytułu. Les Bleus są stawiani w gronie faworytów i można się z tym zgadzać lub nie, ale moim zdaniem Francuzi nie udźwigną presji i jakkolwiek to zabrzmi, porażka w ćwierćfinale będzie największym rozczarowaniem pośród kandydatów do tytułu.

Podzielcie się z nami swoimi typami! Zachęcamy do wyrażania swojej opinii w komentarzach na temat potencjalnych zaskoczeń i rozczarowań mistrzostw świata.

REKLAMA

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
konto usunięte

Skąd w ogóle stawianie Argentyny aż tak bardzo w roli faworyta? 2014 rok to okropny paździerz w ich wykonaniu, ale jednak finał. Natomiast 2018 i odpadnięcie z Francją, która włączając czwarty bieg ich zabiła luzem.

Nie da się wygrać mundialu z taką obroną, a europejskie drużyny to zweryfikują.

@Vintee nie przegrali meczu od lipca 2019 (ponad 30 spotkań). Zdobyli w tym czasie Copa América, pokonując w finale Brazylię. Grają piękny futbol. Pokonali gładko Włochów.
« Powrót do wszystkich komentarzy