Gerard Piqué: Gdyby nie kontuzje na mojej pozycji, odszedłbym wcześniej

Krystian Cichocki

10 listopada 2022, 00:53

Twitch, Sport, Marca

30 komentarzy

Fot. Getty Images

Gerard Piqué był gościem Ibaia Llanosa podczas transmisji na żywo na platformie Twitch. Hiszpan wypowiedział się między innymi na temat swojej przyszłości jako prezydent FC Barcelony, wczorajszej czerwonej kartki za rzekome obrażanie arbitra czy reformy futbolu.

Ibai Llanos: Jak się masz? Trochę czasu cię tu nie było.

Piqué: To prawda, nie rozmawiałem z prasą od miesięcy od momentu rozpoczęcia sezonu.

Jutro czeka nas pewien projekt, którego jesteś zarówno organizatorem jak i uczestnikiem…

Tak, jutro czeka nas coś bardzo dużego. Pracujemy nad tym od miesięcy. Dotyczy to streamerów, ale nie tylko. Będzie to trwało tygodniami i związane jest ze sportem, który wszyscy znamy. Wcielę się w rolę, o której zawsze marzyłem. Będę Javierem Tebasem. Wydarzenie będzie miało miejsce jutro o 20 w Barcelonie. Ci, którzy nas obserwują, również wezmą udział w tym projekcie.

Dużo mówi się o prezydencie Piqué …

Tak, myślę, że w pewnym momencie tak. Teraz nie mam do tego głowy. Mam dużo rzeczy, na których chciałbym się skupić. Jestem wolny. Nie muszę trenować codziennie i skupiać się na meczach. Zobaczymy w przyszłości. Któregoś dnia chciałbym pomóc klubowi mojego życia i wykorzystać cały potencjał, jaki w nim drzemie.

Ludzie pytają dlaczego zdecydowałeś się zakończyć karierę w listopadzie.

Powodów jest wiele. Ludzie wiedzą, że rozpocząłem sezon od rozmowy z Xavim, który powiedział mi, że będę grał mniej. Odczucia od początku sezonu nie były najlepsze i wiedziałem, że przerwa reprezentacyjna była okazją do podjęcia tej decyzji. Zawsze mówiłem, że gdy nie będę potrzebny klubowi, odejdę. Gdyby nie wiele kontuzji na mojej pozycji, odszedłbym wcześniej. Był taki dzień treningu na Camp Nou, kiedy byłem na granicy odejścia i powiedzenia „To koniec”. Widziałem, że to już nie jest moje miejsce. Kiedy zaczęły się kontuzje, wiedziałem, że nie mogę zostawić drużyny. Uznałem, że przerwa na mundial to dobry czas, ponieważ po mistrzostwach, koledzy z pewnością wrócą do zdrowia.

Jak odniesiesz się do wczorajszej czerwonej kartki za rzekome obrażenie arbitra?

Udzielam wywiadów od 17. roku życia. Teraz jestem wolny i nie muszę odpowiadać na to, co trzeba. Tłumaczę jak było i rozumiem, że to aktualne wydarzenia. Byliśmy po pierwszej połowie, podczas której decyzje sędziego nas skrzywdziły. Pierwsza żółta kartka Roberta nie była zasłużona, nie było rzutu rożnego przy bramce, a potem jeszcze faul na Marcosie Alonso. I to nie tak, że to było wątpliwe. Poszedłem potem porozmawiać z arbitrem o kilku zagraniach. Wszedłem do tunelu i powiedziałem mu, że zawsze gra przeciwko nam. Tylko tyle wystarczyło, żeby ukarał. Dziwię się temu. W lidze hiszpańskiej nie możesz nic powiedzieć. W Premier League pozwalają ci na to. Gdy sędzia powiedział, że jestem ukarany, poszedłem do szatni z kolegami, którzy dopiero co zeszli z boiska. W szatni jeden z nich przeklina, a arbitrem to słyszy i stwierdza, że to ja powiedziałem. To, co jest napisane w protokole, to nie powód, dla którego zostałem ukarany. Powiedziałem tylko, że arbiter jest taki sam jak zawsze. Chcą mnie zawiesić na sześć czy osiem meczów, mimo że jestem na emeryturze.

Mówi się, że możesz dołączyć do Atlético…

Trenowałem z Cholo… Ktokolwiek tworzy takie newsy, nie ma żadnego pojęcia. To szaleństwo. Nigdy nie będę nosił koszulki żadnej innej drużyny niż Barcelony. Ale cóż, taka informacja się pojawiła i mnie rozśmieszyła. Zawsze mówiłem mojemu agentowi, że nie zamierzam opuszczać Barcelony. Gdyby klub powiedział mi, że nie chce przedłużyć ze mną kontraktu w wieku 28, 29 lat, przeszedłbym na emeryturę.

Jak oceniasz swoje pożegnanie w sobotę?

Dla mnie sobota była spektakularna. Nie spodziewałem się tego, co się stało. Zawsze uważałem, że pożegnanie nie jest tak ważne, do momentu gdy sobie to uświadomiłem. Zauważasz jak bardzo ludzie cię kochają i doceniają. Nienawidzę pożegnań i chciałem wyjechać z dnia na dzień. Mecz był dobry i wyszedłem bardzo, bardzo zadowolony. Barcelona spisała się bardzo dobrze. Myślę, że w tym roku w lidze jesteśmy w stanie rywalizować.

Znalazłeś się na długiej liście powołanych na mistrzostwa świata…

Nie rozmawiałem z nikim o drużynie narodowej. Nawet nie pomyślałem o tym. Każda opinia, którą tu wypowiem, będzie miała znaczenie. Każdy chce wpływać w taki czy inny sposób. Na trenera nie masz wpływu. Nie jest naszą rolą mówić czy jeden czy drugi musi pojechać.

Jakie znaczenie mają kibice?

Zawsze czułem się bardzo kochany w Barcelonie. Może dlatego, że kibicie czuli, że jestem jednym z nich. To, jak się zachowywałem, zbliżało mnie do nich. Myślę, że w dzisiejszym futbolu my, zawodnicy, jesteśmy bardzo zdystansowani do wszystkiego: prasy, kibiców… Powinniśmy się zbliżyć, ale to nie jest łatwe. Zespoły chcą ochrony.

Starcia z Realem Madryt…

Granica została przekroczona, kiedy Mourinho wbił palec w oko Tito. Zdarzali się nawet piłkarze z Madrytu, którzy w tamtym momencie zdali sobie sprawę, że wymknęło się to spod kontroli. Rozumiem, że intencją Mourinho było zniszczenie nas i rozumiem to, ale dyskurs, który prowadził był niemal sekciarski. Myślę, że przekonał do siebie całą szatnię, ale sądzę, że powoli pojawiali się ludzie, którzy zaczęli się z nim nie zgadzać.

Jak odbierasz krytykę w mediach?

Problemem jest to, jak odbierasz prasę jako zawodnik. Dla mnie, jeśli Marca czy AS da mnie na pierwszą stronę i mnie skrytykuje, bardzo mi się to podoba. To zabawne. Ale są ludzie, którzy tak tego nie odbierają.

Dzisiejszy futbol i życie poza boiskiem…

To część przedstawienia. Cała sprawa ma charakter widowiska. Ludzie obecnie bardziej lubią to, co dzieje się poza boiskiem, niż to, co dzieje się na nim. Dzieci nie oglądają 90 minut meczu. Włączają telefony i przeglądają Instagrama czy TikToka. Oglądają dwie minuty meczu, a potem przechodzą do czegoś innego. Ludzie skupiają się bardziej na rynku transferowym niż na samym sporcie. Ludzie są bardziej zainteresowani rzeczami, które dzieją się po meczu niż tym czy masz 60 czy 40 procent posiadania piki. Ludzie mają to gdzieś. Zwłaszcza młode pokolenia.

Opinia na temat Superligi…

Kiedy Florentino mówi o Superlidze i o tym, że ludzie różnie oglądają mecze, to ja się z tym zgadzam, ale nie uważam, że Superliga jest rozwiązaniem. Prezentacja Superligi to była wielka wtopa. Ja mam Florentino nad każdym, zmienił Real, mylił się, kiedy sprowadzał wielkie gwiazdy w swoim czasie, ale od kiedy wrócił, jest godny pochwały. Jego prezentacja w El Chiringuito to po prostu… eksplodowała mi głowa. Nie wiem, co chciał osiągnąć.

Zmiana zasad piłki nożnej…

Musimy spróbować zmodyfikować zasady, które obowiązują od wielu lat. Rozumiem, że jest to trudne. Zdarza się to w każdym sporcie. Trzeba znaleźć sposób na przyciągnięcie uwagi. Masz niewiele godzin w ciagu dnia i chcesz je poświęcić na zdobycie jak największej ilości informacji. Trzeba tworzyć krótsze i ekscytujące produkty. Dziewięćdziesiąt minut wydaje się długim czasem. Szukajmy standardów, które są bardziej rozrywkowe. Moje odczucie jest takie, że piłka nożna jest przestarzała. Dużo trudniej jest przyciągnąć młodych ludzi. Musimy nadać temu jakiś zwrot. Wprowadziłbym bardzo radykalne zmiany, których ludzie nie chcieliby widzieć. Jedenastu na jedenastu i 30-minutowe dogrywki. Można usuwać po jednym zawodniku z każdej drużyny co trzy minuty, aż do zdobycia bramki. Dla mnie rzuty karne wydają się być trochę żartem. Rozstrzygać półfinał mistrzostwa świata rzutami karnymi… to jest po prostu głupie. Wyobraź sobie Manchester City przeciwko PSG, a grę kończą Haaland i Mbappé pojedynkiem jeden na jednego. To byłoby coś… ale to jest piłka nożna, jest bardzo tradycyjna. To nie przejdzie. Cały ten cyrk jest odstawiany ze względu na prawa telewizyjne. Nie ma potrzeby grać 90 minut. Może to być 50 lub 60 minut, ale musi to być czas, w którym nie możesz przestać oglądać telewizji.

Jak oceniasz pracę sędziów?

Zawsze byłem fanem VAR-u. Wielkie drużyny zawsze bardziej korzystały z pomocy sędziów. Jeśli grasz dla wielkiego zespołu, nie porównujesz się z resztą. W zagrywkach, których jest wiele, takich jak zagrania ręką na przykład, jeśli uda ci się wywalczyć rzut karny, to dobrze. Jeśli nie, to też dobrze. VAR w teorii był narzędziem, które w tym pomagało. Teraz wygląda na to, że VAR jeszcze bardziej przeszkadza tym, którym chce. Rozwiązuje sporne sytuacje ze spalonymi, ale jeśli chodzi o rzuty karne i tak dalej, to chyba nie za bardzo pomaga. Sędziowie muszą wyjść i zabrać głos. W latach 90-tych mówili. To oni są gwiazdami spektaklu i to oni muszą wyjaśnić, dlaczego coś się dzieje. Łatwiej będzie to zrozumieć. Byłoby wspaniale. Uważam, że sędziowie powinni mieć mikrofony. To część przedstawienia. Futbol musi znacznie bardziej się otworzyć. Trenerzy powinni również mieć mikrofony. Sędziowie przeszli ewolucję, ale uważam, ze muszą być zaangażowani i tłumaczyć swoje decyzje. Możesz się z tym zgadzać lub nie, ale będziesz to szanował.

Życie towarzyskie poza graniem w piłkę…

Rozumiem, że ludziom bardzo zależy na futbolu, ale muszą zrozumieć, że piłkarze to ludzie. Nie jesteśmy robotami, które tylko trenują, jedzą i śpią. Musimy mieć też życie towarzyskie, wychodzić i imprezować. Wydaje się, że ja w karierze trwającej prawie 20 lat, rywalizując na najwyższym poziomie dbałem o siebie. Ale wychodziłem na imprezy. Musisz wyjść gdy masz 20 czy 21 lat. To obowiązkowe. Jesz kolację, pijesz gin z tonikiem do drugiej w nocy, a następnego dnia trenujesz. Nigdy w życiu nie imprezowałem przed meczem. Jedyny raz był wtedy, gdy wygraliśmy pierwszy tryplet i pojechaliśmy grać do La Coruñii. Pep powiedział mi, żebym nie wychodził, ale oczywiście wyszedłem, a później doznałem kontuzji w 60. minucie. Dopóki wygrywasz, nie ma znaczenia, co robisz. Problem jest wtedy, gdy zaczynasz przegrywać. To właśnie wtedy trzeba bardziej dbać o pewne rzeczy. Przez całe życie dawałem z siebie wszystko i nadal będę to robił. Zawsze przekraczam swoje granice. Przyniosło mi to problemy, ale wiedziałem z czym to się wiąże.

Kiedy poinformowałeś klub o swojej decyzji o zakończeniu kariery?

Poranek w Pilznie to był moment, w którym powiedziałem Laporcie, że to już koniec. Wysłałem mu wiadomość. Rozmawialiśmy już o tym u niego. Zakończyliśmy rozmowę uściskiem i śmiechem. Wyszedłem bardzo zadowolony. Patrzę wstecz i widzę, że odbyłem spektakularną podróż. Czułem się uprzywilejowany, grając dla drużyny mojego życia, wygrywając wszystko. Nie mogłem prosić o nic więcej. Ściskałem każdy dzień życia, jakby był moim ostatnim. Mam nadzieję, że dalej będę żył w ten sposób. Mam możliwość życia, które jest bardzo wartościowe. Każdego dnia budzę się i pierwszą rzeczą, którą mówię, jest to, że jestem uprzywilejowanym człowiekiem.

Jak radzi sobie twój klub, Andora?

Dobrze nam idzie. Ściągnęliśmy młodych piłkarzy, którzy grają w piłkę. To jest spektakl. Zapraszam do obejrzenia ich gry. Jestem bardzo dumny, z tego czego dokonaliśmy z Andorą i tego, jak zawodnicy się rozwijają.

Zagrałbyś w Andorze?

Na 99 procent nie. Ale nigdy nie można mówić nigdy.

REKLAMA

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Ależ on pierdzieli banialuki. Co to jest 90 minut meczu? To jest nic. Gdy drużyna gra dobrze to ten czas mija jak pstryknięcie palcami i ma się niedosyt. A gdy jest się na stadionie to nawet nie wiadomo kiedy ten czas minął, bo mija bardzo szybko. Ja oglądam mecz przez pełne 90 minut, a jak trzeba to i przez 120. Sączę sobie przy tym whisky i tak lubię spędzić meczowy wieczór. Co on za pierdoły wymyśla, że ludzie przeglądają Instagrama czy inne łajna podczas meczu? Chyba jak ktoś nie lubi piłki to w ogóle nie ogląda meczu. A pojedynek 1 na 1 typu Haaland vs Mbappe to już w ogóle jakiś absurd. Może jakieś siksy albo pryszczaty 14-latek by się skusił na takiego gniota, ale raczej nikt poważny.

@s0nar Dwie rzeczy. Ile masz lat? Jeśli ponad 30 to ja cię rozumiem. Ale 20latek i młodszy już nie. Pique ma zbyt radykalne pomysły, ale faktem jest że piłka nożna jako produkt jest przestarzała i czeka ją kiepska przyszłość. Ile masz takich meczów które warto oglądać 90min? Za chwilę Mundial. Zobaczysz jak się wynudzimy. I ja cię Stary nie atakuję. Jako 45 latek znajduje przyjemność nawet w 120 min batalii zakończone karnymi, analizując taktyczny kunszt i wolę walki drużyn. Ale to już zakrawa na dziwactwo i jestem tego świadomy :)))

@s0nar To tak jak w pracy, czasem w 4 godziny jesteśmy w stanie zrobić ogrom roboty a czasem 8 godz. jest bezproduktywne. Chodzi o koncentracje wszystkich składników; uwagi, emocji, wysiłku itd.

@s0nar Mecztrwa 90 minut, a faktycznej gry jest 60. Ty jesteś pewnie w wieku 30+, auwaz, że idzie nów epokolenie tiktoka itd. Dla ciebie to łajno, a dla milionów młodych na świecie to codzienność. Jeśli nic się nie zmieni, to piłka będzie dla emerytów 50+,a młodsi wcale tego nie będą oglądali. Co więcej, TV niedługo zniknie i zostanie tylko i ternet, każdy będzie oglądał to, co lubi. Jestem w stanie pójść o zakład, że piłka nożna nie będzie najpopularniejszym produktem do oglądania za 15-20 lat. Uważam, że będzie raczej niszowym. U mnie w domu oglądam wiele meczów, mam dwóch synów i córkę. Nikt nie jest zainteresowany piłką. Mają zupełnie inne zainteresowania. Jeśli piłka nie stanie się atrakcyjniejsza dla młodszych ludzi, to za kilka lat będzie mega duży problem. Skcza się pin z praw tv itd.

@Maker0 akurat to że ogrom pieniędzy odpłynie to dobre info bo to od lat wypacza piłkę. Ale co do reszty racja. Przede wszystkim ten czas który jest marnowany to tragedia.

@Maker0
Tak, jestem zdecydowanie 30+, bo równe 40 :D Natomiast mam dzieci oraz znajomych, którzy mają dzieci. I nasi chłopacy już trenują w klubach, oglądają z nami mecze, zbierają karty piłkarzy w albumach, żyją piłką. Albo się ktoś piłką interesuje albo nie i ja to rozumiem. Ale twierdzenie, że piłka w obecnej formie jest przestarzała to lekkie nadużycie. Bo dla tych, którzy ją kochają, nie jest przestarzała. Zgodzę się jedynie z tym, że faktycznego czasu gry mogłoby być więcej, bo czasami irytujące są przerwy w grze, symulki, wybijanie z autu przez pół godziny, opóźnianie gry przez bramkarzy itp. No i w piłce jeszcze jedno jest irytujące - żeby oglądać wszystkie mecze ulubionej drużyny trzeba mieć ogrom pakietów TV (Canal+, Eleven, Polsat Sport Premium itp.). Kiedyś wszystkie mecze można było oglądać w Canal+ i komu to przeszkadzało? :D

@s0nar to chyba w Polsce z tymi licencjami jest taka szopka. W innych krajach raczej tak nie jest.

@s0nar Taki prosty przykład z brzegu Ci podam odnośnie tego, że ludzie siedzą na Instagramie itd. podczas meczu- La Rambla. Wejdę czasami jak jest dłuższa przerwa czy przerwa między połowami i niektórzy komentarz za komentarzem wstawiają i zazwyczaj najwięcej się mądrują. Ostatnio z takim jednym miałem nieprzyjemność pisać podczas meczu z Osasuną. Gość wstawiał komentarz za komentarzem, ale cały czas komentował, że Xavi nie reaguje itd. itd. Jakim cudem ktoś taki może to widzieć skoro prawie cały mecz siedzi w telefonie i pisze? Młodym ludziom bardziej w głowie świeci wizja bycia tiktokerem, influencerem itp. Niestety.

@swiergol2 to co napisałeś, to jest właśnie świetny przykład o czym mówił Pique. A ludzie sobie myślą, że jak oni robią coś w jakiś sposób, to inni też tak muszą lub nie mają prawa robić inaczej.

@arni72
Czyli jak jeden cymbał będzie jechał samochodem stojąc na dachu to producenci samochodów powinni umieszczać na dachu fabryczne mocowania na buty? Wolne żarty. Jak jeden z drugim wolą siedzieć na jakiejś Rambli zamiast oglądać mecz to ich sprawa. Jak dla mnie równie dobrze mogą wisieć na trzepaku albo siedzieć w kiblu. Ale to nie zmienia faktu, że są ludzie, którzy zwyczajnie chcą obejrzeć mecz. Od deski do deski i w takiej formie w jakiej robią to od 20 lat.

@s0nar Ja też wolę oglądać mecze w obecnej formie, ale niestety takiej jest drent. dziś słuchałem wywiadu z Krychowiakiem i właśnie mówił o tym samym ,że za 10- 20 lat futbol w takim wymiarze nie będzie miał miejsca bytu i używał tych samych praktycznie argumentów co Pique. Dla nas to jest może nie do przyjęcia, ale niestety świat idzie w takim kierunku i nic nie poradzimy.
« Powrót do wszystkich komentarzy