Andrés Iniesta: Barcelona potrzebuje stabilizacji wykraczającej poza futbol

Dariusz Maruszczak

1 listopada 2022, 12:58

AS

4 komentarze

Fot. Getty Images

Andrés Iniesta udzielił wywiadu dziennikowi AS, w którym przeanalizował sytuację Barcelony na różnych poziomach. Był też m.in. pytany, jak na Pedriego mogą wpływać porównania do niego, o opinię na temat Luki Modricia i o swój ewentualny powrót do Blaugrany.

AS: Piłka nożna to twoja pasja. Jak wyobrażasz sobie koniec tej podróży? Uronisz jakąś łzę, czy przygotowujesz się, żeby przyjąć to naturalnie, kiedy przyjdzie czas?
Iniesta: Nie można się przygotować na pożegnanie. Kiedy to nadejdzie, będzie bardzo ciężko. Zacząłem grać w wieku trzech lat w moim mieście i nadal to robię. Teraz mam projekty na przyszłość i jestem „przygotowany”, ale zapewniam cię, że ta chwila będzie bardzo ciężka i nie uronię jednej łzy, tylko milion. To jest pewne.

Gdzie postawisz słowo „the end” w swoim filmie? W Japonii czy w Hiszpanii?
Nie wiem tego na pewno, ale w zasadzie byłoby to w Japonii. Być może jutro otworzy mi się inna perspektywa na moją drogę, ale nie doszłoby do tego w Hiszpanii, tylko w innym miejscu, o niższym poziomie konkurencyjności.

Nawet w Albacete?
Byłoby bardzo pięknie, ale rzeczywistość jest inna. To tak jakbym powiedział, że chciałbym wrócić do Barcelony. Też byłoby świetnie, ale trzeba dostosować się do sytuacji.

Jak oceniasz LaLigę i europejski futbol z daleka? Wydawało się oczywiste, że wraz z dźwigniami Laporty wraca wielka Barca, ale Liga Mistrzów znów była jej piętą achillesową. Zaskoczyło cię, że została wyeliminowana w pierwszej fazie?
Stąd, spoza centrum uwagi, wszystko wygląda inaczej. Chcę, żeby Barcelonie i jej ludziom, których znam i doceniam, szło dobrze. Od przybycia Xaviego ewolucja była bardzo pozytywna, a obecny skład jest kompletny we wszystkich formacjach, ale takie rzeczy się zdarzają, w Lidze Mistrzów decydują detale. Barça mogła wygrać mecze z Bayernem i Interem, ale do tego nie doszło.

Pedri wypowiedział to słowo, którego sportowcy za bardzo nie lubią. Powiedział, że odpadnięcie to klęska i nie zasłużyli na pozostanie w Lidze Mistrzów. Też tak to postrzegasz?
Nie lubię tego słowa. Mówienie o klęsce jest względne, ponieważ starano się z całą mocą. To rozczarowanie, tym większe, że dodaje się je do tych wszystkich, które były w ostatnich latach.

Jaka jest twoja diagnoza, jako legendy Barcelony? Dlaczego Europa zadaje tak ciężkie ciosy Blaugranie w ostatnich latach?
Szczerze mówiąc, nie wiem, ale to oczywiste, że niektóre rzeczy nie były robione dobrze lub były niewystarczające, aby zmienić tę dynamikę. Ja również przeżyłem ciężkie niepowodzenia, ostatnie z nich w Rzymie. Nie byliśmy w stanie poradzić sobie z tymi detalami, o których mówiłem, które rozstrzygają o rywalizacji. Wrażenie jest takie, że brakuje tego niezbędnego kroku, aby przekroczyć granicę, na której ostatnio zostajemy.

W meczach z Interem i Bayernem część kibiców na Camp Nou wygwizdała i wybuczała Busquetsa i Piqué. Denerwuje cię, że tak się traktuje dwie legendy?
Nikomu się to nie podoba, niezależnie od tego, czy są kolegami, czy przyjaciółmi. To, że kibice na ciebie gwiżdżą, nie jest przyjemne, ale wiemy, że Barça to bardzo szczególny i wymagający klub. Takie sytuacje zdarzały się już w historii wielkich piłkarzy, a ludzie wyrażają to, co w tym momencie czują. Zarówno Busi, jak i Geri są w Barcelonie, ponieważ nadal mają zdolność do pokazywania swojej wydajności, tak to wygląda. Wszyscy chcielibyśmy, żeby do tego nie doszło, nawet ci, którzy gwiżdżą, ponieważ jeśli to robią, to ze względu na poziom wymagań w klubie.

W LaLidze drużyna czuje się dużo lepiej i ma tylko punkt straty do lidera. Kto jest większym faworytem twoim zdaniem, Barça czy Real?
Zostało jeszcze dużo czasu do końca, a w środku sezonu jest mundial. Oba zespoły będą walczyć do końca.

Zatem po 50%?
Zawsze stawiam trochę bardziej na Barcelonę, bo serce ciągnie, ale są też inne ekipy, które są bardzo mocne i waleczne, jak Betis czy Real Sociedad.

Klasyk odbył się o 23:15 czasu japońskiego. Jak go oceniasz? Real wydawał ci się lepszy?
Uważam, że był wyrównany, chociaż w drugiej połowie Barça miała więcej okazji. Chodzi o to, że Real jest bardzo skuteczny, ma gotową drużynę, gra z dużą pewnością siebie i trzeba prezentować się bardzo dobrze, żeby go pokonać.

W Japonii kibice są generalnie bardziej za Realem czy Barceloną?
Nie mam pewności. Do mnie zawsze podchodzą kibice w koszulkach Vissel i Barcelony, więc powiedziałbym, że bardziej są culés [śmiech], ale tak naprawdę nie wiedziałbym, co dokładnie odpowiedzieć.

Bardziej oglądają LaLigę czy Premier League?
Obie rozgrywki. Tutaj wiele osób obserwuje obie ligi, także ligę niemiecką. Bardzo lubią ligi europejskie, ale LaLigę i Premier League bardziej niż inne.

Jesteś przedsiębiorcą. Jakie reperkusje może mieć otrzymanie teraz tego, co powinno się dostać w przyszłości, zwłaszcza jeśli sprawy nie pójdą dobrze? Czy manewr Laporty z tego lata był bardzo ryzykowny?
Nałożyłeś na mnie etykietę przedsiębiorcy [śmiech], ale ja bardziej uważam się za piłkarza niż kogokolwiek innego. Jeśli klub to zrobił, to dlatego, że dobrze to rozważył i na pewno sytuacja zmusiła ich do podjęcia takiej decyzji, której nie chcieliby podjąć w normalnej sytuacji. Mam nadzieję, że wysiłkowi finansowemu będą towarzyszyły trofea i wszystko pójdzie dobrze, ponieważ klub przeżył bardzo trudne lata na poziomie zewnętrznym, nie tylko w zakresie sportowym. Barça potrzebuje stabilizacji wykraczającej poza futbol.

Prawda jest też taka, że bez dźwigni nie przybyliby tacy gracze jak Lewandowski.
Jest spektakularny. Już go znaliśmy. Oprócz strzelania wielu pięknych goli, ma błyskotliwe manewry techniczne czy siłę fizyczną. Jest zawodnikiem, który musi być kluczowy w tej Barcelonie nie tylko ze względu na swój aspekt strzelecki, aby robić różnicę, ale też ze względu na to, co musi przekazywać najmłodszym członkom zespołu i ogólnie wszystkim.

Dużo mówi się o Pedrim jako o nowym Inieście. To dla niego dobre, czy wywiera na niego zbyt dużą presję?
W ogóle na niego nie wpływa, ani go nie warunkuje. Pedri lubi grać w piłkę i nie ma dla niego znaczenia, czy robi to na Bernabéu, czy na placu w swoim mieście. To widać i dlatego nie sądzę, żeby to na niego wpływało. Porównania nie są dobre, ponieważ tworzą tylko hałas. Ja mam swoją historię, a on musi stworzyć własną. Ma wystarczający potencjał, żeby być opunktem odniesienia w swoim zespole i w drużynie narodowej.

Jak często rozmawiasz z Xavim?
Utrzymujemy częsty kontakt, ale kiedy rozmawiamy, nie mówimy o taktyce czy drużynie rywali. Robi coś, czego chciał, czuł się na to przygotowany i jest w domu. Wiedział, z jak wielkim wyzwaniem się mierzy, a jako przyjaciel życzę mu, żeby wszystko poszło mu jak najlepiej.

A Messi? Laporta chce, żeby Leo zakończył karierę w Barcelonie i mówi, że ma nadzieję to osiągnąć. Uważasz, że to wykonalne?
Nie sądzę, żeby to było łatwe, ale nie jestem ani Leo, ani Laportą, i nie mogę przewidzieć, co może wydarzyć się w przyszłości.

Chciałbyś tego?
Bardziej niż ja bym chciał, on musi tego chcieć i zobaczyć, czy może dać sobie taką okazję.

Porozmawiajmy o wielkim rywalu - Realu. Modrić w wieku 37 lat wychodzi na murawy wielu stadionów przywitany owacją, jak ty w swoim ostatnim sezonie w Hiszpanii, mimo że nie ogłosił swojego odejścia. Uważasz, że to podobne przypadki? Widzisz w nim swoje odbicie?
Jesteśmy zawodnikami o różnych profilach, ale jednocześnie podobni ze względu na pozycję na boisku, koncepcję gry, operowanie piłką… Jest jednym z najlepszych pomocników, jacy są i będą. To punkt odniesienia dla swojego zespołu, nie jest łatwo spędzić tyle lat w takim klubie jak Real, robiąc różnicę.

Wraz z odejściem Casemiro często porównywano pomoc Casemiro - Modrić - Kroos do trio Busquets - Xavi - Iniesta. Uważasz, że jedno tridente jest lepsze od drugiego, czy może powinien być remis?
Tridente Realu jest jednym z najlepszych, jakie istniało. Zdobyli wiele trofeów i bez wątpienia jest jednym z najlepszych, tak jak my. To, jak cieszyłem się, grając razem z Xavim i Busquetsem, nie doświadczyłem już ponownie. Porównania, gusta i inne kwestie są już sprawą indywidualną.

Uważasz, że to sprawiedliwe, że Benzema zdobył Złotą Piłkę?
Ten, kto wygrywa, zawsze jest zasłużonym zwycięzcą.

Jesteś przekonany, że pewnego dnia wrócisz do Barcelony?
Nie mogę tego powiedzieć na pewno, ale chciałbym wrócić i zrobić to w jakiejś funkcji, w której czułbym się zdolny do wniesienia czegoś do zespołu.

Chciałbyś zostać pierwszym trenerem Barcelony w przyszłości?
Na dziś nie mogę powiedzieć, żeby to było moje marzenie. Chciałbym kiedyś wrócić do Barcelony i kształcić się, żeby robić dobrze coś, co lubię. Nie wiem, czy jako trener, czy dyrektor sportowy, nie wiem tego jeszcze na pewno. Pewne jest to, że nigdy nie będę miał tak wielkiego marzenia, jak zostanie piłkarzem.

Jeśli skończysz na ławce, ze względu na twój charakter nie widzę cię jako szkoleniowca w stylu Mourinho czy Van Gaala. Iniesta byłby trenerem typu Zidane czy Ancelotti?
Byłoby dziwne, gdybym teraz zmienił swój sposób bycia o 180 stopni [śmiech]. Chodzi o to, że skoro nie widzę siebie jako trenera, nie mam odbicia, w którym mógłbym widzieć siebie. Mam jasną koncepcję, jak bym chciał, żeby grał mój zespół, ze względu na to wszystko, co przeżyłem i czego się nauczyłem w Barcelonie. Starałbym się być sobą.

REKLAMA

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Widac jak bardzo go boli ze juz pora konczyc kariere :(
Zycie pilkarza to bardzo ciezka sprawa, przekraczasz 30stke i juz nie nadazasz za pozostalymi..

kurde on jest tylko 3 lata starszy niz Pique a wyglada jak jego ojciec. Niektorzy okropnie sie starzeja. On nie ma nawet 40 lat :(

Barca potrzebuje takich piłkarzy jak Andres

Mega przyjemnie czyta się wywiady Iniesty… Wielkim był graczem a jeszcze większym człowiekiem… Osiągnął wszystko w piłce a nadal jest tak skromny i normalnym człowiekiem… Oby takich więcej w tym sporcie ;)