Raphinha: Po treningach stawałem na ulicy i prosiłem ludzi, aby kupili mi coś do jedzenia

Mateusz Doniec

16 września 2022, 09:30

MD. UOL Esporte

17 komentarzy

Fot. Getty Images

Raphinha udzielił bardzo osobistego wywiadu dla brazylijskiego portalu UOL Esporte, w którym podzielił się swoimi trudnymi doświadczeniami z dzieciństwa. 25-latek przyznał, że dorastał w społeczności, w której przestępczość i handel narkotykami były powszechne, ale był silny, aby utrzymać swój cel.

Raphinha: Niesprawiedliwe byłoby stwierdzenie, że chodziłem kiedyś głodny, bo moim rodzicom nigdy nie brakowało jedzenia w domu, ale mimo to po treningach stawałem na ulicy i prosiłem ludzi, aby kupili mi coś do jedzenia lub przekąskę. Jedni mi pomagali, inni wprost nazywali mnie bezdomnym. Nie pozostawało nic innego, jak tylko czekać na autobus do domu, żebym mógł coś zjeść. Miałem wtedy 12-14 lat.

- Wspomnienia z moich początków są trudne, ale chciałem spełnić swoje marzenie. Musiałem pojechać na trening daleko od domu. Byłem 8-9 godzin od domu. Ledwo starczyło mi pieniędzy na autobus, przez 8-9 godzin nic nie jadłem, bo nie miałem nic do jedzenia.

- Dorastałem w społeczności, w której przestępczość i handel narkotykami były powszechne, ale byłem silny, aby utrzymać swój cel: być piłkarzem. Osiągnięcie tego celu poprzez wyjście z tego środowiska jest dużym poświęceniem. Ale moje ambicje były jeszcze większe. Ten dzieciak pokonał to wszystko w drodze na wielką scenę. Nie zbaczałem z kursu. Jeśli dziś mówią o mojej "magii" w futbolu, to ja mówię, że to jest właśnie prawdziwa magia. To dzięki mojej rodzinie nigdy nie porzuciłem szkoły i zignorowałem możliwości by obrać złą drogę. To dzięki nim jestem tutaj.

- W okresie nastoletnim, w mojej okolicy, pojawiały się takie okazje i było ich sporo. Obiecują łatwiejszy sposób na zarabianie pieniędzy. I tu właśnie ludzie się gubią. Spotkałem ludzi, którzy nie mieli w życiu większego celu, rodziny na utrzymaniu, byli zagubieni. W tamtych czasach straciłem wielu przyjaciół w świecie przestępczości, w handlu narkotykami... Koledzy, którzy grali dużo lepiej, którzy mogliby być w wielkim klubie...

REKLAMA

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Ah te brazylisjkie trudne sprawy, z tego co rozumiem Raphinia "fawelarzem" nie był.
Trudno zrozumieć logikę w poniższym:
Niesprawiedliwe byłoby stwierdzenie, że chodziłem kiedyś głodny, bo moim rodzicom nigdy nie brakowało jedzenia w domu..." i "Ledwo starczyło mi pieniędzy na autobus, przez 8-9 godzin nic nie jadłem, bo nie miałem nic do jedzenia."

Czyli albo jest to niedorzeczne, albo po prostu rodzicom z letnistwa nie chciało się synowi kanapek na drogę zrobić.

fajnie że nie dał sie pokusom , wielu ludzi w takiej sytuacji by nie miało tyle charakteru

Ważne, że mu się udało i teraz ma niesamowite życie. I to w Barcelonie, najlepszym klubie świata.

"Miałam wtedy 12-14 lat.", "(...) ale chciałam spełnić swoje marzenie." - chłopak płynnie zmieniał płeć w trakcie wywiadu, niesamowite!

Oczywiście mam ludzkie uczucia, współczuję mu i cieszę się że osiągnął sukces, ale tytuł tego artykułu podsunął mi myśl, że z taką "historyjką" w Mam Talent doszedłby na pewno do finału XD

Teraz taki bogaty, że siada na gale i robi jajo... Co te pieniądze robią z ludźmi.

W Polsce też są biedne dzieci żebrzące o jedzenie , albo zmuszane przez patologicznych rodziców o zbieranie pieniędzy na wódkę

Lubie wywiady z Raphinhą❤️

Achh, każda historia brazylijskiego piłkarza jest taka sama. Albo zbierał na buty, albo na jedzenie.

A my narzekamy na 19C' w domach, bardzo wymowne i dające do myślenia.

Dla wielu młodych chłopaków z Brazylii, piłka to jedyna szansa, żeby wyjść w życiu na prostą. Niestety niewielkiemu odsetkowi tych osób się to uda.