Pedri: Futbol staje się bardziej zrobotyzowany, ale są jeszcze tacy, którzy łamią tę zasadę

Dariusz Maruszczak

20 czerwca 2022, 11:00

The Guardian

1 komentarz

Fot. Getty Images

Brytyjski dziennik The Guardian przedstawił wypowiedzi Pedriego, w których piłkarz Barcelony wypowiedział się na temat swojego specyficznego stylu gry, koncepcji Xaviego czy różnicy w podejściu Blaugrany i innych klubów.

Pedri opowiada o swoim zmęczeniu z poprzednich rozgrywek, gdy wystąpił w 73 spotkaniach i brał udział w 9 dogrywkach. – Uwielbiam grać, ale dobrze jest odpocząć. To było szalone i wydawało się, że wszystkie mecze kończą się dogrywką. Za każdym razem, gdy to się działo, myślałem: „to niemożliwe”. Wszystko szło bardzo szybko, ale pod koniec sezonu byłem bardzo zmęczony.

Kanaryjczyk był pytany o gole strzelone w starciach z Sevillą i Galatasarayem, w których wykazał się dużym opanowaniem. – Zawsze staram się być spokojny, grać tak jak wtedy, kiedy byłem mały. Przy takiej akcji naprawdę nie masz czasu na myślenie. To intuicyjne. Zawsze robiłem to w ten sposób.

Pedri odpowiedział, czy Barça jest dla niego odpowiednim miejscem. – Próbowałbym grać swoją grę niezależnie od tego, gdzie bym był, ale to prawda, że w innym miejscu cierpiałbym bardziej. Niektóre kluby są usatysfakcjonowane wygrywaniem, niezależnie od tego, w jaki sposób to robią. Barcelona chce wygrywać, ale robiąc to z piłką, tworząc szanse dzięki tej koncepcji. Taki futbol bardziej mi się podoba.

19-latek opisał zadania wyznaczane przez obecnego trenera Barcelony. – Xavi ma bardzo jasną koncepcję, model. Bardzo wyraźnie mówi, co każdy z nas musi robić: środkowi pomocnicy muszą być między liniami, piłka musi przesuwać się z jednej strony na drugą. Stara się nam wpoić rzeczy, które on sam robił, kiedy grał, a oglądanie go było spektakularne. Pomocnicy muszą utrzymywać pozycję. Jeśli wychodzisz poza nią, to przy stracie piłki nie możesz zakładać pressingu w sposób, w jaki potrzebujesz. Chce też, żeby pomocnicy wracali i atakowali bramkę rywala.

Pedri opowiada także o ułatwianiu gry partnerom, odnosząc to do Sergio Busquetsa. Taka gra zdaniem 19-latka wymaga dużej odwagi. – Musi przytrzymywać piłkę, przyciągać rywala, zostawić kogoś w sytuacji jeden na jeden. Wiemy, że może stawić czoła pięciu czy sześciu i wyjść z tego. Musisz przyciągać przeciwników, być w stanie samemu sobie poradzić. Chodzi o wiarę w siebie. Nie ma czasu na myślenie, to zaufanie do swoich możliwości, możesz dostrzec, kiedy tego nie masz. Odwaga to także podejmowanie ryzyka, co nie jest łatwe. Na środku boiska, gdzie gra jest najtrudniejsza, musisz mieć pewność siebie, aby poprosić o piłkę i ją utrzymać.

Pomocnik Barcelony uważa, że futbol staje się bardziej fizyczny. – Ostatnio myślę, że nastąpił zwrot w stronę piłkarza, który więcej biega, niż zawodnika, który jest techniczny i rozumie grę. Futbol staje się bardziej zrobotyzowany, ale wciąż są tacy, którzy łamią tę zasadę. Nadal gram po to, żeby się dobrze bawić. Zawsze to robiłem, a to najlepsze, co może zrobić piłkarz. Jeśli to lubisz, będziesz grać dużo lepiej.

Pedri komplementował też Iniestę. – Iniesta zawsze wydawał się dobrym człowiekiem i miał ten spokój, żeby grać prosto, czynić to łatwiejszym niż jest w rzeczywistości. Zawsze zadziwiał mnie sposób, w jaki mógł kogoś minąć zmianą tempa.

Kanaryjczyk opisał specyficzną tożsamość gry w jego rodzinnych stronach. – Nie powiedziałbym, że istnieje kanaryjski model, ale jest podobieństwo między piłkarzami i koncepcjami, rodzajem tego sposobu gry na ulicy czy na plaży. Klimat ma na to wpływ i gdziekolwiek nie pójdziesz na Wyspach Kanaryjskich, bierzesz ze sobą piłkę. Można powiedzieć, że to część piłkarskiej tożsamości. Ludzi, którzy lubią dryblować, mieć piłkę, dobrze się z nią bawią. Czasem, gdy są dwa lub trzy ruchy, w których nie dostajesz piłki, trochę się nudzisz.

W wypowiedziach Pedriego nie brakuje też wątków rodzinnych, ze szczególnym uwzględnieniem brata, który jest z nim w Barcelonie. – Mieszka ze mną. Gdy w moim mniemaniu rozegrałem świetny mecz, on pamięta błąd i przypomina mi go. Jest to bolesne, ale też dobre, on stara się pomóc mi się rozwinąć. Był dobrym zawodnikiem, bardzo spokojnym, defensywnym pomocnikiem, który nie walczył zbyt dużo. Graliśmy na plaży Bajamar, robiliśmy to zresztą wszędzie, na plaży, boiskach, betonie przed domem, wszędzie, gdzie było miejsce. Mieliśmy pachołki do zatrzymywania samochodów, jeden z nich był słupkiem, a drugi słupek robiliśmy z t-shirtu. Tata był bramkarzem. Graliśmy dzieci na rodziców, a on szedł na bramkę. Na drugi dzień nie mógł się ruszyć. Grali dobrze, ale nie wygrywali.

Zawodnik jest również znany z dbania o środowisko. – Piłkarze są w uprzywilejowanej sytuacji, że ludzie ich słuchają. Dla Kanaryjczyka ocean jest bardzo ważny, czym jesteśmy bez niego? To nasza przyszłość, nasze życie i musimy o to dbać, uświadamiać ludziom potrzebę używania mniejszej ilości plastiku. Jeśli nie my, to kto?

REKLAMA

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

"Zawodnik jest również znany z dbania o środowisko."
A to tylko ja go pamiętam z reklamówką ? :)