Wysokie zwycięstwo Brazylii nad Koreą Południową, 90 minut Daniego Alvesa

Dariusz Maruszczak, Mateusz Doniec

2 czerwca 2022, 15:02

2 komentarze

Fot. Getty Images

Brazylia mierzyła się dziś w meczu towarzyskim z Koreą Południową na stadionie w Seulu. Od pierwszej minuty wystąpił kapitan Canarinhos Dani Alves, a także przymierzany do Barcelony Raphinha. Canarinhos pokonali gospodarzy aż 5:1 po bramkach Neymara, Gabriela Jesúsa, Philippe Coutinho i Richarlisona.

Brazylia już w 6. minucie otworzyła wynik spotkania. Świetne wejście lewą stroną Alexa Sandro otworzyło szansę dla nabiegającego środkiem pola Freda, który oddał strzał na bramkę, ale zamienił się on w asystę, ponieważ ostatecznie piłkę do siatki skierował Richarlison. Korea próbowała odpowiedzieć uderzeniem z dystansu Hwang In-Beoma, z którym poradził sobie Weverton. W tej akcji było zresztą więcej zamieszania pod bramką po stronie Daniego Alvesa, a ostatecznie skończyło się na strachu. Brazylia miała przewagę, czego jednak nie potrafiła przełożyć na dogodne okazje bramkowe. Po pół godzinie gry Koreańczycy niespodziewanie wyrównali. W polu karnym świetnie zachował się Hwang Ui-Jo, z którym kompletnie nie poradził sobie Thiago Silva i w konsekwencji padł gol dla gospodarzy.

W 38. minucie Richarlison mógł ponownie wyprowadzić Brazylię na prowadzenie po strzale głową, ale świetną interwencją popisał się bramkarz gospodarzy. Okazało się jednak, że przy dośrodkowaniu Alexa Sandro doszło do faulu, więc sędzia po konsultacji z VAR wskazał na jedenasty metr. Rzut karny wykorzystał Neymar. Po chwili Canarinhos mogli podwyższyć wynik, ale Thiago Silva po dośrodkowaniu z rzutu rożnego posłał piłkę na poprzeczkę, a Casemiro przy dobitce nie trafił w bramkę. Do końca pierwszej części gry wynik nie uległ już zmianie. Alves prezentował się dość solidnie, poza jednym zamieszaniem w jego strefie. Jeżeli chodzi o Raphinhę, posłał on kilka niezłych dośrodkowań. Spróbował też uderzenia z pierwszej piłki po zbyt długiej akcji indywidualnej Neymara, jednak wyraźnie przestrzelił.

Już na samym początku 2. połowy Brazylia mogła podwyższyć prowadzenie po błędzie koreańskiego bramkarza, który nieumiejętnie przyjął piłkę we własnym polu karnym. Futbolówka trafiła do Freda, który jednak nie zdołał uderzyć w kierunku bramki. Chwilę później ostro sfaulowany został Dani Alves, ale po szybkiej interwencji lekarzy prawy obrońca Barçy kontynuował grę. W 53. minucie Neymar przyjął piłkę przed polem karnym i znakomicie wypuścił wbiegającego z lewej strony w szesnastkę Paquetę. Strzał 24-latka świetnie obronił jednak Seung Gyu Kim. W kolejnej akcji w polu karnym został sfaulowany Alex Sandro. Po analizie VAR arbiter przyznał Brazylijczykom rzut karny. Na 11. metrze piłkę ustawił Neymar, który pewnie uderzył delikatnie po ziemi, myląc tym samym bramkarza, i strzelając swojego drugiego gola w tym spotkaniu.

Koreańczycy mogli szybko odpowiedzieć, bo w 59. minucie Hwang znalazł się w znakomitej sytuacji, lecz jego strzał w kierunku dalszego słupka wybronił pewnie Weverton. W 66. minucie Raphinha ośmieszył obrońcę, wdzierając się w pole karne, lecz nikt nie zdołał przeciąć jego podania wzdłuż linii bramkowej. Napór Canarinhos był coraz mocniejszy. W 74. minucie blisko zdobycia bramki był świeżo wprowadzony Vinicius, który zszedł do środka i uderzył w kierunku bliższego słupka, lecz jego próba została zablokowana. Chwilę później z dystansu spróbował zaskoczyć Raphinha, ale jego techniczny strzał wylądował na słupku. W końcu w 80. minucie bramka musiała już paść. Philippe Coutinho, który zmienił chwilę wcześniej Neymara, znakomitym strzałem z lewej strony pokonał bramkarza gospodarzy. Mimo to Korea się nie poddawała, a jej lider Heung-Min Son próbował zaskoczyć Wevertona strzałami z dystansu. W doliczonym czasie gry Brazylijczycy przypieczętowali swój znakomity występ za sprawą Gabriela Jesúsa, który popisał się świetną akcją indywidualną, schodząc z prawego skrzydła do środka i uderzając w światło bramki. Po tej akcji arbiter zakończył spotkanie.

REKLAMA

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

no nie wierze , jeszcze powołanie dostał :O

Neymar jeszcze troszku i przegoni Pele ! Naszą nową Brazylijską perełką powinna być kandydatura Endricka :)