Joan Laporta: Nawet przy 600 milionach przychodu nie spełnimy kryteriów finansowego fair play

Julia Cicha, Maciej Łoś

25 maja 2022, 12:56

L'Esportiu

59 komentarzy

Fot. Getty Images

Joan Laporta udzielił obszernego wywiadu L’Esportiu, w którym szczerze opowiedział o swoich odczuciach wobec zakończonego niedawno sezonu oraz o perspektywach na kolejną kampanię. Sytuacja finansowa klubu nie jest łatwa, co przyznaje prezydent.

W meczu z Villarrealem pojawiły się gwizdy. Jak oceniasz ten sezon?

Gdy zmieniliśmy trenera, pojawiła się poprawa. Xavi poradził sobie bardzo dobrze, ale końcówka sezonu była fatalna. Drużyna wciąż jest w budowie, musi się wzmocnić, nie mieliśmy zmienników mogących zastąpić kontuzjowanych piłkarzy. Gdy wydawało się, że się podnosimy i może nam pójść dobrze, doszło do serii wydarzeń, poza kontuzjami i różnymi decyzjami podjętymi w meczach z bezpośrednimi rywalami, i nie mieliśmy odpowiedniego zaplecza, by utrzymać się na fali wznoszącej w końcówce. Musimy się wzmocnić i podjąć ważne decyzje.

Co zostaje po tym sezonie?

Jestem rozczarowany, bo choć pojawiały się kontuzje, nie można przegrywać u siebie z Cádizem, Rayo i Villarrealem. Jestem rozczarowany postawą zespołu. Cierpiałem tak jak Xavi albo i bardziej z powodu tego braku charakteru. Nie rozumiem tego i jestem tym bardzo rozczarowany. Ta drużyna nie miała lidera. Nie można pozwolić na takie porażki. Trzeba też dodać, że nie wygraliśmy żadnego finału, ani w Lidze Mistrzyń, ani w koszykarskiej Eurolidze. Czy dojście do final four to sukces? Tak, ale nie można przegrać tak, jak to się stało z Realem w półfinale. Zobaczymy, czy zatriumfujemy w pucharach w piłce ręcznej i w lidze w futsalu. Zasadniczo jestem jednak rozczarowany.

Powiedziałeś, że porażki będą wiązały się z konsekwencjami. Oczekuje się zmian w kadrze, jeśli pozwolą na to finanse.

Diagnoza jest jasna. Porażki mają konsekwencje. Dlatego zmieniliśmy trenera. Przegraliśmy mistrzostwo rok temu, a potem gdy początek tego sezonu nie był dobry, więc doszło do zmiany. Teraz mamy kadrę, którą trzeba przebudować, by mogła lepiej rywalizować. Odziedziczyliśmy trudne kontrakty po poprzednim zarządzie, musimy podjąć tu pewne decyzje. Będą one drastyczne, ale też odpowiednie do sytuacji finansowej klubu. Otrzymane dziedzictwo jest fatalne, taka jest rzeczywistość. Potrzeba czasu, by to naprawić. Mamy różne opcje, ale żadna nie jest fantastyczna, bo wszystkie obejmują sprzedaż praw telewizyjnych lub udział innych firm w naszych interesach. Do tego mamy kryteria LaLigi. Nie mogę uwierzyć w to, jak liga reaguje na sytuację takiego klubu jak Barca, który potrzebuje przychodów. Zdobywamy je, ale kryteria ligi nie pozwalają nam na posiadanie limitu płac. Przestrzegamy norm, ale one są bardzo restrykcyjne. Według LaLigi nawet 600 milionów przychodu nie da nam limitu. Jeśli wykonamy jedną z operacji, nad którymi pracujemy, LaLiga wciąż będzie nam utrudniać. Takie są ostatnie wieści. Trudno żyć z takimi kryteriami.

Jak wygląda temat Dembélé?

Ma naszą ofertę i datę, do której musi się wypowiedzieć. Nie ma już marginesu. Przygotowujemy kolejny sezon od jakiegoś czasu, trzeba zakończyć ten temat, ale agent nie odpowiedział na propozycję. Wydaje się, że szykuje kontrofertę. Naszym priorytetem jest teraz uzyskanie finansowego fair play. Mamy wielu piłkarzy, z którymi się dogadaliśmy, wiele operacji czeka na realizację, ale liga nie odpuszcza. Kryteria sią bardzo restrykcyjne.

Co zrobicie, jeśli liga się nie ugnie?

Będziemy dalej dyskutować i próbować przekonać ligę, że musimy mieć limit, ponieważ inaczej nie damy rady nikogo sprowadzić na kolejny sezon. Mamy gotowe niektóre operacje, ale liga próbuje zmusić nas do zrobienia czegoś, czego chce, by to dało nam minimalny limit. To jednak niewiele by naprawiło. Byłaby to sprzedaż 10% praw telewizyjnych, a my chcemy, by, jeśli do tego dojdzie, zrobiono to na lepszych warunkach. To nie mogą być niekorzystne warunki.

Mówisz o CVC.

Tak.

W poniedziałek byłeś w Madrycie na rozmowach. Posunęliście się naprzód?

Niewiele. Mówią, że wiedzą, co robią… My uważamy, że jeśli podpiszemy umowę z CVC, Barça musi na tym zyskać. Inaczej nie ma to sensu. Planujemy różne operacje, by poprawić finanse, a liga nam szkodzi zamiast pomagać. To mnie zaskakuje.

Do kiedy trzeba załatwić sprawę fair play?

W trakcie letniego okienka, w zależności od wybranego rozwiązania. To, które nas interesuje, musi zostać domknięte przed 30 czerwca, bo wtedy zamykamy rok obliczeniowy.

Przedłużenie umowy z Sergim Roberto również zależy od fair play?

Wszystko ma na to wpływ. Będziemy wszystko ogłaszać, gdy uda się osiągnąć fair play. Sergi Roberto to piłkarz, którego chce trener. Świetnie rozumie nasz styl, od dawna gra w klubie. Xavi mówi, że posiadanie takich graczy pomaga drużynie. Zawsze był nam całkowicie oddany. Planujemy przedłużyć z nim umowę, ale fair play nas blokuje.

A jak z Gavim?

Jego agent od dawna ma naszą ofertę. Nie wiemy nic o jej zaakceptowaniu. Mówi, że porównuje ją z innymi i że coś nam odpowie. My określiliśmy nasze stanowisko.

Boli cię, że oferty są porównywane?

Tak, nie rozumiem tego. Gavi to piłkarz, który podoba się wszystkim. Ma 17 lat jest teraźniejszością Barçy i ma w niej wspaniałą przyszłość. Nie rozumiem, dlaczego jego agent gra i porównuje. W miarę naszych możliwości ta oferta jest naprawdę do zaakceptowania. Nie wyjdziemy poza tę linię, bo nie chcę kontynuować działań, które doprowadziły klub do ruiny. Musimy ustalać kryteria. Przedstawiamy bardzo dobre oferty, ale agent porównuje i opóźnia decyzję. Nie rozumiem tego, nie podoba mi się ta sytuacja. Ja zachęcam do jak najszybszego zaakceptowania propozycji, to pomogłoby też w planowaniu sezonu.

Ferran Torres to wasza wielka inwestycja w zimowym okienku. Jak oceniasz jego pierwsze pół sezonu?

W kwestii pensji znajduje się na odpowiednim miejscu. To zawodnik, który ma świetnie umiejętności techniczne, gra w reprezentacji i ma doświadczenie. Jesteśmy z niego bardzo zadowoleni. Trzeba zrozumieć, że adaptacja w Barcelonie wymaga czasu. Kiedy grał Pedri, Ferran radził sobie najlepiej. To jasne. Gdy jest obecny „dyrektor”, napastnicy grają lepiej. Pedri to pomocnik, który wchodzi pod bramkę i pomaga napastnikom. Gra Ferrana dobrze do niego pasowała. To nie wymówka, ale taka sytuacja miała miejsce. Pojawiły się kontuzje graczy, którzy byli w formie. Najpierw Ansu, teraz Pedri. Jesteśmy jednak bardzo zadowoleni z gry i nastawienia Ferrana.

Adama Traoré też trafił do klubu zimą. Możecie wykupić go za 30 milionów i w dniu prezentacji powiedziałeś, że chciałbyś to zrobić. Dojdzie do tego?

Z Adamy też jesteśmy zadowoleni. Dał drużynie coś innego, nie mam mu nic do zarzucenia. Wrócę do tematu fair play. To wysoka cena, rynek się zmienia, mamy też sytuację Trincão, która jest bardzo podobna, bo to taka sama kwota. Zobaczymy, co się wydarzy. Istnieje zainteresowanie tymi zawodnikami, musimy brać pod uwagę fair play.

Jaka przyszłość czeka Daniego Alvesa?

Dyrekcja sportowa i trener podejmuję decyzje. Jesteśmy zachwyceni grą Daniego, atmosferą, którą stworzył, oraz jego pomocą młodym. Jesteśmy mu wdzięczni, teraz piłkarz, szkoleniowiec i dyrektor sportowy muszą dokonać okoliczności sportowych. Dani chce wystąpić na mundialu. Jeśli w naszych planach okaże się, że nie dostawałby minut, może mu to zaszkodzić.

Xavi powiedział ostatnio, że podoba mu się gra Neymara. A tobie?

Komu sie nie podoba. To wspaniały piłkarz.

PSG może otworzyć mu teraz drzwi…

Neymar ma umowę z PSG, zostało mu 4-5 lat. Piłkarze, którzy podpisują kontrakt z PSG, stają się niewolnikami klubu. Dla pieniędzy.

Messi też?

Messi odszedł tak, jak odszedł. Chcieliśmy, by zakończył karierę w Barcelonie, ale z wielu powodów nie udało się. To z powodu fair play ligi hiszpańskiej i oferty PSG. Ci piłkarze nie mogą odejść, bo to kwestia wielu milionów euro. Nie wiem, jak poradzą sobie we Francji, tam mogą być inne systemy kontroli, ale rozwiązanie podpisanej umowy wiele kosztuje. PSG ma za sobą państwo, może płacić z góry.

Neymar powinien przyjść za darmo?

Wszyscy piłkarze, którzy chcą wrócić, powinni zrobić to za darmo. Nas nie stać na kupowanie za takie kwoty. A nawet gdyby było nas stać, nie zrobilibyśmy tego. To nierozsądne. Jeśli komuś kończy się umowa i jest na rynku, to ma wspaniałe umiejętności, którymi cieszyliśmy się już w Barcelonie. To też kwestia tego, co sądzi sztab szkoleniowy. Jako piłkarze Neymar i Messi bardzo mi się podobają.

Moglibyście zainwestować w Lewandowskiego?

Ma jeszcze rok umowy z Bayernem, tak wygląda sytuacja. Nie mogę powiedzieć więcej.

On wykonał pewien krok, mówiąc, że rozegrał ostatni mecz…

Dajmy wszystkim pracować. Musimy szanować kontrakt z Bayernem. To piłkarz o wielkich umiejętnościach, bardzo nam się podoba, ale ma umowę.

Jednym z pierwszych ruchów na rynku jest przedłużenie umowy Mbappe. Jak to oceniasz?

To zaburza rynek. Piłkarze są niewolnikami pieniędzy. Takie są efekty istnienia klubu, za którym stoi kraj. To przeciwko wszelkim zasadom Unii Europejskiej. Trzeba się nad tym zastanowić w kwestii utrzymania europejskiej piłki. Potem przychodzą wnioski, które może wyciągnąć Barca. Ma bezpośredniego rywala [Real – przyp. red.], który się nie wzmocnił. Wolimy, by tak było, bo z nim rywalizujemy. Wolę jednak skupić się na kwestii utrzymania europejskiej piłki. Nie powinniśmy tak bardzo martwić się rywalami, tylko sobą, by szło nam dobrze.

Jak duża jest twoja awersja do Realu i PSG?

Musimy zajmować się Barçą. To, co robią inni, to ich problem. Chodzi o to, by wszystko działo się legalnie, a rynek jest wypaczony przez kluby-państwa. Jest jasne, o kogo chodzi. Mamy PSG, Manchester City, będzie ich więcej. W ten sposób trudniej jest zarządzać klubem będącym własnością socios.

Jak to rozwiązać?

Trzeba przestrzegać reguł, mieć harmonijne finansowe fair play, nie dawać amnezji niektórym krajom, podczas gdy my tutaj nie możemy przeprowadzać operacji, nawet gdy mamy przychody. Mówią mi: „odziedziczyłeś, co odziedziczyłeś, to nie wina fair play”. Dobrze, to wina poprzedniego zarządu, ale i tak w innych krajach zasady są bardziej elastyczne. Tutaj też powinno tak być. Liga powinna być elastyczna, a kluby-państwa nie mogą być częścią UEFA, która pozwala im narzeczy nie do przyjęcia.

Jakie są teraz wasze relacje z UEFA?

Chłodne. Uważamy, że Ligę Mistrzów można poprawić pod kątem przychodów dla klubów i atrakcyjności. Kluby broniące Superligę chcą znaleźć rozwiązania. I to realne rozwiązania, a nie powtarzanie historii. To my inwestujemy w ten spektakl, więc powinniśmy nim rządzić. Istnieje problem w zarządzaniu, ale sądzę, że możemy dojść do zgody z UEFA. Kluby powinny rządzić, a UEFA też oczywiście ma coś do powiedzenia. Trzeba porozmawiać o podziale pieniędzy. Utrzymanie tego biznesu w elicie dużo kosztuje, a kluby z tradycją są teraz pokrzywdzone.

Czy obawiasz się otrzymania ewentualnej kary wspólnie z Realem Madryt i Juventusem?

Szczerze mówiąc, nie sądzę, żeby można było na nas nałożyć jakiekolwiek sankcje. Kluby bronią wartości Unii Europejskiej, czyli wolnej konkurencji i europejskości. Chcemy, żeby piłka nożna na Starym Kontynencie była zrównoważona i aby podmioty związane z Rosją i krajami arabskimi nie zakłócały tego rynku. To jest bronienie wartości i nie sądzę, żeby UEFA była w stanie ukarać kluby, które to robią. Zostaliśmy zarejestrowani na kolejny sezon Ligi Mistrzów. Jeśli federacja nasz ukarze, wtedy narzuci się Unii Europejskiej.

Spotkałeś się z Aleksandrem Čeferinem w Turynie?

Tak, ale nie taki był temat rozmowy. Owszem, wymieniliśmy pewne uwagi, ale nie były one skupione na analizowaniu tego konfliktu. Myślę, że UEFA wie, że nas pomysł ma sens. Chce po prostu zachować swoją władzę, zamiast się z nią podzielić. Federacja mówi o dialogu, a my go chcemy podjąć. Ale skoro jedna strona nie jest skłonna do rozmowy, wtedy dialogu nie ma.

Sytuacja finansowa klubu nie jest dobra. Czy planujesz sprzedać kolejnych piłkarzy? Często wymienia się nazwisko Frenkiego de Jonga.

Rynek transferowy rozkręca się po zakończeniu sezonu i również mamy oferty za zawodników naszego składu. Jest tak, ponieważ to gracze o wielkich umiejętnościach. Musimy podjąć pewne decyzje, ponieważ finansowe fair play jest surowe. Mamy w kadrze zawodników, którzy są teraźniejszością i przyszłością klubu i chcemy ich zatrzymać, ale są też gracze, którzy mają oferty. Będziemy je rozważać biorąc pod uwagę kwestię naszego budżetu.

Frenkie de Jong znajduje się wśród tej drugiej grupy graczy?

Holender jest świetnym piłkarzem. Ma wielkie umiejętności, zna nasz system. To prawda, że otrzymaliśmy za niego oferty, ale uważamy, że powinien zostać w naszej drużynie.

Mówiłeś o konieczności podejmowania drastycznych decyzji. Czy mogą być jakieś niespodzianki związane ze sprzedażą piłkarzy?

Kiedy mówiłem o tych decyzjach, chodziło mi o kwestie fair play. Wydatki na wynagrodzenia są bardzo duże i tutaj prawdopodobnie będziemy musieli działać. Odziedziczyliśmy ten problem po naszych poprzednikach. Ciężko go rozwiązać, dlatego potrzebne są decyzje, które pozwolą nam wrócić do rywalizacji. W tej chwili wciąż nasze wydatki na płace są wyższe o 40% niż w innych klubach.

Przez finansowe fair play nie możecie przeprowadzać transferów?

W pierwszym sezonie zrobiliśmy, co mogliśmy, a teraz nadchodzi drugi sezon, w którym nie możemy sobie pozwolić na takie blokady. Trzeba podjąć pewne decyzje. Jeśli będziemy musieli pójść w tej sprawie do sądu, to zrobimy to, bo nie możemy stać w miejscu. Jesteśmy zablokowani, nasze dziedzictwo na tym traci.

Czy nie spodziewaliście się takiej sytuacji przed objęciem klubu?

Dopóki nie zagłębiliśmy się, to nie mieliśmy potwierdzenia szczegółów. Myśleliśmy, że nie będzie aż tak źle. Nastąpiło odroczenie pensji, które były bardzo wysokie. To nie były wynagrodzenia, które spotyka się na rynku. Ze względu na poufność, nie będę podawał teraz kwot, ale były to naprawdę duże pieniądze. Musimy to zmienić. Najlepiej byłoby tego dokonać poprzez dogadanie się z piłkarzami, ale rozumiem też, że są tacy, którzy uważają, że skoro umowa została podpisana, to trzeba ją wypełnić.

Czy „dźwignie finansowe”, jak nazywamy te operacje, powinny zostać zamknięte przed 30 czerwca?

Moglibyśmy część z nich już zamknąć, ale szukamy najlepszego rozwiązania dla Barcelony, a żadne z nich nie jest idealne. Potrzebujemy możliwości zamknięcia problemów, ale jednocześnie chcemy w tym sezonie zarobić i móc przestrzegać finansowego fair play. Aby to wyrównać, być może będziemy musieli robić to etapami, może nie wszystko da się zakończyć przed 30 czerwca. Pracujemy nad tym.

Jedną z najczęściej omawianych transakcji jest opcja sprzedaży 30% praw audiowizualnych na rzecz Goldman Sachs.

To nie jest prawda. Jest wiele możliwości, które możemy nazwać dźwigniami. Chcielibyśmy, aby 10% praw telewizyjnych miało jak największą cenę. Jeśli spojrzymy na liczby, to zarabiamy 165 milionów euro rocznie z praw telewizyjnych LaLigi, do tego dochodzą bonusy i Liga Mistrzów, co daje 260 milionów. 10% ze 165 milionów to 16,5. Są opcje na sprzedaż praw na 50, 20 i 10 lat. Ale wszystkie te kwoty podlegają opodatkowaniu w wysokości 25%. W zależności od kwoty, spłacilibyśmy część lub w całości dług. 10% stanowiłaby sprzedaż praw telewizyjnych, pozostałoby jeszcze 90% z zabezpieczenia kredytu od Goldman Sachs. Jest kilka czynników, które musimy wziąć pod uwagę i nie jest to takie proste. Spłata tak dużego kredytu w wysokości 595 milionów euro w przyśpieszonym czasie także wiązałaby się z dodatkowymi wydatkami. Możemy w tej kwestii negocjować, ale w każdym razie pozostałoby nam mało pieniędzy.

Jakie macie opcje?

Mamy różne opcje, ale trzeba zwrócić jeszcze uwagę na coś innego. Ktokolwiek zapłaci miliard euro prawa telewizyjne, chciałby 100% praw telewizyjnych i prawdopodobnie dziesięcioletniej umowy. Jeśli to przeanalizujemy, to jest ryzyko, że nie będzie to korzystne w kolejnych latach. Będziemy dostawać stałą kwotę, ale 100% praw będzie po stronie stacji telewizyjnej. Do głosu coraz głośniej dochodzą portale takie jak Netflix, Amazon czy Disney, które sprawią, że wartość tych praw będzie rosła. Próbujemy negocjować to, żeby różnica tej wartości zostawała w klubie. Kolejną opcją jest sprzedaż tylko 22% praw za mniejsze pieniądze. W tym przypadku musimy wziąć pod uwagę różne aspekty i przeanalizować, czy nie będzie to lepsza opcja niż sprzedaż 100% praw.

No i jest jeszcze CVC.

To jest kolejna opcja, 270 milionów euro za 10% praw telewizyjnych na 50 lat. To bardzo długa umowa i musimy wszystko dokładnie przeanalizować i wybrać to, co będzie najkorzystniejsze dla klubu. Najważniejsze jest dla nas zmniejszenie zadłużenia, dostosowanie się do finansowego fair play, zdobycie funduszów na wdrażanie potrzebnych inwestycji i uregulowanie bilansu zysków i strat w najbliższych latach.

Ale umowa z CVC was nie zadowala?

To operacja, nad której usprawnieniem pracujemy. Jeśli chodzi o kwestie finansowego fair play, to wnosi niewiele. Musimy zastanowić się, czy chcemy sprzedać 10% naszych praw telewizyjnych na 50 lat za 270 milionów euro. Gdyby ze wcześniejszej kwoty 165 milionów euro rocznie odjąć 10% i pomnożyć przez 50 lat to wychodzi znacznie więcej pieniędzy. Dla LaLigi oferta CVC jest świetna, ale dla Barçy nie jest zadowalająca.

Porozmawiajmy o sekcji kobiecej. Co sądzisz o finale w Turynie?

To było bolesne, ale trzeba pamiętać, jak wspaniały sezon mamy za sobą. Chciałbym, żeby liga hiszpańska była bardziej konkurencyjna, ponieważ sądzę, że może to mieć wpływ na problemy w meczu z Lyonem. Jak to uzyskać? Przez promocję kobiecej piłki w Hiszpanii. W Europie nasze dziewczyny były w stanie rywalizować z najlepszymi, dzięki czemu możemy czuć się dumni i podkreślać, jak sekcja kobieca stała się ważną częścią naszego klubu. Dowodem jest sukces, jaki odnieśliśmy w meczach z Realem i Wolfsburgiem na Camp Nou. Nie udało się wygrać Ligi Mistrzów i drużyna musi pracować dalej, ale już teraz widać, jak ważną sprawą stała się Barça Femeni dla miasta i całego kraju. Jestem pewien, że dziewczyny w przyszłym roku znów powalczą o ostateczny triumf. To był wspaniały sezon. Wygraliśmy ligę i teraz nie możemy się doczekać zdobycia Pucharu Królowej.

Jakie są plany rozwoju drużyny?

Chcemy w jednym z budynków La Masii stworzyć przestrzeń tylko dla zespołu kobiecego, teraz jest to przestrzeń mieszana. Jesteśmy mocno zaangażowani w kobiecy futbol. Chcemy zarówno promować Barçę Femeni, ale także zapewnić jej odpowiednie warunki treningowe. Zależy nam także, żeby młode dziewczyny mogły trenować w naszym klubie i mieć szanse na awans do pierwszej drużyny.

Jeśli chodzi o koszykówkę, to było rozczarowanie w final four Euroligi. Z kolei Mirotić mówił o obniżce płac.

Musimy podziękować Miroticowi za to, co wnosi do zespołu, ponieważ zagrał świetny mecz. Szkoda, że ​​nie mogliśmy wygrać. Oczywiście byliśmy rozczarowani, bo nie wyszło tak, jak chcieliśmy. Dotarliśmy do finału, jesteśmy trzeci dzięki zwycięstwu z Olimpiakosem. Teraz czas na ligę, musimy skupić się na tych rozgrywkach. Potem będzie czas na podsumowania. Koszykówka to druga najważniejsza sekcja w klubie pod względem budżetu i podejmowanych wobec niej działań. Oczywiście, że oczekujemy dobrych wyników. W tym sezonie zagraliśmy w final four Euroligi, ale nie udało się wygrać rozgrywek. Musimy zaufać zespołowi i wierzyć, że zwycięży w lidze.

A jak oceniasz sezon w pozostałych sekcjach w klubie?

W piłce ręcznej wygraliśmy ligę, zdobyliśmy puchar, a teraz zobaczymy jak zakończą się rozgrywki Ligi Mistrzów. Bycie w czwórce najlepszych drużyn w Europie jest dużym sukcesem. Świetny sezon rozegrała także drużyna futsalowa, która awansowała do play-offów. W hokeju, oprócz nieoficjalnego Pucharu Europy, który jeszcze trwa, wygraliśmy resztę rozgrywek. Chcemy dokonać wzmocnień, które pomogą zespołowi.

REKLAMA

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Ja mam wrażenie, że niektórym tu komentującym się wydaje, że Laporta powinien opowiedzieć o tym jakie warunki i z jakimi podmiotami negocjuje… nie zachowujcie się jak dzieci!

Pieniądze lubią ciszę, wiec akurat fakt l, że w tych kwestiach zachowuje ciszę, lub jest bardzo mało konkretny to nic dziwnego. Gorzej, że w kwestii zarządzania samym zespołem tej ciszy brakuje i efekty tez widać.

Laporta ma poważne problemu do rozwiązania i niestety takie sprawy zajmują czas. Jak dotychczas samo zatrudnienie Alemanego i robienie porządków w składzie to pozytyw. A skończył się jego pierwszy pełny sezon…

Laporta podzielił Barcelonę na swoich hejterów i fanatyków :D niesamowite :D

Panie Prezio... obiecywałeś złote góry podczas wyborów, gotowych inwestorów, przygotowane już nawet umowy na zastrzyk gotówki dla Barcy. Gdzie oni są? Mówienie po wyborach, że nie wiedziałeś o sytuacji finansowej jest totalną bzdurą bo na wet na meczyki.pl o tym pisały. Zawarcie umowy z CVC czy Pan zgłupiał? Przecież to umowa kryminał zresztą sam Pan o niej tak mówił. Od początku mówiłem że on kręci bo to polityk. Większość była w euforii bo Laporta ogarnie ten bajzer. Zawsze mówiłem, że to facet mówiący dużo a słowa nie dotrzymujący. A jaki polityk dotrzymuje słowa? Teraz w akcie desperacji negocuje CVC i nie ważne dla niego, że umowa obciąża nasze finanse na 30-40 lat byle na teraz wpadło 200-300 mln. Nie oczekuję od Laporty, że przy takich długach postawi zespół w jeden czy dwa sezony, ale oczekuję od niego szczerości i przyznania się do kłamstwa podczas wyborów Zwłaszcza z inwestorami. Dodatkowo wrzuca Barcę na minę z rozbudowa/ przebudowa stadionu, takie rzeczy robi się w chwili kiedy finanse są w miarę ok. Kończąc moją płete narazie wygląda to bardzo słabo, a wystarczy czasem mówić prawdę nic więcej

Ile jeszcze my musimy zejść z tych pensji żeby móc kupować i rejestrować normalnie zawodników??? Jakaś masakra to jest, ja wiem że nienormalne kontrakty u nas mieli, no ale zeszliśmy z pensji Griezmana, Coutinho, zaraz Dembele, Umtiti rozbił pensje. Ja wiem że jeszcze kilku zarabia sporo za dużo. Ale mamy problem żeby kupić jednego Lewandowskiego za 40 baniek i zarejestrować go z pensja 15 brutto co w tych czasach to nie jest tragedia jakąś. Ten Tebas naprawdę chce nas pogrążyć, taki klub jak Barca nie odbuduje się finansowo bez nakładów na rozbudowę składu, takie podejście pociągnie nas na dno a przez to liga też straci na wartości przecież. Chcą żebyśmy się sprzedali czy co?

„Amnestii”- nie „amnezji”. sic!

CVC to absolutna tragdia. Mam nadzieje ze do tego nie dojdziemy. Tebas, na czele bedzie uzywal LaLige i sciskal zasady jak ostatnio aby nas zmusic. Mam nadzieje ze do tego nie dojdzie.

Cyrk na kółkach. Po wygranym klasyku gość mówił że jest pewien wygrania ligi przez Barce. Teraz że jest zawiedziony bo drużyna nie ma charakteru. Wprost mówi że specjalnie dla Barcelony kryteria powinny być nagietek żeby mogła rywalizować, a co to jest pępek świata? Trzeba było nie robić długów nie byłoby problemów. Teraz trzeba ponieść konsekwencje zarządzania poprzednika skoro się już to wzięło na klatę. Jestem przekonany że jeżeli w połowie przyszłego sezonu okazałoby się że Barca gra słabo i ma dużą stratę do Realu to ten populista żeby zachować stołek wywali Xaviego na niego zrzucając winę.

On ciągle kłamie! Naprawdę się jeszcze na to nabieracie? Zwyczajny populista, i mydli wszystkim oczy. On jest niewinny, czysty, żadnych błędów on nie popełnia. Ideał z niego kompletny, a wina zawsze po stronie innych. Pan Perfect we wszystkim

Nałgałeś facet że jesteś zajefajny i w ogóle fantastyczny przed wyborami a teraz winnego szukasz.

Mam nadzieję że Laporta nie jest na tyle głupi i nie podpisze tego CVC na 50 lat, po to jest bardzo niekorzystna umowa, żeby pozbawiać się przez taki okres aż 10% z praw telewizyjnych.
Po prostu trzeba się nastawić na to, że Barcelona w najbliższych latach nie będzie walczyła o trofea.
Klub podczas rządów Bartomeu, wydawał ponad stan. Gruby hajs wydany na 3 gwiazdorów, a żaden z nich się nie sprawdził, do tego sporo przeciętniaków z dużymi kontraktami, że żaden inny klub nie jest w stanie ich przekonać do transferu. Trzeba czekać aż pokończą im się kontrakty.

Odejdzie Dembele, Luuk i Adama, to raczej pewne.
Jeżeli panie prezesie nie zakontraktujemy chociaż dwóch dobrych napastników, na ich miejsce, to nawet Klopp czy Pep tu nic nie wymyśli.
Gadaniem i słodzeniem w przyszłym sezonie nic nie ugramy.
Do roboty.
VeB

Ja się zastanawiam jak długo to trwało i dlaczego Liga nie interweniowała wcześniej. Przecież (tfu!) Bartomeu nie wygenerował takiej straty w 1 sezon. Wodomo że były pewne machlojki typu Arthur/Pjanic, ale przed przyjściem Laporty nikt nie mówił że mamy tak poważny problem z limitem płac i ogólnie z FFP. Transfery szły do samego końca.

Czyli czeka nas najprawdopodobniej jedynie zarejestrowanie Kessiego i Christensena w tym oknie...

Jakiś swindel z tym CVC i dlatego nie wchodzi w to Real

Przecież gadali, że dzięki zwiększeniu strat w tym sezonie limit w przyszłym będzie wyższy... to jak w końcu jest.

Odpowiedź Laporty na pytanieo Gaviego "Boli cię, że oferty są porównywane?" jest jakimś bełkotem pijanego.
"Tak, nie rozumiem tego. Gavi to piłkarz, który podoba się wszystkim."
a dalej:
"Nie rozumiem, dlaczego jego agent gra i porównuje. "
No skoro podoba się wszystkim jak stwierdza prezes to co w tym dziwnego że ma więcej ofert i sobie je porównuje.... ??
"Przedstawiamy bardzo dobre oferty, ale agent porównuje i opóźnia decyzję. Nie rozumiem tego, nie podoba mi się ta sytuacja."
No straszne, agent piłkarza sprawdza jakie są najlepsze opcjie dla jego klienta...

Z obecnym zarządem jestem całkiem spokojny, ze bedzie coraz lepiej. Kolejny sezon trudnych decyzji, ale będą one konieczne. In Lapi we trust.
Komentarz usunięty przez użytkownika

Nie spodziewam się jakiś wielkich wzmocnień będziemy grać tym co mamy. A Laporta pewnie w następnym sezonie znowu będzie opowiadał historie kogo ma zamiar sprowadzić. Cieszmy się z 2 miejsca bo następny sezon może nie być taki łaskawy.

Tutaj nie chodzi tylko o limit wynagrodzeń. Jest wiele kryteriów finansowego Fair Play. Między innymi fakt, że Barcelona zakończyła ze stratą dwa ostatnie sezonu wiąże ręce, bo jest szereg warunków, wśród których między innymi wyniki finansowe z minionych sezonów są brane pod uwagę. Dzięki temu, że w sezonie 20/21 Barcelona miała pozytywną „historię” budżetową, mogła funkcjonować z przekroczonym limitem wynagrodzeń. Dopuszcza to LaLiga. Obecnie nie ma o tym mowy, bo tak sezon 19/20, jak i 20/21 były zakończone ze stratą, podczas gdy przed sezonie 20/21 tylko jeden z minionych sezonów był ze stratą i to wystarczało.

W związku z tym ładowanie przychodów w kolejny sezon np. na poziomie 600 mln teoretycznie mogłoby odbudować limit wynagrodzeń, ale nadal byłyby ograniczenia wynikające z nie spełnienia wspomnianych wyżej kryteriów. To z kolei prowadzi do konkluzji, że Klub musi tak wspomniane dźwignie finansowe sobie rozłożyć, aby pokrywały się one księgowo z planowanymi transferami. Czyli ponieważ Klub potrzebuje zrobić w tym roku budżet z zyskiem lub na zero minimum, to musi też zaplanować jeden transfer za 1/4 z kwoty dosypanej do budżetu. Następne w lipcu czy sierpniu zrobić to samo. To jedyne rozwiązanie.

Cały dokument LaLigi zresztą się bardzo dynamicznie zmienia. Na przykład ostatnie korekty datowane są na 27 kwietnia 2022. I są dość istotne. Nawet mogłyby być korzystne dla Barcelony, zwłaszcza Art. 100 bis. No ale trzeba jeszcze mieć pewną przychylność Pana Tebasa, bo tam jest mowa o transakcjach, których finansowanie jest uzgodnione i zatwierdzone z LaLigą. Także ten.... CVC.

Troche rozumiem Tebasa, ale z drugiej strony to chce chyba z Barcy zrobic drugie Lewante albo inne Rayo Vallecano. Innym slowy przeczolgac po dnie.

To jest jakiś absurd z tym CVC, to jest skandal i szwindel. 270mln euro za prawa o wartości ok 825 mln przy stałej wartości...

Czyli romantyzm futbolu w wykonaniu Barcelony polegal na oferowaniu pieniędzy większych od PSG i City xD Teraz zbieramy tego owoce, ciekawe kiedy Barcelona wróci do limitu jaki ma chociażby Atletico, a co dopiero Real.

Zasady są takie same dla wszystkich i nie widzę powodu dla którego Liga ma teraz pobłażać Barcelonie, bo była źle zarządzana.

To sprzedaj klub szejkom

Przestałbym się przejmować tym finansowym fair play i odsyłał do ukarania najpierw PSG i City wykluczeniem z europejskich pucharów za lewe umowy