Christo Stoiczkow: Myślę, że teraz brakuje poświęcenia dla klubu, musimy wrócić do początków

Dariusz Maruszczak

18 maja 2022, 10:10

Sport

10 komentarzy

Fot. Getty Images

Christo Stoiczkow udzielił wywiadu dziennikowi Sport, w którym opowiadał o przyczynach sukcesu Dream Teamu Johana Cruyffa, podkreślając uniwersalne prawdy futbolowe. Był również pytany o sytuację obecnego zespołu Barcelony, a jego zdaniem klub musi wrócić do swoich początków.

Sport: Od zdobycia Pucharu Europy nie przestajesz wznosić za niego toastów?
W każdym roku. Tamten Puchar był bardzo ważny dla klubu, dla trenerów i piłkarzy, ale myślę, że przede wszystkim dla socios i kibiców Barcelony. Było wiele ran do zamknięcia. Jak to możliwe, że 30 lat później ludzie wciąż podchodzą do ciebie, aby ci podziękować? Nadal dostaję gęsiej skórki!

Być może dlatego, że był pierwszy?
Z pewnością. Dziś Barça ma już pięć Pucharów Mistrzów i miejmy nadzieję, że wkrótce będzie mogło pojawić się ich dużo więcej, ale rzeczywistość jest taka, że wtedy nasi kibice cierpieli z powodu straszliwej pustki. Przegrane finały w Brnie i Sewilli spowodowały załamanie emocjonalne i okropny strach przed możliwością gry w finale Pucharu Europy. Zauważaliśmy to na ulicy i na Camp Nou, ale wiedzieliśmy, że to była nasza chwila.

Dlaczego?
Ponieważ Johan był geniuszem i wiedział, co robi: budował drużynę krok po kroku, szukając potrzebnych mu elementów do każdej funkcji, z charakterem Basków, duszą Katalończyków i z najlepszymi obcokrajowcami. I z głodem trofeów. Bycie zwycięzcą jest bardzo ważne, a w takich sytuacjach, z tak dużą presją, jest tylko jedna pewność: ten, kto się boi, nie wygrywa meczu. A jasne jest, że tę mentalność trzeba wytworzyć, ponieważ nie kupi się jej w kiosku.

Grając o życie, ma się czas na dobrą zabawę?
Wyjdź i ciesz się! Jak powiedział Johan. Cóż, to legenda, ponieważ trener nigdy tego nie powiedział. Zawsze był pozytywny, a jego przemowy miały na celu zdjęcie z nas presji, a ta fraza zbiła fortunę. Ta grupa była bardzo silna mentalnie, trudna do powalenia. Zdobyliśmy trzy mistrzostwa Hiszpanii w ostatniej kolejce i Puchar Europy w dogrywce. Johan zaczynał wygrywać mecze w sali prasowej, mieliśmy zwycięską mentalność. Spójrz na Deportivo i Real Madryt, to były świetne drużyny, ale nogi im drżały.

Czy to nie był wysoki poziom szczęścia?
Proszę cię! Tamten zespół uwierzył w jego pomysł i w swoje możliwości! Na treningach leciały iskry, a ten, kto nie grał, wkurzał się i mocniej naciskał. Nigdy nie widziałem takiej rywalizacji podczas każdej gry w dziadka, każdej gry pozycyjnej, w każdym meczu! Trener był bardzo wymagający, bardzo twardy, jeśli widział cię wątpiącego. Chciał zmienić historię klubu, ponieważ dobrze ją znał.

Co chcesz przez to powiedzieć?
Że on, będąc najlepszym piłkarzem na świecie, w pięć lat w Barcelonie zdobył tylko jedno mistrzostwo i Puchar Króla. A poprzednią ligę Barça wygrała 14 lat wcześniej! Możesz to sobie teraz wyobrazić? Niemożliwe, prawda? Johan wiedział, że trzeba zmienić wiele rzeczy, w tym poziom wymagań i mentalności. I to osiągnął, przy zaangażowaniu całej fantastycznej grupy.

Kiedy mówisz o zaangażowaniu, do czego się odnosisz?
Do tego, że w tej grupie weterani i młodzi tworzyli rodzinę ze wspólnym celem: bycie najlepszym i wzbudzanie dumy wśród naszych kibiców. Pragnienie to odpowiednie słowo. Powiem za siebie: byłem młodym Bułgarem, który pochodził z komunizmu o bardzo odmiennej kulturze sportowej i społecznej. Tak naprawdę wszystko było zupełnie inne od tego, co napotkałem w Barcelonie. Jednak w ramach wdzięczności za to, że klub na mnie postawił, wymagałem od samego siebie szybkiej adaptacji i dania z siebie wszystkiego, żeby grać zgodnie z oczekiwaniami Johana. Muszę mu być bardzo wdzięczny, za jego mądrość i poświęcenie, moim kolegom za ich szczodrość i cierpliwość, a także moim pierwszym przyjaciołom, którymi pozostają do dziś, za otwarcie przede mną ramion w nieznanym kraju. Wszyscy pozwolili mi dowiedzieć się, czym jest Barcelona i Katalonia. I wiesz co?

Powiedz…
Myślę, że tego elementu poświęcenia dla klubu i kraju teraz brakuje. Mam wrażenie, że coś jest nie tak. Nie widzę pełnej integracji piłkarzy, którzy przyjeżdżają z daleka. A to jest bardzo ważne! My byliśmy jedną rodziną, często jedliśmy razem w towarzystwie naszych rodzin, wychodziliśmy na imprezy, mieszkaliśmy jeden obok drugiego. Dziś większość podąża swoją drogą, ze swoim Instagramem i mediami społecznościowymi. Wszystko bardzo się zmieniło i nie wiem, czy na lepsze. Wszystko jest bardziej indywidualne. Tamten związek, te stałe dobre wibracje, żarty Txikiego, Salinasa, Nadala, mecze w samolocie, uszczypliwości i zakłady. Szacunek dla weteranów, Alexanko, Zubizarrety, Koemana, potem Bakero, pokora młodych, Pepa, Ferrera, Amora, Busiego, później Sergiego... Czy mamy pigułkę, żeby wrócić do tamtych czasów?

Obawiam się, że nie. Ale kontynuuj…
Powiedziałem, że po przybyciu nie miałem pojęcia o kulturze Barcelony. Ale od razu powiedzieli mi o Quinim i Kranklu, strzelcach takich jak ja, o Kubali, Manchonie, Schusterze, Rexachu, Carrasco i oczywiście o Johanie. Chciałem to wiedzieć, żeby szybko się zintegrować, być jednym z nich, zrozumieć, skąd pochodzimy. Nie jestem pewien, czy dziś wszyscy piłkarze znają na przykład historię Dream Teamu. Dlatego La Masia jest tak ważna! Musimy pilnie wrócić do początków, wydawać mniej i lepiej, liczyć na wychowanków i wprowadzać wartości, które uczyniły ten klub wyjątkowym. Nie można dalej działać w ten sposób.

Czy brak zdobycia trofeum w tym sezonie to klęska?
Nie. Zostawimy to jako niezrealizowany cel. Nie było wątpliwości, że pierwszy sezon post-Messi będzie dramatem. Jednak czy Barça przestała istnieć bez Messiego? Nie, prawda? Więc cierpliwości. Po Messim została legenda. Trzeba pracować, żeby szybko wrócić na drogę sukcesów.

Kiedy?
Za kilka lat. Młodzi są świetni, a weterani bardzo im pomogą.

Więc nie trzeba składać w ofierze świętych krów?
Nie! Piqué, Sergio, Alba czy Alves grają bardzo dobrze w piłkę! Być może trzeba zmienić ich role, a oni muszą je zaakceptować. Jednak ich słowa w szatni, rady, doświadczenie, są jak złoto dla Pedriego, Ansu, Gaviego, Nico i spółki. Inna kwestia to pieniądze, ale nie wchodzę w to, ponieważ nie znam liczb.

Można przetrwać bez supergwiazd?
A czy jest inne lekarstwo? Cóż, dość już wymówek! Z tym, co jest, trzeba szanować historię i herb, dając z siebie wszystko na boisku. A socios i socias nie są głupi i wiedzą, jak ocenić każdą sytuację w uczciwy sposób.

Xavi jest idealnym trenerem?
Zobaczymy, ale jest jednym z nas i musimy dać mu narzędzia oraz czas. Trzeba wspierać go bez wyjątków.

DNA wróciło wraz z nim?
Świetnie się bawiłem, grając w ten sposób, a także oglądając grę drużyn Guardioli czy Luisa Enrique. Wcześniej wybrzmiewały skrzypce, a muzyka była cudowna. Teraz się zepsuły. Trzeba założyć na nie struny i poszukać dobrych muzyków. Z pewnością prezydent Laporta i jego ludzie, a także Xavi, pragną tego z całej duszy.

Czułeś się źle po tym, co przeszedł twój przyjaciel Ronald Koeman?
Tak, bardzo. Widziałem go zbyt cierpiącego. To legenda, a o legendy trzeba dbać. Nie miał piłkarzy. Szkoda.

Barça wygra Ligę Mistrzyń?
Oby! Jako culés mamy co do tego wielkie nadzieje. Grają bardzo dobrze i uwielbiam ich radość oraz głód sukcesów. Niedawno klub zaprosił mnie do przekazania Złotej Piłki Alexii na Camp Nou, byłem bardzo szczęśliwy ze względu na te wszystkie szczegóły i poznanie tych gwiazd. Życzę im powodzenia.

Co teraz robisz?
Od ośmiu lat mieszkam w Miami i pracuję dla telewizji Univision, prawdziwego potwora komunikacyjnego w USA i Meksyku, związanego z futbolem. Świetnie się bawię, jestem szczęśliwy.

Nie chciałbyś wrócić na ławkę?
Nie, z jednym wyjątkiem. Dostawałem oferty trenowania, ale wszystkie je odrzuciłem. Jeśli mam wrócić na ławkę, musi to być w Barcelonie, w moim domu, pomagając trenerowi zespołu rezerw, futbolu młodzieżowego czy w specjalizacji napastników z cantery. To by mnie bardzo uszczęśliwiło!

REKLAMA

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Christo musi wrócić.

Brakuje takich lojalnych chłopów jak Christo, czy Puyol

Brakuje takiego charakteru dzisiaj jakim był Christo. To był gość. Z tymi skrzypcami i muzyką fajnie wymyślił, ale taka prawda, trzeba na nowo zrobić skrzypce żeby Barca pięknie grała ????

"Myślę, że tego elementu poświęcenia dla klubu [...] teraz brakuje" - a Puć ????