Pep Guardiola: Messi jest wszystkim dla mojej kariery

Mateusz Doniec

12 kwietnia 2022, 21:40

Telemundo

16 komentarzy

Fot. Getty Images

Były szkoleniowiec FC Barcelony i obecny trener Manchesteru City Pep Guardiola udzielił wywiadu stacji Telemundo, w którym skomentował swoją dotychczasową pracę trenerską, plany na przyszłość oraz ocenił obecne przemiany w futbolu.

Telemundo: Czy Premier League rzeczywiście jest dużo bardziej intensywna niż LaLiga i Bundesliga, w których również trenowałeś?

Pep Guardiola: Bez żadnych wątpliwości. Nie chcę nic odbierać temu, co udało mi się osiągnąć z Barceloną i Bayernem, ale w Premier League jest tak napięty terminarz, a poziom prezentowany przez zawodników i przede wszystkim trenerów jest niezwykle wysoki. Z każdym kolejnym rokiem przekonuję się, że liga angielska jest najtrudniejsza.

Dlaczego tak długo pracujesz już w Manchesterze City, podczas gdy zapewniałeś, że preferujesz krótsze okresy pracy w danym klubie?

Mam wszystko, co może sobie wymarzyć trener w klubie. Mam przyjaciół, którzy są też moimi przełożonymi. Gdy nie idzie nam dobrze, siadamy przy lampce wina czy butelce piwa i rozmawiamy o tym, co powinniśmy zrobić lepiej. Nie czuję się osądzany za pojedyncze wyniki. Tutaj futbol jest czymś bardzo ważnym i generuje skrajne emocje, ale nie brakuje szacunku do piłkarzy i trenerów. Nigdy nie sądziłem, że będę tu sześć lat. Uznałbym to za szalone. Wszystko jednak idzie dobrze i nie mam powodu, aby odejść.

Czy planujesz koniec cyklu w Manchesterze City?

Trzeba poczuć, że masz dość, a drużyna jest już tobą zmęczona.

Jesteś świadomy swojego wpływu na futbol?

Powtarzałem to zawsze: Nie miałem nigdy specjalnej ochoty, aby coś odmieniać w futbolu. Przede wszystkim chodzi mi o to, aby mój zespół wygrywał. Wystarczający jest wpływ na moich obecnych i byłych zawodników. Ludzie mówią o wpływie Pepa, o wyprowadzeniu piłki, o odwróconych bocznych obrońcach… Jeśli któremuś trenerowi się to spodoba i będzie chciał wdrożyć to u siebie, to jeśli tego nie czuje, nie uda mu się. Po pierwszym potknięciu wróci do tego, co rzeczywiście czuje.

Którzy trenerzy najbardziej ci się teraz podobają?

Lubię tych trenerów, którzy mówią „Zaatakuję cię!”, „Nie mam takiego ataku jak ty, ale zagramy jak równy z równym”. Podobają mi się odważni trenerzy, którzy myślą też o kibicach i gdy zespół zdobędzie bramkę, chcą kolejną… Ci, którzy zakładają wysoki pressing… widać ich pracę… Nie lubię pozostawiania wszystkiego losowi.

Czy w twojej pracy jest wpływ Marcelo Bielsy?

Każdy zawodnik, którego trenował Bielsa, ma w swojej karierze czas „przed Bielsą” i „po Bielsie”. On robi takie rzeczy, do których ja zapewne nie jestem zdolny. Uwielbiam też jego relacje z mediami. Inni trenerzy narzekają, ile mają kontuzjowanych zawodników, jak wąską mają kadrę, że podyktowano niesłusznie karnego… on nigdy! Przykłada ogromną wagę do wykonywania swojego zawodu w każdej kwestii. Gdy gra się z jego zespołami, trzeba wykonywać rzeczy, których nie robi się przez pozostałą część sezonu. Tylko raz w roku trzeba się dostosować do rywala – właśnie gdy grasz przeciwko niemu. To dla niego też ogromny wysiłek fizyczny i emocjonalny. Dajcie mu moją Barcelonę, wygra wszystko… dajcie mi jego Leeds, to spadłbym z ligi i nie awansowałbym z powrotem.

Zadebiutowałeś jako trener Barcelony, przegrywając w meczu z Numancią. Co wtedy czułeś?

Jak dobrze było przegrać… Każdy trener musi na początku swojej kariery dużo przegrywać. Nie na tyle, aby tracić szansę na tytuł albo żeby zostać zwolnionym, ale porażki na początku kariery trenerskiej są bardzo potrzebne. W sporcie bardzo często się przygrywa i to nie jest dramat. Teraz dojrzałem do tego. Oczywiście po porażce jestem wkurzony, ale dużo szybciej dochodzę do siebie i staram się znaleźć coś pozytywnego. Najważniejsze jest to, jak się podnosisz.

Twoje najważniejsze zwycięstwo i największa porażka to…?

Najgorsza była chyba porażka z czasów, gdy byłem w Bayernie, w meczu z Realem Madryt w półfinale Ligi Mistrzów. Wtedy nie miałem wiary. Trudno wybrać najlepsze zwycięstwo. To właściwie każdy mecz, który został wcześniej odpowiednio przygotowany i dogłębnie przeanalizowany. To niezwykłe uczucie, gdy przeciwnik gra dokładnie tak, jak wcześniej to sobie wizualizowałeś. Ta adrenalina…

Uważasz, że futbol będzie się stale rozwijał, czy istnieje może jakiś limit wymyślonych taktyk?

To wszystko zależy od zawodników. Ja to uwielbiam. Ta różnorodność jest najpiękniejsza w futbolu. Dla tego sportu najważniejsze jest, aby stale pojawiali się kolejni dobrzy piłkarze. Zawodnicy nigdy nie patrzą na trenera… patrzą na piłkę. Piłka nożna to miliony możliwych scenariuszy, które zależą od tego, czy futbolówka się odbije, czy nie, czy sędzia odgwiżdże faul, czy nie…

Chciałbyś zostać kiedyś selekcjonerem reprezentacji?

Kiedyś tak. Po tym jak opuszczę Manchester City, chciałbym przejąć jakąś reprezentację, ale nie zrobię tego od razu. Będę potrzebował odpoczynku. Do reprezentacji przyciąga mnie mundial, EURO… W bardzo krótkim czasie trzeba perfekcyjnie przygotować drużynę na tak ważne wydarzenie.

To być może ostatni mundial Leo Messiego. Co czujesz jako człowiek futbolu?

Na pewno ostatni? Nie wiadomo… Oby mu poszło dobrze. Musi dobrze trenować przez najbliższe miesiące, aby się odpowiednio przygotować. Ostatni raz rozmawiałem z nim po zwycięstwie w Copa América. To była dla niego wielka ulga. Trudno być Messim w świecie futbolu. Jestem pewny, że ruszy po mistrzostwo świata.

Messi bardzo się zmienił od czasów, gdy byłeś jego trenerem, aż do teraz…

Każdy się starzeje! W wieku 20 lat masz więcej energii… nie masz jeszcze dzieci… To normalne. Wszyscy się zmieniamy. On ma za sobą tysiące meczów. To logiczne, że się zmienia. Teraz ma 35 lat i jest wystarczająco inteligentny, aby wiedzieć, co robić, a czego nie.

Co oznacza Messi dla twojej kariery?

Wszystko… wszystko. Sprawił, że stałem się bardziej konkurencyjny. On wiedział, jak genialny mieliśmy zespół. Musiało „zaskoczyć”. Dużo wygrywaliśmy. Bez niego też byśmy wygrywali, ale niemożliwe, że aż tyle. Dzięki niemu podpisałem wiele dobrych kontraktów. Jestem mu bardzo wdzięczny.

Podpisaliście kontrakt z Julianem Álvarezem… Co w nim widzisz? Czy jest to zawodnik na miarę Manchesteru City?

Wykupiliśmy go, aby był nasz. Ma niesamowity potencjał. Bardzo dobrze się porusza i zawsze, gdy jest w polu karnym, pachnie golem, a gole kosztują mnóstwo pieniędzy. Gdybyśmy nie byli co do niego przekonani, jestem pewny, że byśmy go nie kupili.

Jak wyobrażasz sobie swój dorobek po zakończeniu kariery?

Nigdy nie sądziłem, że zagram w Barcelonie, nigdy nie sądziłem, że będę trenerem Barcelony, Bayernu Monachium… Będzie, co ma być. Gdy będę zmęczony, odejdę. Wrócę do domu i przemyślę wszystko. Zobaczę, czy będę miał ochotę nadal trenować.

REKLAMA

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

No trzeba być geniuszem żeby wymyśleć PO w akcji ofensywnej jako ŚPD.
I widać że teraz w jakimś stopniu Xavi chciał to kopiować z Alvesem.
« Powrót do wszystkich komentarzy