Joan Laporta: Z mojego punktu widzenia Xavi może być w Barcelonie tyle czasu, ile będzie chciał

Dariusz Maruszczak

26 marca 2022, 11:16

Mundo Deportivo

18 komentarzy

Fot. Getty Images

Joan Laporta udzielił obszernego wywiadu Mundo Deportivo, którego zapowiedź przedstawiliśmy wczoraj. Prezydent przyznał, że w przyszłym sezonie znów trzeba będzie zacisnąć pasa na poziomie finansowym, i podkreślił znaczenie tworzonej struktury płacowej. Laporta był pytany o potrzebę sprowadzenia napastnika, o kontrakty Dembélé, Roberto, Gaviego i Araujo, a także o rozstanie z Koemanem i współpracę z Xavim. Wyjaśnił też, że wojna na Ukrainie może wpłynąć na budowę Espai Barca, i skomentował wynik oraz reakcje po ostatnim Klasyku.

Mundo Deportivo: Prezydencie, jak się mają sprawy?
Laporta: Coraz lepiej, myślę, że jesteśmy na dobrej drodze. Znajdujemy się w procesie konsolidacji projektu i pojawiają się oznaki, że jest on dobry.

Wygrana 4:0 na Bernabéu i styl, w jakim została ona odniesiona, pomaga, żeby wielkie gwiazdy chciały przybyć do Barcelony?
Zawsze pomaga dostrzeżenie, że projekt się konsoliduje i daje oznaki, że może być punktem odniesienia w świecie futbolu ze względu na sposób gry i trofea, jakie możemy zdobyć. To świetny wynik, pod każdym względem działa na naszą korzyść, stanowi potwierdzenie, że jesteśmy na drodze do przywrócenia radości barcelonismo, głównego zobowiązania, jakie sobie postawiłem w pierwszym odcinku mojego drugiego etapu w klubie. Myślę, że to realizujemy, a teraz brakuje trofeów. Bardzo mi się podobało to 4:0, jak wszystkim barcelonistas, a teraz chcę, żebyśmy byli świadomi, że musimy walczyć o LaLigę. Jak mówiłem: przywrócić radość barcelonismo i zdobywać tytuły.

Walczyć o LaLigę w obecnym sezonie?
Tak, mówię to, ponieważ drużyna się poprawia, choć to prawda, że w tym sezonie ma wzloty i upadki. Real musi wpaść w dołek, ponieważ utrzymywał 13-14 podstawowych zawodników, a my mieliśmy większą wszechstronność. Mieliśmy słabe momenty, przede wszystkim na początku, a teraz jesteśmy w dobrej formie i mierzymy się z tym ostatnim etapem z nadzieją, że będziemy mogli walczyć o LaLigę. Mamy dwanaście punktów straty, a jeśli pokonamy Rayo, będziemy mieli dziewięć oczek straty, i musimy myśleć, że trzeba wygrać wszystkie spotkania. Wyzwanie jest bardzo duże, ale lubimy wyzwania, cały klub ma tę mentalność.

Czy drużyna, która wygrywa 4:0 na Bernabéu, gdzie mogło być 6:0 czy 7:0, potrzebuje napastnika kalibru Hålanda, Mbappe, Salaha czy Lewandowskiego?
Mamy już bardzo dobrych środkowych napastników. Mamy Aubę, Memphisa i Ansu Fatiego, chociaż nie może jeszcze grać. Napastników wysoko wykwalifikowanych o dużym talencie, którzy są świetni i mają miejsce w tej Barcelonie, dlatego postawiliśmy sobie za cel wygranie LaLigi i maksymalne dociśnięcie podczas tego ostatniego odcinka sezonu. Wyróżniłby z tego 4:0 to, jak wygraliśmy. Historyczne mecze, które Barça wygrała swoim prawdziwym stylem, to 5:0 w sezonie 73/74, 6:2 w 2009, 5:0 u siebie w 2011, a następnie w ostatnią niedzielę. To był pokaz futbolu i to przeciwko drużynie pełnej gwiazd, która właśnie wyeliminowała PSG. Dlatego nadaję tym większą wartość temu zwycięstwu, wynik mógł być wyższy, a pokaz futbolu, który zaprezentowaliśmy, stanowi potwierdzenie konsolidacji projektu.

Doniesienia wskazywały, że w Madrycie mogło być trochę zdenerwowania waszą celebracją na boisku z dyrekcją sportową czy świętowaniem przez piłkarzy w szatni. Jak to widzisz?
Zawsze zachowywaliśmy szacunek. Chcę podkreślić, co zostało zrobione w związku z minutą ciszy po śmierci Raimona Carrasco, uszanowano ją, za co pragnę publicznie podziękować kibicom, którzy pojawili się na Bernabéu. My też zachowujemy się z całkowitym szacunkiem, zawsze działamy w ten sposób. Z drugiej strony jest to typowe świętowanie, kiedy wygrywasz mecz, zawodnicy w szatni z muzyką, ale wszyscy to robią. Co do zrobienia zdjęcia z dyrekcją sportową, nie sądzę, żeby komuś to przeszkadzało po tak symbolicznym meczu. Ostatni czas nie był dobry, a to było potwierdzenie, że jesteśmy na dobrej drodze. To zdjęcie nie zostało zrobione z zamiarem obrażenia kogoś, wręcz przeciwnie. To był dla nas piękny moment, byliśmy rozemocjonowani, ale też nie skakaliśmy i nie robiliśmy fikołków.

Bardziej frywolnego widzieliśmy prezydenta po zwycięstwie z Napoli. Na Bernabéu spodziewaliśmy się więcej…
Staram się zachowywać i tak też robię, ale potem prywatnie staram się świętować to na swój sposób z przyjaciółmi, a ktoś wrzucił wideo z Neapolu. Nie mogę z tym nic zrobić, lubię świętować, cieszyć się, zwłaszcza w takich chwilach jak te w Neapolu czy w Turcji, a w Madrycie też świętowałem. Prywatnie jest więcej swobody, ale jeśli ktoś nagra cię na wideo, nie możesz nic zrobić. W Neapolu zakradli się na nas z tym wideo, ale nic się nie stało, to nic specjalnego.

Zaoferowałeś Xaviemu przedłużenie kontraktu po tym 4:0?
Będziemy rozmawiać o tych tematach w przyszłości. Mamy trenera, który szanuje Barcelonę i bardzo dobrze zna klub. Wiele przeżywa, ale jest bardzo zmotywowany. Nie poruszaliśmy na razie tych kwestii. Wiemy, że będziemy musieli to zrobić, ale z mojego punktu widzenia Xavi może tu być tyle czasu, ile będzie chciał. Doskonale zna klub i kocha Barcelonę, wie, co przynosi Barca. Miał już z tym do czynienia jako piłkarz. Po wielu latach sukcesów przyszedł moment, w którym postanowił, że to koniec. Zaletą tych wielkich graczy, którzy stają się wielkimi trenerami, jest to, że wiedzą, kiedy nadchodzi odpowiedni moment. Nie martwi mnie ten temat, ponieważ w każdym momencie, w miarę możliwości, docenię go zawodowo pod względem kontraktu, a on ma ten spokój. W każdej chwili może porozmawiać ze mną, Mateu Alemanym, Jordim Cruyffem, Rafą Yuste. Cały czas wie, że będę pilnował, aby było mu dobrze. Dlatego nie jest to temat, który jego i mnie nadmiernie niepokoi. On wie, że zrobię co możliwe, żeby czuł się dobrze. Xavi świetnie rozumie, co oznacza bycie trenerem pierwszego zespołu Barcelony. Często się komunikujemy i jesteśmy spokojni.

Kilka dni temu zasugerowałeś, że żałujesz braku ściągnięcia Xaviego wcześniej. Dlaczego tego nie zrobiłeś?
Nie, nie, wcale nie żałuję tego, co zrobiłem, ponieważ wszystko robiłem w interesie Barcelony. Żałuję tylko tego, co świadomie zrobiłem źle. A ponieważ nie zrobiłem czegoś źle świadomie, nie żałuję niczego. Staram się zawsze działać dobrze, w interesie Barcelony. Czy czasem mam rację? Tak. Czy czasem się mylę? Też. Takie jest życie. Mówisz o tej przeszłości, a były różne chwile. Na zakończenie sezonu mówię „zmieńmy teraz trenera”. Ale zdobyliśmy Puchar, co było spektakularne, cieszyliśmy się nim i bardzo świętowaliśmy, mieliśmy też niezwykle delikatną sytuację finansową. Rozmawialiśmy z trenerem (Koemanem) i powiedziałem mu bardzo wyraźnie, gdy zapytał mnie, czy był moim trenerem, że nie. Powiedziałem mu „nie każ mi odpowiadać teraz, ponieważ mam wątpliwości. Zdobyliśmy Puchar, ale nie podoba mi się to, jak gramy. System był zmieniany. Mogę zrozumieć, że doszło do tego, ponieważ nie ma odpowiednich piłkarzy do systemu, którym chcemy grać, ale mam wątpliwości, daj mi 15 dni na zastanowienie, a potem ci odpowiem". Potem powiedziałem, że kontynuujemy współpracę, miał obowiązujący kontrakt, to nie był najwłaściwszy moment na zmianę trenera i daliśmy mu szansę. Ze względu na okoliczności, kontuzje, osłabioną drużynę pod względem mentalności i motywacji daliśmy mu drugą szansę. Jednak w pewnym momencie zobaczyłem, że zmierzamy złą drogą, nie szło nam dobrze. A ponieważ utrzymywaliśmy stałe rozmowy z Xavim od wyborów, zapytałem go, czy jest gotowy na przybycie i może to zrobić bezzwłocznie, ponieważ był w Katarze i miał obowiązujący kontrakt. Powiedział, że tak, potem Mateu i Rafa załatwili temat i Xavi przybył. Zapytasz: gdybyśmy podjęli tę decyzję wcześniej, po zakończeniu poprzedniego sezonu, czy to by coś zmieniło? Cóż, nie wiem. Analiza jest bardziej złożona, ponieważ było też zimowe okienko, sprowadziliśmy graczy robiących różnicę, nie mieliśmy ich wcześniej… Wszystko jest procesem. Być może gdybym zrobił to wcześniej, byłoby lepiej, ale nie jest to też pewne.

Widzisz szanse na przedłużenie kontraktu Dembélé? Niedawno się z nim uściskałeś.
Dembélé to świetny, czarujący chłopak, nie sprawiał nam problemów, odkąd przejęliśmy klub. Być może widzimy najlepszego Dembélé od przybycia do Barcelony. Jest zawodnikiem, którym trenerzy potrafili lepiej zarządzać, zaczynając od Xaviego, który robił to wspaniale. Złożyliśmy ofertę, która jednak wygasła 20 grudnia. Postanowił z niej nie skorzystać. Teraz Xavi mówi, że na niego liczy, ponieważ jest graczem, który robi różnicę. Zobaczymy, opcja, którą miał, wygasła i ustalamy poziomy płacowe, do których muszą dostosować się wszyscy, którzy zostaną na następny sezon. Te poziomy muszą utrzymywać stabilność i równowagę klubu oraz kadry. Musi to dotyczyć wszystkich, którzy chcą zostać.

Zostanie mu przedstawiona nowa oferta, czy już zna parametry?
W tej chwili nie mamy żadnych wiadomości, że chce zostać. Nie wiem, czy jego reprezentant się kontaktował, ale uważam, że nie, ponieważ wiedziałbym o tym. Zasadniczo skupiamy się na ostatnim odcinku sezonu, żeby spróbować zdobyć mistrzostwo. Po zakończeniu rozgrywek podejrzewam, że będą jakieś rozmowy, ale w ramach ustalanych poziomów płacowych.

Jeśli powiedzą, że chcą porozmawiać, klub jest gotów złożyć nową ofertę w ramach tego limitu?
Zobaczymy, nie lubię rozmawiać o hipotezach. Jeśli tak się stanie, jesteśmy ludzi dialogu, a Dembélé bardzo doceniamy, mówiłem to od samego początku. Ponadto teraz trzymają się bardzo dobrze z Aubameyangiem i Umtitim, jest dobra atmosfera, widzę go szczęśliwego po zakończeniu każdego meczu.

Inne przedłużenia kontraktów, które mogą niepokoić culés, dotyczą Araujo i Gaviego. Jak się mają te operacje?
Cóż, są na dobrej drodze. Tak, to gracze, których pozostania chcemy, w ramach tych poziomów płacowych, które ustalamy. Chcemy, żeby pozostali na wiele lat.

Nie trzeba się martwić w ich sprawie?
Cóż, trwają negocjacje, wszystko przebiega całkowicie normalnie w sprawie Araujo i Gaviego.

Bylibyście przygotowani na pojawienie się nowej „sprawy Ilaixa”?
Zawsze jesteśmy przygotowani. Jeśli jest zawodnik, który nie przystosuje się do poziomów płacowych, a niezależnie od powodów, które można uszanować, myśli, że nie może być w tej strukturze wynagrodzeń, staramy się dojść do porozumienia, które może potrwać dłużej lub krócej. W przypadku Ilaixa zajęło to więcej czasu niż byśmy sobie życzyli, ale już go nie ma.

Kończy się również kontrakt jednego z kapitanów Sergiego Roberto. Są jakieś nowości?
Obecnie jest to w rękach jego agentów. Bardzo doceniamy Sergiego Roberto, dał wiele lat chwały i dużo futbolu Barcelonie, teraz leczy się po kontuzji, a jego kontrakt się kończy. Proponowano mu przedłużenie umowy, nawet interweniowałem, żeby były to warunki na bazie porozumienia między obiema stronami, ale nie chcieli jej podpisać. Rozumiemy więc, że skoro nie chcieli podpisać, a teraz kończy się kontrakt… Zobaczymy, ponieważ jest graczem, któremu musimy poświęcić szczególną uwagę i szacunek ze względu na bycie częścią tego chwalebnego etapu historii Barcelony. To dotyczy rozmowy z nim i wyjaśnienia pewnych spraw przez obie strony.

Czy obecna sytuacja przypomina ci twój pierwszy sezon? Doszło do remontady w LaLidze, ale to nie wystarczyło, żeby zdobyć mistrzostwo.
Tak, to rachunek do wyrównania z tego sezonu, który mógł zakończyć się mistrzostwem. Nie doszło do tego, a teraz mam nadzieję, że skończy się tak, jak miało się skończyć, wygraniem LaLigi.

Ze względu na kogo cieszyłeś się jeszcze bardziej tym 4:0 w Klasyku?
Po pierwsze mój syn kończył 25 lat i był w Madrycie z przyjaciółmi, a ja powiedziałem mu, że to będzie jego prezent urodzinowy, i tak też się stało. Cieszyłem się ze względu na Raimona Carrasco i jego rodzinę, która uważnie obserwowała spotkanie. Carrasco skończył 50 lat przy 5:0 na Bernabéu i zmarł przy 4:0 na Bernabéu. Dedykuję to jemu. Jest też radość, jaką reprezentuje ten wynik dla całego barcelonismo. Wygranie w ten sposób zawsze generuje poczucie własnej wartości i dumę. Dało się to odczuć po zakończeniu meczu, przybyciu do Barcelony, kiedy pojechaliśmy świętować. Te dni to dobry czas. Wyobraź sobie dwa tygodnie bez futbolu i cieszenie się tym 4:0. Jako culés jesteśmy dumni i przywróciliśmy radość barcelonismo, a to jest fantastyczne.

Wielu culés czekało na 5:0, na kolejną manitę. Prezydent też?
Cieszyłem się gra i widziałem, że jesteśmy dużo lepsi pod względem sposobu gry. Mogło wpaść więcej, ale nie byłem skupiony na wyniku, tylko na tym, jak graliśmy.

Widziałeś, że Florentino był bardzo poruszony?
Nie jest to przyjemne, był też zaskoczony, ponieważ się tego nie spodziewał. Real podszedł do rywalizacji po wspaniałym zwycięstwie w Lidze Mistrzów i wyobrażam sobie, że liczyli na więcej. Napotkali jednak na bardzo dobrze wyszkoloną Barcelonę, ze zwycięską mentalnością, bardzo dobrą taktycznie. Xavi spisuje się spektakularnie, a ponadto widzę, że drużyna jest bardzo dobrze przygotowana fizycznie, ponieważ graliśmy w czwartek w Stambule i nie było symptomów zmęczenia, żeby ekipa osłabła fizycznie. Wręcz przeciwnie, Xavi ma taką dynamikę, że gdy widzi trochę obniżoną intensywność, ma zmienników, żeby utrzymać poziom. Trochę ich zaskoczyliśmy, a trener jak zwykle miał rację.

Czy pozwolenia na budowę Espai Barça są już dopinane?
Wszystko podąża swoim rytmem. Mamy nadzieję, że w kwietniu otrzymamy licencje. Według terminarza przetargi odbędą się w lipcu, a ich rozstrzygnięcie we wrześniu… Teraz oceniamy wpływ wojny na Ukrainie dla projektu. Nie możemy tego pominąć i musimy być uważni na to wszystko, ponieważ zdrożały materiały, stopy procentowe wzrosły i trwają prace, aby wszystko przebiegało zgodnie z planem. A jeśli wpływ wojny będzie miał znaczenie, trzeba w jakiś sposób go naprostować.

Czy może to w jakiś sposób zmienić terminarz?
Może.

Może być tak, że w lecie nie będzie już prac, które zaplanowano?
Prace w lecie muszą być wykonane, ponieważ niezależnie od wszystkiego stadion potrzebuje minimum przebudowy, jaką zaplanowaliśmy. Wpływ wojny nie jest drobiazgiem. To znacząca kwestia, którą trzeba ocenić, ponieważ cena materiałów budowlanych wzrosła o 25% i wygląda na to, że wzrosną też stopy procentowe.

W związku z wojną zaprezentowano porozumienie z ACNUR [agencja ONZ ds. uchodźców - przyp. red.], aby znalazła się ona na koszulkach.
Jesteśmy bardzo dumni, że Barça kontynuuje tego ducha pomocy najbardziej potrzebującym, uchodźcom, czujemy się z tym dobrze. Zostało to bardzo dobrze przyjęte, przez wiele lat byliśmy z UNICEFEM, mieliśmy nadzwyczajne relacje i bardzo korzystne dla obu stron, a także staramy się uczynić świat odrobinę lepszym. Teraz kontynuujemy to i wierzymy, że ACNUR jest dobrą decyzją, dobrym sojuszem interesującym dla obu stron. Zamierzamy pomóc wielu ludziom.

Odszedł dyrektor generalny Reverter, a ty powiedziałeś, że klub będzie prowadzony jako wielka firma, ale rodzinna. Czy może to generować brak zaufania, starając się traktować ją rodzinnie?
Jest więcej kontroli. Zaczyna się od siebie samego. Jeśli gramy o prestiż i majątek osobisty, mogę cię zapewnić, że kontrole są kompleksowe i nad wszystkim pracuje się z dużym profesjonalizmem. Jako członkowie zarządu jesteśmy zawodowcami. W tym przypadku podzieliliśmy tę rolę między skarbnika Ferrana Olive i mnie. W rzeczywistości już statut desygnuje mnie jako dyrektora naczelnego zarządu. Jego reprezentantem jest prezydent, którego odpowiedzialność polega na organizowaniu klubu. Od teraz do 30 czerwca będę poświęcał się temu w 100%, wkładając w to wiele godzin, wiedzy i chęci, żeby wszystko szło do przodu. Zrestrukturyzowaliśmy schemat organizacyjny, uczyniliśmy go bardziej przekrojowym, żeby różne departamenty bardziej się przenikały, dzięki czemu podejmowanie decyzji jest szybsze, to już się dzieje. Klub jest wdzięczny Reverterowi za wykonaną pracę, kontynuujemy ją z jeszcze większą siłą, aby zmienić tę sytuację, co jest obecnie priorytetem. Jesteśmy przekonani, że postępujemy jak należy.

Żeby przedłużyć kontrakty, potrzebne są przychody.
Pracujemy nad tym i je uzyskamy. Następny sezon będzie trudny, ponieważ zmiana tej fatalnej sytuacji finansowej, jaką odziedziczyliśmy, tego katastrofalnego dziedzictwa ekonomicznego, wymaga czasu. Zwłaszcza gdy odkrywasz, że pojawiają się niespodzianki. W każdym razie będziemy mieli nowych sponsorów, którzy dostarczą znaczących przychodów. Myślę, że na koniec przyszłego sezonu będziemy zdrowi, ale w przyszłym sezonie również będziemy musieli zacisnąć pasa.

Czy na rękawie może pojawić się inny sponsor?
Tak, mamy kilka opcji i mam nadzieję, że jeszcze przed końcem sezonu będziemy mogli ogłosić sponsora na rękawku. Teraz moglibyśmy już wybrać jedną z tych możliwości, ale zawsze staramy się zoptymalizować nasze zasoby i dlatego wymaga to pewnego procesu.

Jak wygląda kwestia CVC?
Są różne opcje, które negocjujemy w celu zmniejszenia ujemnego kapitału własnego, ujemnej wartości netto. Pracujemy ws. CVC, Barça Studios, BLM, a są jeszcze inne operacje, które mogą zostać wykorzystane do tego celu, jakim jest amortyzacja zadłużenia i redukcja ujemnej wartości netto. Musimy generować przychody i nie możemy generować większego zadłużenia, chyba że byłoby niższe oprocentowanie. Jest to dla nas priorytet, ponieważ widzimy, że w kwestii sportowej mamy spokój, mając takiego trenera jak Xavi, który radzi sobie świetnie. Jordi ma ważną rolę, Alemany wyraził cały swój talent podczas dwóch niezwykle trudnych okienek transferowych. Mam nadzieję, że w lecie również zobaczymy wspaniałego Mateu, niestrudzonego pracownika, bardzo zręcznego negocjatora , z którego jesteśmy bardzo zadowoleni.

Mówiłeś, że w ciągu dwóch miesięcy trzeba ją sfinalizować.
Trzeba to zrobić zgodnie z planem strategicznym w ramach tego budżetu. Każdego dnia poświęcamy wiele godzin, mam nadzieję, że nadejdą wyniki.

Czy umowa z CVC może wpłynąć na relacje z Realem Madryt, zwłaszcza w kontekście Superligi?
Negocjacje trwają, jest wiele aspektów do rozważenia w każdej z dźwigni, za pomocą których możemy uzdrowić sytuację finansową.

Superliga została porzucona?
Nie, daleko do tego. Jesteśmy w tym z Juventusem, Realem i innymi drużynami oczekującymi, Anglicy zawsze są czujni, Manchester, Liverpool, również Niemcy… Czekają na ogłoszenie, czy to będzie nowy format rozgrywek czy poprawiona Liga Mistrzów. Wygrywamy w każdym wszczętym postępowaniu sądowym. Czekamy na rozstrzygnięcie Europejskiego Trybunału, mamy nadzieję, że wyrok zapadnie w tym roku.

Dlaczego nie podaliście liczb porozumienia ze Spotify, kiedy wydaje się, że to dobra umowa?
To jedna z najlepszych umów sponsorskich na świecie w zakresie koszulki klubu piłkarskiego i praw do nazwy stadionu, jeśli nie najlepsza. Mamy klauzulę poufności, jak przy wielu kontraktach podpisywanych między prywatnymi firmami. Nie jest ona narzucona przez Barcelonę, ponieważ my jesteśmy otwartą księgą i podajemy wszystkie szczegóły. Jesteśmy bardzo dumni z tej umowy i podpisaliśmy ją ze znaną firmą, notowaną na giełdzie, która łączy nas z muzyką, co jest dobrym związkiem dla obu stron. Spotify poprosił nas na mocy kontraktu o zachowanie poufności, aby nie podawać warunków do wiadomości publicznej. Poza notowaniem na giełdzie, czego nie uważam za istotne, chodzi o reakcję dostawców Spotify lub ingerencję agentów ze świata muzyki w jej politykę strategiczną. Nie wchodzimy w to, są to sprawy firmy, z którą podpisaliśmy porozumienie. Mam nadzieję, że socios compromisarios to zrozumieją. Oczywiście będę teraz do dyspozycji socios, gdyby chcieli o coś zapytać i wyjaśnię im naszą sytuację.

Nie jest to głosowanie na ślepo?
Nie, ani trochę, głosujesz na Spotify, aby umieścić na koszulce reklamę firmy znanej na całym świecie, a także na nazwie stadionu.

Odnosimy się do nieznajomości kwoty, którą przyniesie ta umowa.
Nie wie się też o zarobkach piłkarzy przy umowach z klauzulą poufności i myślę, że nie jest to tak poważne. Szanuję opinię każdego socio Barcelony, który uważa, że powinno to odbywać się w inny sposób, ale muszę przestrzegać podpisywanych przez nas kontraktów i tego, co nam w nich narzucono. To było 4-5 miesięcy skomplikowanych negocjacji, ponieważ każda firma ma swoje okoliczności, jest spółką publiczną. Myślę, że to nadzwyczajna umowa z prestiżową firmą.

Powiedziano nam, że to około 275 milionów w cztery lata. To celny strzał?
To świetny kontrakt, który połączy nas dwustronnie i generuje dobrą synergię. Jest dużo synergii z firmami z sektora, które również zbliżają się do Barcelony w kwestiach sponsorskich. Mam nadzieję, że socios postrzegają to z takim samym entuzjazmem jak my, ponieważ mieliśmy taką sytuację, jaką mieliśmy. Przeszliśmy pandemię, epokę zarządzania, które nie było właściwe, a teraz dochodzimy do siebie. Jeśli 4:0 jest potwierdzeniem, że jesteśmy na dobrej drodze, podpisanie umowy ze Spotify również stanowi tego dowód.

REKLAMA

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

O uwaga kłamczuch się uaktywnia , jak nie przedłuży umowy z Gavim i Araujo to go osobiście ubije .

akurat Laporcie to ja już w takie piękne słowa nie wierze , pozbył sie Leo to i Xaviego by sie pozbył ale narazie drużyna sie rozwija wiec nie ma powodu do zmartwień , po cichu licze że xavi zostanie takim naszym barcelońskim fergusonem i nie ucieknie tak szybko jak Pep

"[...] finansowym, i podkreślił znacznie tworzonej [...] - znaczenie? @juliacicha

Papcio Laporta po kolejnym sezonie porażek wywali xaviego a gada takie bzdety, to Barcelona tu muszą być wyniki i żaden trener się bez nich nie utrzyma na stanowisku.

Nie ma się co spuszczać. Z Guardiola odnosiliśmy największe zwycięstwa i też przyszedł Jego czas. Ferguson był tylko jeden. Póki co nie jesteśmy jeszcze żadnym tytanem Europy. Gdybyśmy z Realem grali dwumecz LM to pewnie wyglądało by to zupełnie inaczej nie mówiąc już o Bayernie, City,Liverpoolu czy Chelsea. Z takimi rywalami to zagramy nie prędko. No może w superpucharze Europy jeśli wygramy LE. Wtedy będziemy wiedzieć dopiero na 100proc gdzie jesteśmy.

"Na dzień dzisiejszy" Xavi jest geniuszem trenerskim. Obyśmy mogli tak powiedzieć po sezonie, a najlepiej wielu.

„Nie jest to głosowanie na ślepo? Nie, ani trochę, głosujesz na Spotify”.

Nie no, to są jaja. Oczywiście na miejscu socios chciałbym wierzyć, że wszystko gra, ale nie mieści mi się w głowie, jak to jest, że klauzula poufności dotyczy jakiejś wąziutkiej grupy socios (bo tym właśnie jest zarząd, przedstawicielstwem ogółu socios, a nie ich przełożonymi), a wszystkich innych już nie. Kolejna odsłona fikcji właścicielskiej w Barcelonie, równych i równiejszych.

A powyższe wytłumaczenie to śmiech na sali. Niektórzy szydzili tu z „Marki”, że sobie to głosowanie na ślepo ubzdurała, a tu mamy potwierdzenie od samego Wodza. Może głosować na Spotify i dostać za to bańkę, możesz też głosować za Spotify i dostać za to dziesięć baniek...

Fragment „muszę przestrzegać podpisywanych przez nas kontraktów i tego, co nam w nich narzucono” też nie brzmi najlepiej – albo to trochę błędne tłumaczenie, albo aż tak bardzo Laporta był „na musiku”, albo nie umie wyrazić inaczej swoich myśli. Błędne tłumaczenie akurat wykluczam, bo przynajmniej w wersji hiszpańskiej Wódz powiedział dokładnie to.

Xavi po 3 latach złapie zadyszkę i jego system zostanie rozpracowany przez przeciwników, odejdą sukcesy wzrośnie presja pojawią się siwe włosy i problemy z sercem i wtedy podziękuje, bo będzie musiał zrobić sobie przerwę, obym się mylił.

Mam przeczucie, że Xavi będzie takim trenerem dla nas, jakim Messi był piłkarzem. Myślę, że wyznaczy epokę po PG i LE. Obym się nie mylił.

"Mundo Deportivo: Prezydencie, jak się mają sprawy?"

Nie przypominam sobie, żeby dziennikarze tak zwracali się do Bartomeu. Widać, że Laporta ma duży szacunek.

Do tego lubię jego wywiady. Jest bardzo inteligentny, na krótkie pytania odpowiada obszernie, wszystko tłumacząc. Bartek z kolei powtarzał w kółko to samo, "przychody".

To najlepszy prezydent jakiego mogliśmy sobie wymarzyć. Mówiłem od początku, że to on znowu wyniesie Barcę na nowy poziom i myslę, że tak już powoli się staje. Cieszy bardzo również fakt stanowczych odpowiedzi np. dotyczących Dembele. Nikt już nie bedzie ponad klubem. Myślę, że Laporta jako Cule i wspaniały zarządca, zapisze się w historii jako najlepszy prezydent w dziejach tego klubu, który wyciągnął raz Barcę z dołka, a teraz robi to drugi raz.