Bogactwo Xaviego w linii ataku i kluczowa rola zmienników

Mateusz Doniec

7 marca 2022, 15:45

Sport, Marca

11 komentarzy

Fot. Getty Images

W ostatnich dwóch spotkaniach Barcelona strzeliła sześć goli, z czego aż pięć padło łupem zawodników wprowadzonych w drugiej połowie. We wczorajszym meczu z Elche o zwycięstwie Dumy Katalonii zadecydowali Ferran Torres oraz Memphis Depay, którzy weszli na murawę po zmianie stron. Xavi jest bardzo zadowolony z tego, jak szerokie ma pole manewru, jeśli chodzi o ustawienie linii ataku. 

W zimowym okienku transferowym Barcelona dokonała poważnych wzmocnień w linii ataku i widać to na murawie. Xavi w końcu ma spory wybór, a wewnętrzna rywalizacja motywuje zawodników. Co więcej, widać więcej świeżości, gdy gracze wchodzą z ławki w drugiej połowie, nie obniżając przy tym poziomu.

We wczorajszym spotkaniu z Elche Barcelona wyrównała w 61. minucie za sprawą wprowadzonego w przerwie Ferrana Torresa. Hiszpan mógł zakończyć mecz z bardziej okazałym dorobkiem bramkowym, lecz znów w jego przypadku zabrakło skuteczności. Prowadzenie i ostatecznie trzy punkty dał Blaugranie Memphis Depay, któremu wystarczyło zaledwie dziewięć minut od wejścia na boisko, aby w 84. minucie wywalczyć, a następnie wykorzystać rzut karny.

W poprzednim wygranym 4:0 starciu ligowym z Athletikiem na Camp Nou również ważną rolę odegrali zmiennicy. Przez większość spotkania Barcelona prowadziła skromnie 1:0, lecz w 67. minucie Xavi zdecydował się wprowadzić na boisku Frenkiego de Jonga oraz Ousmane’a Dembélé, którzy wypracowali bramkę na 2:0. Holender asystował wtedy Francuzowi, który z kolei podawał w końcówce meczu do Luuka de Jonga oraz Memphisa Depaya. Obaj Holendrzy także weszli na boisku w końcówce spotkania.

Pięć ostatnich strzelonych goli padło łupem zmienników. Do niedawna jedynym zawodnikiem, który pomagał znacząco zespołowi, wchodząc z ławki był Luuk de Jong. 31-letni napastnik zdobył m.in. bramkę wyrównującą w końcówce meczu derbowego z Espanyolem. Jednak po styczniowych wzmocnieniach, zanim De Jong wejdzie na boisko, w kolejce przed nim są jeszcze Memphis, Adama czy Dembélé. Xavi ma teraz spore pole do popisu zarówno w kwestii obsady skrzydeł, jak i środka ataku. Co ciekawe, wydaje się, że szkoleniowiec Barçy stara się jednak, aby Adama i Dembélé nie przebywali razem na boisku, aby mieć cały czas w zanadrzu element zaskoczenia.

Obecnie odpowiedzialność za zdobywanie bramek leży na praktycznie wszystkich zawodnikach, lecz w ostatnich tygodniach napastnicy wzięli się do roboty. Spośród ostatnich pięciu spotkań bramki zdobywali wszyscy dostępni ofensywni zawodnicy z wyjątkiem Adamy Traoré, który z kolei zanotował już cztery asysty i sprowokował rzut karny w spotkaniu z Napoli.

Xavi nie ukrywał po meczu z Elche zadowolenia z tak bogatego wyboru w linii ataku. – Jestem trenerem, któremu trudno jest nie powoływać zawodników, którzy mimo wszystko na to zasłużyli. Dzisiaj zdecydowaliśmy się dać odpocząć Ferranowi i Adamie. Czuję się źle z powodu Riquiego, Minguezy czy Braithwaite’a, który nie został powołany, choć na to powołanie zasłużył. Mam wielu bardzo ważnych piłkarzy, którzy potrafią zrobić różnicę. Dziś bramki zdobyli ci, którzy weszli w drugiej połowie z ławki. To cudownie, że mam takich napastników – podkreślił Katalończyk.

REKLAMA

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

A jeszcze tak niedawno graliśmy tridente Jutgla-Luuk-Abde.. ;)
« Powrót do wszystkich komentarzy