Podsumowanie 100 dni Xaviego w roli trenera FC Barcelony

Mateusz Doniec

15 lutego 2022, 15:45

AS, FCBarcelona.com

36 komentarzy

Fot. Getty Images

  • Dziś mija 100 dni od przejęcia stanowiska trenera pierwszej drużyny FC Barcelony przez Xaviego Hernándeza
  • Barça za kadencji 42-letniego szkoleniowca rozegrała już 16 meczów, wygrywając siedem razy, pięć razy remisując i cztery razy przegrywając
  • Mimo wszelkich trudności Xaviemu udało się poprowadzić Dumę Katalonii do miejsca dającego awans do Ligi Mistrzów

W wielu sytuacjach uznaje się, że po upłynięciu stu dni od rozpoczęcia współpracy można już wyciągać konkretne wnioski. W przypadku Xaviego Hernándeza ten okres oceniania rozpoczął się praktycznie już w pierwszym dniu pracy, a zdaniem dziennika AS nawet zanim Katalończyk podpisał jeszcze kontrakt z Dumą Katalonii. Warto w tym miejscu przypomnieć wyprawę Mateu Alemanyego oraz Rafy Yuste do Kataru w celu osiągnięcia porozumienia z Al-Sadd w sprawie rozwiązania umowy przez Xaviego. Katalończyk już wtedy wykazywał spore zaangażowanie, biorąc udział w negocjacjach.

Wielkie oczekiwania, trudne początki i mnóstwo pracy

Gdy ostatecznie legenda Barçy wróciła na Camp Nou w roli szkoleniowca, trudno było znaleźć złoty środek w opinii publicznej. Jedni mówili o bardzo małym doświadczeniu Xaviego w roli szkoleniowca, podkreślając, że liga katarska to rozgrywki amatorów, drudzy natomiast ogłaszali 42-latka zbawcą Blaugrany. W takiej atmosferze i bez większości zawodników, którzy przebywali na zgrupowaniach reprezentacji, Xavi musiał przygotowywać się do debiutu trenerskiego na Camp Nou przeciwko Espanyolowi. Trener wraz ze swoim sztabem rozpoczęli gruntowne planowanie sezonu oraz wszelkich zmian, które miały odwrócić sytuację drużyny.

Pierwszą ważną decyzją Xaviego było dokonanie rewolucji w sztabie medycznym. Zauważono w tym sektorze wiele błędów i brak profesjonalizmu w kwestii kontuzji. Ostatecznie z pierwszą drużyną pożegnało się aż dziewięciu pracowników medycznych, w tym Juanjo Brau, czyli fizjoterapeuta, którego uznano za głównego winowajcę odnawiających się problemów zdrowotnych Pedriego.

Następnym krokiem było „przewietrzenie szatni”. Za to zadanie odpowiedzialny był przede wszystkim dyrektor ds. futbolu Mateu Alemany, który zgodnie z życzeniami Xaviego pożegnał zimą skreślonych przez trenera Yusufa Demira i Philippe Coutinho oraz sprowadził Daniego Alvesa, Ferrana Torresa, Adamę Traoré i Pierre-Emericka Aubameyanga.

W międzyczasie sam szkoleniowiec pracował też nad zaprowadzeniem porządku w funkcjonowaniu kadry. Wprowadzono nowe kary oraz zobowiązano zawodników do profesjonalizmu zarówno poza klubem, jak i w ośrodkach treningowych w Ciutat Esportiva. Zdaniem dziennika AS Gerard Piqué zadbał o to, aby nie podpaść nowemu trenerowi, i anulował wywiady promujące Puchar Davisa w Madrycie.

Zderzenie ze ścianą i nieunikniona krytyka

Szybko pojawiły się pierwsze głosy krytyki. Po dwóch wygranych meczach ligowych z rzędu przeciwko Espanyolowi i Villarrealowi i niespodziewanej porażce z Realem Betis na Camp Nou nadszedł czas na wyjazdowe spotkanie Ligi Mistrzów z Bayernem Monachium. Zarówno Xaviemu, jak i Joanowi Laporcie nie brakowało optymizmu i obaj zagrzewali zawodników do równej walki z mistrzem Niemiec i do zakwalifikowania się do 1/8 finału Ligi Mistrzów. Zderzenie z rzeczywistością okazało się jednak okrutne dla Barcelony. Bayern pokonał Dumę Katalonii 3:0, lecz postawa podopiecznych Xaviego była jeszcze gorsza, niż wskazywałby na to wynik. Monachijczycy uwidocznili wszystkie wady Blaugrany, która nie potrafiła pokazać żadnych zalet.

Po tej bolesnej porażce zewsząd padały porównania między Xavim a Ronaldem Koemanem sugerujące, że pod wodzą Katalończyka Barcelona wcale nie gra lepiej. Trener podkreślał, że potrzebuje więcej czasu, niż wcześniej zakładał, i poprosił dyrekcję sportową o konkretne wzmocnienia drużyny. Jako pierwszy na Camp Nou przybył po pięciu latach rozłąki Dani Alves. Brazylijczyk oferował się Blaugranie już od dłuższego czasu, a jego prezentacja na stadionie wlała w serca kibiców trochę optymizmu. Ze względu na przepisy 38-latek nie mógł grać aż do stycznia.

Drużyna musiała w międzyczasie walczyć o punkty, aby przybliżyć się do głównego celu, jakim jest awans do kolejnej edycji Ligi Mistrzów. Podopieczni Xaviego drżeli jednak o punkty z rywalami pokroju Osasuny czy Elche, choć z drugiej strony zebrali wiele pochwał po wywalczonym punkcie z Sevillą na Sánchez Pizjuán. Ogólnie rzecz biorąc, zespół rozpędzał się dużo wolniej, niż się spodziewano.

Wietrzenie szatni i nowe twarze

Po otwarciu zimowego okienka transferowego rozpoczęły się konkretne roszady w kadrze. Do drużyny dołączył Ferran Torres, którego sprowadzono z Manchesteru City na wyraźną prośbę Xaviego. 42-latek domagał się jednak kolejnych wzmocnień, a jego głównym celem był Álvaro Morata. W kwestii transferów z klubu wszystkie oczy były zwrócone na Ousmane’a Dembélé. Francuz zapewniał, że chce pozostać w stolicy Katalonii, lecz oddawał sprawy kontraktowe w ręce swojego agenta Moussy Sissoko, który jednak miał inne plany przygotowane dla swojego klienta. Ostatecznie Mateu Alemany postawił skrzydłowemu ultimatum: „Albo podpisujesz nową umowę, albo odchodzisz”.

Pomimo tego otwartego konfliktu z 24-latkiem Barcelonie udało się sprowadzić do klubu Adamę Traoré i Pierre-Emericka Aubameyanga. Były to konieczne wzmocnienia w obliczu niepewnej sytuacji Dembélé, kolejnej kontuzji Ansu Fatiego oraz zakończenia kariery przez Kuna Agüero. Xavi współpracował z Mateu Alemanym oraz Jordim Cruyffem i ostatecznie Katalończyk jest bardzo zadowolony z efektów, mimo że nie udało się pozyskać Álvaro Moraty.

Wspinaczka w tabeli i światełko nadziei

Na murawie nadal były jednak trudności ustabilizowaniu formy. W półfinale Superpucharu Hiszpanii Barça zagrała bardzo dobrze przeciwko Realowi Madryt, lecz ostatecznie przegrała po dogrywce 2:3. Co więcej, już w kolejnym meczu odpadła z rozgrywek Pucharu Króla po porażce również 2:3 z Athletikiem. Xavi musiał też rozwiązać sytuację Ousmane’a Dembélé, decydując się finalnie korzystać z Francuza do końca sezonu.

Pomimo trudności i nie tak wspaniałych wyników atmosfera w szatni jest bardzo dobra. Zawodnicy wierzą w projekt Xaviego, a zwycięstwo nad Atlético Madryt 4:2 w końcu pozwoliło Barcelonie zagościć na miejscu dającym awans do Ligi Mistrzów. Rezultaty mogły być lepsze, lecz z drugiej strony 22 zdobyte punkty w 11 spotkaniach ligowych to nie jest zły wynik. Drużyna powoli się poprawia, a Xavi, mając do dyspozycji nowych oraz powracających po kontuzji zawodników ma większe pole do popisu. Po 100 dniach z Xavim na ławce trenerskiej można stwierdzić, że proces przebudowy idzie powoli, ale w dobrym kierunku.

Wyklarowanie trzonu drużyny, długa lista strzelców i... Luuk "Pichichi" de Jong

Oficjalna strona internetowa FC Barcelony przygotowała natomiast bardziej statystyczne podsumowanie pracy Xaviego. W rozgrywkach LaLigi Barça rozegrała z nowym trenerem już 11 spotkań, w których 6 razy wygrywała, 4 remisowała i tylko raz przegrała. Biorąc natomiast pod uwagę wszystkie rozgrywki, bilans to 7 zwycięstw, 5 remisów i 4 porażki w 16 meczach. Od premierowego spotkania w roli trenera Blaugrany przeciwko Espanyolowi 42-latek skorzystał z aż 33 piłkarzy. Co ciekawe, tylko Nico González zagrał w każdym z 16 meczów „ery Xaviego”. Oprócz 20-letniego pomocnika najważniejszymi zawodnikami dla trenera byli: Marc-André ter Stegen (15 meczów), Sergio Busquets (15), Ronald Araujo (15), Gerard Piqué (15), Frenkie de Jong (15), Jordi Alba (14) oraz Gavi (13).

Najlepszym strzelcem za kadencji Xaviego Hernándeza jest niespodziewanie Luuk de Jong, który strzelił pod wodzą Katalończyka cztery gole. Ogólnie cały zespół zdobył od listopadowego meczu z Espanyolem we wszystkich rozgrywkach 25 bramek, a stracił 22. Lista strzelców jest wyjątkowo długa. Barcelona jest klubem, dla którego w tym sezonie gole strzelało najwięcej zawodników w całej Europie. Oprócz Luuka de Jonga z bramek cieszyli się też: Memphis Depay, Nico González, Frenkie de Jong, Pedri, Gavi, Ronald Araujo, Ferran Torres, Dani Alves, Jordi Alba, Ousmane Dembélé, Ansu Fati, Ferran Jutglà i Ez Abde. Najwięcej asyst zanotował Dani Alves, podając do strzelca trzykrotnie w pięciu meczach.

REKLAMA

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

dla mnie to tak :
1 dzień dobry bo wygraliśmy z Atletico
1 dzień średni bo przegraliśmy z Realem ale się cieszyliśmy, że graliśmy i przegraliśmy
... a reszty nie będę omawiał bo szkoda mi czasu

@OsamaDembele
Jaki nick, taka treść metoryczna...

@scotti W punkt.
« Powrót do wszystkich komentarzy