Sport: Dlaczego Barça Xaviego nie funkcjonuje jak należy?

Mateusz Doniec

24 stycznia 2022, 14:00

Sport

52 komentarze

Fot. Getty Images

Xavi objął stanowisko trenera FC Barcelony w listopadzie, lecz do tej pory nie udało mu się wypracować z zawodnikami lepszej wersji dryżyny. Kataloński Sport postarał się przeanalizować powody takiego stanu rzeczy.

FC Barcelona nie potrafi odnaleźć swojej najlepszej wersji. Wczoraj drużyna prowadzone przez Xaviego Hernándeza rozegrała jedno z najgorszych spotkań w sezonie przeciwko Deportvo Alavés, 19. drużynie w tabeli ligowej, która w tej kampanii strzeliła najmniej goli spośród wszystkich drużyn LaLigi. Mimo słabej dyspozycji bramka Frenkiego de Jonga dała Blaugranie bardzo ważne trzy punkty, które przybliżają Barçę do strefy Ligi Mistrzów. Dziennik Sport zdiagnozował problemy, które sprawiły, że nie oglądamy jeszcze lepszej gry w wykonaniu podopiecznych Xaviego.

Brak rywalizacji w wyjściowej jedenastce

Odkąd Xavi objął stanowisko trenera FC Barcelony, nie miał większych trudności z ustaleniem wyjściowej jedenastki, ponieważ wielu zawodników było niedostępnych. W kadrze pojawiało się coraz więcej piłkarzy z Barçy B i juvenilu, co trudno było sobie wyobrazić na początku sezonu.

Ciągłe absencje

Xaviego niewiele już może zaskoczyć, jeśli chodzi o brak możliwości skorzystania z niektórych zawodników. Trener tracił wielu ważnych piłkarzy, m.in. Ansu Fatiego z powodu nawrotu kontuzji czy Gaviego, który był zawieszony na mecz z Deportivo Alavés po otrzymaniu czerwonej kartki w spotkaniu z Granadą. Z kolei Ousmane Dembélé nie zagra już najprawdopodobniej w barwach Blaugrany, ponieważ nie zamierza przedłużyć umowy na warunkach klubu. Ponadto spora część kadry musiała zostać odizolowana z powodu wykrycia przypadków koronawirusa.

Złe przygotowanie do sezonu

To największy zarzut ze strony Xaviego, odkąd objął on stanowisko trenera Dumy Katalonii. 41-letni szkoleniowiec przyznał na jednej z konferencji prasowych, że jest zaskoczony tym, jak słabo przygotowana jest drużyna pod względem taktycznym, co jest niezwykle ważne w grze typowej dla Barcelony. Sztab szkoleniowy ciężko pracuje na treningach nad poprawą sytuacji, ponieważ z pewnością jest spore pole do poprawy.

Słaba forma kluczowych zawodników

Najlepszym przykładem jest Frenkie de Jong, lecz nie jest on jedyny. Także Jordi Alba nie jest w najlepszej formie, lecz Xavi cały czas wystawia go w pierwszym składzie. Piłkarze tacy jak Sergio Busquets czy Marc-André ter Stegen również są kwestionowani bardziej niż zwykle przez pewną część kibiców. Sergiño Dest nie prezentuje oczekiwanego poziomu, a Ferran Torres stara się powrócić do formy sprzed kontuzji.

Nieskuteczność w ataku

W ostatnich siedmiu spotkaniach Barça zdobyła tylko 10 bramek. Luuk de Jong niespodziewanie stał się najlepszym egzekutorem w drużynie Blaugrany, lecz jego liczby wciąż wskazują na to, że Xavi potrzebuje koniecznie kolejnych wzmocnień w ofensywie.

REKLAMA

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Na poczatku Xavi powiedzial, ze weterabi beda grali max 1x w tyg. Fajnie to rozwiazal, bo po prostu odpadl od razu z wiekszosci rozgrywek i teraz Alba, Pique i Bussi moga grac w kazdym meczu :-D

Xavi jest przykladem budowlanca, ktory przyszedl i mowi "ooo, kto panu tak tą budowe spier..lił ;-)"
konto usunięte

Mnie bardziej martwi, że oni chcą tu ściągnąć jakiegoś Morate i inne wynalazki.

Trzeba wykonawców pomysłu trenera.. Najlepszy strateg nie pomoże jeśli na boisku nie ma kto realizować zaleceń trenera.

Problemem jest też brak zaangażowania. O ile mogę jeszcze jakoś zrozumieć (nie usprawiedliwić) Busquetsa któremu nie chce się grać z Alaves to podejścia młodych nie rozumiem. Jak byśmy zagrali na poziomie meczu z Realem mecz wyglądałby zupełnie inaczej. Dlatego potrzebujemy ludzi typu Haalanda którzy są kipiącą ambicją.

Za Guardioli po spadku formy, intensywności, człowiek był pewny że to przez dodatkowe sesje treningowe. Teraz to laba na całego

Bo piłka się zmieniła a on dalej jedzie na starej szkółce posiadania piłki i kompletnym braku fizyczności i grania w sposób fizyczny.

To samo miał Koeman. Zawodnicy zamiast bawić się piłka powinni więcej popracować nad przygotowaniem fizycznym ale czy teraz jest na to czas? Gra z kontry leży również. Trener Alaves dobrze powiedzial, ten sklad nie jest aż taki słaby. Słaba jest gra i na tym powinien się skupić sztab szkoleniowy.

Co do Franka DeJonga , to chłopak od początku sezonu , jest rzucany chyba na 4 różne pozycje , i jak ma chłopak grać z polotem , jak nie będzie wiedział na jakiej pozycj ma grać , nawet w obronie go Koeman wystawiał . W Ajaksie tego nie było , i wtedy zadziwił cały świat , ale nie ,tu w Barcie najlepiej wystawiać Busketsa , który gra padaczkę od 2 sezonów , i zajmuje miejsce F.D.J. Niech Trener go wystawi na miesiąc na tej pozycji zamiast Busiego , to zobaczymy prawdziwego Frankiego ,wtedy to będzie Frankenstain

Nie działa bo trzyma się starych schematów i piłkarzy za czasów swojej gry a ten pomysł już nie działa.

Witam
Wielu z Nas, nie jest kibicem tegoż pięknego klubu od wczoraj i wie, że Barcę toczy choroba. Choroba, która zaatakowała nie tylko szatnię lecz też zarząd. Nazywa się ona "mamoną" - a dokładnie no more mo' mony. Od lat gdy sięgnę swoją pamięcią mieliśmy w składzie wielkie gwiazdy, które zarabiały olbrzymie pieniądze. Od lat ściągaliśmy też tuzy piłkarskie za gigantyczne kwoty, walcząc tylko o prestiż w konkursie "kto da więcej". Nie ważne czy będzie pasował zawodnik, ważne, że ma znane nazwiska. Owszem Perez i jego "Galacticos" odnieśli sukces, lecz nie taki jaki zakładano. Dziś drudzy "galaktyczni" podbijają Paryż, z wynikami póki co w kratkę. Jak zakończy się paryski sen, pokaże LM, bo budowana za setki mln euro drużyna, no musi to wygrać.
Barcelona przez lata prowadziła bardzo podobną politykę piłkarską. Płaciliśmy krocie, zawodnikowi, który przychodził i z automatu dostawał też kontrakt np. sześcioletni.
Nie wiedząc czy wypali podpisywaliśmy wyrok łożenia milionowej daniny w ciemno.
Gdy w kasie nie brakowało, a w składzie biegali R10, następnie Messi, można było sobie pozwolić na eksperymenty tj Ibra, Douglas, Gomes itd....
Dwójka południowo - amerykańskich magików, latami tuszowała wtopy transferowe. Z bardzo prostej przyczyny ich talent był tak wielki, że kto by nie grał razem w ataku z Messim, mógł być pewien, że wcześniej czy później ten mu poda, lub jeden czy drugi flip-flap R10 i choć mecz był słaby to po jego bramce wynik końcowy brzmiał 1:0.
3 pkt wpadały, sukcesy rosły, trofea zapełniały gablotki a złote piłeczki powodowały uśmiechy na gębach, nie tylko piłkarzy ale też naszych.
Owszem nie grali oni w pojedynkę bo za wory dolarów w składzie z Ronaldinho biegali Eto czy Henry i inni, a Messiego dumnie wspierał Neymar z Gryzoniem, co sprawiało, że wszystko szło łatwiej.
Jednak jak sami wiecie mieliśmy na to kasę by jednego super piłkarza, zastąpić drugim. Kolejni trenerzy tj Guardiola czy Lucho odnosili sukcesy bo swoim zmysłem i pełnym sejfem szybko dostawali to co chcieli i nie musieli się martwić, że zakupiony np Ibrahimovic, zagra rok i będzie trzeba się go pozbyć. I co z tego, że Gomes kosztował ( chyba 50mln) i był słabiutki jak zaraz ktoś go zastąpił.
Działo się to bo zawodnicy, którzy grali potrafili zarobić na siebie i na klub. Nie muszę Wam chyba tłumaczyć ile zarobiła koszulka z napisem Neymar 11 Barcelona, bo sami wiecie.
Wszystko szło pięknie i nawet podpisywanie za długich kontraktów jak np Umtiti, lub zbędnych jak Douglas jakoś człowiek przemilczał.
Barcelona przez te wszystkie lata urosła do rangi giganta piłkarskiego i klubu top 5 na świecie. Nie ważne czy zdobywali LM czy PK czy własną ligę, jeżeli tu trafiłeś czułeś się wyróżniony bo kasa Ci się zgadzała, a dodatkowo otaczali Cię najlepsi z najlepszych.
Tak, uważam, że pomoc, która latami stanowiła naszą siłę czyli Iniesta, Xavi, Busi - BYLI jednymi z najlepszych na swoich pozycjach, jak byli w gazie, a obrona z Pikejem i Puyolem to było coś.
Kto chciał być kimś musiał grać w Barcie lub Realu. Nie ManU, City czy Juventus. To Barca rzucała dzięki takim graczom sygnał w świat - chcesz coś zdobyć w Europie, musisz grać na Camp Nou. Zarobisz ale my też na Twoim nazwisku.

Wszystko hulało do momentu pamiętnego odejścia Neya do Psg. Te 225mln, rekordowe do dziś przekłuły balonik obfitości. Bo z jednej strony mieliśmy kasę, ale straciliśmy WIELKIE nazwisko. Prezes Bartek bardzo się nie zastanawiał i dokładając z kasy klubu sprawił Nam zastępstwa w postaci Cou, Dembele i Griezmana. Jak bardzo przejechaliśmy się piłkarsko na nich, nie chcę pisać, lecz wiem jedno oni nie dali nam tego co w/w Ney. Ani pucharów, ani gigantycznej kasy z koszulek, ani pozyskaniu nowych sponsorów. Po prostu nie byli Nim. Dodając do tego fakt, że przez dobre lata nikt nie wyszedł medialny ze szkółki, dochody w kasie spadały. Prezes wydawał, lecz sukcesów, a za tym wpływów brakowało. Szastaliśmy trenerami, zmuszonymi grać DNA zawodnikami, którzy nawet o tym nie słyszeli.
Pieniążki się skończyły lecz był jeszcze ON.
Tak ostatni bastion finansowy Leo.
Brednią wielką jest, że kosztował on Barcę 500mln za 5 lat. Co z tego jak w tym czasie sam wygenerował dużo więcej kasy z kontraktów sportowych. Jednak i tego było mało więc obecny prezes, chcąc odmładzać skład załatwił jego odejście. Nie wierzę Laporcie, że zrobił wszystko by Messi został.
Wyrzucając mózg, serce, ducha zespołu i maszynkę do robienia pieniędzy pozbawił się wszystkiego. Zawsze można było wyrzucić wcześniej Dembele, Cou i Umtitiego by tylko Leo został. Dlaczego - bo minęło pół roku a nagle stali się zbędni!

Jak pamiętacie zawsze na Camp Nou był ktoś kto generował nam kasę. Zawsze był ktoś, kto był takim go to guy, gdy nie szło. Zawsze był Lider przez duże L.
Dziś nie ma nikogo takiego. Dziś jesteśmy drużyną, której siła leży w nogach wszystkich. Nie jest to czysto piłkarsko, jednak finansowo nie zachęca nowych sponsorów. Nie mając Lidera, nikt nie będzie dobry chciał tu grać bo z kim. Owszem można zapłacić mu 50mln jak Chińczycy za rok, ale to nieopłacalne, a w dzisiejszej sytuacji niemożliwe.
Dziś Laporta musi wykombinować sposób by zwabić zawodnika jak Haland, lecz nie płacić za niego dwa razy więcej niż potrzeba. To zawodnicy jak Haland są w każdym klubie wabikiem dla innych, bo kto nie chce zagrać u ich boku.
W obecnej sytuacji musimy podlać fundamenty pod Nowy Klub sprowadzając głośne nazwisko. Mamy młodych chłopaków, głodnych sukcesu, ale nie są oni medialni. To super - piłkarz zadziała jak magnes na motywacje i trofea. Dlatego się mawia, że przy dobrym zawodniku, każdy chce mu dorównać. Grając przeciętniakami, reszta gra przeciętnie.
Prezesie, zarządzie musicie to wiedzieć.

Trenerze, Generale, Xavi - dlatego proszę, nie sprowadzaj Nam już "Moratów" i innych tworów, bo nic to nie da. Przestańmy kopać się po czole kopaczami, a zaoszczędzone pieniądze latem, wydajmy na grubą rybę. Nie utrzymaliśmy Leo, to kupmy kogoś takiego jak Haland. Weźcie kredyt, wyrzućcie zbędnych graczy i błagam nie kupujcie szrotu, bez przyszłości. Dość tego to nic nie da. Skoro z niczego wydaliśmy 50mln na Torresa to 100mln na Halanda musicie znaleźć. Z gigantem w drużynie, znów będziemy gigantem a jego nazwisko zarobi na siebie.

VeB miłego dnia.

Odpowiedź jest prosta - nie biegają

@kejdzi To samo miałem napisać - skład mamy niezły. Wg mnie wychodzi Messidepedencia, która w ciągu ostatniej dekady rosła z roku na rok. Były momenty, że graliśmy wogóle bez skrzydłowych i klasycznego napastnika, póki był Messi to jakoś to przykrywał swoim geniuszem, ale niektórzy zawodnicy chyba zapomnieli o najprostszych i najskuteczniejszych sposobach na grę np. gra skrzydłowego z pierwszej i wyjście na pozycję, czasami szybka kontra póki przeciwnik nie zdąży się ustawić, a zamiast tego samemu utrudnianie sobie gry poprzez miliony podań i brak konkretów...

W tym całym sezonie, to jedynym celem jest Top 4 w lidze. Potem pełny okres przygotowawczy, sprzedanie części graczy i wzmocnienie kadry. W przyszłym sezonie będzie można zacząć narzekać, teraz powinniśmy być wstrzemięźliwi od ocen, gdyż to przez co przechodzimy, to jakaś plaga.

To może coś jest nie tak z trenerem? Odkąd Xavi prowadzi Barcelonę to rozegraliśmy 2-3 dobre mecze. Wczorajszy mecz to porażka na całej linii. Przez cały mecz nie zauważyłem chociaż jednego schematu, który byłby powtarzany. Co za tym idzie? Taktyka leży, nie ma automatyzmów i nasza gra to jedna wielka kopanina. Nie wiem co się dzieje na treningach, ale jak to kiedyś mawiał „lepiej doprowadzić do perfekcji jeden schemat niż nauczyć się 100 bez sensu”.

Trochę wychodzi jak to było do przewidzenia, że Xavi nie ma czarodziejskiej różdżki. Brakuje napastnika bo Fati wiecznie kontuzjowany, a Ferran Torres dopiero po kontuzji wrócił. Po blisko dwóch miesiącach pracy nie widzę aby poprawiono którykolwiek aspekt gry - są oczywiście przebłyski (choćby bramka na 1:1 z Atleticiem), które świadczą o tym, że pracują nad schematami i za jakiś czas może coś z tego być ale póki co nic w sposób zauważalny poprawie nie uległo. Sama zmiana była na plus, choćby patrząc na wzrost wiary w siebie zawodników czy poprawę atmosfery. Prawdziwym sprawdzianem będzie kolejny sezon po tym jak Xavi będzie miał czas przepracować okres przygotowawczy. Ma liczny sztab więc zakładam, że będzie w stanie poprawić na stałe takie elementy jak obrona, trzymanie pozycji czy też pressing

We wczorajszym meczu np. bardzo rzucał się w oczy jakiś dziwny brak zespołowości, wręcz zakrawający o nieufność starszych graczy do reszty kolegów. Co innego branie na siebie ciężaru gry, a co innego usilne szukanie zawsze tych samych 2 kolegów i ignorowanie reszty.

Jedyne oczekiwania względem Xaviego to 4 miejsce w lidze, wiemy, ze jest sporo piłkarzy z rezerw, ale od tego jest trener by tych piłkarzy rozwinąć, skład na lige mistrzów mamy i tutaj nie ma wiele do dyskusji, musi ich zgrać i ustawić. Powoli odpadamy ze wszystkich rozgrywek, została liga i liga Europy, wiec Xavi musi się wziąć do roboty by poprawić ta grę bo do tej pory grają w kratkę. Z realem dali nam promyk nadziei, a teraz znowu pokazują, ze to jedynie był zryw na odwiecznego rywala

Męczy mnie już czytanie bzdur o tym jakich to mamy słabych piłkarzy. Może i z Realem czy Sevillą nie powalczymy ale skład mamy lepszy od 2/3 zespołów w lidze. Ta drużyna po prostu nie istnieje jako całość. Obrona nie funkcjonuje jako kolektyw. Co z tego że Araujo jest świetny, że Pique trzyma poziom skoro jako całość robią takie babole że głowa boli? Nasi młodzi z pomocy robią furorę w całej Europie, do tego jest Busquets i Frankie. Ale pomoc jako całość nie istnieje, nie prowadzi gry. W ataku jeszcze gorzej, do tego tam są największe problemy kadrowe. Tą drużynę trzeba stworzyć od nowa ale niestety nie ma na to czasu.

Jak dla mnie to i tak działa ponad stan

Dziwnie brzmi to zdanie "nie miał większych trudności z ustaleniem wyjściowej jedenastki, ponieważ wielu zawodników było niedostępnych"

To wszystko wina "rudego".
A tak na poważnie, to potrzeba: czasu, zaufania i...pieniędzy, a w Barcelonie ostatnio niczego z tych trzech nie ma.
K.

No ciężko o automatyzmy, ponieważ nie mamy stałej jedenastki, co chwile ktoś ważny wylatuje, o ile widać poprawę w grze bez piłki, tak z piłką piłlarze nie grają częściej na pamięć, źle czytają grę i rozumieją taktykę, co prowadzi nas do znalezienia odpowiedzi na jedno, a mianowicie złe przygotowanie taktyxzne. Oprócz tego drużyna jest źle przygotowana fizycznie do sezonu i ciężko o intensywność, której oczekuje. Brak rywalizacji? No głównym problemen są właśnie te absencje. Słaba skutecznośç? Gole z czasem przyjdą, z Realem i Bilbao strzeliliśmy 4 gole. Problemem jest kreacja, która jest w dużej mierze spowodowana brakiem automatyzmòw. Struktura i pomysł jest dobry, ale dużym problemem jest brak rywalizacji, intensywnej gry i automatyzmów. Potrzeba cierpliwości, bo 2 z 3 przyjdą z czasem.

Problemem jest chyba po prostu brak klasowych piłkarzy plus kontuzje. Przecież w normalnej sytuacji taki Nico, Ezzalzouli, Mingueza czy Jutgla by może pokopali trochę w trzecioligowych rezerwach. Ostatni np ma z 23 lata a dotąd był graczem 3-4 ligowym.

Nie mamy zawodników, prezentujących odpowiedni poziom, w wyjściowym składzie, nie wspominając o ławce. To może być powód