Po co Xaviemu Álvaro Morata?

Błażej Gwozdowski

10 stycznia 2022, 11:03

38 komentarzy

Fot. Getty Images

Łącznie 189 mln euro kosztowały czołowe europejskie kluby transfery Álvaro Moraty. Hiszpan strzelał gole w najsilniejszych ligach i na koncie ma dwa triumfy w Lidze Mistrzów z Realem Madryt, Ligę Europy z Chelsea, mistrzostwa Hiszpanii oraz Włoch, a także liczne krajowe puchary. Mimo to w wieku 29 lat wciąż jest kwestionowany, a plotki o potencjalnym transferze do Barcelony wzbudziły sporo wątpliwości. Co takiego Xavi widzi w napastniku Juventusu i reprezentacji Hiszpanii?

Spekulacje na temat przejścia Álvaro Moraty do Dumy Katalonii zostały ucięte tak szybko, jak się pojawiły. Choć kontakty z otoczeniem piłkarza potwierdzali bardzo wiarygodni dziennikarze z Fabrizio Romano na czele, to Massimiliano Allegri nie pozostawił wątpliwości - Morata nigdzie się nie rusza, przynajmniej do lata. Jeżeli jednak Xavi faktycznie chciałby Álvaro w swoim zespole, to może być to dopiero początek długiej sagi transferowej. Tym bardziej, że dni Hiszpana w Juventusie są już policzone, a w Madrycie muszą się liczyć z limitem wynagrodzeń, który w tym sezonie zatrzymał się co prawda jeszcze na poziomie niespełna 172 mln euro, ale przy nieciekawej sytuacji finansowej oraz obowiązkowym wykupie Griezmanna może być w lipcu napięty jak struna. Barcelona ma jednak swoje problemy.

Bankrut na zakupach - czy Laporta oszalał?

Ferran Torres miał kosztować 55 mln euro kwoty stałej oraz dodatkowo przynajmniej 10 mln euro zmiennych. To kwota, która wymieniona w kontekście transferów Barcelony jeszcze kilka miesięcy temu wydawałaby się nieszczególnie śmiesznym żartem. Tymczasem reprezentant Hiszpanii został zaprezentowany 3 stycznia i już niebawem powinien trafić na listę zarejestrowanych piłkarzy, choć i w jego przypadku proces ten wywołał niewybredne komentarze. Limit wynagrodzeń w przypadku Barcelony to bowiem zaledwie (znacząco obecnie przekroczone) 97 mln euro i niezwykle trudno jest wypracować oszczędnościami margines, który pozwoliłby na jakiekolwiek ruchy kadrowe do klubu. Zasada 25%, zgodnie z którą tylko 1/4 zaoszczędzonej bądź pozyskanej do budżetu kwoty może być przeznaczona na powiększenie limitu, skutecznie bowiem wiąże ręce włodarzom Blaugrany.

W kolejnym sezonie sytuacja powinna się poprawić o tyle, że przy obniżonych kosztach amortyzacji, wynagrodzeń pozostałych piłkarzy i najprawdopodobniej sporym wzroście przychodów limit obniżony o przekroczenie z obecnego sezonu będzie zdecydowanie wyższy niż obecny. Zagwarantowane już wpływy z transferów, możliwe podpisanie zmienionej umowy z CVC czy też sprzedaż części praw do Barça Studios to tylko niektóre z szans na zdecydowane zwiększenie możliwości w kontekście budowania nowego projektu sportowego. Skoro jednak pojawiło się już nazwisko Erlinga Håland, to gdzie w tej całej układance duetu Xavi - Alemany znajduje się Álvaro Morata?

Morata legendą nigdzie już nie będzie

Nie ma co się oszukiwać. Choć obecny napastnik Juventusu zdobywał też bramki dla Realu Madryt, Chelsea i Atlético, a zatem ekip, które w ostatnich latach przynajmniej dochodziły do finału Ligi Mistrzów, to kibice nigdzie nie będą go wspominać jako wybitną postać. Morata zasłynął przede wszystkim z marnowania okazji w sposób wręcz spektakularny. Szczególnie efektowny był w barwach Chelsea, a kompilacje z jego zmarnowanymi okazjami doczekały się kilku części, z których przypomnę tylko jedną i polecam przyjrzeć się reakcjom Antonio Conte:

Kibice Barcelony mogli natomiast zapamiętać Álvaro z niecodziennego hat-tricka, który zanotował w meczu z Dumą Katalonii. Hiszpański snajper rzeczywiście aż trzykrotnie wpakował piłkę do siatki, ale żadnego z goli sędzia nie uznał. We wszystkich sytuacjach Morata znajdował się bowiem na pozycji spalonej. Właśnie w ten sposób z dość pechowego występu powstał kolejny prześmiewczy film z napastnikiem Juventusu w roli głównej:

Kibice Chelsea żegnali Hiszpana bez żalu, by nie powiedzieć, że zorganizowali z tej okazji dobrą imprezę. Podobnie było, gdy ten odchodził z Atlético do Juventusu na wypożyczenie. Teraz w Turynie jest ważnym zawodnikiem, ale jego siedem bramek i trzy asysty to dorobek dalece odbiegający od oczekiwań, jakie stawia się „dziewiątce” Starej Damy. W przekroju całej kariery jest to oczywiście kolejny dołek, ale trzeba być uczciwym. Wzlotów nie brakowało.

Solidny i pracowity najemnik, którego bronią liczby

Morata to typ napastnika, który zawsze był w cenie. Wysoki, nieźle grający głową, a jednocześnie wystarczająco szybki, by urwać się obrońcom czy zejść z piłką na skrzydło. Jednocześnie jak na swoje warunki prezentuje dobrą technikę użytkową i jest bardzo zaangażowany przez pełne 90 minut meczu. Nic dziwnego, że najlepsi trenerzy często chcieli Hiszpana w swoich szeregach i należy przyznać, że zwykle odpłacał im się liczbami. Jeżeli zestawimy osiągnięcia Álvaro Moraty z gry w Hiszpanii, Anglii i we Włoszech, a także w elitarnej Lidze Mistrzów, to dla wielu wnioski mogą okazać się dość zaskakujące.

Napastnik Juventusu strzelał lub asystował częściej niż wysoko oceniani snajperzy o podobnym profilu, a tylko nieznacznie lepsze liczby miał w tym zakresie legendarny Didier Drogba. Morata poza okresem w Chelsea prezentował wyjątkowo solidne liczby. W Lidze Mistrzów miał udział przy bramce częściej niż Lukaku, Fernando Torres czy wspomniany wcześniej Drogba. Wszystko to oczywiście przemawia za Hiszpanem, choć nie da się ukryć, że spośród wymienionej czwórki wyłącznie Morata na miano Legendy nigdy już nie zasłuży.

Nie tylko w klubach rzekomy cel transferowy Barcelony dał się poznać jako solidny napastnik. Podobnie było w reprezentacji Hiszpanii. W kadrze U-21 rozegrał on niewiele ponad 900 minut, strzelając 13 goli i notując cztery asysty. Daje to udział przy bramce co niespełna 54 minuty. W seniorskiej ekipie tak spektakularny już nie był, ale jego 23 bramki i sześć asyst przy trochę ponad 3000 minut gry dają udział przy golu co 105 minut. Słabo? W żadnym razie. Tym bardziej, że Morata zawsze dobrze rozumiał oczekiwania trenerów i gdyby nie jego legendarna już skłonność do pudłowania w najważniejszych momentach, dzisiaj nikt nie kwestionowałby jego jakości.

Xavi potrzebuje liczb i prostych rozwiązań

Barcelona znalazła się w arcytrudnej sytuacji. Co prawda młodzież zaskakuje jakością, a zespół po przyjściu Xaviego stopniowo się poprawia, jednak do powrotu na salony wciąż bardzo dużo brakuje. Nadzieję na zbudowanie solidnej defensywy daje Araujo, a jest jeszcze Éric García czy kilku zdolnych stoperów w Barcelonie B z Comasem na czele. W kontekście boków obrony mówi się o dość tanim rozwiązaniu w postaci duetu: Mazraoui - Gaya. Środek pola oczywiście wymaga uzupełnienia twardym pomocnikiem, jednak właśnie tam jest najwięcej talentu. Z kolei na skrzydłach wciąż duże nadzieje wiązane są z Ansu Fatim, pojawili się Abde oraz Ilias, w klubie nadal są Dembélé i Memphis, a i Ferran Torres to przecież nominalny prawy napastnik. Klasowej „dziewiątki” natomiast jak nie było, tak nie ma i nie zmieni tego stanu nawet kilka bramek zdobytych przez Luuka de Jonga przegnanego z Sevilli.

Jeżeli w Katalonii poważnie myśli się o szybkim powrocie na europejskie salony z zesłania do Ligi Europy, to transfer przynajmniej dwóch skutecznych środkowych napastników jest konieczny. Celem numer jeden - jakkolwiek niepewnym i trudnym do zrealizowania - jest oczywiście norweski kandydat do Złotej Piłki z Dortmundu. Jego historia urazów oraz mimo wszystko wciąż bardzo młody wiek powinny dać jednak do myślenia. W zrównoważonej kadrze przyda się doświadczony snajper gwarantujący gole i pewną powtarzalność. Najlepiej gdyby jego aklimatyzacja była obciążona minimalnym ryzykiem, a koszt transferu nie przyprawiał o ból głowy klubowego księgowego. Morata zdaje się pasować do tej charakterystyki niemal idealnie. Dobrze zna go Xavi i hiszpańska część drużyny, a boiska LaLigi to dla niego najlepsze możliwe środowisko. Może więc to, co na pierwszy rzut oka wydawało się kiepskim żartem, w istocie jest przemyślanym planem na miarę obecnej sytuacji Barcelony?

REKLAMA

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Jak to po co? Bo nie mamy żadnego dobrego napastnika, a Morata jest znacznie lepszy od każdego z naszych obecnych. Gimbuski tego nie dostrzegają ale taka już jest przykra rzeczywistość. Najpierw niech przyjdzie chociaż Morata, a gdy się uzbiera więcej dolarów to będzie ktoś lepszy...

Każdy sobie zadaje to pytanie aż w końcu musieli o tym artykuł napisać

Czekam na trio Alvaro-Luuka- Martin
To będzie się działo

Co do zasady zawodnik który ma tak bogate CV w każdym zespole może stanowić wartość dodaną, ale nie wiem czy jest to dobra inwestycja z punktu widzenia dysproporcji wiekowych w zespole. Mamy albo zawodników w wieku 17-22, albo 30+ - trochę to chore i ogranicza nasze możliwości sportowe.
Ben Brereton Diaz za pół roku będzie wolnym zawodnikiem - za 2-3 lata będzie wart lekko 80mln euro - to też profil Moraty i jeszcze 10 lat grania przed nim. Chłopak zaczął się tak szybko rozwijać, że niemal z miesiąca na miesiąc widać progres. Takich zawodników jak on jest więcej.
Barcelona powinna także monitorować sytuacje Moukoko, Ali-Cho czy Vlahovica - jak by była okazja to walczymy o nich i tyle.
Jedno jest pewne - przyjście Moraty bardzo ogranicza nam marzenia o Haalandzie ze względu na pensję bo nawet jak ograniczy swoje roszczenia finansowe to i tak grać za miskę ryżu nie będzie. Prawda jest taka że Laporta zrobi wszystko aby Norweg nie trafił do Realu bo zespół z Madrytu posiadając Viniego, Mbappe i Haalanda w ataku, ultranowoczesnych pomocników jak Camavinga i Valverde czy już najlepszego obrońcę ligi w postaci Militao to można śmiało powiedzieć że mogą królować na boiskach Hiszpanii, a nawet Europy przez kolejne 10 lat. Podsumowując jeśli Morata nie trafi do Barcelony to płakać nie będę.

Po co Xaviemu Alvaro?

Inflacja, gaz drożeje, opał drewnem... Taka sytuacja.

A jakie są argumenty? Przelicznik goli na minuty? Ja widzę napastnika który w tym sezonie strzela 5 goli w 20 meczach w Serie A z czego dwie z totalnymi ogórkami z Venezii i Salernitany, w Lidze Mistrzów 2 gole z cieniasami Zenitem i Malmo odpowiednio na 3-0 i 4-1 gdy mecze były już rozstrzygnięte a zrezygnowany przeciwnik grał stojanowa. W poprzednim sezonie 6 goli w lidze mistrzów nastrzelane a jakże z ogórkami Ferencvarosem i Dynamem Kijów oraz 11 goli w lidze oczywiście również ze słabiakami bo najlepszy klub który ukuł to Sassuolo. Jeżeli koleś ostatnie lata strzela jedynie ogórom to co mnie obchodzi że na przestrzeni 15 lat ma lepszą średnią niż Drogba. Nawet nie czepiam się że koleś często się zawiesza na 3-4 miesiące a jego pudła są legendarne bo to wiadomo

Żeby można było na kim wieszać psy za porażki jak ten drewniak będzie marnował kolejne setki xD to jest niepojęte. Z każdego klubu, z którego odchodził kibice otwierali szampana, a on dalej przechodził do innego topowego klubu. Ma najlepszego agenta na świecie. To pewne, bi gość jest dwa poziomy niżej od takiego Milika choćby.

NIgdy nie byłem fanem moraty, ale patrząc jak ostatnio wyglądał tutaj atak to jednak chętnie bym zobaczył kogoś mobilnego, kogo piłka szuka mimo, że skutecznosc zawsze pozostawiała wiele to życzenia zamiast klocków, którzy zamiast sie zbiorą juz jest po akcji.

Ja zdecydowanie zgadzam się z autorem artykułu. Morata jest w dobrej formie, co udowodnił choćby w ostatnim szalonym meczu z Romą (kto nie oglądał niech żałuje). Po wejściu na boisko gra Juve zdecydowanie się ożywiła. Wysłałem już nawet propozycję zakładu na Betfanie (opcja mybet), że Alvaro przejdzie do Barcy, bo to może być transfer na miarę Davida Villi. Chłopak potrzebuje tylko więcej wiary w umiejętności, szybkiej aklimatyzacji i pomocnego teamu. Jak to wszystko zagra to będzie strzelał seriami.

Przed zatrudnieniem tego na Raty zastanowiłbym się, czy nie zwolnić sprzątaczek w klubie .

Jak to po co? Trzeba podbić statystyki: ilość spalonych

Nie wiem, tego nie wiem, po co łysemu grzebień
Takie prezenty dostaję wciąż od ciebie, łoooo

Już wole Luuka de Jonga, w ich grze nie ma żadnej różnicy a Holender tańszy w utrzymaniu

Bo jest Hiszpanem.

Po co Xaviemu Álvaro Morata?

Nagłówek mówi więcej aniżeli cały dalszy tekst... :D

Myślę że to idealnie " puentuje " chęć zatrudnienia tego najemnika najemników... :D

fajne to porównanie z Torresem - można było wygrzebać jeszcze kilku napastników, którzy grali padlinę po zakończeniu swojego najlepszego okresu w karierze, żeby bardziej uwypuklić jaki to Morata jest topowy :)

Jeżeli zamieniamy Martina i de Jonga za Moratę, to jak najbardziej na tak.
Wtedy Fati/Depay-Morata-Torres może być solidnym napadem.

Nie widzę drugiego takiego napastnika, za podobną cenę. Możemy ściągać wynalzaki z Brazylii, młode talenty, ale ostatnio przybył Demit, Trincao i nic z tego nie wyszło. Tutaj mamy pewniaka. A nam potrzeba stabilizacji.

Świetny artykuł, szkoda tylko, że przeciwnicy w komentarzach zamiast odnieść się do argumentów to tylko powtarzają albo że się sfrajerzymy, albo że (co przecież wspomniał sam autor artykułu) Morata spektakularnie pudłował.

Też sobie zadaje to pytanie.

Wczoraj oglądałem mecz juve wszedł i zrobił dużo wiatru umie kiwnac utrzymać się i podać glowa też strzeli myślę że to widzi w nim Xavi

Patrząc na to jakich aktualnie mamy napastników poproszę tego Morate z pocałowaniem w rączkę, a w lato można myśleć co dalej :)

Gdybyśmy sprowadzili tego kogoś to bylibyśmy największymi frajerami w historii futbolu gosc jest znany tylko ze swoich pudeł na pustaka
konto usunięte

Mam nadzieję, że go nie wprowadzą.

Błażej świetny artykuł. Dzięki wielkie.

Po to zebysmy sie osmieszyli po raz kolejny