ARA: Albert Benaiges, były koordynator zespołów młodzieżowych FC Barcelony, molestował dzieci w barcelońskiej szkole

Mateusz Doniec

11 grudnia 2021, 00:00

ARA

102 komentarze

Fot. Getty Images

  • Po przeprowadzonym śledztwie dziennik ARA donosi, że były trener sekcji młodzieżowych FC Barcelony Albert Benaiges przez 20 lat pracy w jednej z barcelońskich szkół molestował nieletnich
  • Praktyki Benaigesa opisuje około sześćdziesięciu byłych uczniów szkoły, którzy mimo wnoszonych skarg byli do tej pory ignorowani
  • 71-latek miał oglądać filmy pornograficzne z nieletnimi, masturbować się w ich obecności, dotykać ich czy zmuszać dziewczęta oraz chłopców do wspólnych pryszniców

- Nie ma potrzeby, by wszystko wyjaśniać – takie słowa padły z ust Alberta Benaigesa kilka miesięcy temu w kierunku jednego z uczniów Escola Barcelona w dzielnicy Les Corts. Benaiges wrócił do FC Barcelony, a jego nazwisko znów jest na ustach opinii publicznej. 71-latek do zeszłego tygodnia był koordynatorem sekcji młodzieżowych drużyn piłkarskich Barçy. Pełnił tę funkcję w pełni świadomy tego, że podczas 38 lat pracy jako nauczyciel wychowania fizycznego we wspomnianej szkole przekroczył pewne granice.

Przez ponad 20 lat Benaiges wielokrotnie znęcał się nad chłopcami i dziewczętami w różnym wieku i poniżał ich. Około 60 świadków potwierdziło to dziennikowi ARA. Były koordynator młodzieżówki Barçy masturbował się z 13-letnimi chłopcami i oglądał razem z nimi filmy pornograficzne. Dochodziło także do dotykania oraz organizowania gier seksualnych. Te sytuacje miały miejsce pod prysznicami w szkole, na sali gimnastycznej, w domach oraz na obozach letnich w Corçà. Te doświadczenia spowodowały traumę u co najmniej czterech uczniów. W rozmowach z nimi, które odbywały się wiele lat po opuszczeniu szkoły, temat ten zawsze się pojawiał. – Od czasu do czasu zaglądałam do Internetu, aby sprawdzić, czy coś o nim wiadomo – przyznaje jedna z dziewcząt. W rozmowie z ARA sam Benaiges zaprzecza informacjom o dotykaniu, ale zapewnia, że nie powtórzyłby niczego z tego, co robił w tamtym czasie.

Grupa byłych uczniów Escola Barcelona postanowiła zgłosić 71-latka na policję. Pierwszy raport został złożony w ten piątek, a kolejne spodziewane są w najbliższych dniach. Ofiary mają nadzieję, że w ciągu nadchodzących dni zgłosi się więcej świadków.

Urodzony w Meksyku Benaiges został zwolniony z FC Barcelony 2 grudnia po tym, jak klub dowiedział się o śledztwie dziennika ARA. Jeszcze w kwietniu Hiszpan powrócił do klubu na prośbę Joana Laporty po tym, jak w 2011 roku wyjechał do Dubaju. Potem spędził trzy miesiące w Meksyku w klubie Chivas, a następnie pracował w Dominikanie i w Japonii. Benaiges przez ponad 20 lat koordynowania futbolu młodzieżowego Barçy był jednym z punktów odniesienia dla wielu legendarnych zawodników. Wszyscy piłkarze i trenerzy Barçy, z którymi rozmawiał dziennik ARA, zaprzeczyli jakoby miał dopuścić się nadużyć. Niektórzy z nich uczęszczali do Escola Barcelona.

Benaiges był bardzo popularny w Escola Barcelona. Odpowiadał za wychowanie fizyczne i piłkę nożną. Fakt, że pracował w drużynach młodzieżowych FC Barcelony i nieraz przyprowadzał do szkoły na specjalne okazje zawodników pierwszej drużyny, dawał mu duży wpływ na dzieci i ich rodziny. Wielu z nich zabierał do gry w Sants a nawet w Barcelonie. Promował futbol u podstaw. Wykorzystując to, stworzył z dziećmi więź zaufania. – Wychodziłeś z jadalni, a on już tam był. Zabierał nas na salę gimnastyczną, gdzie graliśmy w gry polegające na „szczypaniu” jego majtek czy ściskaniu jego penisa – tłumaczą dwaj przyjaciele, którzy doświadczyli tych rzeczy pod koniec lat 80., gdy mieli po 10-11 lat. Kilka lat później masturbowali się z nim w szatni. Jeden z nich zrobił to również w domu samego Benaigesa, gdzie trener zbierał grupę chłopców pod pretekstem wyjazdu „w poszukiwaniu jakichś trofeów”. Zamiast otrzymania nagród, zatrzymali się w sklepie wideo, aby kupić filmy porno. – Masturbował się, patrząc, jak my to robiliśmy, ale było też trochę dotykania. Nauczyciel kazał nam nic nie mówić – wyjaśniali.

Tę samą historię opowiadało kilka pokoleń. W porze obiadowej na sali gimnastycznej zbierała się grupa, która na materacach bawiła się w zapasy czy w „wojnę na gwizdki”. – Pozwalał ściągać sobie spodnie, aby go dotykać – opowiada chłopiec, który wspominając te sytuacje czuje obrzydzenie. – Tak, dotykał nas – mówił inny. Jeden uczeń doświadczył tego już w wieku ośmiu lat na początku lat 90. Gdy już nikogo nie było, Benaiges zabrał go na materace na sali gimnastycznej. Bawili się, dopóki nie złapał chłopca za rękę i przesunął ją w jego części intymne. – Kazał mi go dotykać i on sam dotykał wszędzie. To nie było niewinne – wspomina. To samo przytrafiło się innemu uczniowi w 1980 roku, który w wieku 13 lat podczas pobytu w Corçà masturbował się z Benaigesem, oglądając film pornograficzny. – Trauma jest bardzo głęboka. To nadużycie i należy je potępić – podsumowuje. W takiej samej sytuacji znalazło się dwóch innych trzynastolatków. Tak samo było z dziewczynami. – Gra kończyła się, gdy ściągnęliśmy mu spodnie. Wszystko było widać. My też kończyliśmy zabawę z opuszczonymi majtkami – wspomina była uczennica, która doświadczyła tego na początku lat 90.

Czasami wołał dzieci do szatni. Były uczeń wspomina, że gdy miał około 10 lat, Benaiges zadzwonił do niego kilka razy, aby porozmawiać o sprawach seksualnych. Pytał, czy się masturbuje, i namawiał go do tego, mówiąc, że to dobre dla zdrowia. – Pewnego dnia powiedział mi, że jeśli nie ściągnę skórki, będę miał stulejkę. Namawiał mnie do tego – wspominał chłopiec, dla którego Benaiges był „nauczycielem seksualnym”. Tego właśnie trzymał się wuefista. Argumentuje, że zajmował się edukacją seksualną w szkole i wiele dzieci zwracało się do niego z wątpliwościami. Był otwarty i bezpośredni. Nieraz spotykał się z tym, że chłopcy pytali go o stulejkę.

W połowie lat 90. jeden z chłopców zaglądał przez okno sali gimnastycznej, a Benaiges przyłapał go i zapytał, czy podoba mu się to, co widzi. Zdjął ręcznik, rozbierając się do naga. Chłopiec ma do tej pory blokadę psychiczną na temat tego, co się wydarzyło. Byli sami pod prysznicem, ale nie może powiedzieć, czy coś jeszcze się wydarzyło. Pamięta tylko, że Benaiges brał prysznic i zmuszał go do patrzenia. Chłopiec do dziś jest na terapii. – To bardzo mocno wpłynęło na resztę mojego życia – przyznaje.

Na potrzeby śledztwa dziennik ARA rozmawiał z około setką osób. Niektórzy świadkowie wspominają Benaigesa z sympatią, ale wielu innych wyjaśniło metody, jakimi posługiwał się nauczyciel, który „imponował swoją znaczną budową ciała”. Opowiadają, jak wszedł do damskiej szatni, „jakby był to jego dom”. Dotykał pośladków dziewczynek, gdy wchodziły nago pod prysznic. Po ćwiczeniach chłopcom mierzył puls na nadgarstkach a dziewczynkom na piersiach. Gdy jedna dziewczynka powiedziała mu, że nie może biegać, ponieważ nie ma na sobie stanika, dotknął jej piersi, aby to sprawdzić. Brał prysznic razem z uczennicami uprawiającymi gimnastykę rytmiczną i sporty, których nie prowadził. Raz dotknął pośladka jednej z dziewczynek, gdy ta ćwiczyła na drabinkach, a następnie zamknął ją w sali, ostrzegając, że nie może nikomu tego powiedzieć. Jednej z uczennic dał kilka magazynów porno, które miała zachować na wycieczkę do Andory. Gdy któraś z dziewcząt potrzebowała kluczy, zmuszał do wkładania rąk do kieszeni jego spodni, aby je wyjąć. Wysyłał małe dziewczynki do kiosku, żeby przyniosły gazetę do jego szatni, gdzie brał akurat prysznic i spotykał je nago. Chodził do szatni chłopców, aby opisać im to, co zobaczył, gdy wchodził do szatni dziewcząt. Kiedy grupa uczennic nie chciała myć się razem z chłopcami, ściągnął spodnie i zapytał: „Wstydzicie się tego?”. Zmusił również dwie dziewczyny do rozebrania się w szatni dla chłopców po tym, jak przyłapał je na niegrzeczności.

Szkoła nic z tym nie robiła

Benaiges kładł nacisk na higienę i starał się, aby chłopcy oraz dziewczęta wyzbyli się wstydu i brali prysznic razem (od klasy piątej był podział). Zgodnie z tym założeniem, wchodził do szatni, aby sprawdzić, czy jego zasady są przestrzegane. – Chowaj się, Albert idzie – mówiły do siebie dziewczyny, które chowały się w łazienkach, aby nie zobaczył ich nago. Czasami dzieci stawały przy drzwiach, aby uniemożliwić mu wejście. Pewnego roku szkolnego chłopcy i dziewczęta uzgodnili, że będą brać prysznic na zmianę. Gdy Benaiges się o tym dowiedział, zmusił chłopca i dziewczynkę do wzięcia wspólnego prysznica. – Stanęliśmy pod ścianą, a on zmuszał nas do patrzenia na siebie. To było dla mnie naprawdę traumatyczne przeżycie – mówi dziewczynka. Uczeń powiedział to w domu, a sprawa została zgłoszona dyrektorowi szkoły. Następnego dnia zebrał wszystkich razem i poprosił tych, którzy wyjawili sprawę w domu, aby w stali. Tylko nieliczni to zrobili.

Aby uniknąć niezręcznych sytuacji, niektóre dziewczyny unikały prysznica. Moczyły tylko włosy ręcznikiem. Benaiges sprawdzał to jednak dotykając różne części ciała. Kiedyś podniósł nagą dziewczynkę i tłumacząc, że zaplątała jej się gumka we włosy, posadził ją sobie na kolanach, aby jej pomóc. Innym razem podniósł dziewczynkę ubraną tylko w majtki. Kolega z klasy przekazał to innemu nauczycielowi, który jednak nic z tym nie zrobił.

Większość uczniów ubolewa nad brakiem reakcji ze strony szkoły. Zapewniają, że były skargi, ale nic się nie wydarzyło. Potwierdzają to również niektóre matki. Jedna z nich wypisała swoją córkę ze szkoły, ponieważ zauważyła pewne zachowania Benaigesa. Dyrekcja unikała wszelkich działań. Dwie panie dyrektorki zaprzeczają jednak, jakoby otrzymały na ten temat jakąkolwiek wzmiankę. Mari Carmen de Miguel, dyrektorka szkoły w latach 1982-91 mówi, że Benaiges był „klejnotem w koronie”, że włożyłaby za niego rękę w ogień, i że to wszystko, to bzdury. Wspomina tylko jedną skargę 14-letniej dziewczynki, która zgłosiła, że nauczyciel wszedł do szatni. Benaiges „poszedł z płaczem” do dyrekcji, twierdząc, że to nieporozumienie. Obeszło się bez konsekwencji. Maria Corbairan, dyrektorka szkoły do 2012 roku przyznaje, że nie było żadnej formalnej skargi, oprócz jednej, do której dostęp miał dziennik ARA. Wg dyrektorki dziecko podle skłamało, a sąd zarchiwizował skargę w 1997 roku. Pięciu uczniów pamięta jednak, że gdy mieli 13 lat, złożyli skargę do dyrekcji, gdzie były Corbairan i De Miguel, ale zostali zignorowani. To był rok 1989. – Postawiono nas przed nauczycielem i kazano nam przepraszać – mówi jeden ze świadków.

„Żałuję, że to wszystko zrobiłem, ale nie uważam, że zrobiłem coś złego”

Sam Benaiges przyznaje, że były skargi po tym, jak wchodził do szatni dziewcząt, ale stwierdził, że nie było w tym złej woli. Robił to, by sprawdzić, czy uczennice biorą prysznic. Kategorycznie zaprzecza, że kiedykolwiek kogoś dotykał. Z drugiej strony ma wątpliwości co do grupowej masturbacji. Przyznał, że kiedyś robił to z 17, 18 czy 20-latkami, ale po chwili ciszy dodał, że być może był przy tym jakiś nieletni. – Teraz nic bym nie zrobił. Absolutnie nic. Żałuję, że to wszystko zrobiłem, ale nie uważam, że zrobiłem coś złego. Nigdy nikogo nie skrzywdziłem, a jeśli już, to nie było to zamierzone. Mam adoptowane dziecko i czwórkę przybranych dzieci. Mam czyste sumienie. Nigdy nikogo nie zmuszałem. Potępiałem pedofilów – argumentuje i zadaje pytanie: „To nie jest nic warte?”. Upiera się, że jeśli podczas meczów na sali gimnastycznej doszło do jakiegokolwiek dotknięcia, to było ono „mimowolne i bez złośliwości”. Podkreśla, że to właśnie on nalegał, aby w szatniach Barcelony zawsze były dwie dorosłe osoby, aby uniknąć ryzykownych sytuacji.

Jedno z wydarzeń, które uczniowie wspominają jako najbardziej traumatyczne, miało miejsce na początku roku szkolnego. ARA porozmawiało z kilkunastoma świadkami, którzy doświadczyli tego na własnej skórze. Wybierał po jednej nieletniej osobie z każdej z płci i kładł je na ławce. Udzielał instrukcji, jak się myć i suszyć. Robił to poprzez dotykanie ich części ciała. – Nie życzyłabym tego żadnemu dziecku, to było upokorzenie. Byłam w szoku. Dotykał wszystkiego: penisa, napletka, warg pochwowych – wspominają świadkowie. – Musiałam chodzić do psychologów, miałam problemy z partnerem, bo byłam zdegustowana sobą. Byłam zła, że nic nie zrobiłam. Mam koszmary, bo myślę, że zostanę zgwałcona. Za każdym razem, gdy się suszę, przypominam sobie o nim. Bardzo trudno jest mi być samej z mężczyzną. Robi mi się niedobrze na myśl, że on mnie dotykał – mówi dziewczyna, która doświadczała tego wszystkiego pod koniec lat 90. Benaiges nie wierzy, że ktokolwiek może doznać traumy z powodu tych wydarzeń, ponieważ on tylko wskazywał i nigdy nie dotykał. Wspomina, że w dniu, w którym opuścił szkołę 380 dzieci pożegnało go z płaczem, mając na sobie koszulkę z napisem „Albert, kocham cię”.

REKLAMA

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Nieważne jest, że to się stało w naszym klubie. Gdziekolwiek by to się stało tępić takie skurwysyństwo. Wrzućcie mi bana jak chcecie, mam to głęboko w dupie. Jako tata zaraz pięcioletniego chłopca nosi mnie jak czytam temu podobne wiadomości. Torturował bym do odcinki, trzymając przy życiu. Jak? Jak można wykorzystywać nieświadome dzieci? Stary, pierdolony dziad. Tyle lat i nikt nigdy o niczym nie usłyszał? I jeszcze ten powrót do klubu po zaproszeniu Laporty. Nie wierzę.

@bielik ci oprawcy też są ofiarami własnego życia, psychiki i niezaspokojonego popędu, stresu, niepowodzenia etc. trzeba zatrudniać ludzi którzy mają normalne życie i psychologa w strukturach klubu czy szkoły.
« Powrót do wszystkich komentarzy