Santi Cazorla: Xavi zmienia przebieg meczu dzięki swojej percepcji tego, co się dzieje

Dariusz Maruszczak

27 października 2021, 15:30

Marca

14 komentarzy

Fot. Getty Images

Piłkarz Al-Sadd Santi Cazorla w wywiadzie dla dziennika Marca odsłonił kulisy swojej współpracy z Xavim w katarskim klubie. Hiszpański weteran wyznał, że jego trener dalej gra z drużyną w dziadka, świetnie potrafi czytać grę i jest doskonale przygotowany do objęcia Barcelony.

Marca: Al-Sadd pod wodzą Xaviego nie przegrało w lidze od 34 meczów. Można się przyzwyczaić do tego ciągłego wygrywania?
Cazorla: Odkąd tu przybyłem, jeszcze ani razu nie przegrałem w lidze i zdobyłem już pięć trofeów. Miałem szczęście wygrywać tytuły w Europie, ale nie tak często jak tutaj, jedynie w półtora roku.

Jesteś więc szczęśliwy w Katarze?
Tak, tego szukałem, więcej spokoju i ligi bez takiego zużycia fizycznego. Poza tym posiadanie Xaviego jako trenera jest bezcenne. Bardzo mnie przyciągał ten pomysł.

Jaki jest Xavi w codziennej pracy z drużyną?
Chce piłki, a treningi opierają się na grze w dziadka, posiadaniu, ataku pozycyjnym, bronieniu się, mając piłkę… Czysta szkoła Barcelony. Tak rozgrywamy każdy mecz w sposób nieodłączny.

Xavi jest tak radykalny?
Myślę, że on rozumie futbol w ten sposób i tak go praktykuje. Nie on jeden, ale być może w zakresie posiadania piłki jest wyjątkowy. W reprezentacji, kiedy byliśmy kolegami z drużyny, mieliśmy już tę filozofię piłkarską, dla niego to było oczywiste.

Nadal gra w dziadka z drużyną?
Tak, od czasu do czasu wchodzi do środka, aby rywalizować i nadal robi to świetnie. Wciąż jest tak dobry jak wcześniej. Zawsze mu mówię, że mógłby nadal grać, chociaż on uważa, że nie. Dla chłopaków to luksus, że gra z nami w dziadka.

Co ci daje jako trener? Podaj mi jakiś szczegół taktyczny.
Ja zwykle gram w środku, ale trener mówi mi, gdzie mogę bardziej komfortowo odebrać piłkę… Czasem nawet na skrzydle. Na przykład w finale Pucharu Emira widzieliśmy, że trudno będzie przechodzić środkiem, i ustawił mnie na prawej stronie, ponieważ powiedział, że tam rywal ma większe trudności. Xavi świetnie czyta grę i ja to wykorzystuję. Zmienia przebieg meczu swoją percepcją tego, co się dzieje.

Czy twoja relacja z nim zmieniła się z kolegi na szefa?
Oczywiście staram się maksymalnie szanować jego decyzje i nasze relacje nie są takie same. Teraz on jest ze swoim sztabem w szatni, a ja z piłkarzami. To jasne, że jest pod tym względem inaczej, ale mieliśmy wspaniałe relacje, kiedy graliśmy razem. Wiedziałem, że jako trener wiele mi da.

Uważasz, że jest przygotowany do odniesienia sukcesu w Barcelonie?
Całkowicie. To jego marzenie i myśli o tym, niezależnie od tego, kiedy to się wydarzy w przyszłości. Ma to w środku i niewielu ludzi zna klub tak dobrze jak on. Uważam, że jest doskonale przygotowany.

Widząc go na ławce, masz większe chęci do zostania trenerem?
Nie jestem co do tego przekonany, ale też tego nie wykluczam. Xavi mówił mi wiele razy, że zapisał się na kurs trenerski z ciekawości, bez chęci bycia szkoleniowcem, a w jego trakcie zdał sobie sprawę, że chciałby być na ławce. Mówił mi, że dopóki nie skończę kariery, nie będę wiedział, czego chcę. Pragnę zostać w futbolu, nie zamykając sobie drzwi przed żadną opcją.

Przejdziesz na emeryturę w Katarze?
Cóż, kończy mi się tu kontrakt, a potem muszę zobaczyć, co się stanie z Xavim. Nie wiem tego. Muszę wysłuchać planów klubu.

A na boisku jak byś chciał, żeby cię zapamiętano?
Chciałbym być zapamiętany jako radosny zawodnik, który zawsze starał się grać widowiskowo, który miał szczęście być w reprezentacji u boku tak wielkich graczy jak Silva, Xavi czy Iniesta.

Przeszedłeś bardzo poważną kontuzję. Uważasz się za wzór?
Nie uważam się za wzór pokonywania problemów czy czegoś takiego. Dla mnie wzorem są tacy ludzie jak Juan Carlos Unzué. Widziałem go niedawno w jednej z wypowiedzi w Osasunie. On jest dla mnie bohaterem, jak ludzie, którzy walczą o swoje życie. Moja sytuacja to była zwykła kontuzja, która się skomplikowała i mogła skrócić moją karierę, ale nic więcej. Mogłem przynajmniej żyć dalej.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
konto usunięte

Dna barcy jeszcze nie zginęło

Xavi i Pyuol razem na lawce trenerskiej.Ciekawe czy taki duet dałby radę wprowadzić Barce znów na szczyt?

Niestety ta liga nie jest żadnym odniesieniem co do tego co potrafi Xavi, moim zdaniem za wcześnie na takie cudowne wnioski. Koeman dłużej trenuje i niestety widać z jakim skutkiem. Nie uważam też że ciągle szukanie kogoś kto ma to DNA jest dobre, futbol ewaluował i potrzeba swierzej krwii z poza Barcelony

"treningi opierają się na grze w dziadka, posiadaniu, ataku pozycyjnym, bronieniu się, mając piłkę… Czysta szkoła Barcelony."
Przykro mi ale z takim podejściem nie będzie miał czego szukać w Europie. Piłka nożna jest inna niż 10 lat temu, Xavi tego nie rozumie.

jezu, niech już wraca brakujący element krzyżówki

Właśnie tego u nas brakuje najbardziej

moim zdaniem zeby objąc barcelone musi pokazać sie w europie tak jak zrobil to gerrar z rangersami i awansował z nimi do ligi mistrzow z przewagą 20 punktów


Fajne odpowiedzi,a najlepsze o Unzué i o Xavim który potrafi zmienić oblicze i obraz meczu w jego trakcie czego Kuman nigdy nie będzie potrafił.I na uznanie zasługuje ilość meczy bez porażki.

Q-man lepszy :)