Mistrzowie taktyki: Johan Cruyff

Piotr Guziński

28 października 2021, 21:30

The Coaches Voice

29 komentarzy

Fot. Getty Images

Johan Cruyff jest bez wątpienia jedną z najbardziej wpływowych postaci w historii piłki nożnej. Jego sukcesy jako zawodnika, które obejmują trzy kolejne zwycięstwa w Pucharze Europy ze wspaniałą drużyną Ajaxu w latach 70. i finał mistrzostw świata z Holandią w 1974, są wystarczające, aby to udowodnić. Jego praca jako trenera, charakteryzująca się niezachwianym przywiązaniem do ofensywnego i atrakcyjnego stylu gry, jeszcze bardziej wzmacnia jego dziedzictwo. The Coaches Voice w swoim artykule przybliża profil Holendra i pokazuje styl gry stosowany przez zespoły prowadzone przez Cruyffa. Zapraszamy do lektury.

Profil

Cruyff prowadził tylko dwie drużyny w ciągu nieco ponad dziesięciu lat pracy w roli trenera: ukochany Ajax (1985-1988) oraz, w latach 1988-1996 Barcelonę – klub, w którym zbudował skład wygrywający seriami i w którym zdobył cztery kolejne mistrzostwa Hiszpanii w latach 1991-1994 oraz Puchar Europy w 1992 roku. Tak powstał Dream Team.

Jego filozofia została oparta na metodologii futbolu całkowitego, którą praktykował jako piłkarz w znakomitej holenderskiej drużynie prowadzonej przez Rinusa Míchelsa (na zdjęciu powyżej po lewej stronie). Sam Míchels został zainspirowany innym ikonicznym zespołem – Węgrami z lat 50. Ferenca Puskása i Sandora Kocsisa, którzy znani byli jako potężni lub magiczni Madziarowie.

Posiadanie piłki, mobilność, wymiany pozycji i wykorzystanie całego boiska to znaki rozpoznawcze filozofii trenerskiej Cruyffa. „Piłka nożna zasadniczo składa się z dwóch rzeczy” – powiedział. „Po pierwsze, kiedy masz piłkę, musisz być w stanie ją właściwie podawać. Po drugie, kiedy piłka jest do ciebie zagrana, musisz być w stanie ją kontrolować. Jeśli jej nie kontrolujesz, nie możesz jej również podać”.

Styl gry

Cruyff nie tylko był purystą - jego priorytetem numer jeden, jak w przypadku każdego trenera na elitarnym poziomie, było zawsze zwycięstwo. Wierzył jednak, że najlepszym sposobem na zapewnienie sobie wygranej jest ofensywny styl gry, dzięki któremu jego drużyny zrobią wszystko, aby zdominować każdy mecz.

Jego obsesja na punkcie posiadania piłki doprowadziła go do opracowania modelu opartego na trójkątach: każdy zawodnik, niezależnie od miejsca na boisku, musiał ustawić się tak, aby utworzyć ten geometryczny kształt. Uważał, że jest to idealna podstawa, dzięki której jego zespół może utrzymywać się przy piłce, oferując jednocześnie jej posiadaczowi dwie opcje do podania.

Nazywał to swoją formacją diamentu, ale pozycyjny futbol, którego nauczał Cruyff, nie zawsze był łatwy do zrozumienia. Było to możliwe, ale tylko pod warunkiem, że jego zawodnicy podzielali jego głębokie zrozumienie gry - zrozumienie, które pozwalało im decydować, kiedy podejść do kolegów z drużyny, a kiedy nie.

Posiadanie piłki samo w sobie nie interesowało Cruyffa. Chciał, aby jego piłkarze zrozumieli, że aby ją utrzymać i ruszyć w kierunku bramki przeciwnika, piłka musi być przesuwana, przesuwana i przesuwana. To był klucz do zaburzenia równowagi w formacji przeciwnika i tworzenia przestrzeni, które pozwoliłyby drużynie na przedostanie się w pobliże pola karnego i penetrację niebezpiecznych obszarów. Jednocześnie Johan chciał, aby jego zespół utrzymywał zwarty blok. Pozwoliłoby to na ciągłą wymianę pozycji i umożliwiłoby łatwiejszą i szybszą reorganizację w przypadku utraty posiadania. A im bliżej siebie byli gracze, tym łatwiejsze było odzyskanie piłki nawet na połowie przeciwnika. Na tej podstawie Cruyff w czasach swojej pracy w FC Barcelonie opierał się na dwóch formacjach taktycznych: 3-4-3 i 4-3-3.

Faza ofensywna

Dla Cruyffa wszystko zaczęło się od składu jego obrony. Wybrał niekonwencjonalną trójkę: jednego środkowego obrońcę - Ronalda Koemana lub Miguela Ángela Nadala - i dwóch bocznych defensorów w osobach Alberta Ferrera i Sergiego Barjuána lub Juana Carlosa. Od bocznych obrońców oczekiwano jednak ciągłego włączania się do ataku, w związku z czym linia defensywna często składała się tylko z tego jednego środkowego obrońcy i defensywnego pomocnika - Luisa Milli, Pepa Guardioli lub José Ramóna Alexanko. Żaden z nich nie był zawodnikiem znanym ze swoich atrybutów fizycznych.

Rola bocznych obrońców była jednak fundamentalna, gdyż dzięki nim Cruyff mógł poszerzyć boisko. Ferrer i Sergi wysuwali się do przodu jako tradycyjni gracze szerokiej linii, co pozwoliło skrzydłowym - najczęściej Christo Stoiczkowowi i Andoniemu Goikoetxeii - przesunąć się do bardziej centralnych obszarów i zmniejszyć dystans do Michaela Laudrupa na pozycji środkowego napastnika. Echa tego można dostrzec w drużynie Liverpoolu Jürgena Kloppa, w której Trent Alexander-Arnold i Andy Robertson tak często zapewniają szerokość, która pozwala Sadio Mané i Mohamedowi Salahowi wkraczać w niebezpieczne półprzestrzenie.

Nie zawsze jednak tak było. Cruyff chciał również, aby jego boczni obrońcy mieli możliwość przesunięcia się do środkowej strefy boiska. To dawało więcej miejsca szeroko ustawionym napastnikom (z Sergim i Ferrerem zachęcanymi do zejścia do środka, dało to piwotowi więcej opcji podań). W dalszej części sezonu rozwijająca się rola Laudrupa - najlepszego duńskiego piłkarza w historii - była jedną z największych innowacji Cruyffa. Pojawienie się Michaela w schemacie Holendra wiązało się z wykorzystaniem taktycznej figury, która wydawała się dawno zapomniana: fałszywej dziewiątki.

Po dołączeniu do Barcelony latem 1988 roku Cruyff otrzymał przynajmniej jednego tradycyjnego środkowego napastnika w postaci Gary'ego Linekera. Trener szybko przekonał się, że aby jego filozofia przyniosła efekty, potrzebuje zawodnika o innych cechach, a mianowicie o większej mobilności i większym zaangażowaniu w budowanie akcji.

Nie oznaczało to jednak, że rola środkowego napastnika została całkowicie wyeliminowana. W kolejnych sezonach Cruyff znalazł miejsce dla takich strzelców bramek jak Romario czy Julio Salinas. Ten ostatni wystąpił nawet u boku Christo Stoiczkowa w dwójce z przodu w finale Pucharu Europy w 1992 roku podczas zwycięstwa nad Sampdorią na Wembley. Laudrup w tym pojedynku operował za nimi.

Błyskotliwość jego pomysłów ożyła bardziej, gdy Laudrup grał jako fałszywa dziewiątka w nowym systemie - echa tego można było zobaczyć w Barcelonie dwie dekady później, gdy Pep Guardiola zdecydował się wykorzystać Lionela Messiego w ten sam sposób. Laudrup był piłkarzem z bajecznym wyczuciem pozycji. Duńczyk był bardziej przyzwyczajony do podawania niż do zdobywania bramek i miał idealne cechy dla pozycyjnego stylu gry, którego właśnie tak pożądał Cruyff. Rola fałszywej dziewiątki wymagała od Laudrupa ciągłego opuszczania strefy środkowego napastnika, w której rozpoczynał mecze, aby mógł grać obok ofensywnych pomocników - najczęściej Eusebio Sacristána, Txikiego Begiristaina i José Mari Bakero - lub ze skrzydłowymi, powodując zamieszanie u środkowych obrońców przeciwnika, przyzwyczajonych do krycia tradycyjnego środkowego napastnika. Dynamiczne ruchy, do których zachęcała fałszywa dziewiątka i wynikająca z tego nierównowaga w liniach defensywnych przeciwników, pozwoliły również pomocnikom na łatwiejsze dochodzenie do okazji strzeleckich.

Strategia opracowana przez Cruyffa miała jeszcze jeden cel: stworzyć przewagę liczebną w środku pola, która pomogłaby utrzymać posiadanie piłki, zapewniając jednocześnie nowe warianty trójkątów piłkarskich. Zachęcając jednego ze swoich skrzydłowych lub obrońców do schodzenia do środka, chciał, aby jego ekipa utrzymywała bardzo bliskie linie podań, skracając w ten sposób dystans między zawodnikami. Uważał to za niezbędne do osiągnięcia szybkiego obiegu piłki.

W sytuacjach, gdy drużyna przeciwna grała wysokim pressingiem, bramkarz Andoni Zubizarreta mógł posłać podanie na średnią odległość do defensywnego pomocnika lub zagrać długą piłkę w kierunku jednego ze skrzydłowych. Jeśli piłka była w posiadaniu Koemana, to zagrywanie długich podań było częstą taktyką. Odbiorca takiego dogrania mógł wtedy walczyć jeden na jednego ze swoim przeciwnikiem lub, jeśli wolał, szukać połączenia z najbliższym atakującym pomocnikiem. Jeżeli przeciwnicy ustawili się w niskim bloku, to akcja zawsze zaczynała się od bramkarza. Mając piłkę przy nodze, Zubizarreta miałby możliwość zagrania do Koemana lub piwota w środku pola, aby rozpocząć budowanie akcji drużyny. Boczni obrońcy, w zależności od szybkości wymiany futbolówki i ruchu skrzydłowych, będą, jak już zostało to omówione, naciskać szeroko lub oddawać się do dyspozycji defensywnego pomocnika w bardziej centralnych obszarach boiska.

Kiedy już znaleźli się na połowie przeciwnika, od tych, którzy byli blisko piłki, oczekiwano znalezienia miejsca i zaoferowania siebie jako opcji do podania. Zawodnicy po przeciwnej stronie boiska mieli jednak utrzymać swoje pozycje. Tylko w ten sposób ekipa Johana mogła zachować maksymalną szerokość, której się domagał. Wraz z przybyciem Romario w lecie 1993 roku (Laudrup rok później kontrowersyjnie odszedł do Realu Madryt) drużyna przyjęła bardziej tradycyjne zachowania. Jako środkowy napastnik Brazylijczyk zmuszał swoich kolegów z zespołu do poruszania się wokół jego bardziej konsekwentnego ustawiania się. To w znacznym stopniu zmodyfikowało model Cruyffa, dając mu zabójczego gracza w polu karnym, ale ograniczając niektóre z wcześniejszych dynamiki drużyny poza nim i wokół niego.

Faza defensywna

Obrona poprzez atak. Na tym właśnie polegała idea Cruyffa i stąd tak silna skłonność do gry ofensywnej. W sytuacjach, gdy Barcelona wycofywała się do niskiego bloku, możliwe było dla defensywnego pomocnika - na przykład Guardioli – by cofać się głęboko i działać jako drugi środkowy obrońca. Boczni obrońcy zajmowali wtedy bardziej tradycyjne pozycje w defensywie, a 3-4-3 Cruyffa podczas posiadania piłki przekształciło się w bardziej znane 4-3-3.

Jeśli drużyna była już ustawiona w systemie 4-3-3 z dwoma środkowymi obrońcami, defensywny pomocnik znajdowałby się już w środkowych strefach boiska, które są bardziej naturalne dla jego gry. Widać to na przykładzie drużyny, którą Cruyff wybrał na finał Ligi Mistrzów w 1994 roku przeciwko Milanowi, z Guardiolą jako głęboko cofniętym pomocnikiem przed Ronaldem Koemanem i Nadalem. Z wyjątkiem obrońców, od pozostałych zawodników w systemie Cruyffa nie oczekiwano wykonywania długich, poziomych lub pionowych ruchów, gdy jego ekipa była w posiadaniu piłki. Podobnie, jego zespoły rzadko stosowały wysoki lub intensywny pressing po stracie piłki - dawało to przeciwnikom zarówno czas, jak i miejsce na kontratak, co często powodowało, że linia defensywna Cruyffa była bezbronna przy przejściach obronnych. To nie był przypadek, że prowadzona przez niego Barcelona straciła tak wiele bramek (415 straconych goli w 414 meczach przy 836 zanotowanych trafieniach – przyp. red.).

Cała jego strategia defensywna opierała się na ustawieniu piłkarzy, a nie na ich sprawności fizycznej. Dowodem na to było znaczenie, jakie Guardiola, raczej technik niż biegacz, zyskał jako defensywy piwot. Cruyff wierzył, że właściwe ustawienie zawodników pozwoli na efektywniejsze, dłuższe posiadanie futbolówki, a następnie szybkie jej odzyskanie. "Jeśli nie tracisz piłki podczas budowania akcji, bardzo trudno jest dopuścić do kontrataku" - powiedział kiedyś. Oczywiście, nawet jego zespoły czasami traciły piłkę, a kiedy tak się działo, ze względu na sposób, w jaki się ustawiały, kontrataki były najskuteczniejszym sposobem na ich zranienie.

W 3-4-3, kiedy to Guardiola schodził głęboko i przyjmował rolę drugiego środkowego obrońcy, drużyna zyskała utalentowanego gracza z piłką przy nodze, który po powrocie dołączał do Koemana, posiadającego umiejętność płynnego rozgrywania i wznawiania akcji. Jednak stanowiło to również ryzyko dla zawodnika nieprzyzwyczajonego do operowania w końcowej linii defensywy - każdy błąd wynikający z nacisku przeciwnika mógł niemal natychmiast przekształcić się w okazję do zdobycia bramki.

Za plecami Guardioli, Koemana i spółki Zubizarreta był tradycyjnym bramkarzem, nieprzyzwyczajonym do gry nogami. Pod presją często uciekał się do zagrywania długich piłek bez wyraźnego odbiorcy, zamiast szukać najbliżej ustawionego kolegi z drużyny. Cruyff był innowatorem, który chciał, aby jego bramkarze brali udział w budowaniu akcji i by byli oni realną opcją do podania. Zubizaretta nią nie był, ale wpływ intencji Cruyffa możemy dostrzec już teraz w drużynach Guardioli - nie tylko w postaci obecnego stopera Manchesteru City Edersona, który ma zasięg podań jak zawodnik z pola.

Oczywiście nie tylko dzięki Guardioli dziedzictwo Cruyffa przetrwało. Trener taki jak Marcelo Bielsa podziela tego samego ducha innowacji co Holender, pozostając wiernym swojemu poglądowi na futbol i stawiającego widowisko ponad wszystko. W Guardioli, Bielsie i innych przetrwała fundamentalna idea Cruyffa: w piłce nożnej chodzi i musi chodzić o to, by zdobyć o jedną bramkę więcej niż przeciwnik.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Podzielam opinie @Harnas2 @headhuntersFCB i @januszhol
Nie zapominajmy o tym, zeby realizowac nawet najlepsze zalozenia taktyczne, potrzebujemy wykonawcow, ktorzy nie tylko kupia i zrozumieja przeslanie trenera, ale tez przeloza taktyke na dynamicznie rowzijajace sie wydarzenia na boisku.
Do tego dochodzi forma dnia, motywacja itd, itd.
Material ludzki nie jest latwy do obroki (to chyba powiedzenie Strejlaua). Na przeciw mamy przciez czesto wysokiej, a nawet swiatowej klasy przeciwnika lub solidna defensywnie , silowa druzyne, ktora nie bedzie sie biernie przygladala, jak realizujemy nasze zalozenia taktyczne.
Dlatego tez niemozliwym jest wygrywac kazdy mecz w idealnym stylu, tego jeszcze zaden trener nie dokonal, ale mecze prawie idealne sie zdarzaja.
Nie jestesmy robotami.
Nie zmienia to faktu, ze Cruyff nalezy do ludzi, ktorzy zmienili futbol i jest postacia wybitna.

Ciągle nie kapuje, czemu wszyscy pisza jakby Xavi siedział już na ławce trenerskiej, hmmm

KIedy Mistrz taktyki: Ronald Koeman z pewnością wtedy bardzo dokładnie przeczytam ten artykuł :-D

Oj, nie wszystko było tak różowe jak w tym artykule. Barca Cruijffa dostarczała niezłej huśtawki emocjonalnej. Mecze genialne, przeplatała z fatalnymi. Nie było takiej dominacji jak za kadencji Guardioli. Jak Barca się "broniła", to trzeba było zamykać oczy. Finał z Milanem będzie mi się śnił do końca życia. Ja mam mieszane uczucia do ery Johana.
konto usunięte

Słabymi zawodnikami taktyki nie ogarniesz. Na końcu zostaje laga i wrzutki i pojedynki biegowe. Nie masz zawodników to resztę między bajki można wsadzić

Wszystkie teoretyczne trele-morele są warte funta kłaków, jeżeli nie ma odpowiednich wykonawców tego pomysłu. I nie mam tu na myśli kupowanie najdroższych piłkarzy i próby zrobienia z nich drużyny. Czym to się kończy widzimy z całą mocą.

Xavi w tym roku nie zostanie trenerem Barcelony i dlatego jest trener tymczasowy.

A już w następnym odcinku Mistrzowie taktyki: Ronald Koeman! Zapraszamy ;)

Na tym zdjęciu to Janusz Tracz

W sezonie 93/94 pykneliśmy Real 5:0. Odszedł Laudrup do Realu, to rok później Biali nas pykneli 5:0. Taki to był zawodnik. Robił różnicę. Prawdziwy playmaker.

Wyczuwam inspirację książką "Dziedzictwo Barcelony, dziedzictwo Cruyffa". Chociaż o Johannie napisano wiele. Bardzo fajnie się czyta takie rzeczy. Jeżeli chodzi o trenerów to chyba największy albo jeden z największych wizjonerów w historii. Pep to unowocześnił przez co dołączył do trenerskich wizjonerów, których jest garstka. Piekne jest to, ze oni wszyscy są związani z Barceloną, bo nawet Michels to Ajaxowo-barceloński mix.

Do momentu przeczytania "Johan Cruyff" myślałem, że to szydera z Koemana

Czekam na Mistrzowie taktyki: Ronald Koeman

@Piotr Guziński fajny artykuł, miło się czytało, dzięki

Przez niego pierwszy raz odkryłem opcje poleć artykuł :)