Bez niespodzianki - Bayern znów katem Barçy

Błażej Gwozdowski

14 września 2021, 19:46

704 komentarze

Fot. Getty Images

FC Barcelona

FCB

Herb FC Barcelona

0:3

Herb FC Barcelona

FC Bayern Monachium

BAY

  • 34' Thomas Muller 
  • 56', 85' Robert Lewandowski 
  • Wtorek, 14 września 21:00
  • Camp Nou
  • Polsat Sport Premium 1
  • Barcelona zdecydowanie uległa Bayernowi na Camp Nou, prezentując fatalny futbol
  • Dwie bramki zdobył Robert Lewandowski, a wynik spotkania otworzył Müller
  • Swoje minuty w Lidze Mistrzów otrzymali Balde, Gavi oraz Demir

Barcelona wróciła do gry o punkty po dłuższej przerwie, na dodatek bez Griezmanna i Emersona oraz z kontuzjowanym Martinem Braithwaite'em. Co prawda Klub zdążył jeszcze pozyskać napastnika w osobie Luuka de Jonga, to przed meczem z Bayernem nikt nie stawiał gospodarzy w roli faworyta. Ronald Koeman w obliczu kontuzji napastników zdecydował się na ustawienie 3-5-2, stawiając na tercet Araujo, Piqué, García w obronie. Przed nimi szeroko ustawieni zostali Sergi Roberto i Jordi Alba, a środek pola utworzyli Busquets, De Jong i Pedri. Nie było niespodzianek także w ataku, gdzie do Memphisa dołączył doświadczony Luuk de Jong. W ekipie gości na ławce rezerwowych zasiadł Gnabry, a jego miejsce zajął Musiala.

Barcelona nieźle rozpoczęła pierwszą połowę i podjęła walkę o środek pola. Szybką żółtą kartkę za faul taktyczny złapał Kimmich. Swoją siłę w pojedynku z Lewandowskim pokazał także Ronald Araujo. W 15. minucie po dośrodkowaniu Alby uderzył Sergi Roberto, jednak bardzo niedokładnie. W odpowiedzi strzelał Sane, ale Ter Stegen świetnie interweniował. Z czasem zaczęła się zarysowywać przewaga fizyczna Bayernu. Gospodarze starali się grać z pominięciem środka pola, uruchamiając wahadłowych. Niewiele jednak z tego wynikało i to goście sprawiali lepsze wrażenie. W 30. minucie dobrze w pole karne dośrodkował Depay, ale Luuk de Jong nie odczytał intencji rodaka. Bayern odpowiedział w 34. minucie - na bramkę zza pola karnego uderzył Müller, a piłka po rykoszecie wpadła do siatki.

Katalończycy szukali coraz prostszych środków, by przedostać się pod bramkę Neuera. W 38. minucie po wymianie piłki przed polem karnym udało się dośrodkować w pole karne, ale Frenkiemu zdecydowanie zabrakło centymetrów, by oddać strzał głową. Dało się zauważyć, że przy szybkich atakach Barcelony za akcją podąża zaledwie 2-3 zawodników. W takiej sytuacji trudno było wypracować sobie dobrą okazję do zdobycia bramki. Pewnym pocieszeniem mogła być głęboka, ale całkiem skuteczna defensywa. Po golu Müllera wysiłki Araujo i spółki przestały mieć jednak wielkie znaczenie. Sędzia nie doliczył do pierwszej połowy nawet minuty i Ronald Koeman dostał kwadrans na to, by przekonać podopiecznych, że są w stanie odmienić obraz gry.

Drugą połowię rozpoczęliśmy bez zmian. Nie rokowało to zbyt dobrze dla Barcelony. Już w 52. minucie powinno być 0:2 po uderzeniu Sane, ale dobrze interweniował Ter Stegen. W 56. minucie piłka już jednak wylądowała w siatce. Znów pasywność defensywy przy strzale Musiali i skuteczna dobitka Lewandowskiego. Koeman zareagował zmianami, jednak nie były one zwiastunem korekty systemu. Demir zmienił Roberto na wahadle, a Gavi Busquetsa w środku pola. Pojawiła się ruchliwość, ale wciąż to goście mieli pełną kontrolę nad spotkaniem. Wiele nie zmieniło także wejście Coutinho i Balde, choć obaj pokazali się z dobrej strony. Pojedyncze akcje były bowiem tylko tłem dla całkowitej dominacji ekipy Nagelsmanna.

Młodzież z Barcelony próbowała powalczyć jeszcze o bramkę kontaktową w końcówce, jednak to Bayern dobił rywali. Prosta strata na własnej połowie zapoczątkowała kontratak, a drugiego gola w meczu na swoim koncie zapisał Robert Lewandowski. Gospodarze byli bezradni, a Bawarczycy grali spokojnie, bez pośpiechu i przyśpieszali akcje dokładne wtedy, kiedy było to uzasadnione. Można by rzec, że ten mecz był potrzebny. Już teraz. Ronalda Koemana do końca pierwszego tygodnia października czeka kilka kolejnych testów. Jeżeli poprawy nie będzie, to przynajmniej stanie się jasne, że jego etap w Barcelonie powoli dobiega końca. A największą spuścizną, jaką może po sobie pozostawić, są minuty rozegrane przez młodzież.

Barcelona: Ter Stegen, Piqué, Araujo, Éric García (min. 66, Mingueza), Sergi Roberto (min. 59, Demir), Jordi Alba (min. 74, Balde), Sergio Busquets (min. 59, Gavi), Frenkie de Jong, Pedri, Depay, Luuk de Jong (min. 66, Coutinho). 

Bayern: Neuer, Pavard (min. 66, Hernández), Upamecano, Sule (min. 82, Stanisić), Davies, Kimmich, Goretzka, Müller (min. 82, Sabitzer), Musiala (min. 70, Gnabry), Sane (min. 82, Coman), Lewandowski.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Szok, niedowierzanie - żaden laramblowy ekspert się nie spodziewał, że Barcelona przegra przeciwko jednemu z faworytów LM, który ma kompletny zespół włącznie ze zmiennikami...
Jak mówi przysłowie "dziury w sercu szmatą nie zatkasz" - tak też było w dzisiejszym meczu - bez załatanej dziury w linii pomocy, bez skrzydłowych, bez linii ataku, która może liczyć na wsparcie linii pomocy, bez Messiego i Griezmanna... - wynik był do przewidzenia nawet dla mniej rozgarniętych. Ja rozumiem romantyczne myślenie o skutecznej obronie Częstochowy, ale prawdopodobieństwo aby tak się stało było małe - jeden mecz na dziesięć może udałoby się nie przegrać.
W bardzo krótkim czasie laramblowi eksperci znowu zostali brutalnie wyjaśnieni - dla mnie to logiczne, że jak ludzie znający się na piłce mówią jednoznacznie, że z tym składem nic Barcelona w tym sezonie nie ugra - to trzeba przyjąć prawdę i trzymać kciuki, aby lepsze czasy nastały szybciej niż później.
Jeśli brać pod uwagę że każdy gol Bayernu był przypadkowy bądź wynikający z błędów młodości to nie ma tragedii. Pierwszy gol to pech Garcii, drugi gol to zbyt duża przestrzeń zostawiona przez pomocników i Araujo przy dobitce, a trzeci gol to brak doświadczenia Balde i Araujo. Piłkarsko byliśmy słabsi, ale to było wiadomo jeszcze przed meczem, a w LM to kosztuje najbardziej, ale uczciwie trzeba przeyznać że skrzydła Bayernu nie robiły co chciały, to nie było tak że przeciwnik dzielił i rządził - jakby mecz odbywał się za 3-4 tygodnie wynik mógłby być znacząco inny, ale dzisiaj ciężko było zrobić coś więcej.
Docenić trzeba, że zespół walczył jak mógł przez cały mecz (nawet dzieciaki pokazały pazur) - to też dobry prognostyk - wracający do gry Cou, Fati oraz reszta zawodników z pewnością będzie wartością dodaną w dalszej części sezonnu. Visca El Barça!

@JarekS pięknie napisane ohh jak ja czekałem dzisiaj na taki komentarz, w pełni go podzielam, chociaż 3 bramkę przypisał bym trochę Denirowi, stracił piłkę w miejscu gdzie nie ma prawa to się wydarzyć, był pod pressingiem 3 zawodników fakt, ale nasz środek pomocy został po stracie na środku boiska i już nie nadążył do powrotu Bayern leciał 5 na 4 naszych... Także Demir minus..

@JarekS do plusów tego meczu można dodać, że może w końcu populacja januszów sukcesu na tej stronie trochę się przerzedzi :-)

@Chlebek23391 Dzięki, chociaż ja żadnemu młodemu zawodnikowi nie mogę dać minusa - nie można oczekiwać cudów - to dla nich czas nauki, a nie realizacji celów sportowych zespołu. To nie jest tak że w gotowym zespole pojawia się 1-2 młodych zawodników - wtedy można wymagać więcej - ale jak jest to zaciąg hurtowy to całkowicie inna historia.
Trudna sytuacja klubu sprawia że zespoł musi grać na zmianę albo doświadczonymi zawodnikami i schyłku kariery, albo młodzieżą, która musi zdobywać dopiero doświadczenie.
Przykładowo Gavi z Juvenilu, Demir, który miał grać w drużynie rezerw czy Balde, który w poprzednim sezonie zagrał 900minut w 3 lidze, a resztę czasu był kontuzjowany - ja bym docenił jak mocno muszą być zbudowani przez trenera, który wmówił im że mogą walczyć jak równy z równym z dorosłymi przeciwnikami. Nawet jakby zawalili 5 goli przeciwko takiemu przeciwnikowi jak Bayern to nie miałbym do nich pretensji bo dla nich to wszystko jest nowe, a obiektywnie patrząc są kandydatami na piłkarzy (zdolnymi ale kandydatami).

@ViscaelBarca2007 Oby, chociaż dwa dobre mecze w lidze i Janusze Sukcesu znowu się uaktywnią licząc że będziemy bić się jak równy z równym z Realem czy Atletico :)

@JarekS czytam na spokojnie komentarze po meczu dopiero teraz. Nie zgodzę się z Tobą że rykoszet Garci to pech. Odwrócił się tyłem i nie miał żadnej możliwości wybicia piłki ani świadomości gdzie ona jest, zwyczajnie się przestraszył. To niedopuszczalne u obrońcy. To nie kwestia umiejętności a raczej mentalności i zaangażowania. Taki Puyol nie patrzył by czy mu głowę urwie czy nie - poszedł by na strzał a nie odwracał się du*ą. Przy golu z dobitką tam było tyle miejsca i czasu że niedowierzałem - to nie pech a źle ustawiona obrona i znowu - brak zaangażowania w powrót i walkę o odbiór piłki.

W ogóle miałem wrażenie że nasi są jacyś ociężali, jakby przygotowanie do sezonu pod względem szybkościowym było pominięte. Tylko Balde zasuwał jak mały samochodzik, zrobił tym na mnie ogromne wrażenie.
Poza tym wyjściowy skład nie był ani demonem szybkości ani ruchliwości w celu dania jakiejś opcji do poddania. Oni wszyscy stali, patrzyli co zrobi ten który jest przy piłce. Najgorsze jest to, że u nas tak to wygląda już kilka lat - granie na stojąco, wolno.
Podsumowując: wynik można jak najbardziej wybaczyć. Sposobu grania i braku zaangażowania już nie. Skoro jesteśmy słabsi czysto piłkarsko to dlaczego nie walczymy tak jak to często robili z nami ci średni i słabi w La Liga? Ile nam napsuli nerwów i punktów zabrali? Do tego potrzeba zaangażowania i trenera który ma na spotkanie plan A, B i C. Koeman taktycznie miał jakieś dziwactwo a nie plan. Gość jest świetny w pracy z młodymi i to mu trzeba oddać ale taktyka u niego zawsze leży kiedy gramy z kimś powyżej średniego poziomu. To idealny trener dla Barcelony... B... I nie piszę tego o nim złośliwie tylko aż ciekawi mnie ilu młodych chłopaków pracując z nim na co dzień przebiło by się wyżej.

@csm101 To nie tylko kwestia szybkości - to kwestia różnicy klas pomiędzy zespołami.
Po Januszowemu można powiedzieć że każdy gol padł po mniejszym lub większym błędzie młodych piłkarzy - w LM brak zgrania bądź doświadczenia zawodników działa na niekorzyść ze zdwojoną siłą.
Dla osób siedzących w futbolu można mówić o pechu - to kwestia standardów we współczesnym futbolu oraz budowania młodych zawodników. U mnie w Rennes pracujemy psychologicznie z młodymi zawodnikami i co sezon 3-4 wchodzi do pierwszego składu - nikt nawet by nie pomyślał aby zarzucać błędną reakcję Garcii przy pierwszym golu aby nie blokować jego rozwoju na następne tygodnie czy miesiące. Indywidualnie trener i psycholog sportowy musi to z nim przepracować, ale nikt publicznie w życiu by nie powiedział nic złego na zawodnika który nie rozegrał nawet 150 czy 200 meczy w dorosłym futbolu. Nie można mieć pretensji do zespołu jak połowa składu jeszcze rok temu nie wiedziała co to jest intensywność gry w dorosłej piłce.
Plan taktyczny A, B czy C można mieć jak masz wachlarz piłkarzy do wykorzystania, a prawda jest taka, że nie patrząc na wynik zagraliśmy lepiej niż wynikało to z porównań na papierze. Jakby mecz odbył się kilka tygodni później i mielibyśmy chociaż kilku zawodników więcej (dostępncyh i z większą ilością treningów po kontuzji) to można by było się zastanowić jakie argumenty można by było wykorzystać - ale nie teraz gdy nawet nieobecność Braithwaite'a jest wielkim osłabieniem zespołu...

@JarekS zgodzę się w 100 procentach, że wyrzucenie na tacę błędów młodym piłkarzom to nic dobrego ale tu ich nie ma i o ich błędach możemy mówić swobodnie :-). Według mnie z takim zawodnikiem jak Garcia ludzie podobni do Ciebie będą mieli duuuuzo pracy. Papiery na granie ma jak najbardziej, absolutnie nie można mu tego odmówić. Tyle że porównując młodego Garcię do młodego Puyola to przepaść mentalna. Każdy młody zawodnik popełnia błędy i Puyol też je popełniał, tylko że głowę władał od zawsze tam gdzie inni bali się włożyć nogę.
« Powrót do wszystkich komentarzy