Andoni Zubizarreta: Myślę, że porażka 2:8 ciąży bardziej trybunom niż Ter Stegenowi

Dariusz Maruszczak

14 września 2021, 18:05

TZ, AS

7 komentarzy

Fot. Getty Images

Były bramkarz, który w przeszłości był także dyrektorem sportowym Barcelony, Andoni Zubizarreta udzielił wywiadu dla monachijskiego dziennika TZ, w którym ocenił, czy porażka 2:8 z Bayernem sprzed roku może mieć dziś wpływ na katalońską drużynę.

– Szczerze mówiąc, myślę, że to, co stało się w Lizbonie, nie będzie miało żadnego wpływu na ten mecz. To inne spotkania, inne drużyny, inni ludzie… Powiedz mi, jak na Memphisa Depaya może wpłynąć wspomnienie tamtego pojedynku. Nawet w przypadku tych, którzy wtedy cierpieli lub świętowali, nie sądzę, żeby to w ogóle na nich wpływało. Jednak jeśli przestaniesz się nad tym zastanawiać, jest kwestia godna rozważenia. Barcelona zmieniła trenera po tamtym starciu, co było do przewidzenia, było logiczne. Jednak Bayern też nie ma tego samego szkoleniowca, także go zmienił niedawno. Klub, o którym sądzisz, że ma bardzo stabilną strukturę. Więc widzisz, jaki jest futbol.

– To pierwszy mecz Barcelony w fazie grupowej, pierwszy w Europie bez Messiego… Barça znajduje się w trudnej sytuacji instytucjonalnej. Normalnie zawsze byłaby faworytem lub przynajmniej szanse wynosiłyby po 50%... Teraz uważam, że Bayern trochę bardziej można uznać za faworyta, ale 2:8 z Lizbony nie ma na to wpływu. Myślę, że ten wynik ciąży bardziej trybunom niż Ter Stegenowi.

– Nie widziałem tego spotkania na żywo, więc wrażenia są zawsze inne, jeśli ogląda się z opóźnieniem. To było dziwne starcie. Sytuacja była dziwna z powodu pandemii, zmiany formatu rozgrywek, momentu, jaki przechodziła Barcelona. Ze względu na to wszystko to było dziwny mecz, który zakończył się rzadkim, dziwnym, niespotykanym wynikiem. Barça miała swój moment podczas pojedynku, dopóki nie zniknęła. Przypomina mi to w pewnym stopniu spotkanie Brazylii z Niemcami na mundialu 2014. Ostatnie 15 minut w Lizbonie to był atak i gol, atak i gol, coś bardzo nietypowego. Jak w tamtej konfrontacji Brazylii z Niemcami. Jedna z drużyn wydaje się mówić, że już wystarczy, że to koniec, a Niemcy nie, grają do końca.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Cieszy dobry występ dziś Ter Stegena. Kilka kluczowych interwencji, dobry na przedpolu, żadna bramka go nie obciąża. Może po kontuzji nie ma już żadnego śladu

Taaa tylko że Sztegen po tym gangbangu od Neuera systematycznie obniża loty....

Andoni... wróć...

Brakuje takich ludzi. Laporta i Zubizarreta zawsze będą kojarzyć mi się z Pepem i Dream Teamem sprzed 10 lat.

Jako psycholog sportowy muszę się z tym zgodzić - porażka 2:8 to bardziej problem trybun niż piłkarzy - tak było, jest i będzie - każdy zawodowy piłkarz bez względu na wiek musi patrzeć w przyszłość, a nie żyć przeszłością.
Warto jednak zaznaczyć że całkowicie inaczej mogą odbierać wysokie porażki młodzi zawodnicy - w swojej karierze miałem dziesiątki dzieciaków przyblokowanych w rozwoju na grube tygodnie jak nie miesiące - każdy młody piłkarz bardzo indywidualnie znosi porażki. W Barcelonie tacy piłkarze mają dodatkowe piekiełko ze strony własnych kibiców, którzy są największym zagrożeniem w ich rozwoju. Dam sobie rękę uciąć że dla takiego Balde, Nico, Gaviego czy Demira po których widać że mają gigantyczny poziom emocjonalności mecz z Bayernem mógłby być dla nich niezłym wyciskiem psychicznym (szczególnie po meczu). To normalne - młodzi Iniesta czy Xavi też tacy byli i nikt ich nie spalał na początku kariery w Europie (wystarczający wycisk i po tyłku dostawali w lidze).