Rummenigge: 8:2 z Barceloną to było szaleństwo, myśleliśmy, że śnimy i zaraz się obudzimy

Łukasz Lewtak

12 września 2021, 20:00

AS

19 komentarzy

Fot. Getty Images

Były dyrektor generalny Bayernu Monachium Karl-Heinz Rummenigge udzielił wywiadu dla dziennika AS, w którym wypowiedział się m.in. na temat wtorkowego meczu Ligi Mistrzów na Camp Nou, pamiętnego 8:2 z Lizbony, odejścia Leo Messiego z Barcelony do PSG oraz Superligi.

Jak wspomina pan pamiętny meczu Bayernu z Barceloną, w którym padł wynik 8:2?

To było szaleństwo. Wszyscy myśleliśmy, że śnimy i że w pewnym momencie po prostu się obudzimy. Chyba nigdy nie przeżyłem i już nigdy nie przeżyję czegoś takiego. Nasza drużyna była w transie. Ten mecz dał jej wiarę, że naprawdę może wygrać Ligę Mistrzów. To, co Hansi Flick i nasz zespół zrobili w Lizbonie, było wyjątkowe.

Co oznacza marka Messiego dla Barçy i LaLigi?

W ciągu trzech lat LaLiga straciła swoich dwóch sztandarowych graczy. Cristiano odszedł do Juventusu, a teraz Messi do PSG. Obaj pozostawiają pustkę w marketingu, której nie da się wypełnić. Każdy ma prawo mówić, co chce, ale ja uważam, że to samobój, że Barcelona została zmuszona do pożegnania się z Messim z powodu konsekwencji Finansowego Fair Play.

Co sądzi pan o sytuacji finansowej Barcelony?

Widzieliśmy, że to nadchodzi. Kiedy kumuluje się tak wiele wydatków, to normalne, że rachunki się nie składają, zwłaszcza po tym, co dla wszystkich oznaczał koronawirus. Droga, przed którą teraz stoi Barcelona, jest trudna, ale też właściwa i konieczna. Cięcie kosztów jest niezbędne przy ponad 1,3 mld euro długu. Nie ma żadnej alternatywy. I mój dobry przyjaciel Joan Laporta też to wie.

Czy ma pan z nim dobre relacje?

To wspaniały facet i najlepszy menedżer. Prowadził już klub w jego najlepszym okresie z Pepem jako trenerem i jestem w pełni przekonany, że będzie w stanie wyprowadzić Barçę z tego kryzysu. Jego kandydatura, biorąc pod uwagę moment, przez który przechodzi klub, wydała mi się wręcz odważna i szlachetna. Widać, że czuje odpowiedzialność za swój klub i chciał, aby to się liczyło w tych trudnych czasach.

Czy jest już po Superlidze?

Są trzy kluby, które utrzymują ją przy życiu, przynajmniej w sensie prawnym. W kategoriach sportowych trudno mi wyobrazić sobie rozgrywki z trzema drużynami. Nie wiem, dlaczego ta trójka wciąż się jej trzyma, ale wiem, że Superliga w takiej formie, w jakiej była zorganizowana na początku, jest martwa. Ja tak nie twierdzę, twierdzą tak kibice piłkarscy w całej Europie. Ich reakcja była jasna, żaden klub w Anglii, Francji czy Niemczech nigdy więcej nie pokusi się o igranie z ogniem. To było pochopne działanie ze strony założycieli. Jestem przekonany, że to powstało w pośpiechu, aby w krótkim czasie złagodzić skutki pandemii. Mówimy o 250 i 350 milionach dla każdego klubu, co byłoby słynną kroplą w morzu potrzeb, ponieważ w dłuższej perspektywie pieniądze te nawet pogorszyłyby sytuację finansową niejednego klubu.

REKLAMA

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
konto usunięte

Wspomniał o 8:2 aby nas upokozyc

I cyk!
Kolejna poważna osoba miażdży i obnaża ten projekt Superligi, co tylko potwierdza jak bardzo zaślepionym trzeba być żeby w tym trwać i w to wierzyć :-)
No i jeszcze słowa o tym samobóju klubu z Messim :-(

Szkoda gadać jak nisko upadł ten klub :-(
Niech Gerard kończy już karierę i zostaje prezesem bo z klubu nie zostaną nawet wióry i deski :-)
Na Laporte już nie liczę.

Ps. Dla Bayernu brawa za super mecz i wielki sezon!

W sumie fajny wywiad - wszystko co mówi jest z szacunkiem, ale też bolesną prawdą dla każdego kibica Barcelony.

Miałem to samo Karl. Tylko, że u mnie to był koszmar.