Raport Deloitte: LaLiga na trzecim miejscu w Europie pod względem przychodów za sezon 2019/2020

Dariusz Maruszczak

30 lipca 2021, 19:00

Deloitte, AS

13 komentarzy

Fot. Getty Images

  • Specjaliści z firmy Deloitte wzięli pod lupę przychody w europejskim futbolu za sezon 2019/2020
  • Okazuje się, że wpływy LaLigi były w tym czasie niższe niż np. Bundesligi
  • Mimo trudnej sytuacji spowodowanej pandemią są perspektywy na poprawę sytuacji finansowej w europejskiej piłce

W rozgrywkach 2019/2020 po raz pierwszy od dekady przychody europejskiego futbolu się zmniejszyły, sięgając 25,2 miliarda, czyli o 13% mniej niż we wcześniejszej kampanii. Pięć największych lig europejskich uzyskało 15 miliardów, co jest o 11% gorszym wynikiem niż w sezonie 2018/2019. Finansowym liderem wciąż pozostaje Premier League (5,134 mld), mimo historycznego spadku przychodów o 13%. Straty LaLigi i Bundesligi były stosunkowo mniejsze (odpowiednio 8% i 4%), ale to niemieckie rozgrywki uzyskały większe wpływy (3,208 do 3,117 mld). Znacznie gorzej wyglądają pod tym względem Serie A (2,1 mld - 18% mniej niż w rozgrywkach 2018/2019), a także Ligue 1 (1,6 mld – 16%), która w ogóle nie dokończyła zmagań.

– Wciąż jest za wcześnie, aby w pełni i szczegółowo poznać wpływ finansowy kryzysu spowodowanego przez Covid-19 na europejską piłkę, chociaż w klubach jego zasięg zaczyna już być dostrzegany. W szczególności można zobaczyć, jaki wpływ pociągnęła za sobą pandemia w dni meczowe, biorąc pod uwagę, że łączne przychody drużyn LaLigi w dni rozgrywania spotkań spadły o 19%, z powodu zamknięcia stadionów i zakazu wstępu dla kibiców – stwierdził Javier Moncada z Deloitte.

Specjalista zachowuje jednak optymizm co do przyszłości futbolu. – Mimo ogólnej niepewności, jaką wywołała pandemia, futbol pokazał wielką odporność, dlatego warto z optymizmem patrzeć na sezon 2021/2022, który może stać się definitywnym krokiem ku normalności i odzyskaniu solidności w zakresie przychodów w kolejnych rozgrywkach. Bezpieczny powrót do aktywności, nie tylko sportowców, ale również kibiców, jest kluczowym aspektem, aby ograniczyć całkowity wpływ finansowy, jaki wyniknął z tej sytuacji.

Poparciem tej tezy ma być względne utrzymanie przychodów z transmisji telewizyjnych. Premier League przedłużyła porozumienie ze swoimi partnerami na takich samych warunkach, a Serie A straciła tylko 5%. Deloitte przypomina, że za 51% przychodów klubów odpowiadają właśnie wpływy z transmisji telewizyjnych. Inna sprawa, że problemem wciąż pozostaje temat dostępności stadionów dla kibiców, zwłaszcza w Katalonii, gdzie lokalne władze wykazują się daleko posuniętą ostrożnością w tym zakresie.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Może teraz odpowiesz Gaurdioli jak to cudownie zarządzasz la liga. To jest dramat że po tylu latach sukcesów Barcy i Realu w LM, la liga jest na 3 miejscu. Majac Messiego i Cristiano gość nie potrafił nawet tego wykorzystać, a teraz ma czelność ograniczac Barcelone. Gdyby nie Barca Real i Atleti to la liga byłaby z tym zarządzaniem Tebasa już za liga francuska. Brawo

Tebas ma zadatki na prezesa PZPN
Tam też zawsze " specjalistów "mieliśmy

Brawo Tebas - kłóć się dalej jełopie ze wszystkimi nie widząc swoich błędów w zarządzaniu. Mniejsze wpływy La Ligi od Budesligi to potwarz i hańba dla takich klubów jak Barcelona, Real czy Atletico.
Niech nikt mi nie mówi że Tebas to świetny fachowiec... w notowaniach federacyjnych pod egidą FIFA/UEFA być może tak - ale bądźmy szczerzy - biorąc pod uwagę jak bardzo ważne są zarobki na prawach telewizyjnych to La Liga powinna mieć OLBRZYMI handicap nad Bundesligą, wręcz uniemożliwiający jej prześcignięcie. Jeden wielki żart!

Jeszcze tego brakuje, żeby La Liga spadła na 3 miejsce pod względem sportowym

A Tebas będzie dalej mówił że jest taki kozak i dzięki niemu La Liga to druga najlepsza pod względem przychodów liga w Europie, czy już przeczytał artykuł na FCBarca.com ?

Masakra słabo to wygląda, jak wyprzedziła nas nawet Bundesliga :/

3 miejsce to słaby wynik, ta liga powinna być nr 1.

la liga to poziomem zaczyna odstawać od Angoli i to widać. Kiedyś grały wielkie nazwiska w Realu czy Barcy, a teraz niestety coraz ich mniej :/