Jaume Giró: Jeśli piłkarze kochają klub, powinni zdobyć się na poświęcenie wobec Barcelony

Dariusz Maruszczak

12 lipca 2021, 14:00

RAC1, Mundo Deportivo

20 komentarzy

Fot. Getty Images

Jaume Giró miał zostać wiceprezydentem FC Barcelony ds. finansowych w przypadku zwycięstwa Joana Laporty w wyborach, ale ostatecznie zrezygnował z tego stanowiska, a obecnie jest ministrem gospodarki i finansów Generalitat. Na antenie RAC1 wypowiedział się on na temat położenia budżetowego Blaugrany i zaapelował do zawodników o wysiłek i pomoc klubowi w trudnej sytuacji.

– Nie skupiajmy całej uwagi na obecnym zarządzie, trzeba też prosić piłkarzy o okazanie odpowiedzialności. Jeśli kochają klub, powinni podjąć wysiłek i widzieć, że był dostatek nawet po bolesnych porażkach w Europie, a teraz trzeba zdobyć się na osobiste poświęcenie dla Barcelony. A mimo to nadal zarabialiby więcej niż student po czterech kierunkach z trzema językami – powiedział Giró.

– Pułap wynagrodzeń, który napotkał pan Laporta, nie jest jego winą. Nie ma firmy, która może funkcjonować w ten sposób. W tej chwili budżet Barcelony jest zjadany w 70% przez wydatki na płace, to jest całkowicie nie do utrzymania. Poza pensjami i amortyzacjami jest dużo więcej wydatków. Od sprzedaży Neymara przedłużano kontrakty, płacąc więcej zawodnikom, którzy już byli na ostatnim etapie swojej kariery. Z tego, co wyczytałem, obecny zarząd podejmie wszelkie możliwe starania, aby obniżyć wydatki na wynagrodzenia, i wierzę, że to zrobi, ponieważ wraz z refinansowaniem zadłużenia jest to jednym z celów klubu – stwierdził minister.

Giró uważa, że Barcelona powinna wprost tłumaczyć socios, jak wygląda jej sytuacja, aby przygotować ich na trudności. – Trzeba wyjaśnić socio, jak wygląda sytuacja. Socio to zrozumie. Przez jakiś czas nie będzie można mieć najlepiej opłacanych piłkarzy w Europie, ponieważ dla ochrony wyższego dobra należy upewnić się, że klub nadal pozostanie w rękach socios, co jest esencją Barcelony. Trudniej jest rywalizować z pewnymi klubami, ale można to zrobić. Od październikowej dyskusji w Mundo Deportivo i podczas całej kampanii wyborczej powtarzałem, że trzeba obniżyć budżet wynagrodzeń.

Niedoszły członek zarządu FC Barcelony został też zapytany o powód rezygnacji z wejścia do władz klubu. – Jestem socio nr 20200 Barcelony i uczestnictwo w kampanii było wspaniałym doświadczeniem wspólnej pracy w tym projekcie, ale w końcowym etapie kampanii nie widziałem siebie jako członka zarządu. Dotarłem do końca z Laportą, ale to była decyzja, którą podjąłem przed wyborami. Powiedziałem Laporcie, że wolę nie wchodzić do zarządu i zrobiłem to, ponieważ wierzyłem, że moją wartość dodałem już w trakcie kampanii. Odszedłem mimo maksymalnego zaufania Laporty, mogę to zapewnić. Ze względu na pilne decyzje, których potrzebowała Barca, myślę, że dobrze zrobiłem, wycofując się, ale wspominam to doświadczenie z wielką dumą.

Giró opowiedział też o okolicznościach wejścia do katalońskiego rządu. – Takie rzeczy nie dzieją się przypadkiem. Nie proponuje się takich stanowisk każdemu, taka odpowiedzialność jest powierzana z jakiejś przyczyny. Wyrażenie zgody zajęło mi sześć godzin po skonsultowaniu tego z moją rodziną, żoną, i córkami. W Katalonii może być zaskakujące, że minister wywodzi się z firm prywatnych, ale w krajach anglosaskich zawsze tak to wygląda.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Ja jestem ciekawy ile zarabiają zarządcy Barcelony. Naciskają zawodników, ale to oni najwięcej pasożytują.

Wypowiedź tego pana tchnie hipokryzją do kwadratu. System transferów kształtowany był przez największe kluby, takie jak Barcelona. I teraz balon pękł. Nie wiem, dlaczego, to zawodnicy mają ponieść koszty fatalnego systemu. Najlepiej zarabiający muszą sporo płacić aby dużo zarabiać. Kto z tych, którym płacą zawodnicy, zejdzie ze swojego kawałka tortu?

@equwesta Formalnie członkowie zarządu nie zarabiają... nic.

@equwesta Zdajesz sobie sprawę z tego, że wielka bańka finansowa w piłce powstała także dlatego, że piłkarze i ich agenci żądają coraz więcej i więcej, i tak było od lat? Obejrzyj sobie prezentację Tifo Football na ten temat. Oni też są częścią tego systemu i brali/biorą czynny udział w jego budowie! Twój komentarz jest pełen naiwniactwa, hipokryzji i głupoty. Tak- prezesi i skorumpowani działacze to zakała i wielki problem futbolu, ale to nie jest tak, że gracze i ich otoczenie są tu bez winy i że nie biorą w ogóle udziału w tych procesach. Zastanów się trochę.

@greymid
Nie naiwnictwa, tylko świadomości, jak wygląda ten światek. Wiem, że chodziły pieniądze pod stołem dla różnych osób, z kontraktów. Dlatego banieczka rosła, bo układ zależności wymuszał taką sytuację. Teraz jeden z elementów układanki padł i nie ma mądrego, jak będzie wyglądała sytuacja za miesiąc, rok czy pięć lat

Skończył się dwie duże imprezy piłkarskie. Przed pandemią, zawsze (powtarzam, zawsze) po nich były transfery nowych gwiazd. Już była promocja tych zawodników w mediach. A teraz cisza. Po prostu brakuje kasy.

Dlatego też nie dziwię się, że ci co żyją z zawodników, przymuszają ich do trzymania się kontraktów. Jakoś Bayern nie ma kłopotów.
« Powrót do wszystkich komentarzy