Dziś mija 20 lat od ostatniego występu Pepa Guardioli w barwach Barcelony

Dariusz Maruszczak

24 czerwca 2021, 18:50

Mundo Deportivo

2 komentarze

Fot. Getty Images

Dzisiejsza data może kojarzyć się kibicom Barcelony nie tylko z urodzinami Leo Messiego. 24 czerwca przypada też rocznica ostatniego występu Pepa Guardioli w katalońskim klubie podczas kariery piłkarskiej. Mundo Deportivo przypomina okoliczności tego wydarzenia sprzed 20 lat.

Ostatni mecz słynnego pomocnika i ostatniego dziedzica Dream Teamu Johana Cruyffa nie był ani piękny, ani chwalebny. Doszło do niego 24 czerwca 2001 roku w drugim spotkaniu półfinału Pucharu Króla. Rywalem Barcelony była Celta, która w pierwszym pojedynku wygrała u siebie 3:1. W rewanżu goście już w drugiej minucie objęli prowadzenie i choć po chwili wyrównał Patrick Kluivert Katalończycy nie zdołali już wyjść na prowadzenie i odpadli z rozgrywek. Camp Nou wypełniło się zaledwie w połowie, a kibice zgromadzeni na obiekcie dawali wyraz swojej dezaprobacie względem sytuacji Blaugrany, która drugi sezon z rzędu zakończyła bez zdobycia trofeum. Fani zmienili swoje podejście tylko przy pożegnaniu Guardioli, gdy po raz ostatni nagrodzili go owacją.

Dziennikarz Mundo Deportivo napisał mimo to, że Guardiola zasłużył na inne pożegnanie. Wychowanek Barcelony rozegrał w jej barwach 387 spotkań oraz zdobył 11 trofeów i mógł spodziewać się, że opuści Blaugranę w innych okolicznościach, a z pewnością nie był to najlepszy wieczór dla Dumy Katalonii. Pomocnik podchodził jednak do sprawy optymistycznie. – Odchodzę bardzo szczęśliwy. Grałem w drużynie, o której marzyłem, z wielkimi zawodnikami, którzy czynili mnie większym. Nie przyszedłem tworzyć historii, ale napisać swoją własną. Chciałbym odejść, wygrywając, ale nie zawsze da się to zrobić.

Symboliczne było pożegnanie Guardioli z Camp Nou po końcowym gwizdku. Stadion był pusty i pogrążony w ciemności, gdy pomocnik spacerował po nim z najbliższymi. Później Pep grał jeszcze w Bresci, Romie, Al-Ahli i Dorados de Sinaloa, a w 2007 roku zawiesił buty na kołku. Guardiola nie zakończył kariery przy akompaniamencie fanfar, ale już rok później rozpoczął jeszcze bardziej owocną w trofea przygodę, gdy został szkoleniowcem klubu swoich marzeń.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Wielki trener, który nie myśli tylko o rezultacie końcowym, ale o całym procesie gry - o tym, jakie granice w eksperymentowaniu z piłką można jeszcze przekroczyć, jak zrewolucjonizować piłkę. Artysta wśród trenerów, co ma swoje pozytywy i negatywy. Minusy w tym sensie, że szczególnie teraz, ten przesadny artyzm i innowacyjność Pepa w podejściu do futbolu, sprawia, że niestety jego drużyny przegrywają w Europie. Czasami trzeba też umieć być praktycznym i grać pragmatycznie w futbolu, a Pep ostatnio za często o tym zapomina, zwłaszcza w LM. Nie ma jednak wątpliwości, że to wyjątkowy szkoleniowiec i bije na głowę takiego Zidane'a, chociażby w kwestii spójnej wizji gry (bo niedawno sam dyskutowałem z kimś na tej stronie, kto twierdził, że Zizou to lepszy trener - no błagam xD; może dla kogoś, kto nie rozumie kim jest Guardiola i kto myśli o piłce w dość ograniczony sposób - to tak, ale nie dla tych, którzy wiedzą jak wspaniałym filozofem piłki jest Pep).

Pep, tęsknimy :/