Następny mecz:  Barcelona  -  Malaga     ·  Sobota, 21 października 20:45  ·  9. kolejka La Liga   ·  Transmisja: Eleven   ·  Kolejne mecze   ·  Terminarz

Zoltán Czibor

Patrząc na skład Barcelony dowodzonej przez Rijkaarda zauważymy wielu Brazylijczyków. Kiedy sięgniemy pamięcią, do nie tak zamierzchłej przeszłości – czasów Van Gaala zobaczymy ekipę składającą się w znacznej części z Holendrów. Wielkim błędem byłoby stwierdzenie, że taki proces, sprowadzania całych trzonów drużyny rozpoczął się wraz z komercjalizacją futbolu. W historii Azulgrany złotymi zgłoskami zapisała się ekipa, w której brylowali gracze z kraju, który jest dziś trzecioligowcem piłkarskim – z Węgier. W czasach, gdy Real miał Di Stéfano, Barça miała Kubalę. Jako, że nawet najlepszy strzelec potrzebuje wsparcia w ekipie Azulgrany znalazło się dwóch jego kolegów z reprezentacji - Sándor Kocsis i bohater niniejszej biografii - Zoltán Czibor Suhai.

Kaposvar, to dość duże miasto leżące w południowo zachodnich Węgrzech. Według legendy, tak samo jak Rzym, zostało założone na siedmiu wzgórzach. Szukanie dalszych podobieństw robi się nad wyraz trudne. W historii włoskiego miasta było wiele sławnych postaci, co innego w dziejach węgierskiego. Za najbardziej znanych uchodzą tu dwukrotny premier Węgier – Imre Nagy i piłkarz - Zoltán Czibor. 23 sierpnia 1929r. był zatem jednym z najważniejszych dni w historii Kaposvaru. Wtedy właśnie na świat przyszedł jeden z członków złotej generacji węgierskiej piłki.

Małego Zoltána nie garnęło szczególnie do futbolu. Na początku uprawiał skok wzwyż. Z czasem jednak dorósł, zmienił trochę swoje upodobania i przekonał się do piłki nożnej. W 1939r. wybuchała II wojna światowa, która nie była wstanie powstrzymać Węgra od uprawiania sportu. W 1942r. wraz z dwójką braci, rozpoczął swoją piłkarską karierę w Komárom AC. W wieku 16 lat, w 1945r. zawodnik po raz pierwszy w swojej karierze zmienił klub. Różnica niewielka, bowiem nie trzeba było zmieniać nawet miasta. Nową drużyną piłkarza był Komárom MÁV. Wkrótce (w 1948r.) Czibora zapragnęła mieć ekipa z wyższej półki. Po zawodnika sięgnęła jedna z najbardziej utytułowanych drużyn w kraju – Ferencvaros. Wówczas, piłkarz, po raz pierwszy w swej karierze spotkał się z Kocsisem. W 1949r. wywalczył tytuł mistrza Węgier i zadebiutował w reprezentacji kraju. 8 maja 1949r. Madziarowie pokonali Austriaków 6-1. Żadnego z goli nie strzelił jednak Czibor. W kolejnym meczu w reprezentacji także nie udało mu się pokonać bramkarza rywali. Swojego pierwszego gola dla kadry strzelił dopiero w szóstym meczu, pokonując bramkarza biało-czerwonych w 83 minucie. Węgry – Polska. 6-0.

Zanim to jednak nastąpiło zawodnik został wypożyczony w 1950r. do ÉDOSZ. W sezonie 1951-1952 Czibor był już graczem Csepeli Vasas.

W 1952r. piłkarz pojechał na Olimpiadę do Helsinek jako członek najpotężniejszej drużyny w historii Węgier. Od 14 maja 1950r. Madziarzy nie przegrali żadnego meczu. Tylko, że mierzyli się głównie z drużynami krajów socjalistycznych. Teraz nadeszła pora na weryfikację ich umiejętności. W pierwszym meczu nie zachwycili, wygrywając tylko 2-1 z Rumunami. Autorem pierwszej bramki był Czibor. Kolejny przeciwnik był o wiele trudniejszy - Włosi. Squadra Azzurra zostali zmiecieni w pył. Węgrzy zaczęli grać swoje i wygrali 3-0. Turcy – kolejny rywal już mógł czuć się wyeliminowany. I słusznie. Wynik 7-1 mówi sam za siebie. 6-0 ze Szwedami w półfinale i Jugosłowianie mogli obawiać się o losy finału. Do 71. minuty utrzymywał się wynik bezbramkowy. Wówczas piłkę do siatki skierował Puskas. W 89 minucie rywali dobił Czibor. Węgrzy sięgnęli po złoto. W 1953r. Węgrzy potwierdzili swój prymat w Europie Środkowej zwyciężając w Pucharze Dr.Gerõ-Svehla.

W tych czasach na Węgrzech, podobnie jak w Polsce i kilku innych krajach istniały kluby wojskowe. Jednym z nich był Honved Budapeszt. Nic więc dziwnego, że wyróżniający się zawodnik, jeden z kluczowych w reprezentacji zaledwie po roku gry w Csepeli trafił do Honvedu. W wojskowym klubie spotkał wielu znajomych z kadry i wspólnie z nimi sięgnął po mistrzostwo kraju w 1954r.

Oczywiście Czibora nie mogło zabraknąć na Mistrzostwach Świata w Szwajcarii. Dla drużyny, która odczarowała Wembley, Korea Południowa nie była trudnym rywalem. Azjaci ulegli zaledwie 9-0. RFN okazało się niewiele lepsze ponieważ Niemcy strzelili 3 bramki, a stracili 8. W ćwierćfinale goryczki porażki zaznała. Brazylia (4:2). W półfinale z Urugwajem Madziarów na prowadzenie wyprowadził w 12 minucie Czibor. Urusim udało się doprowadzić do stanu 2-2 i dogrywki. Tu byli bez szans, bowiem gracze Gustava Sebesa zaaplikowali im jeszcze dwa gole. 04 lipca 1954r. wydarzył się jeden z najdziwniejszych finałów w historii Mistrzostw Świata. W fazie grupowej Węgrzy roznieśli Niemców 8-3, trudno było spodziewać się teraz innego wyniku. W wyjściowym składzie ekipy znad Dunaju wybiegł kontuzjowany Puskas i to on w 6 minucie wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie. Po 180s. było 2-0, a strzelcem bramki był Czibor. W 11 minucie za sprawą Molocka RFN uzyskał kontaktowego gola. W 18 Rahn doprowadził do Wyrównania. Węgrzy ruszyli do zmasowanych ataków, co rusz nękali bramkarza rywali – Turek’a, ale ten wychodził z każdej sytuacji obronną ręką. W 84 minucie stało się to czego nikt (albo prawie nikt) się nie spodziewał. Z najbliższej odległości Rahn pokonał węgierskiego bramkarza – Grosicsa i na tablicy wyników widniał rezultat 3-2. Tak też zakończyło się spotkanie, po którym wielu niemieckich zawodników dziwnie się zachowywało i cierpiało na różne dolegliwości. Doping, czy nie – niemożliwe stało się faktem. Węgrzy przegrali pierwsze od 32-óch spotkań i wrócili do kraju tylko z srebrem.

Rok 1955 okazał się nadzwyczaj udany dla Czibora. Nie dość, że jego drużyna została mistrzem Węgier, to sam zawodnik zdobył 20 bramek, zostając tym samym królem strzelców. Honved mógł walczyć o Puchar Europy. W pierwszej rundzie Zoltán i spółka trafili na Athletic Bilbao. Na początek hiszpańska ekipa wygrała 3-2. 23 października 1956r. wybuchła Rewolucja Węgierska. Postanowiono, że rewanż odbędzie się w Brukseli, na stadionie, który kilkanaście lat później zapisał się niezwykle niechlubnie w historii piłki – na Heysel. Na początku spotkania kontuzji nabawił się bramkarz drużyny z Budapesztu, nie można było dokonać zmiany, więc jego miejsce między słupkami zajął Czibor. Mecz zakończył się remisem 3-3, a taki rezultat oznaczał odpadnięcie Honvedu. W kraju było bardzo „gorąco”, więc piłkarze postanowili sprzeciwić się węgierskim autorytetom oraz FIFA i udali się w tour po Włoszech, Portugalii, Hiszpanii i Brazylii. Oczywiście ich trasa nie mogła ominąć Barcelony, z którą udało im się wygrać 4-3. Po zakończeniu wyprawy nadszedł czas by podjąć decyzję czy wracać do ojczyzny, czy też nie. Czibor zdecydował, że zostanie w Europie Zachodniej. Najbliżej pozyskania go była Roma. W rzymskim klubie zawodnik rozegrał nawet kilka spotkań, ale wówczas FIFA nałożyła dwuletnia dyskwalifikację na wszystkich piłkarzy Honvedu, którzy nie wrócili do kraju. Decyzja o pobycie na „wygnaniu” niosła ze sobą jeszcze jedno – koniec reprezentacyjnej kariery. W sumie w drużynie narodowej Zoltán rozegrał 43 spotkania i strzelił 17 goli. 23 września 1956r. zdobył swoją ostatnią bramkę dla reprezentacji (w meczu z ZSRR), a 14 października w meczu z Austrią rozegrał swój ostatni mecz w kadrze.

W 1958r. Kubali udało się przekonać Czibora, że najlepszym wyborem będzie Półwysep Iberyjski, a ściślej mówiąc słoneczna Barcelona. I tak Węgier trafił do Katalonii. W Azulgranie zadebiutował 19 marca, w zremisowanym 2-2 towarzyskim meczu z Bolonią. Swoją pierwszą bramkę (właściwie dwie) w bordowo-granatowym trykocie zdobył 13 kwietnia w meczu z Young Fellows (4-4). Na początek dwa mecze, dwa gole.
Węgier na dobre zagościł w pierwszym składzie Dumy Katalonii dopiero w sezonie 1958/59. Na regularne występy mógł liczyć od spotkania towarzyskiego z Anderlechtem (3-3). Nie zdobył w nim żadnej bramki, tak samo w kolejnym meczu z Feyenoordem (2-2), ale „odkuł” się w spotkaniu z szwajcarską Laussanne. Blaugrana wygrałą to spotkanie 10-0, a Czibor zdobył 5bramek! W pierwszym ligowym meczu, z Valencią (6-0), Węgier znowu trafił do siatki przeciwnika pokazując tym samym, do kogo będzie należała lewa flanka. To miejsce to było jego królestwo. Villaverde i Coll, z którymi rywalizował o miejsce w wyjściowym składzie najczęściej musieli oglądać mecz z ławki. Barcelona zdobyła łącznie 51 punktów, co pozwoliło jej zostać mistrzem Hiszpanii. W Primera Division zawodnik strzelił 6 bramek i zarobił czerwoną kartkę w meczu z Realem Madryt, wygranym przez Barçę 4-0. W Pucharze Króla Czibor mógł odpocząć. Choć jego miejsce zajął Villaverde, drużynie udało się zwyciężyć w tych rozgrywkach. W Pucharze Miast Targowych (odpowiednik Pucharu UEFA) zawodnik wystąpił w drugim, wygranym 5-2 meczu z Bazyleą.

Rozgrywki te wówczas trwały dłużej niż ma to miejsce teraz, bo dwa lata. W sezonie 1959-60 Czibor w tym pucharze wystąpił w rewanżach z Interem (2-4 w Mediolanie) i Red Star Belgrad (3-1 w Barcelonie). W finale Blaugrana wygrała z Birmingham 4-1, a swoją cegiełkę w postaci gola dołożył Węgier. Podczas pre-sezonu Azulgrana wzięła udział w Pucharza Carranza. Napastnik dwukrotnie pokonał bramkarza Standaru Lieja i Azulgrana w kolejnym spotkaniu trafiła na Real Madryt. I choć Węgier znowu skierował futbolówkę do siatki rywala, Barça przegrała 4-3. Czibor występy w La Liga w nowym sezonie rozpoczął podobnie, jak przed rokiem – od strzelenia bramki. Bilans indywidualny w Primera Division - 6 bramek i 1 czerwona kartka. Tym razem Węgier wyleciał z boiska podczas meczu z Espanyolem. Madziar powtórzył swój wyczyn sprzed roku, tak samo Barcelona, która obroniła mistrzostwo. W Pucharze Europy Czibor i Villaverde bronili na zmianę. W meczu z Sofią Cziborowi nie udało się zdobyć bramki (6-2 dla Barçy), ale za to w spotkaniu z Milanem strzelił dwie (5-1dla Barçy). W meczach z Wolverhampton nie było dla niego miejsca w podstawowym składzie. Podobnie w spotkaniu z Realem, po którym Barça odpadła z Pucharu Mistrzów. W meczach Copa del Rey Czibor grał w co drugim spotkaniu. Strzelił 2 bramki w trzech meczach, ale Azulgrana odpadła za sprawą Athletic Bilbao (3-1 dla Barçy, 3-0 dla Athletic)

Sezon ligowy 1960-61 Czibor zaczął tradycyjnie – od zdobycia gola. W spotkaniu z Athletic Bilbao jeszcze raz udało mu się pokonać Carmelo, a Azulgrana pokonała Basków 2-0. W tym roku Węgier coraz częściej wędrował na ławkę rezerwowych. Zdobył tylko 4 bramki, a katalońska ekipa skończyła rozgrywki tuż za podium – na czwartym miejscu. W Pucharze Miast Targowych zawodnik wystąpił tylko w pierwszym meczu – z Zagrzebiem, w którym zdobył bramkę. W Pucharze Europy było lepiej. Piłkarz zdobył gola w meczu z Lierse, wybiegł na plac gry z Realem Madryt i dwukrotnie stawił czoła ekipie HSV. Z Niemcami musiano rozegrać 3 spotkania, bowiem po nie istniała wówczas zasada bramek strzelonych na wyjeździe, a po dwóch spotkaniach stan rywalizacji był 2-2. Na szczęście z tego trójmeczu zwycięsko wyszła Duma Katalonii.

31 maja 1961r. Czibor wrócił na Berna. Wrócił, bowiem na Wankdorf Stadion już grał. To właśnie tu odbył się finał mistrzostw świata, w którym Madziarzy przegrali 3-2. Niestety zły czar nie prysł. Czibor jak przed laty, zdobył bramkę. Azulgrana atakowała, ostrzeliwała słupki (dwa razy piła wyszła poza boisko i dwa razy w pole), ale górą była Benfica, która wygrała 3-2. Jakby na pocieszenie, Węgier mógł zagrać we wszystkich meczach Copa del Rey. Nie było ich jednak za wiele, bo choć Blaugrana bez kłopotów pokonała Sporting Gijon, to nie sprostała Espanyolowi. Czibor spodziewał się, że będzie grał coraz mniej, ale bardzo polubił Katalonię. Zdecydował się na odejście do lokalnego rywala – Espanyolu.

W nowym klubie grał tylko przez jeden sezon. W lidze tylko dwukrotnie udało mu się pokonać bramkarza rywali (Atletico Madryt i Racingu Santander). Bilans nie był imponujący, tym bardziej, że zawodnik zagrał w 10 spotkaniach. Czas było myśleć o zakończeniu kariery. W kolejnym roku Czibor reprezentował dwa kluby szwajcarski FC Basel i Austrię Wiedeń. W 1963r. Zoltán powędrował do piłkarskiego trzeciego świata - Primo Hamilton FC, gdzie zakończył swoją przebogatą karierę.

1 września 1997r., gdy dzieci w Polsce były przygnębione, ponieważ musiały iść do szkoły w Barcelonie i na Węgrzech trwała żałoba narodowa. Wówczas Zoltán Czibor odszedł z tego świata.