Następny mecz:  Juventus  -  Barcelona     ·  Niedziela, 23 lipca 00:00  ·  1. kolejka International Champions Cup   ·  Kolejne mecze   ·  Terminarz

Sándor Kocsis Peter

W 1989r. Janusz Zaorski nakręcił film, który zdawałby się mogło jest podłym żartem – „Piłkarski Poker”. Jak okazało się kilkanaście lat później niestety był to głos przyszłości…Ale nie o tym miało być. W jednej z końcowych scen filmu Laguna, Bolo i Grom – trzech byłych zawodników Powiśla Warszawa rozpoczyna grę w piłkę kopiąc zwykłą puszkę. W tle słychać słowa śpiewane przez Bohdana Łazukę: „Trzej przyjaciele z boiska, skrzydłowy bramkarz i łącznik, żyć bez siebie nie mogą, dziarscy i nierozłączni. Nie jeden mecz już wygrali, nie jeden przegrać zdążyli. Często się rozjeżdżali, lecz zawsze znów się schodzili”. Ladislao Kubala, Zoltan Czibor, Sándor Kocsis prawie doskonale pasują do filmowej trójki. Szkopuł tylko w tym, że żaden z nich nie był bramkarzem, ale nie bądźmy aż tak drobiazgowi…

21 września 1929r. urodził się Sándor Kocsis Peter. Podobnie jak jego starszy kolega, Kubala, przyszedł na świat w Budapeszcie. W wieku 14 lat trafił do lokalnej drużyny Kobanyai TC. Po roku sopędzonym w juniorach przeniósł się do Ferencvárosu, z którym zdobył mistrzostwo. Tu też spotkał Czibora. Kubala niestety odszedł z tego klubu w 1946r. Co się odwlecze, to nie uciecze, jak mawia przysłowie.

Na razie Sándor jest zawodnikiem Ferencvárosu i na tle ligowych rywali wyróżnia się na tyle, że dostaje swoją szansę w reprezentacji. 06 czerwca 1948r. w ramach turnieju bałkańskiego Węgry gromią Rumunię 9-0, a dwie spośród bramek zdobywa 18-letni Kocsis. Sándor najwyraźniej się sprawdził, bowiem został powołany na mecze Pucharu Dr. Gerő. Podczas tego rozgrywanego 5 lat (1948-1953) turnieju, Sándor 11-krotnie wybiegał na boisko. Strzelił 6 goli, a Węgrzy wygrali rozgrywki. Spośród meczy w reprezentacji Madziarów warto wyróżnić jeszcze spotkanie z Szwecją, w którym Kocsis ustrzelił swojego pierwszego międzynarodowego hat-tricka. Rok 1950, to czas na zmiany. Sándor wraz z Cziborem przenoszą się do ÉDOSZu Budapeszt. Zoltan wytrwa tam trochę dłużej. Kocsis jeszcze w tym samym roku przeniesie się do zespołu mistrza kraju Honvedu Budapeszt. Niestety nie uda się obronić tytułu. Ten trafił w ręce rywali zza miedzy – zawodników MTK Budapeszt. Minął rok i to zawodnicy Honvedu byli najlepsi. Duży wkład miał w to bohater niniejszej biografii, który strzelił 30 bramek i wywalczył tym samym tytuł króla strzelców rodzimej ligi. Rok 1952 to także drugi hat-traick w meczu międzynarodowym (z Finlandią) oraz Igrzyska Olimpijskie w Helsinkach. Po trudnej przeprawie z Rumunią w kwalifikacjach (2:1, gol Kocsisa) Madziarom wiodło się w turnieju bardzo dobrze. Najpierw poradzili sobie z Włochami 3:0, (gol Kocsisa), a potem „zmasakrowali” Turków (7-1, dwa gole Kocsisa) i Szwedów (6-0, dwa gole Kocsisa). W finale udało im się pokonać Jugosławian 2-0 i Węgrzy mogli cieszyć się z tytułu mistrzów olimpijskich.

Następny rok przyniósł ze sobą gorycz porażki – nie udało się obronić tytułu mistrza kraju. W 1954r. Kocsis 36-krotnie pokonywał bramkarzy ligowych rywali, został po raz drugi królem strzelców i wraz z kolegami z zespołu odzyskuł tytuł. Szkoda, że wówczas nie przyznawano „Złotego Buta” bowiem 36 bramek Kocsisa było najlepszym wynikiem strzeleckim w Europie. Rok 1954 to również Mistrzostwa Świata w Szwajcarii. Węgrzy byli uznawani za wielkich faworytów. Truno zresztą, żeby było inaczej, skoro odczarowali Wembley (wygrali 6:3 z Anglią), a zaledwie miesiąc przed finałem robili Wyspiarzy jeszcze dotkliwiej (7:1). Warto dodać, że dwa spośród tych ciosów zadał Kocsis. W pierwszym meczu turnieju Madziarzy gromią Koreę 9-0, a Kocsis strzela hat-tricka. W kolejnym meczu, z Niemcami Sándor idzie o krok dalej – strzela o bramkę więcej. Węgry – RFN 8:3, tylko że Niemcy wystawili drużynę złożoną w połowie z weteranów. Czas na ćwierćfinał. Jedyną drużyną, która mogła zatrzymać Madziarów była Brazylia. Po meczu z RFN, Ferenc Puskas trafił do szpitala, więc nikogo nie dziwiła jego absencja. Po 7 minutach Canarinhos przegrywali już 2-0. Brazylijczycy jednak nie złożyli broni. Od stanu 3:2 nieustannie napierali na bramkę Madziarów. W końcówce główką pogrążył ich jednak nie kto inny jak Kocsis. Na tym etapie rozgrywek nie ma słabych i jak się okazało półfinał do łatwych nie należał. Choć Urugwajczycy przegrywali 2-0, to doprowadzili do remisu 2:2. Mecz rozstrzygnął się dopiero po dogrywce, za sprawą dwóch bramek strzelonych głową przez Kocsisa. W finale czekał RFN, rozgromiony w grupie aż 8:3. O wynik można było być spokojnym. Ze szpitala wrócił Puskas, zdobył nawet pierwszą bramkę dla Węgier. 9 minuta 2:0 dla Madziarów. 18 minuta – 2:2. Zaczął się szturm niemieckiej bramki. 6 minut przed końcem stało się to czego chyba nikt się nie spodziewał – Niemcy przeprowadzają akcję, Rahm strzela z najbliższej odległości, piłka wpada do siatki, a arbiter wskazuje na środek boiska. Tak też zakończył się ten mecz. Na pocieszenie Kocsisowi pozostał tytuł króla strzelców, który udowodnił wszystkim niedowiarkom, że Sándor jest w tym momencie najskuteczniejszym zawodnikiem w Europie. Nikt nie miał też wątpliwością, kto jest królem gry głową…A Kocsis jakimś gigantem nie był, bo mierzył tylko 177cm.

W nowym sezonie Kocsis częściowo powetował sobie niedawne niepowodzenia. Tytuł najlepszego strzelca Węgier (i Europy) oraz wywalczone mistrzostwo pozwoliły zapomnieć trochę o bolesnej przegranej z Berna. Nadszedł czas by wraz z Honvedem podbić Europę. Przegrana 3-2 z Atlethic Bilbao w pierwszym meczu kwalifikacji Pucharu Europy nie oznaczała końca marzenia o europejskich rozgrywkach. Przed zawodnikami był jeszcze mecz u siebie i Baskowie wcale nie byli pewni awansu. W tym czasie na Węgrzech wybuchło jednak powstanie i rewanż musiał zostać rozegrany na neutralnym terenie. Remis 2-2 w tym obliczu należy potraktować jako bardzo dobry wynik, który jednak dawał przepustkę hiszpańskiej drużynie. Zawodnicy mistrza Węgier stanęli przed poważnym dylematem – wrócić do kraju czy udać się na emigrację. Zdania były podzielone, więc część piłkarzy została za granicą, a część wróciła do domu. Kocsis był wśród tych pierwszych.

Decyzja przez niego podjęta była równoważna z zakończeniem reprezentacyjnej kariery. W 68 meczach w kadrze Madziarów zdobył 75 bramek. Aż 7-krotnie udało mu się ustrzelić hat-tricka. Najwięcej pecha mieli Szwedzi, bowiem w spotkaniu z nimi po raz pierwszy i ostatni zdobywał po trzy bramki. Kocsis miał też szczęście do reprezentacji Polski – w 4 spotkaniach zdobył 6 bramek. A to podobno Linker był katem biało-czerwonych (6 goli w 5 meczach)…Ostatniego gola dla Węgier Sándor zdobył 7 października 1956r w spotkaniu z Francją (2-1). 7 dni później rozegrał swój ostatni mecz w kadrze.

Decyzja Węgrów o emigracji wywołała falę wzburzenia, więc FIFA postanowiła nałożyć dwuletnią dyskwalifikację na „uciekinierów”. „Złotą głowę” czekał zaledwie roczny rozbrat z futbolem. Sezon 1957-58 spędził na „zesłaniu”, bo takim była dla niego bez wątpienia gra w szwajcarskim Young Fellows Zürich. W każdej sytuacji można dopatrzeć się czegoś pozytywnego i tak też jest w tym przypadku. 13 kwietnia 1958r. Kocsis wraz z kolegami z zespołu Young Fellows dwukrotnie mógł zmierzyć się z Barceloną.

Zbliżał się sezon 1958-1959r. Ladislao Kubali udało się namówić zarząd Blaugrany by do klubu ściągnięto dwóch jego rodaków – Czibora i Kocsisa. To posunięcie okazało się być strzałem w dziesiątkę. 12 czerwca 1958r. Sándor zadebiutował przed katalońską publicznością. Od razu wkupił się w jej łaski dwukrotnie pokonując bramkarza niemieckiej drużyny - Preußen Münster. W swym kolejnym meczu w bordowo-granatowym trykocie znowu błysnął, strzelając drużynie Montevideo dwie bramki. Ligowy debiut w meczu przeciwko Betisowi także wypadł znakomicie – Węgier „dołożył” kolejną bramkę. Mimo to w lidze Kocsis grał rzadko – wystąpił zaledwie w 4 spotkaniach, w których zdobył 4 bramki. O wiele częściej występował w meczach o Puchar Hiszpanii. W 8 spotkaniach Copa Generalismo (bo tak nazywał się wówczas dzisiejszy Puchar Króla) Sándor zdobył 13 bramek, w tym dwie w meczu finałowym z Granadą. Trofeum to, tak samo jak i tytuł mistrzowski powędrowały do Barcelony.

W kolejnym roku Kocsisowi częściej było dane wybiegać na plac gry podczas ligowych zmagań. Mimo to nie poprawił swojego wyniku z poprzedniego sezonu, gdyż grając w ligowych potyczkach zdobył tylko 3 bramki. Liczy się jednak przede wszystkim to, że Barcelona obroniła tytuł mistrza kraju. Ponadto Kocsis niemal samotnie pokonał Wolverhampton w meczu Pucharu Europy. Madziar wbił anglikom aż 4 bramki, a spotkanie zakończyło się rezultatem 5-2. Mimo, że zdobył bramkę w kolejnym dwumeczu Barcelona pożegnała się z tymi europejskimi rozgrywkami. Górą był madrycki Real. W tym momencie pozostała jeszcze walka w Pucharze Miast Targowych, czyli w dzisiejszym Pucharze UEFA. Kocsisowu nie była dana gra na „drugim” europejskim froncie, ale Azulgrana wywalczyła tytuł pokonując w finałowym dwumeczu Birmingham (0:0 i 4:1).

Absencja w meczach Pucharu UEFA nie oznaczała, że węgierski napastnik stracił swoją mocną pozycję. Od nowego sezonu nadal miał pewne miejsce w składzie Blaugrany. Występował zarówno w meczach ligowych, Ligi Mistrzów, Pucharu UEFA, Copa del Rey i spotkaniach towarzyskich. W Pucharze UEFA Kocsis postarał się o hat-trick w spotkaniu ze szkockim Hibernians. Mimo czterech bramek Węgra Barcelona przegrała dwumecz 7-6 i w kolejnej rundzie, z Roma, zagrali „faceci w spódniczkach”, a nie Katalończycy. Co tam jednak przegrana w Pucharze UEFA, kiedy dochodzi się do finału Ligi Mistrzów. Ani belgijski Lierse, ani hiszpański Real Madryt, czeski Spartak Kralove czy niemiecki HSV nie były w stanie powstrzymać Barcelony. Najbliżej byli ci ostatni, ale w trzecim, decydującym starciu ponieśli porażkę 1-0. Finał tej edycji Pucharu Europy rozgrywano w Bernie, na tym samym stadionie, gdzie kilkanaście lat wcześniej „Złota jedenastka” Wegier nie sprostała graczom RFN. Dla Kocsisa i Czibora nadszedł najwyższy czas by przełamać fatum. I choć obaj strzelili po bramce to Blaugrana przegrała to spotkanie…

W 1961r. Kocsis zagrał towarzysko w drużynie Valencii. Dzięki jego bramkom „Nietoperze” pokonały Botafogo i Barcelonę i wywalczyły własny puchar – Trofeo Naraja.. Latem wraz z Blaugraną zawodnik wywalczył też Puchar Ramona Carranzy. To on był autorem jednej z półfinałowych bramek strzelanych River Plate i obu finałowych, kiedy to pokonywał bramkarz Montevideo. W lidze wystąpił 19-krotnie i 12 razy pokonywał bramkarza rywali. Blaugrana zgromadziła 40 punktów, było to jednak za mało by cieszyć się z mistrzostwa. Blancos zgromadzili o 3 punkty więcej i to oni celebrowali zdobycie tytułu. „Królewscy” okazali się lepsi także w spotkaniach Copa del Rey. W tym sezonie Blaugrana rywalizowała w 4 edycji Pucharu Miast Targowych. Azulgrana rozprawiła się z drużyną Zachodniego Berlina, Sheffield Wednesday (gol Kocsisa) i Dynama Zagrzeb (gol Kocsisa). W finale czekała Valencia, która rozbiła Dumę Katalonii 6-2. Obie z bramek zdobył Sándor.

Przed rozpoczęciem kolejnego sezonu Kocsis wraz z drużyną wybrał się na tourne do Ameryki Południowej. Blaugrana obroniła też wywalczony przed sezonem Puchar Carranzy. W lidze Kocsis znowu stanowił ważne ogniwo w ataku Blaugrany. Końcowy rezultat niestety okazał się jeszcze gorszy niż przed sezonem – dopiero 6 miejsce. W Pucharze Króla, Madziar opuścił tylko trzy mecze – w tym dwa pierwsze, które były raczej formalnością. Po problemach z Elche (musiano rozegrać trzy spotkania) Azulgrana rozprawiła się z Realem Vallanolid (dwa gole Kocsisa). Następna przeszkodą była Valencia. W pierwszym spotkaniu padł remis 2-2, w drugim 1-1 i zgodnie z ówczesnym zwyczajem trzeba było rozegrać trzeci mecz. Tym razem na szczęście górą była Barça. Finałowy przeciwnik – Real Zaragoza przysporzył o wiele mniej problemów niż ekipa Che. Po bramkach Peredy, Kocsisa i Zalduy Blaugrana wygrała 3-1. Tym razem na tourne po Ameryce Południowej drużyna jechała jako zdobywca krajowego pucharu.

W sezonie 1963-64 Kocsis zdobył 12 bramek w 20 ligowych spotkaniach, a Blaugrana zakończyła rozgrywki na 2 miejscu ustępując pola tylko Realowi. W Pucharze Europy Duma Katalonii wyeliminowała Shelbourne (bramka Kocsisa) i zremisowała z HSV. W trzecim, dodatkowym meczu „Złota Głowa” strzelił dwie bramki, ale po 90 minutach Hamburczycy mieli o gola więcej i to oni grali dalej. W Pucharze Króla Kocsis opuścił mecze z Tenerife. Był jednak w składzie na spotkanie z Cordobą, a w rewanżu strzelił bramkę. Kolejne trafienia „dołożył” w spotkaniach z rywalem za miedzy – z Espanyolem. W następnym meczu Blaugrana wygrała z Zaragozą 3-2, a jeden z goli był autorstwa Węgra. W rewanżu górą byli Aragończycy, którzy wyeliminowali Blaugranę by następnie sięgnąć po Puchar Hiszpanii.

Latem Kocsis pojechał z drużyną na dwa zagraniczne tourne. Wystąpił w kilkunastu spotkaniach towarzyskich. Zaliczył cztery występy ligowe, trzy w Pucharze Miast Targowych i zakończył karierę. Swoją ostatnią bramkę zdobył w spotkaniu towarzyskim z Lleidą (21 sierpnia 1965). Tydzień później po raz ostatni wybiegł na plac gry zmieniając Seminario. Choć bramki już nie zdobył to mógł być zadowolony ze swojego pożegnalnego występu – Blaugrana pokonała Castellon 4-0.

Po zakończeniu kariery Kocsis otworzył restaurację w Barcelonie („Tete D’ Or”). W 1972r. postanowił spróbować swych sił jako trener. Nie wiodło mu się jako trenerowi. Na dodatek jego karierę przerwała choroba. Okazało się, ż Węgier ma białaczkę i raka żołądka. To nie koniec jego problemów ze zdrowiem. Kilka lat wcześniej, w 1966r., zawodnik bardzo mocno ucierpiał w wypadku drogowym i amputowano mu obie nogi. 22 lipca 1979r. popełnił samobójstwo skacząc z czwartego piętra szpitala w Barcelonie.