Następny mecz:  Barcelona  -  Deportivo     ·  Niedziela, 17 grudnia 20:45  ·  16. kolejka La Liga   ·  Transmisja: Eleven Sports 1   ·  Kolejne mecze   ·  Terminarz

Revista Barça #1: Wywiad z Andrésem Iniestą

 30 listopada 2017, 14:15

 Eoren

Źródło: Revista Barça

 14 komentarzy

Rozpoczynamy cykl, w którym będziemy przedstawiać wywiady oraz artykuły z archiwalnych numerów Revista Barça. To oficjalny klubowy magazyn Barcelony dla socios. W imieniu całej Redakcji FCBarca.com pragnę gorąco podziękować Użytkownikowi AxelF. Dzięki jego hojności kolekcja wydań magazynu z wielu lat wpadła w moje ręce, a co za tym idzie tłumaczenia najciekawszych treści będą mogły znaleźć się na naszym portalu. Na początek zapraszamy do przeczytania wywiadu z Andrésem Iniestą.


Revista oficial FC Barcelona, nr 84, styczeń 2017

„La Masía uczyniła mnie człowiekiem i piłkarzem, jakim jestem dziś”

Andrés Iniesta to wzór zawodnika ukształtowanego w La Masíi, gdzie trafił jako dwunastolatek. Profesjonalista i uosobienie wizji Barcelony.

16 sierpnia 2016 roku minęło dwadzieścia lat o debiutu Andrésa Iniesty w barwach Barcelony. Miało to miejsce w drużynie Infantil B, gdy pomocnik Blaugrany miał zaledwie dwanaście lat. W tym dniu jego sen zaczął się spełniać – rozpoczęła się kariera legendy Barçy i hiszpańskiego futbolu. Mały chłopiec, który z płaczem przemierzył ponad 500 kilometrów dzielących Fuebtealbillę od Barcelony, jadąc niebieskim Fordem Orion swojego ojca. Dziś jest dorosłym człowiekiem, ukształtowanym przez swoje dziecięce marzenia. Stanowi wzór dla wszystkich dzieci, które śnią o przybyciu pewnego dnia do Ciutat Esportiva i staniu się takimi, jak on.

Rocznica twojego przybycia (do La Masíi – przyp. red.) musi przywoływać wiele wspomnień. W swojej książce La jugada de la meva vida („Zagranie mojego życia” - przyp. red.) opowiadasz, że najgorsza była twoja pierwsza noc w tej akademii.
Oddzielenie od rodziny w tak młodym wieku było dla mnie bardzo trudne. Opuściłem moje miasteczko, ludzi, z którymi byłem bardzo blisko. To jeden z najgorszych dni, jakie przyszło mi przeżyć. Mimo to, przyjeżdżając tu, zyskałem tak wiele, że nie da się tego porównać z niczym innym.

Jakie jest twoje najlepsze wspomnienie?
Najlepsze jest móc zobaczyć kim jestem w tej chwili. Jednak najważniejszy w mojej pamięci jest dzień debiutu w pierwszej drużynie. Po latach gonienia za marzeniem mogłem wreszcie je spełnić.

Wspominałeś, że przybycie do La Masíi jest dla ciebie najważniejszym wydarzeniem...
Lata spędzone tutaj to ogromny procent mojego życia. Dorosłem w Klubie, który ukształtował mnie nie tylko jako sportowca, ale też jako osobę, którą jestem teraz.

Czy sądzisz, że od kiedy jesteś ojcem lepiej rozumiesz poświęcenie, jakiego dokonała twoja rodzina, pozwalając odejść z domu dwunastoletniemu synowi?
Nie jestem w stanie postawić się na miejscu moich rodziców. Teraz, gdy mam dwoje dzieci, mogę próbować to zrozumieć, ale nie potrafię wyobrazić sobie siebie w takiej samej sytuacji. To bardzo trudne... w tej chwili nie widziałem dzieci od trzech dni i odczuwam ogromną potrzebę, by znów być z nimi. Wykonanie takiego kroku było niezwykle skomplikowane. Jestem dozgonnie wdzięczny moim rodzicom. Nie sądzę, by bez tej decyzji dane było nam wszystkim cieszyć się tymi wspaniałymi rzeczami, które nas spotkały.

Jak doszło do podjęcia tej decyzji?
Podjąłem ją ja, jednak w uzgodnieniu z moimi rodzicami. Miałem dwanaście lat – mieli oni pełne prawo zabronić mi takiego kroku. Miałem jednak trafić w lepsze miejsce, do klubu, który dawał mi szansę, by dojrzeć jako piłkarz i jako człowiek. To wszystko oznaczało zmianę na lepsze. Moim zdaniem rodzice postrzegali mnie jako dziecko rozsądne ponad wiek, widzieli, że moje cele są bardzo jasne. Jestem przekonany, że zaufanie, jakim mnie obdarzyli, było kluczowe w podjęciu tej decyzji.

Gdyby twoja córka lub syn planowali opuścić dom w wieku dwunastu lat, co byś im powiedział?
Och... dwanaście lat... to bardzo trudna sprawa. Ale gdybym wiedział, że to będzie dobre dla ich przyszłości, dla ich dojrzewania jako ludzi, i że podjęli taką właśnie decyzję – byłoby niezwykle trudno ich powstrzymać. Wychodzę z założenia, że wszystkie momenty, które zmieniają coś w naszym życiu, przynoszą ze sobą doświadczenie. Jako rodzice mamy możliwość dostrzegania rzeczy, których dzieci jeszcze nie widzą, zarówno tych dobrych aspektów, jak i tych bolesnych. Czasem podejmujemy błędne decyzje, czasem właściwe, ale takie już jest życie.

Jak sądzisz, co byś robił gdybyś pozostał w Fuentealbilli?
Żyjąc w rodzinie takiej jak moja, prawdopodobnie poszedłbym na studia. Wtedy też musiałbym coś za sobą zostawić, jak to robi wielu. Uczelnie są oddalone o wiele kilometrów od Fuentealbilli, jeśli chcesz pójść na uniwersytet musisz wyjechać do Albacete albo dalej. Życie na wsi nie jest łatwe i to normalne, że większość młodych ludzi od razu idzie do pracy.

Miałeś jakieś przezwisko w La Masíi?
Niektórzy koledzy mówili na mnie Andréw. Víctor Valdés ochrzcił mnie ksywą Cabecita (Główka – przyp. red.), ale nie mam pojęcia dlaczego.

Niewiele jest rzeczy pewnych w naszym życiu, ale jedno jest bezsprzeczne: zakończysz karierę w Barcelonie...
Mam nadzieję, że tak!

Czy przez całą twoją profesjonalną karierę odczuwałeś dumę, nosząc tę koszulkę?
Entuzjazm, jaki mam teraz, pozostaje niezmienny od wielu lat. Kiedy coś się zaczyna, kiedy wszystko jest dla ciebie nowe, nie wiesz jeszcze co może się wydarzyć. Gdy jednak dostrzegasz już, że twoja droga zawodowa się rozwija, sprawy stają się naprawdę poważne, zawsze masz nadzieję, że będziesz mógł tu pozostać do końca kariery. Przyjeżdżając tu miałem cel: triumfować w Barcelonie. Dopóki go nie osiągnąłem nie byłem usatysfakcjonowany. Zdarzały się trudne momenty, jednak wolałem grać dziesięć minut tutaj, niż w większym wymiarze czasu w jakiejś innej drużynie. To sprawiło, że udało mi się wiele osiągnąć.

To wytrwałość przyniosła ci sukces? Była obecna na każdym twoim kroku...
Fakt, każdy, kto wybiera swoją drogę, ma szansę odnieść na niej sukces. Moim pragnieniem było wygrywać tutaj, inni zawodnicy woleli przejść do innego klubu, jeśli tu nie dostawali wystarczająco minut. Istnieje wiele sposobów, by sięgnąć po szczęście i czuć, że osiągnęło się to, do czego się dążyło. Miałem jasność, że opuszczam rodzinę w tak młodym wieku i będę ich widywać rzadko, w konkretnym celu. By osiągnąć pewien poziom i triumfować w barwach tej drużyny.

Nie byłoby łatwo zrezygnować z gry w Barcelonie po tym wszystkim, co ty i twoja rodzina poświęciliście dla tego, żebyś mógł tu trafić, prawda?
Gdybym nie odniósł tu sukcesu znaleźliby się tacy, którzy uznaliby to za porażkę, ale to nie tak. Wiele osób przechodzi przez La Masíę, wzbogaca się tutaj i później odchodzi do innych drużyn, stając się tam wspaniałymi zawodnikami. W ostateczności każdy powinien szukać własnego szczęścia. To kwestia bardzo osobista, dla każdego. Nigdy nie wiemy od początku gdzie przyjdzie nam znaleźć to szczęście.

Masz 32 lata i znajdujesz się w najlepszym momencie kariery. Nie ulega jednak wątpliwości, że jako piłkarz za sobą zostawiłeś już dłuższą drogę, niż ta, która dopiero jest przed tobą. Myślałeś kiedyś jak będzie wyglądało twoje życie po tym, gdy przestaniesz już grać?
Nie, nie myślałem. Zdarzają się dni, w których w twojej głowie pojawia się jeden pomysł, potem przychodzą inne dni i ten pomysł jest już odmienny. Jednak w tej chwili niczego nie planuję. Pewien jestem jednego: w taki czy inny sposób pozostanę związany z futbolem.

Chciałbyś pozostać też związany z Barçą?
O tak, bardzo! To dla mnie oczywiste, przyszłość pokaże jak to się ułoży. Nie jestem w tej chwili zdolny, by zadeklarować, że chcę by stało się tak, albo tak... Ale na pewno chciałbym pozostać blisko Barçy, o tym jestem przekonany. Ale o tym przekonamy się dopiero za jakiś czas...

Znasz projekt Masía 360? Co o nim sądzisz?
Uważam, że jest bardzo ambitny i wniesie ze sobą wysoką jakość. Wniesie ją na wszystkich poziomach, nie tylko dla osób, które są w Klubie, ale także dla tych, które przez akademię jedynie przechodzą. To szansa, by uczestniczyć w wydarzeniach, które mogą się okazać bardzo ważne w naszym życiu. Projekty jak ten ogromnie wzbogacają Klub.

Co powiedziałbyś rodzicom, którzy posyłają swoje dzieci do La Masíi?
Niech będą spokojni, zostawiają je w dobrych rękach. Jeśli podejmują tę decyzję, to dlatego, że są świadomi, iż ich dzieci trafiają do lepszego miejsca, gdzie będą one rozwijać się jako sportowcy i jako ludzie. Nie będę jednak oszukiwać, każdy jest inny i obecnie, tak przynajmniej sądzę, społeczeństwo i świat zmieniły się bardzo silnie. La Masía jest swego rodzaju odbiciem społeczeństwa, w którym żyjemy, a to często wcale nie jest łatwe. Dlatego tak ważna jest mentalność, zarówno dzieci, jak i ich bliskich. Bez wątpienia pracownicy akademii działają według bardzo jasnych zasad i zawsze służą pomocą. Uważam, że to ogromnie ważne dla dzieci i ich środowiska.

Udostępnij:

Komentarze (14)

Gorące tematy