Następny mecz:  Barcelona  -  Deportivo     ·  Niedziela, 17 grudnia 20:45  ·  16. kolejka La Liga   ·  Transmisja: Eleven Sports 1   ·  Kolejne mecze   ·  Terminarz

Czy Sergi Roberto powinien grać w środku pola?

 28 listopada 2017, 18:30

 Bartłomiej Dusza

 36 komentarzy

Nigdy nie byłem wielkim fanem talentu Sergiego Roberto. Jeszcze gdy był młodym zawodnikiem i występował w rezerwach Barcelony, z mocnym przymrużeniem oka traktowałem wszystkie zapewnienia odnośnie jego umiejętności. W hiszpańskiej prasie można było przeczytać nagłówki: „Rośnie nowy Xavi!”, „Kiedyś zastąpi Iniestę” itd. Podchodziłem do nich z rezerwą. Znam dalsze losy talentu Bojana Krkicia.

W sezonie 2013/2014, gdy drużynę prowadził Gerardo Martino, Roberto wystąpił łącznie w 27 meczach. Aż 19 razy wchodził z ławki rezerwowych, notując 919 minut w sezonie. Większość pełnowymiarowych spotkań zaliczył w Pucharze Króla. Kolejny sezon (2014/2015) miał już być lepszy dla 22-letniego wówczas zawodnika, ale wcale takim nie był. Pod wodzą Luisa Enrique wychowanek meldował się na boisku w osiemnastu spotkaniach, dziesięciokrotnie wchodząc na murawę z ławki. W najważniejszych meczach sezonu opuszczał kadrę meczową (oba spotkania półfinału Ligi Mistrzów z Bayernem, finał z Juventusem czy potyczka z Realem w 28. kolejce La Liga). Częściowo usprawiedliwia to fakt, że o miejsce w składzie rywalizował z Xavim, Iniestą i będącym w życiowej formie Ivanem Rakiticiem. Większość z 1837 minut w obu sezonach była w wykonaniu pochodzącego z Reus zawodnika niemrawa, niepewna i w zasadzie bezbarwna.

Nie ukrywam, że wśród komentarzy na FCBarca.com byłem jedną z tych osób, które najgłośniej mówiły o tym, że Roberto powinien odejść. Zawodnik miał już 23 lata, a to „wiek rokujący” tylko w polskiej lidze. Uważałem, że nie spełni już oczekiwań i tylko blokuje miejsce w drużynie. Miałem wrażenie, że od kilku lat (jeszcze zanim Roberto awansował na stałe do pierwszego zespołu) rozwój tego zawodnika stanął w miejscu. Ciągle senny, snujący się po boisku, grający asekuracyjnie.

Problemy początkiem sukcesów?

Rozpoczyna się sezon 2015/2016, a Barcelona ma spore problemy na prawej obronie. Wprawdzie sprowadzono do klubu Aleixa Vidala, ale przez zakaz transferowy może być on zarejestrowany dopiero za pół roku. Luis Enrique bierze to pod uwagę i wydaje się, że ma plan. W trakcie presezonu próbował przecież Roberto na pozycji prawego obrońcy, ku zdziwieniu kibiców katalońskiego klubu. Okazja do przetestowania nowego rozwiązania nadarzyła się szybciej niż się spodziewano. Już w pierwszym ligowym meczu z Athletikiem Dani Alves doznał kontuzji po dziewiętnastu minutach gry. Zastąpił go Sergi Roberto. Jak się okazało, decyzja ta była prawdziwym „strzałem w dziesiątkę”. Po kilku udanych meczach na pozycji prawego obrońcy wychowanek Barcelony wyraźnie nabrał pewności siebie. Szkoleniowiec Dumy Katalonii zaczął stawiać na niego zdecydowanie częściej. Piłkarz rozegrał 49 spotkań, spędzając na boisku łącznie 2827 minut (średnia 57,7 min./mecz).

Uniwersalność katalońskiego zawodnika zdobyła uznanie kibiców i ekspertów. W trakcie sezonu 2015/2016 Roberto wystąpił łącznie na siedmiu pozycjach: prawego obrońcy, defensywnego pomocnika, lewego obrońcy, obu stanowiskach środkowego pomocnika oraz jako lewo- i prawoskrzydłowy. W każdej z ról prezentował się co najmniej przyzwoicie.

Nie zmarnować talentu

Przechodząc do sedna moich rozważań, w sezonie 2016/2017 widać było wyraźnie, że Sergi Roberto stał się dla Enrique podstawowym prawym obrońcą. Wystąpił łącznie w 47 spotkaniach, z czego 42 rozegrał na pozycji bocznego defensora.  Po przyjściu do Barçy Ernesto Valverde wielokrotnie podkreślał, że docenia wszechstronność piłkarza. Mimo to daje mu zdecydowanie więcej szans na prawej obronie niż w środkowej części boiska. Z pewnością wynika to z dużej konkurencji w obecnej kadrze. Na pozycji środkowego pomocnika Valverde ma do dyspozycji aż siedmiu zawodników, natomiast możliwość rotacji na prawej obronie jest bardzo uboga. Podstawowym piłkarzem wydaje się kupiony przed obecnym sezonem za 30 mln euro Nélson Semedo. Sergi Roberto wygląda w układance następcy Lucho na jedyną na tej pozycji alternatywę dla Portugalczyka. Aleix Vidal został przez Valverde najpierw ograniczony do roli prawoskrzydłowego, potem widza, a obecnie leczy skręcony staw skokowy. Odejście piłkarza wydaje się przesądzone. Jednak w mojej ocenie przekwalifikowanie Roberto na prawego obrońcę nie jest zbyt dobrym pomysłem, gdyż zawodnik wielokrotnie udowadniał, że jest zdecydowanie lepszym środkowym pomocnikiem niż defensorem.

Dlaczego Sergi Roberto powinien pełnić funkcję środkowego pomocnika?

  1. Po pierwsze: naturalne predyspozycje

Sergi Roberto trafił do zespołu jako środkowy pomocnik. Na prawej obronie radzi sobie ze słabszymi rywalami, ale może nigdy nie zostać obrońcą na poziomie FC Barcelony ze względu na swoje nawyki pomocnika, które w linii defensywnej przeszkadzają mu taktycznie. To może niestety skończyć się tragicznie. Widać to było w meczu z Málagą, gdzie zanotował słabe spotkanie, przegrawszy wiele pojedynków 1 na 1. Zresztą nie chodzi tylko to spotkanie, ale również o ubiegłosezonowy Klasyk z Realem (wygrany ostatecznie przez Barçę 3:2). Marcelo nieustannie gnębił w tym meczu zawodnika Blaugrany, sprawiając mnóstwo problemów jemu i katalońskiej drużynie. Wydaje się, że przegrywanie pojedynków z szybkimi wahadłowymi rywali to jeden z największych mankamentów Sergiego Roberto. Wiem, że w związku z dobrymi wejściami ofensywnymi Roberto, pojawił się pomysł ustawiania go jako wyżej ustawionego wahadłowego, ale moim zdaniem dużo więcej pożytku zawodnik może dać zespołowi w środku pola.

  1. Po drugie: dobre mecze w środku pola

Piłkarz obecnie ma 25 lat i w mojej opinii powinien być głównym kandydatem do gry w środku pola. Obecna dyspozycja to jedno, ale jeżeli ma stanowić o sile katalońskiej drużyny i w przyszłości zastąpić chociażby Iniestę, musi doskonalić się w grze na tej pozycji. Roberto posiada kunszt techniczny i kończące podanie, co pokazują jego mecze w roli środkowego pomocnika. Wspomnijmy chociażby potyczkę z Getafe z sezonu 2015/2016, gdzie zanotował dwie kapitalne asysty. Przy pierwszej, będąc odwróconym tyłem do bramki, znakomicie odegrał piętą do wychodzącego Luisa Suáreza. W drugiej akcji bramkowej posłał długie podanie do Neymara. To był świetny mecz hiszpańskiego pomocnika.

Później było pamiętne spotkanie z Realem, wygrane przez Barçę 4:0. Roberto był w tamtym meczu ustawiony na pozycji prawego napastnika, lecz cofał się głęboko i funkcjonował blisko środka boiska. Była świetna asysta. Było mnóstwo kluczowych podań. W spotkaniu rewanżowym z Bilbao w Pucharze Króla podczas tego samego sezonu Roberto po raz kolejny zanotował świetne spotkanie jako środkowy pomocnik. Poza asystą szczególnie zapadło mi w pamięć fantastyczne prostopadłe podanie do Messiego, zakończone golem.

Nie wiem, dlaczego w obecnym sezonie Ernesto Valverde porzucił pomysł wystawiania Sergiego Roberto w środku pola, skoro ten na początku sezonu prezentował w tym aspekcie dobrą formę.

Podczas potyczki z Realem w drugim meczu Superpucharu Hiszpanii, mimo porażki gości 0:2, to Roberto był moim zdaniem najlepszym i najefektywniejszym zawodnikiem drugiej linii. Poza nim ta formacja w zasadzie nie istniała. Gdy przyszedł czas na inauguracyjne ligowe spotkanie z Betisem, 25-letni Katalończyk, grając na pozycji środkowego pomocnika, popisał się golem, dobrą kreacją, a Redakcja FCBarca.com uznała go zawodnikiem meczu, wystawiając mu ocenę 7,0. Po przejściu do drugiej linii zdecydowanie odżywał w porównaniu do spotkań, w jakich pełnił funkcję obrońcy.

  1. Po trzecie: chęci zawodnika

Nie da się ukryć, że sam zawodnik wielokrotnie podkreślał, że woli grać w środku pola. Oczywiście, nie zabrakło przy tym dyplomatycznego tonu, że zaakceptuje każdą rolę, aby grać jak najczęściej. W lipcu, przed rozpoczęciem przygotowań do sezonu, wychowanek Barcelony powiedział w trakcie Nike Campus w Andorze: Na początku presezonu porozmawiam z trenerem i dowiem się, jaką rolę dla mnie przygotował – czy nadal będę bocznym obrońcą, czy też zajmę pozycję w środku pola, gdzie naprawdę chciałbym grać. W tej strefie czuję się najbardziej komfortowo, ale chcę nadal zbierać minuty tam, gdzie będę miał najwięcej szans na grę.

A może…

Pamiętacie spektakularne rajdy Sergiego Roberto z piłką, jak ten z Klasyku na Bernabéu, po którym padł gol, lub jego szarżę z końcówki niedawnego pojedynku z Realem Murcia? Ten zawodnik udowodnił wszystkim, że potrafi dryblować, mijać zawodników i niestraszne mu ciasne szyki obronne przeciwnika. W meczu z Getafe (2015/2016) czy spotkaniach Pucharu Króla z Athletikiem w tym samym sezonie pokazał, że potrafi precyzyjnie wykreować pozycję koledze lub posłać dokładne podanie za plecy obrońców przeciwnika. Dlatego widzę Sergiego Roberto jako naturalnego kandydata do przejęcia dowodzenia w środku pola. Jego uniwersalność sprawia, że mógłby częściej zajmować pozycję i Rakiticia, i Iniesty. Roberto jest o cztery lata młodszy od Chorwata i aż o osiem od kapitana. Wydaje mi się, że minęło bezpowrotnie, co było największym mankamentem Roberto, czyli deficyty pewności siebie, strach przed grą i brak decyzyjności. Katalończyk dostaje mało szans na swojej naturalnej pozycji, ale w moim przekonaniu wykorzystuje praktycznie każdą z nich. Weźmy pod uwagę, co będzie dziać się z zawodnikiem, gdy zdecydowanie bardziej ogra się na swojej pozycji, występując na niej ze znacznie większą regularnością? Może być tylko lepiej.

Roberto do teraz dostarczył nam już mnóstwo radości, a akcją z Realem przeszedł do historii barcelońskiego klubu. W przyszłości może być jeszcze skuteczniej. Nie dopuszczam do siebie sytuacji, że Camp Nou mogłoby go stracić, jak straciło Thiago Alcântarę.

Udostępnij:

Komentarze (36)

Gorące tematy