Następny mecz:  Valencia  -  Barcelona     ·  Niedziela, 26 listopada 20:45  ·  13. kolejka La Liga   ·  Transmisja: Eleven Sports 1   ·  Kolejne mecze   ·  Terminarz

15 dni z FCBarca.com. Wywiad: ROBERTINHO

 18 października 2017, 15:04

 Eoren

 13 komentarzy

15 dni z FCBarca.com. Wywiad: ROBERTINHO

Na co dzień znacie nas jako nicki nad tekstem. A może i one są Wam obce – w końcu to treść jest ważna, nie autor. Niektórzy z nas, choć pracują dla portalu codziennie, pozostają całkowicie niewidoczni. 15 lat serwisu FCBarca.com to dla nas okazja, by się Wam przedstawić. Przybliżyć naszą pracę, nieznane oblicze portalu, a także nas samych: Redakcję FCBarca.com.

Za nami rozmowa z Lookym, nadszedł więc czas na przepytanie drugiego z redaktorów z najdłuższym stażem. Robert Wojtczak, którego wielu z Was zna pod nickiem Robertinho, to człowiek, który wie, co kryje się za tymi wszystkimi literkami i cyferkami, mieszkającymi w naszym panelu administracyjnym. I jedynie on to wie. 

Eoren: Dlaczego, kiedy i w jaki sposób trafiłeś do Redakcji FCBarca.com?
Robert Wojtczak: Moja przygoda z FCBarca.com zaczęła się dokładnie 2 listopada 2006 roku. Na samą stronę zaglądałem mniej więcej od pół roku i pojawiło się ogłoszenie o naborze do redakcji serwisu, na które postanowiłem odpowiedzieć. Doskonale pamiętam swój pierwszy artykuł, który dostałem do przetłumaczenia. Była to krótka rozmowa z Andrésem Iniestą, ówczesnie młodą wschodzącą gwiazdą Barcelony, czy nie obawia się małej liczby minut na boisku w związku z rotacją w zespole.

Moje artykuły się spodobały i tak zostałem regularnym współpracownikiem FCBarca.com, odpowiedzialnym za tłumaczenie i publikowanie tekstów. To były naprawdę ciekawe czasy i całkowicie inne, ponieważ wtedy nasz panel administracyjny był bardzo ubogi i wrzucenie artykułu oznaczało automatyczną publikację na stronie. Wszystko musiało być doszlifowane od razu. O tym, kto pisze dany artykuł, informowaliśmy się… statusami na Gadu Gadu. Ale i tak często zdarzało się zduplikowanie newsa, który inny redaktor opublikował dwie minuty wcześniej.

Samo tłumaczenie również stanowiło trudne zadanie. Anglojęzycznych źródeł było mało, języka hiszpańskiego wtedy nie znał nikt na poziomie pozwalającym tłumaczyć bezpośrednio. A translatory internetowe… cóż, stały wtedy na bardzo niskim poziomie i oferowały tłumaczenie na poziomie “kali mieć, kali być”. Niejednokrotnie musieliśmy mocno improwizować, ale nawet oficjalna strona klubu miała z tym problem – translator przetłumaczył nazwisko “Guardiola” jako “piggy bank”, czyli… świnka skarbonka. Tak, to było opublikowane i gdyby nie nasza reakcja, to kto wie, jak długo widniałoby na stronie.

Od chwili, gdy dołączyłeś do Redakcji, upłynęło ponad dziesięć lat. Jak zmieniała się Twoja rola na FCBarca.com?
Muszę szczerze przyznać, że nie byłem wzorowym redaktorem, jeśli chodzi o pisanie artykułów. Brakowało mi regularności, ale ze względu na to, że chciałem angażować się także w inne sfery działania serwisu. Swego czasu byłem np. etatowym redaktorem od pisania podsumowań meczów i prowadzenia tekstowych relacji na żywo. Z czasem część “starej gwardii” tamtych czasów zaczęła się wykruszać i zaangażowałem się w rekrutację nowych osób. Część z nich jest z nami do dziś jak Gołąbka, Szumi, Blazeq, Challenger czy Makaj.

Z czasem moja wiedza związana z programowaniem i tworzeniem stron zaczynała się zwiększać i angażowałem się w bardziej techniczne aspekty portalu. Pomagałem przy nowym projekcie serwisu, który wszedł w 2009 roku, a potem osobiście koordynowałem już pełne wdrożenie całkiem nowej wersji (wygląd i silnik) w 2011. Od tego czasu niemal wszystkie nowości techniczno-wizualne, które pojawiły się na stronie, były mojego autorstwa. Aktualnie w 90 procentach zajmuje się już tylko merytorycznym i technicznym rozwojem serwisu.

Jesteś w takim razie najlepszą osobą, by zdradzić nam, jak buduje się taki portal.
Podejście do stworzenia takiego serwisu nie różni się niczym od podejścia do tworzenia innych stron internetowych – oczywiście nie mówimy w tym przypadku o technologiach, ale nie będę się nad tym rozwodzić. Jednym z kluczowych czynników, które należy wziąć pod uwagę, jest główna grupa docelowa. Dla nas jest to oczywiście kibic Barcelony, w wieku około 20 lat. Musimy łączyć profesjonalizm serwisu informacyjnego z całym szeregiem dodatków, które obecne są na różnego rodzaju portalach społecznościowych, co nierzadko nie jest łatwe. Boleśnie się o tym przekonaliśmy w 2011 roku, kiedy wprowadzaliśmy nową wersję strony. W Internecie popularność zyskiwały wtedy bardzo jasne projekty graficzne, co obecne jest do dziś. Poszliśmy w tym kierunku i nowy wygląd spotkał się z bardzo dużą krytyką za duże użycie koloru białego, który kojarzy się z Realem Madryt. W trybie ekspresowym przerabialiśmy projekt, by użyć bardziej stonowanych kolorów i więcej barw blaugrana. Na szczęście trzy tygodnie później udało się osiągnąć satysfakcjonujący wygląd.

Najważniejsze zmiany, jakie wprowadziłeś na FCBarca.com?
FCBarça 3.0 – zarówno projekt graficzny, jak i całą resztę zrobiłem sam. Był to ogrom pracy, ale doszło wtedy dużo nowinek na stronie, jak centrum meczowe, powiadomienia o odpowiedziach na komentarze czy dyskusje. Trudno mi nawet teraz wymienić wszystko, co zostało wtedy wprowadzone, ale to był drugi duży skok jakościowy, po przebudowie z 2011 roku.

Najlepszy i najgorszy pomysł, jaki wprowadziłeś na portalu?
Najlepsze mam dwa, których nie umiem rozdzielić. Pierwsze to system oceniania piłkarzy – dostepny dla Użytkowników, ale także całe zaplecze dla redaktorów do pisania ocen. To bardzo uprościło pracę, a dodatkowo wzbogaciło serwis o oceny Użytkowników, którzy często przedstawiali swoje głosy w komentarzach. Drugi to La Rambla. To również był przełomowy moment w historii serwisu, bo wprowadziliśmy dział, którego nie miał nikt i który z biegiem czasu stał się rozpoznawalny. Pozwoliło nam to również uporządkować dyskusje pod artykułami, która bez Rambli potrafiła być kompletnie chaotyczna. Średnio pod głównym artykułem było kilkaset komentarzy, z czego 80% nie dotyczyło tematu tekstu. Jednocześnie nie chcieliśmy usuwać takich wpisów, bo nie dawaliśmy Użytkownikom nic w zamian, tzn. nie mieliśmy alternatywy, dedykowanego miejsca na różne dyskusje, a forma “for dyskusyjnych” po 2010 roku zaczęła odchodzić do lamusa. Zgodzę się, że czasem tematy poruszane na Rambli są bardzo oryginalne, ale taka już natura dużego serwisu. Nie da się dogodzić wszystkim i każda dyskusja zgodna z regulaminem jest mile widziana na Rambli.

Najgorszy pomysł? Nie umiem takiego podać. Kilka rzeczy, które wprowadziliśmy, się nie przyjęło albo nie były one popularne. Zrezygnowaliśmy z nich, ale na tym polega rozwój serwisu. Czasem trzeba popełnić błąd, żeby wyciągnąć odpowiednie wnioski. Nie myli się tylko ten, kto nic nie robi.

Ile czasu zajmuje wykonanie nowej wersji całego serwisu?
To zależy. Jeżeli potraktujemy to jako zadanie na “pełny etat”, wdrożenie takiego serwisu może potrwać kilka miesięcy – od pierwszych koncepcji do ostatecznego uruchomienia. Natomiast FCBarca.com dla mnie jest dodatkowym zajęciem, pasją i zajmuje się nią w wolnej chwili. Tak jak już pisałem na Twitterze, pracujemy aktualnie nad kolejnymi zmianami na stronie. Pojawi się nowy wygląd, ale w odróżnieniu od poprzednich zmian będzie realizowany krokami – stopniowo będziemy zmieniać kolejne podstrony. Pierwsze efekty będą widoczne na przełomie października i listopada, natomiast całość chcę wprowadzić do końca tego sezonu tj. do czerwca 2018.

Co jest najtrudniejsze w twojej pracy na portalu?
Innowacyjność. Mówię tutaj o technicznej części serwisu i to z dwóch powodów. Po pierwsze w obecnych czasach zmiany w zakresie tworzenia stron internetowych dokonują się bardzo dynamicznie i trudno za tym nadążyć, nie pracując w tej branży. A po drugie, brak realnej konkurencji. Uważam, że pod względem wizualno-technicznym nie mamy sobie równych w sektorze serwisów klubowych. Aktualnie rozwój dobrych praktyk w dziedzinie stron internetowych polega na kopiowaniu właściwych rozwiązań. Przypuszczam, że niektóre serwisy mogły zainspirować się naszymi rozwiązaniami, ale bardzo mnie to cieszy. To znaczy, że dostarczamy naprawdę ciekawe funkcje naszym Czytelnikom, a to jest najważniejsze.

Najlepsze, co dała mi FCBarca.com...?
Pasję i przyjaźnie. Nie umiem sobie wyobrazić, jak to jest nie mieć żadnej pasji/żadnego hobby. Owszem, uwielbiam grać w piłkę, ale FCBarca.com tylko pogłębiła moje zamiłowanie do FC Barcelony i dzięki stronie poznałem naprawdę fantastycznych ludzi, a niektórych z nich mogę nazwać prawdziwymi przyjaciółmi.

Który zlot Redakcji był dla Ciebie najbardziej pamiętny?
Maj 2009. Wprawdzie wtedy zloty redakcyjne były znacznie skromniejsze niż teraz, ale to był niezapomniany miesiąc. Najpierw spotkaliśmy się w Poznaniu, by 2 maja oglądać pogrom 6:2 na Santiago Bernabéu w El Clásico. Trzy tygodnie później świętowaliśmy tryplet po wygraniu Ligi Mistrzów w pierwszym sezonie Pepa Guardioli. Tryplet Luisa Enrique też był fantastycznym wydarzeniem, ale mam wrażenie, że bardzo trudno będzie przebić radość po pierwszym sezonie Pepa.

Najlepsze i najgorsze wspomnienie związane ze stroną?
Najlepsze, tak jak już mówiłem, to 2009 rok. Najpierw tryplet, który zakończył się sześcioma pucharami, wyczyn, jakiego nie zdołał do tej pory osiągnąć nikt poza Barceloną Pepa.

Nastomiast zdecydowanie najgorszym wspomnieniem jest śmierć Tito. W teorii Tito był zupełnie obcym mi człowiekiem, który żył ponad 2000 kilometrów dalej, z którym nigdy nie zamieniłem słowa. Mimo to pamiętam, że osobiście przeżyłem to jak śmierć osoby z najbliższej rodziny.

Jak wyglądały twoje początki z Barceloną? Dlaczego kibicujesz akurat jej?
Wszystko zaczęło się od sezonu 1996/97. Uwielbiałem oglądać grę Ronaldo, który wtedy brylował w Barcelonie. Wprawdzie po roku odszedł do Interu, ale sympatia do Barçy została już na zawsze. Idea més que un club jest ważnym czynnikiem, ale jej prawdziwe znaczenie odkryłem dopiero w czasach Guardioli na ławce trenerskiej. Wcześniej po prostu był to “mój” klub. Trudno jednoznacznie okreslić, dlaczego wybrałem akurat Barcelonę, ale to było coś w rodzaju miłości od pierwszego wejrzenia. Dokładnie w ten sam sposób, jak inni wybierają Real, Manchester United, Bayern, czy Legię Warszawa.

Kim jest Robert Wojtczak na co dzień?
Na co dzień pracuję jako architekt systemów informatycznych w projekcie dla jednego z największych operatorów telekomunikacyjnych na świecie. Oprócz tego uwielbiam aktywność fizyczną pod każdą postacią. Regularnie gram w piłkę nożną, chodzę na siłownię, a ponadto dużo jeżdzę na rowerze, który uważam za najlepszy środek komunikacyjny do poruszania się w mieście.

Twoja pasja poza Barçą?
Tak jak odpowiadałem w poprzednim pytaniu – sport i wysiłek fizyczny w każdej postaci. Oprócz tego fascynuje mnie “Internet Rzeczy”, czyli bardzo mocno rozwijającą się gałąź telekomunkacji i informatyki, w której jednym z założeń jest globalna sieć, gdzie wszystko będzie ze sobą połączone i będzie zwiększało poziom życia ludzi oraz pomagało rozwiązywać różne problemy na świecie, jak np. efektywne wykorzystanie nieodnawialnych surowców naturalnych.

Największe marzenie?
Zaprojektowanie systemu informatycznego dla miasta, w którym obecnie mieszkam lub będę mieszkać w przyszłości. I przyczynienie się do poprawy jakości życia jego mieszkańców.

Udostępnij:

Komentarze (13)

Gorące tematy