Następny mecz:  Barcelona  -  Malaga     ·  Sobota, 21 października 20:45  ·  9. kolejka La Liga   ·  Transmisja: Eleven   ·  Kolejne mecze   ·  Terminarz

Mathieu: Jeśli będę świętował bramkę strzeloną Barcelonie, to tylko z powodu Bartomeu i Roberta Fernándeza

 25 września 2017, 11:19

 Ola

Źródło: Marca

 70 komentarzy

Mathieu: Jeśli będę świętował bramkę strzeloną Barcelonie, to tylko z powodu Bartomeu i Roberta Fernándeza

Na kilka dni przed meczem Ligi Mistrzów z Barceloną Jérémy Mathieu udzielił wywiadu dla dziennika Marca. Francuz wypowiedział się na temat kwestii wykonywania rzutów wolnych w Sportingu oraz przyznał, że nie został odpowiednio potraktowany przez Josepa Marię Bartomeu i Roberta Fernándeza.

Marca: Wciąż nie jesteśmy przyzwyczajeni do twojego widoku w barwach drużyny Sportingu. Jak ci idzie w Lizbonie, w twoim nowym klubie?

Jérémy Mathieu: Jestem bardzo zadowolony, bo wygraliśmy wszystko i grałem prawie w każdym meczu. Jestem u schyłku kariery i chcę się nią cieszyć najbardziej, jak się da. Jestem tutaj bardzo szczęśliwy.

Wyznaczyłeś sobie limit sezonów, jakie jeszcze rozegrasz?

Nie mam limitu, ale wszyscy wiedzą, że mam problem ze ścięgnem Achillesa. Na tę chwilę czuję się dobrze, nic mnie nie boli i chcę grać długo. Kiedy to się skończy, wtedy odejdę.

To przez te problemy zdrowotne miałeś okres próbny w Sportingu przed ogłoszeniem transferu? Czy nic takiego nie miało miejsca?

Nie. Chodziło o problem natury biurokratycznej ze strony Barcelony. Nie mogliśmy ogłosić transferu, ale nie byłem tutaj na testach. To już było uzgodnione, tylko zostało oficjalnie ogłoszone później.

Twoje życie bardzo się zmieniło po przeprowadzce do Lizbony?

W porównaniu do Barcelony tak. Tutaj czuję się trochę bardziej jak w Valencii, to bardzo rodzinny klub. Czuję się bardzo komfortowo od pierwszego dnia.

Odnosi się wrażenie, że odgrywasz tu dużo ważniejszą rolę. Nawet wykonujesz rzuty wolne, co teraz wydaje się wyznacznikiem pozycji w zespole.

Tak. Myślę, że to normalne, bo w Barcelonie są najlepsi zawodnicy na świecie. Starałem się grać jak najlepiej, kiedy tam byłem. Trochę grałem i dałem z siebie to co najlepsze w trakcie trzech lat spędzonych w Barcelonie. Dwa pierwsze sezony były dla mnie niesamowite i tylko ten ostatni był bardziej skomplikowany. Tak już jest, taki jest futbol.

Pozostał żal po odejściu z Barçy?

Nie. Dużo grałem, zdobyłem trofea i jedyne, co mnie boli, to mówienie, że nie grałem dużo. W moim pierwszym sezonie rozegrałem 58% spotkań, zdobyłem ważne bramki… W drugim rozegrałem nieco mniej meczów, 53-54%, co też jest w porządku. Ostatni rok był trudny, miałem kontuzje i trener mi nie ufał, ale cóż, tak już jest, nic się nie dzieje.

Zostawiłeś w Barcelonie wielu przyjaciół?

Nie powiedziałbym „przyjaciół”. Kolegów. Dla mnie czymś niesamowitym było dzielić szatnię z takimi zawodnikami. W klubie wolę mówić o kolegach, a nie o przyjaciołach. Przyjaciel to bardzo duże słowo.

Więc nie oczekujesz telefonów od kolegów z Barçy przed meczem? Z kim spędzałeś tam najwięcej czasu?

Nie. Z nikim konkretnym. Rozmawiałem ze wszystkimi, ale poza boiskiem jestem bardzo rodzinnym człowiekiem i wolę spędzać czas z moimi dziećmi i żoną.

Jak oceniasz Barçę bez Neymara?

Teraz osiąga dobre wyniki i ma piłkarza, który robi różnicę: Messiego.

Niedawno zdobyłeś piękną bramkę z rzutu wolnego, która spodobała się Cristiano Ronaldo. Dlatego mówimy o zamianie ról. Jak się czułeś, zbliżając się do stojącej piłki przed rzutem wolnym w Barcelonie?

Nigdy nie podchodziłem do takich piłek. Wszyscy wiedzieliśmy, kto będzie uderzał, bo mieliśmy najlepszego wykonawcę rzutów wolnych. Zdobyłem w Barcelonie bramkę z rzutu wolnego, ale tylko dlatego, że Leo nie grał w tym meczu. Jeśli Messi lub Neymar byli na boisku, było to niemożliwe. Tak samo w Valencii z Silvą, Matą, Villą… Trudno jest mieć okazję.

Te sprzeczki związane z wykonywaniem stałych fragmentów są w futbolu bardziej powszechne niż się wydaje, prawda? Potrafisz to jakoś wyjaśnić?

Nie. To tylko kwestia ego. Tutaj nie mamy takich problemów. Jeśli na przykład Bruno chce uderzać, bez problemu zostawiam mu piłkę. Jeśli czuje się dobrze, oddaję mu rzut wolny.

Nie decyduje o tym Jorge Jesús?

Nie. To szybki moment na boisku, który zależy od tego, jak się czujesz w danej chwili. Nic więcej.

Byłoby dla ciebie czymś pięknym zdobyć bramkę z rzutu wolnego przeciwko Barcelonie?

Tak, oczywiście. A wygrać mecz, jeszcze lepiej (śmiech).

Messi jest w świetnej formie. Istnieje jakiś skuteczny sposób na niego?

Nie robić nic. To trudne, ponieważ nigdy nie wiadomo, jak zagra. Zostawić mu metr, nie rzucać się i czekać aż poda komuś innemu.

W zeszłym sezonie przez 89 minut Sporting prowadził na Santiago Bernabéu. Pokonanie Barçy jest trudniejsze?

Nie wiem. W futbolu wszystko jest możliwe. Jeśli będziemy grać dobrze, na sto procent, i wykonamy swoją pracę, to myślę, że możemy wygrać. Barça jest bardzo silna i jest faworytem, ale możemy zwyciężyć.

Jeśli zdobędziesz bramkę w środę, będziesz ją celebrował?

Nie wiem. Mam duży szacunek do byłych kolegów i kibiców. Jeśli będę świętował, to z powodu Bartomeu i Roberta Fernándeza, bo uważam, że sposób, w jaki mnie potraktowali, był dla mnie bardzo trudny.

Zostawili po sobie niesmak.

Tylko oni dwaj. Jednak taki jest futbol i teraz jestem bardzo szczęśliwy. Już mnie to nie obchodzi.

A poza prezydentem i Robertem Fernándezem uważasz, że prasa w Hiszpanii była niesprawiedliwa w stosunku do ciebie?

Prasa nie, tylko dziennik Sport. Jestem na nich trochę wkurzony, bo za każdym razem, gdy grałem, mieli coś złego do powiedzenia na mój temat. Jednak cóż, tak już jest. Futbol to sport zespołowy i kiedy drużyna przegrywa, to nie tylko z powodu jednego zawodnika. To jest moje zdanie. Obejrzałem ponownie mecz z Juventusem i wszyscy mówią, że ja byłem problemem. To prawda, że przy bramkach w sytuacji jeden na jeden nie podszedłem, cofnąłem się. Jednak potem rywal wykonuje podanie i można było powiedzieć, co zrobili wtedy Mascherano czy Piqué, ale nie. To moja opinia.

Wyładowywali się na tobie za temat papierosów?

Ta historia jest już zakończona, to było dawno.

Udostępnij:

Komentarze (70)

Gorące tematy