Następny mecz:  Valencia  -  Barcelona     ·  Niedziela, 26 listopada 20:45  ·  13. kolejka La Liga   ·  Transmisja: Eleven Sports 1   ·  Kolejne mecze   ·  Terminarz

La Otra Liga: Katalońskie rządy nad Turią

 18 marca 2017, 14:44

 ¡Olé! Magazyn

 1 komentarz

La Otra Liga: Katalońskie rządy nad Turią

Foto:Alchetron

Cykl La Otra Liga współtworzymy we współpracy z portalem ¡Olé! Magazyn, na którym znajdziecie jeszcze więcej tekstów dla fanów La Liga.


Zmiany? Na Mestalla wszyscy się już do nich przyzwyczaili. Co rusz w klubie pojawia się nowy dyrektor sportowy, nowi członkowie zarządu, a najczęściej zmieniają się trenerzy… Teraz nadszedł czas katalońskich rządów.

Decyzje Petera Lima i jego świty wielokrotnie były już podważane. Zresztą, nawet najwięksi jego zwolennicy, jeśli jeszcze tacy istnieją, muszą przyznać, że wiele spraw poszło zupełnie nie tak jak powinny. Przesunięcie terminu ukończenia budowy nowego stadionu, zupełnie chybione wybory kolejnych ważnych pracowników klubu i rosnące z tego powodu niezadowolenie, a wręcz bunt kibiców…

Singapurskiego miliardera krytykowały już wielokrotnie lokalne media, a nawet człowiek, który sam w dużej mierze wpłynął na to, że Limowi w ogóle udało się wykupić akcje Valencii. Mowa tu o Amadeo Salvo, byłym prezydencie klubu.

Peter Lim i jego ludzie popełniają wiele błędów w zakresie zarządzania sportowego. Ale to nie złodzieje. Singapurczyk nie jest problemem, a rozwiązaniem. Powinniśmy go traktować z szacunkiem, ponieważ pragniemy ciągłości tego klubu, chcemy być dumni z Valencii. Pewnego razu przegraliśmy 0:7 (CdR z Barceloną — przyp. red.), przypomnijmy sobie jednak mecz z Sevillą, kiedy straciliśmy awans w ostatnich sekundach. To inne wydarzenie, ale podobne uczucie. To był dzień kiedy wiele się zmieniło, teraz jest czas, aby znów powiedzieć Junts Tornem. Nie powinniśmy się wstydzić, a być dumni. Jeszcze raz zademonstrujemy światu czym jest Valencia i kim są Valencianistas. Valencianismo zawsze powstaje z kolan.

Były prezydent typowo dla siebie przemówił do kibiców, aby nieco załagodzić gorącą sytuację na Mestalla. Wszak przy okazji prawie każdego kolejnego meczu kibice kierują się głównie do właściciela… aby wreszcie opuścił Valencię. Jednego Singapurczykowi jednak odmówić nie można. Jest konsekwentny. Kieruje się wedle własnych, określonych zasad. Stawia na osoby ze znanymi nazwiskami, obyte w środowisku piłkarskim i przede wszystkim takie, z którymi miał już wcześniej kontakt, bądź jest z nimi w jakiś sposób powiązany. Pozornie nie wygląda to na złą strategię. Póki co jednak nie wychodzi to najlepiej, ale kto wie, być może wreszcie karta się odwróci? Do tej pory na liście znajomych-współpracowników znaleźli się Nuno, bracia Neville, a teraz umocnił się na niej również nowy-stary dyrektor sportowy…

Barceloński Bask — idealny sposób na nowego dyrektora?

José Ramón Alexanko choć pochodzi z Barakaldo, a swoją karierę zaczynał w barwach Los Leónes, to głównie kojarzony musi być z Barceloną. Kilkanaście lat jako piłkarz ekipy z Katalonii, pierwsze trofeum Ligi Mistrzów w historii klubu (wtedy jeszcze Puchar Europy), kapitan… 276 spotkań ligowych w barwach Blaugrany, więcej niż choćby Pep Guardiola. Pod tym względem lepszym wynikiem legitymuje się tylko 12 innych byłych zawodników Barcelony i 2 obecnych (Messi i Iniesta).

Sięgając po Puchar Europy w 1992 roku, Alexanko grał u boku takich zawodników jak Guardiola, Eusebio Sacristán, Michael Laudrup czy José María Bakero — zawodnicy, którzy zostali potem trenerami i radzą sobie z tym zadaniem z mniejszym lub większym powodzeniem. Warto jednak zaznaczyć, że w ekipie byli też kolejni Baskowie. Andoni Zubizarreta i Txiki Begiristain. Panowie, w których ślady idzie obecnie Alexanko, mianowany na dyrektora sportowego Valencii.

Skąd się wziął w Valencii? Odpowiedź jest prosta. Od dawna mówiło się o powiazaniach Lima z Joanem Laportą. Wydawało się, że niepowodzenie w wyborach na prezydenta klubu ukróci możliwe ruchy między klubami, jak się okazało, to jednak za mało żeby powstrzymać Petera Lima. Kilka transferów (które na dobre wyszły chyba tylko walenckiemu budżetowi), a do tego Alexanko, który najpierw został koordynatorem pionu juniorskiego, by po odejściu Suso Pitarcha piastować funkcję dyrektora sportowego.

Sprawa ta jest o tyle dziwna, że sam Alexanko zapowiadał, że lubi pracować w cieniu, robić swoje i pasuje mu poprzednie stanowisko, bądź praca w strukturach sekretariatu technicznego. Było wielu kandydatów, choćby kilku byłych zawodników Valencii, ale nic z tego. Bask rzucony jest na głęboką wodę. Jakkolwiek tej decyzji jednak nie oceniać i tak na Mestalla to powiew pewnej normalności… Od jakiegoś czasu sekretariat techniczny świecił pustkami, klub poza Alexanko i Vicente nie zatrudniał prawie nikogo.

Nie są to liczby zastraszające i pozwalające na stworzenie niesamowicie prężnie działającej siatki scoutów, ale zawsze wygląda to lepiej niż transfery przeprowadzane na podstawie wymysłów jednej czy dwóch osób. Pozostaje wierzyć, że teraz faktycznie ruchy kadrowe będą przeprowadzone przez wykwalifikowany sztab, a nie klasyczny i przynoszący opłakane skutki „widzimisizm”.

Nawiązując jednak do samego Alexanko, tutaj były pewne wątpliwości. Jak sprawuje się w pierwszych tygodniach na stanowisku? Po odejściu Suso pełnił rolę tymczasowego dyrektora sportowego, więc można oceniać go za przeprowadzenie kilku transferów w końcówce okienka. Zaza i Orellana nie prezentują się najgorzej, a zwłaszcza cena wynegocjowana za Chilijczyka sprawia, że ten transfer wygląda naprawdę dobrze. Martwi jednak dalsze stosowanie praktyki wypożyczeń z opcją wykupu (i to tą przymusową, w której lubują się walenccy włodarze od przejęcia klubu przez Lima). Oczywiście, podłożem takich ruchów są problemy finansowe, głównie związanie z FFP, jednak cena wynegocjowana za Simone Zazę wydaje się absurdalna.

Ważniejsze jest jednak to, jak Alexanko chroni zawodników Academii GloVal, która jest chyba ostatnim bastionem Valencii, jedyną dobrze funkcjonującą komórką w tym klubie. W jednym z naszych tekstów pisaliśmy już o losach Nabila Touaiziego i zbliżających się problemach z utrzymaniem największych perełek walenckiej cantery. Jak się jednak okazuje, przynajmniej na ten moment udało się wyprowadzić na prostą sprawę najprawdopodobniej najbardziej utalentowanego zawodnika szkolącego się w Paternie, Kangina Lee. Młody Koreańczyk miał trafić do Realu Madryt, przez pewien czas nawet nie trenował i transfer wydawał się formalnością, jednak po jego szesnastych urodzinach sprawa dla Madrytczyków się skomplikowała. Obecnie został przeniesiony do Juvenilu B i już zdążył trafić w jednym z meczów. Podobnie jak niegdyś Fran Villalba, Kangin dostał gwarancję, że wiąże się tu z nim ogromne nadzieje i w przyszłości ma szybko awansować do Mestallety, by wreszcie trafić do pierwszego zespołu.

Mówiąc o osobie dyrektora sportowego, warto też wspomnieć o możliwych następcach Voro. Obecny szkoleniowiec wielokrotnie podkreślał, że nie widzi się na tej posadzie na dłuższą metę. Ostatnio głośno mówi się o kandydaturze trenera Mestallety, która radzi sobie bardzo dobrze na trzecim poziomie rozgrywek, Curro Torresie. Poważnie jest rozpatrywana również kandydatura Katalończyka, Óscara Garcíi. Ten co prawda ma na swoim koncie epizod w Valencii, jednak warto podkreślić, że występował u boku Alexanko w barwach Blaugrany, jak także w późniejszym okresie pracował z drużynami młodzieżowymi zespołu z Katalonii. Obecnie to najpoważniejszy kandydat, a stoją za nim dobre wyniki w lidze austriackiej z Red Bullem Salzburg, który zmierza po kolejne zwycięstwo w krajowych rozgrywkach. Nowy szkoleniowiec, kim by nie był, zadania jednak łatwego mieć nie będzie, bo Nietoperze nie są najłatwiejsze do upilnowania…

Niefortunny kalendarz i przedziwny duopol

Co do samego spotkania Valencii z Barceloną, trafia się ono w bardzo niefortunnym momencie. Zresztą nie pierwszy raz jeśli chodzi o ostatnie lata w La Liga. Na terminarz narzeka się wielokrotnie i to z wielu różnych powodów. Totalnym absurdem były derby regionu między Valencią i Villarreal… rozgrywane w sylwestra. Oczywiście nie każdemu można dogodzić, ale Javier Tebas i jego współpracownicy, powinni wykazywać się większym wyczuciem.

 

Kibice podczas Las Fallas jasno wyrazili swoją opinię o sytuacji, w jakiej znalazła się Valencia podczas singapurskich rządów… | Foto: Facebook

Jakiś czas temu pisaliśmy na naszych łamach o meczu Barcelony z Realem Sociedad, który przypadł na wielkie miejscowe święto. Tym razem piłkarze Valencii wyruszą do Katalonii w Las Fallas. Święto ognia, rzecz niesamowicie spektakularna i przede wszystkim bardzo ważna dla lokalnej społeczności. Tym samym kibice po raz kolejny stoją przed trudnym wyborem, a można było to chyba inaczej rozegrać.

***

Katalońskie rządy w Valencii mogą nie być jednak niepodzielne. Jak się okazuje, kandydatem na dyrektora wykonawczego klubu ma być Mateu Alemany. Niegdyś kuszony przez Florentino Péreza, wolał jednak pełnić funkcję prezydenta Realu Mallorca. Sprawował ją dwukrotnie, w latach 2000-2005 oraz 2008-2009. W międzyczasie jego ambicją stała się posada szefa RFEF, nie bez powodu zresztą. Ángel Maria Villar i Mateu Alemany nie darzą się szczególną sympatią. Inaczej jest jeśli chodzi o relacje z Javierem Tebasem, panowie są w dobrych stosunkach.

Drugim kandydatem na to stanowisko jest Fernando Gómez Colomer. Człowiek z Walencji, wychowanek, 505 występów z Nietoperzem na piersi, co czyni go numerem jeden w historii klubu. 52-latek był już jednak wodzony za nos przy okazji obsady dyrektora sportowego, więc nikogo nie powinno dziwić, jeśli po raz kolejny będą to tylko przymiarki. Taktyka Petera Lima jest jasna, obsadzić czołowe stanowiska tak, aby same znajomości danych osób dały klubowi korzyść. Suso Pitarch miał być symbolem Valencianismo, a do tego dzięki znajomościom w Atléti, sprowadzić z Madrytu ciekawych piłkarzy. Mówiło się o Oliverze Torresie, a o innych kandydaturach lepiej nie pisać, bo to opowieści z gatunku sci-fi. Ostatecznie skończyło się na Guilherme Siqueirze. W całej tej zabawie wcale nie chodzi o to kto za co odpowiada, tylko czy faktycznie ma działać na dobro klubu solidną, konsekwentną pracą, podejmując decyzje na podstawie swojej wiedzy, doświadczenia i kompetencji czy nadal włodarze Valencii uważają, że da się obrać drogę na skróty. Panie Lim, ile jeszcze?

Autor: KRYSTIAN PORĘBSKI
Twitter: @woker182

***

Oglądaj mecze La Liga na kanałach ELEVEN w jakości HD i z polskim komentarzem

Udostępnij:

Komentarze (1)

Gorące tematy